Mar 31

„Być Węgrem to jednocześnie być powstańczym bojownikiem o wolność i oddanym stróżem mądrego porządku”

Budapeszt, Plac Bohaterów, 29 marca 2014

Przemówienie Viktora Orbána na wielkim wiecu wyborczym Fideszu

Pozdrawiam pana Istvána Pásztora, przywódcę Węgrów w Wojewodinie. Pozdrawiam pana Josepha Daula, przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej, który zaszczycił nas swoją wizytą i wsparciem. Pozdrawiam wszystkich Państwa, uczestników Marszu Pokoju. Bóg Was przyprowadził!

Znów zebraliśmy się ze wszystkich zakątków kraju, od Debreczyna po Sopron, od Kézdivásárhely [w Siedmiogrodzie] po Szabadkę [Subotica w Serbii], od Beregszász [Berehowo na Zakarpaciu] po Komárom [Komarno, na granicy Słowacji z Węgrami].

Bóg nas wspierał, więc mogliśmy dotrwać do dnia dzisiejszego. Za osiem dni, w przyszłą niedzielę my, naród węgierski, w wolnych i demokratycznych wyborach będziemy mogli zadecydować o naszej przyszłości. Cztery lata naszych rządów dobiegły końca. Mamy nadzieję, że to pierwsze czterolecie. Dziś zebraliśmy się tu, by powiedzieć jeden drugiemu, całemu krajowi i światu: prosimy o kolejne cztery lata! Jeszcze cztery lata!

To najwłaściwsze miejsce, moment i okoliczności, bym prosto z serca wyznał, jak bardzo jestem Państwu wdzięczny. Wdzięczny jestem, że daliście mi tę możliwość, że obdarzyliście mnie chwalebnym zaszczytem służenia jako pierwszy minister. Mogłem służyć Państwu i mojej Ojczyźnie. Nie ma większego posłannictwa i większej chwały.

Pracując wspólnie z Wami, razem przekształciliśmy Węgry. Przebudowaliśmy i odnowiliśmy, unowocześniliśmy i zelektryfikowaliśmy je. Zniszczony, zacinający się i zdezelowany pojazd zmieniliśmy w sprawny, szybki i odważny samochód wyścigowy. Z Węgier podupadających, chwiejących się na krawędzi bankructwa, pozbawionych poczucia własnej wartości i pewności siebie, podnieśliśmy się jako naród z dnia na dzień wzrastający w siłę, przywracający poczucie swej wartości i wiary w siebie. Staliśmy się narodem, który na nowo godny jest swej wielkiej sławy i który stoi wobec wspaniałej przyszłości.

W przyszłą niedzielę będziemy głosować w wolnym kraju. Dobrze pamiętamy, że nie zawsze tak było. Węgrzy złożyli wiele ofiar, przelali wiele krwi i potu, byśmy mogli w wolnym kraju, w sposób wolny decydować o naszej przyszłości. Przed dwudziestupięciu laty również spotkaliśmy się na tym Placu [Bohaterów]. Tu wszystko się zaczęło. Tu, na tym Placu rozpoczęło się oswobadzanie Węgier. Tu wprost wykrzyknęliśmy światu, prosto w oczy, że pogardzamy tymi, którzy zdradzają naszą Ojczyznę, że gardzimy tymi, którzy zaciągają się na żołd obcych najeźdźców.

Wtedy wykrzyczeliśmy światu, że nie pozwalamy, by jeszcze raz odebrano i pogrzebano naszą przyszłość. Nieprzypadkowo przybyliśmy więc dzisiaj właśnie tutaj. Duch tego miejsca, plac Bohaterów daje nam siłę, ale i zobowiązuje. Tu panuje duch tych bohaterów, którzy nie poddali się ani własnym lękom, ani przeważającym ich siłom, którzy zawsze byli wytrwali i w końcu zwyciężali. My pragniemy tego samego. Chcemy, by ten Plac był dla nas przypomnieniem. Niech przypomina nam czasy, w których byliśmy młodzi, odważni i zdecydowani. Niech przypomina nam, że przez dwadzieścia lat, nie oszczędzając mięśni, żył i potu, zmagaliśmy się i walczyliśmy, ale zawsze z honorem. Ale niech nam też przypomina, że gdy już udawało się pójść do przodu, zawsze pojawiali się starzy towarzysze, którzy wciąż wstecz kopali tarczę czasu, a wraz z nią chcieli cofać w przeszłość nasze życie.

Pamiętajmy, tak działo się przez dwadzieścia lat. Pamiętajmy jednak i o tym, że my, którzy dziś tu jesteśmy, nigdy się nie poddaliśmy. Osiągaliśmy świetlane zwycięstwa, ale ponosiliśmy też ciężkie, bolesne porażki. Gdy cierpieliśmy przegrane, nie uciekaliśmy, nie rozbiegaliśmy się i nie szukaliśmy indywidualnych ścieżek ratowania siebie, lecz trwaliśmy, wytrwaliśmy i zachowaliśmy jedność. Nie porzuciliśmy szeregu i czekaliśmy na odpowiedni czas.

Po dwudziestu latach, gdy wszyscy mieli już dość niezgody i starych towarzyszy, zjednoczyliśmy się wreszcie, i w kwietniu roku 2010 zrobiliśmy rewolucję, konstytucyjną rewolucję. Ogłosiliśmy światu tak, by w całej Europie dobrze każdy usłyszał i zrozumiał, że Węgrzy nie potrzebują więcej ani komunizmu, ani socjalizmu, ani lewicowego balu przebierańców, którym naśladowcy Beli Kuna już od stu lat chcą zabawiać Europę. Dosyć już świętoszkowatej komedii, biurokratów i wielkich kapitalistów powołujących się na robotników. Dosyć udawania, dosyć sztuczek i kłamstw! Zapewne pamiętacie, zakasaliśmy rękawy, zebraliśmy siły i stanęliśmy do pracy. Do czego nie mieliśmy siły przez dwadzieścia lat, tego dokonaliśmy w ciągu czterech lat. Zrobiliśmy wszystko, co było można, czasem wydawało mi się nawet, że i więcej.

Gdy kiedyś opiszą nie mającą precedensu historię tych czterech lat, napiszą, że Węgrzy w roku 2010 stworzyli w nowoczesnej Europie bezprzykładną jedność. Napiszą, że Węgrzy wprowadzili zrównoważony, sprawiedliwy rozdział kosztów publicznych, przenosząc je również na banki i międzynarodowe korporacje. Napiszą, że choć graniczyło to z cudem, Węgrzy zawrócili swój kraj znad krawędzi bankructwa i w ciągu czterech lat stworzyli w nim powoli, ale solidnie wzrastającą gospodarkę. Napiszą też, Szanowni Panie i Panowie, że Węgrzy podjęli się rzeczy niemożliwych, lecz w końcu wywalczyli sukces w walce z goliatami finansjery, z armią imperialnych biurokratów i z falami dunajskiej powodzi. Napiszą jeszcze, że Węgrzy obronili swoje miejsca pracy, a nawet stworzyli setki tysięcy nowych.

Napiszą, że wyzwolili się z „pomocnego” uścisku Międzynarodowego Funduszu Walutowego, oddłużyli swoje wioski i miasta, i wyrwali się z pułapki zadłużenia. I napiszą również, że z wielką odwagą, wbrew połowie świata Węgrzy stworzyli swoją własną Konstytucję, powrócili do swych chrześcijańskich korzeni i połączyli w jedno swój rozdrobniony w Basenie Karpackim i rozsiany po świecie naród. Pokazaliśmy, że i tak można pisać historię. Nie tylko bronią, przemocą i krwią, jak to zresztą było w zwyczaju w tej części świata. Można to czynić solidarnością, jednością i zgodą, gotowością do ofiar i wysiłkami, po węgierskiej myśli.

Moi Drodzy Przyjaciele!

Teraz może nastąpić drugi rozdział tej wspaniałej historii. Teraz winniśmy pokazać, że to, co uczyniliśmy, nie było żadnym słomianym zapałem, lecz oprzytomnieniem, oświeceniem i zmartwychwstaniem z ruin. To nie był jednorazowy świetlny fenomen, lecz światło słoneczne nowego czasu. Nie jednorazowy popis, nie błyskawica, lecz wyzwolona z łańcuchów, całunów i rdzy nasza dusza, nasz prawdziwy charakter. Nasze prawdziwe ego. Tacy właśnie jesteśmy: zjednoczeni i mocni, wolni i świadomi swych obowiązków, odważni i trzeźwi, ludzcy i kochający Ojczyznę.

Drodzy Przyjaciele!

Dziś wielu nas się tu zgromadziło. I wielu, pozostając w swoich domach, jest tu z nami. Setki tysięcy i miliony Węgrów. Ilu ludzi, tyle różnych, jedynych w swoim rodzaju dróg życiowych. Lecz obok wszelkiej różnorodności, inności i niepowtarzalności jest coś, co nas jednoczy, pociąga w tym samym kierunku i stawia nas jeden obok drugiego. My wszyscy, każdy z nas, mamy jedną pasję. Naszą wspólną pasją są Węgry. My, którzy tak licznie się tu zgromadziliśmy, być może jak nigdy dotąd w historii Węgier, nie staliśmy się niewolnikami żadnej politycznej doktryny, ani żadnej ideologii – nasze serca była w stanie zniewolić tylko nasza Ojczyzna.

Drodzy moi Przyjaciele!

My wiemy, co znaczy być Węgrem. Nad brzegami Dunaju i Ipoli, poprzez całe podnóże Karpat, pośród winnych wzgórz regionu backiego, u podnóża Hargity, wszędzie w tym zakątku świata być Węgrem oznacza mieć odwagę. Być Węgrem oznacza, że jesteś częścią potężnego i jawnego sprzysiężenia polegającego na tym, że nie pozwolimy wypędzić węgierskiej mowy z zamieszkałych przez Węgrów wiosek i miast, ze szkół i świątyń. Jesteś częścią wielkiego i otwartego sprzysiężenia, którego celem jest, byśmy Węgry zachowali krajem węgierskim. Być Węgrem oznacza, że jednocześnie jesteś powstańczym bojownikiem o wolność i oddanym stróżem mądrego porządku.

Być Węgrem oznacza, że nigdy nie jesteś zadowolony ze swego rządu, ale gdy trzeba, zawsze staniesz w jego obronie, gdyż wiesz, iż w jednym momencie Twoja Ojczyzna może zostać zaanektowana, ograbiona, roztrwoniona, a Ty sam pozbawionym wszelkiej własności żebrakiem we własnym kraju, jeśli na czele państwa nie będzie stał mocny narodowy rząd.

Być Węgrem oznacza, że spoczywa na nas błogosławieństwo Boga. Dlatego możemy tu trwać ponad tysiąc lat, pomimo że jesteśmy ludem bez bliskich krewnych i osamotnionym. Jeśli zachowamy najważniejsze prawa, jeśli pozostaniemy przedmurzem chrześcijaństwa, jeśli zamiast przeklinania i złorzeczenia będziemy raczej wznosić nasze serca, wtedy otrzymamy to, na co zasługujemy – zachowamy najpiękniejszy kraj świata i przynależącą do niego nadzieję szczęśliwego życia.

Możemy zbudować sobie taką przyszłość, w której każdy Węgier otrzyma możliwość stworzenia życia owocnego, rozumnego i pełnego. Jeszcze jedno, Drodzy moi Przyjaciele, być Węgrem oznacza też, że Twoją Ojczyznę zawsze stać na więcej, niż to, co właśnie osiąga. Być Węgrem to niewyczerpana możliwość i nieogranioczny talent – zawsze jest w nas więcej, niż to, co dotąd z siebie daliśmy.

Drodzy Przyjaciele!

Krótko mówiąc: czy to w deszczu czy w błocie, my w każdych warunkach kochamy być Węgrami. W minionych czterech latach pokazaliśmy, że nie tylko kochamy, ale też potrafimy być Węgrami.

Wielkich rzeczy już dokonaliśmy, ale zobaczycie, że to dopiero początek. Prawdziwie wielkie dzieła czekają na nas dopiero teraz. Teraz trzeba i teraz można zbudować nową węgierską gospodarkę, która każdemu da pracę.

Teraz trzeba i teraz można powstrzymać wymieranie narodu i obrócić je w jego rozwój. Teraz trzeba i teraz można ostatecznie zagwarantować bezpieczeństwo węgierskiej ziemi. Teraz trzeba i teraz można zabezpieczyć uczciwy i bezpieczny czas starości. Wreszcie, teraz trzeba i można zbudować takie Węgry, które uczynią nasze dzieci bardziej szlachetnymi, mądrzejszymi, silniejszymi, słowem lepszymi niż byliśmy my. Nie słuchajcie tych, którzy mówią, że to niemożliwe. Kto porządnie przepracował ostatnie cztery lata wie, że wyraz „niemożliwe” śmiało możemy wymazać z naszego słownika.

Moi Drodzy Przyjaciele!

Na koniec o szansach. Nie oszukujmy się i mówmy wprost, że gwiazdy są w dobrym układzie – mamy dobre widoki. W tych wyborach jesteśmy faworytami, ale uwaga! Szansa na zwycięstwo nie jest jeszcze samym zwycięstwem. Pamiętajcie rok 2002! Szansa nie rodzi wyniku, sama z siebie nie przynosi zwycięstwa, na które trzeba pracować. Musimy na nie pracować, ciężko musimy na nie zapracować. Pamiętajcie zawsze, że szansę trzeba wykorzystać. Każdy z nas i wszyscy razem mamy ją urzeczywistnić pracą nadchodzących ośmiu dni.

Nie ma takiej szansy, której nie można by przegrać. Kto rozdzieli swój głos, burzy jedność. Kto burzy jedność, oddaje się hazardowi – wiele ryzykuje. Pamiętajcie o pierwszej zasadzie wyborów: w jedności siła. Jeden jest obóz, pod jednym sztandarem Fideszu! Tak, musimy szanować każdy jeden głos, potrzebujemy każdego wyborcy.

Szalę może przeważyć jeden głos. Uczyliśmy się w szkole, że z powodu jednego źle przybitego gwoździa przepadła podkowa, z jej powodu przepadł koń, z powodu konia jeździec, z jego powodu przegrano bitwę, a z powodu tej bitwy przepadł cały kraj pamiętaj więc zawsze solidnie przybić podkowę, każdy jej gwóźdź! Nie spoczywajcie, nie ustawajmy aż do niedzieli wieczór! Tylko ten wynik jest pewny, który już został ogłoszony. Jeśli w niedzielny wieczór będziecie czuli, że daliście z siebie wszystko, będziecie wyczerpani, i ledwo będziecie stali na nogach, wtedy zwycięstwo Was nie ominie. Wtedy, ale tylko wtedy zwyciężymy. Osiągniemy świetlany, wielki tryumf.

Szanowni Panie i Panowie!

Dumny jestem, że razem z Państwem mogę walczyć przeszło dwadzieścia lat. Dumny jestem z powodu drugiej zmiany ustroju naszego państwa, z powodu tych czterech lat wspólnej pracy i z powodu tego, że my razem, wspólnie możemy być dumni z naszej Ojczyzny i z Węgrów, którzy tego wszystkiego dokonali. Jestem dumny i bardzo czekam na to, by móc z Państwem dalej pracować razem, również w następnym czteroleciu.
Sztandary w górę! W górę, ku zwycięstwu!

Hajrá, Magyarország, hajrá, magyarok!
Naprzód, Węgry, naprzód, Węgrzy!

za: http://wpolityce.pl/swiat/189294-orban-byc-wegrem-to-jednoczesnie-byc-powstanczym-bojownikiem-o-wolnosc-i-oddanym-strozem-madrego-porzadku

Sty 15

Bardzo ważna sprawa…

Budapeszt, 23 lipca 2013 r.

Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność"
Pan Przewodniczący Piotr Duda
Wały Pomorskie 24
80-855 Gdańsk

Szanowna Komisjo Krajowa, szanowny Panie Przewodniczący!

W imieniu kierownictwa największej węgierskiej organizacji cywilnej Civil Ósszefogas Forum (Forum Porozumienia Cywilnego, w skrócie CÓF)) zwracamy się do Państwa, jako najwyższych przedstawicieli NSZZ „Solidarność” w sprawie używania przez węgierskie lewicowe stowarzyszenie o nazwie „Magyar Szolidaritas Mozgalom (Węgierski Ruch Solidarność, skrótowo „Szolidaritas”) graficznego odpowiednika (logo) nazwy polskiego NSZZ „Solidarność”.

Organizacja ta została utworzona w 2011 r., a ostatnio zarejestrowana oficjalnie jako stowarzyszenie. Znajduje się ona w przymierzu politycznym z czołową postkomunistyczną Węgierską Partią Socjalistyczną („Magyar Szocialista Part”) oraz z utworzoną w roku ubiegłym, a zarejestrowaną sądownie w roku bieżącym partią polityczną „Egyutt – Parbeszed Magyarorszagert"”(Razem – Dialog w interesie Węgier), kierowną przez byłego premiera socliberalnego rządu Węgier – Bajnai Gordona (kwiecień 2009 – maj 2010).

Uważamy, że stowarzyszenie „Szolidaritas” jako organizacja wyrosła na gruncie postkomunistycznym i przyjmująca jako naturalne symbole systemu komunistycznego z czerwoną gwiazdą na czele, nie ma moralnego prawa do posługiwania się symbolem polskiego NSZZ „Solidarność”, który – jako wielomilionowe przedstawicielstwo narodu polskiego walczącego z uciskiem i podłościami komunizmu – walnie przyczynił się do zrzucenia totalitarnego jarzma komunistycznego w całej Europie Środkowowschodniej.

Jak stwierdził ostatnio członek władz NSZZ „Solidarność” – pan Alfred Bujara – w wywiadzie udzielonym węgierskiemu dziennikowi „Magyar Nemzet” w sobotnim numerze z 20 lipca br., węgierskie stowarzyszenie „Szolidaritas” nie otrzymało od organizacji Państwa, a więc od NSZZ „Solidarność” zgody na używanie graficznie analogicznego kształtu nazwy organizacji: pisanej niejako ręcznie, czerwonymi literami, z zatkniętą na górze flagą narodową. (Kształt węgierskiego napisu, w kolorach, przekazujemy w załączniku).

Ponieważ węgierska „Szolidaritas” używa logo „Solidarności" bezprawnie, a przy tym politycznie oraz ideologicznie we wręcz przeciwnym celu, – chyba w ten sposób szukając sobie zwolenników i członków wśród antykomunistycznie nastawionej przeważającej części ludności Węgier, mającej ogromny szacunek dla niezłomnej postawy NSZZ „Solidarność” w okresie polskiego „stanu wojennego”, a jednocześnie częstokroć nieświadomych obecnych lewicowych manipulacji – uważamy że należy ukrócić to polityczne fałszerstwo, rzucające przy tym złe światło także i na organizację Państwa, na NSZZ „Solidarność".

W związku z powyższymi proponujemy, aby kierownictwo NSZZ „Solidarność” zwróciło się do władz węgierskiej „Szolidaritas” o zmianę jego logo, gdyby zaś nie dało to szybkiego rezultatu, zażądało tej zmiany drogą prawną, sądową.

Łączymy wyrazy głębokiego szacunku, życząc przy tym organizacji Państwa dalszych, wielkich sukcesów.

 

Bencze Izabella rzecznik założycielka CÓF-u
Csizmadia Laszló rzecznik założyciel CÓF-u prezes Fundacji CÓKA
Fricz Tamas rzecznik założyciel CÓF-u
Konrad Sutarski doradca CÓF-u w sprawach polskich

Oryginał w pdf do pobrania

Paź 09

Wykład w Chatham House (całość)

Londyn, 9 października 2013

Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych

Prowadzący: Profesor Lord Alton z Liverpool

Pytanie 1: (Dziennikarz z Japoni)

Jest kilka podobieństw między panem a premierem Japonii Shinzo Abe. [Obaj przywiązujecie] większą wagę do tradycyjnych wartości i [przeciwstawiacie się] umniejszaniu niezależności krajowych lub centralnych banków i zdecydowanie chcecie [wzrostu] swojej gospodarki… ale jednocześnie jest wiele krytycyzmu ze strony krajów zachodnich. Tak więc w Japonii niektórzy zachodni dziennikarze [twierdzą] – Japonia wraca do militaryzmu – ja jednak nie widzę żadnych tajemniczych [wydarzeń], ponieważ wydatki na obronę są wciąż poniżej jednego procenta PKB. Czy zatem uważa Pan, że obaj powinniście reagować na tego rodzaju krytykę ze strony państw zachodnich? Bardzo też obawiam się sentymentów narodowych w pańskim kraju – i jak radzić sobie z Jobbik i takiego rodzaju złym ruchem narodowców?

Viktor Orbán:

Tak, jak właśnie pan wspomniał, mamy dość dużą liczbę podobieństw pomiędzy sposobem myślenia japońskiego i węgierskiego przywództwa politycznego, ale nie powinniśmy lekceważyć różnic, które zasadniczo pochodzą z innej sytuacji obu narodów. My nie mamy morza. Tak nie zawsze było, ale teraz nie mamy morza. To jest pierwsza różnica, jesteśmy krajem śródlądowym. Po drugie, w wyniku pierwszej wojny światowej, straciliśmy wszystkie terytoria, które należały wcześniej do Węgier, a które produkowały dla naszego narodu energię i wszystkie surowce. Zatem Węgry to kraj śródlądowy, bez surowców i naturalnych źródeł energii, co oznacza, że jedyny sposób, aby przetrwać, utrzymać się i poprawić jakość życia, jest to, co jesteśmy w stanie wyprodukować wysiłkiem naszych rąk i naszych mózgów, i to jest powodem, dla którego nasza sytuacja jest dość wyjątkowa. W tym sensie, bardzo trudno znaleźć jakikolwiek podobny kraj, nawet w Unii Europejskiej.

Co do wydatków wojskowych to długa debata, jak dobrze wiecie. Europejczycy mają dwojakie uczucia, nie chcieliby być chronieni przez Amerykanów (w zakresie bezpieczeństwa militarnego), ale jednocześnie, nie chcieliby wydawać na to pieniędzy, a to jest niemożliwe. Prędzej czy później Europejczycy powinni podjąć decyzję, czy chcą być bardziej niezależni w tej dziedzinie czy też więcej płacić na bezpieczeństwo. Bo nie można być niezależnym dzięki nakładom innego narodu, to jest oczywiste. Tak, to jest dyskusja, która się wciąż toczy i nie ma jednolitego lub uzgodnionego poglądu na ten temat.

Uczucia narodowe; myślę, że uczucia narodowe są dobrą rzeczą. Nie wiem, na jakiej pozycji filozoficznej pan stoi, ale myślę, że to jest dobrze, kiedy człowiek jest gotowy do przyznania, że coś jest ważniejsze i większe niż jego osoba, naród i tego rodzaju sprawy. Służyć narodowi, lubić swój naród, jest dobrą rzeczą, bo to znaczy, że jesteś w stanie zapomnieć o swoim osobistym interesie i jesteś gotowy, aby coś zrobić, aby ponieść ofiary, [nawet] na coś, co uważasz za większe, niż tylko korzyści osobiste. Myślę, że to jest dobre, zatem uczucia narodowe nie są niebezpieczeństwem, jest to pozytywna energia, która może nam pomóc zmobilizować wszystkie nasze możliwości.

Jobbik, to ważny punkt. Nikt ze zgromadzonych nie wie lub nie każdy wie, co to jest Jobbik. Jobbik jest radykalną, moglibyśmy powiedzieć, radykalną nacjonalistyczną partią na Węgrzech, która jest powszechnie uważana za dowód, że na Węgrzech istnieje stałe niebezpieczeństwo nacjonalizmu, antysemityzmu, ksenofobii, i czego tam jeszcze – tak partia ta świadczy, w wyobrażeniu wielu z zachodnio-europejskich obserwatorów, o niebezpieczeństwie. Ale historycznie rzecz [ujmując] należy wiedzieć, że partia ta zdobyła 16 czy 17% procent w ostatnich wyborach i jeśli spojrzeć na historię Węgier możemy powiedzieć, że w wyborach, ogólnie rzecz biorąc, radykalne siły zawsze dostawały tyle, czasami komuniści, czasem radykalna prawica. Tak więc w węgierskiej kultury politycznej 16-17% zawsze skłania się ku tego rodzaju radykalnej partii. I dla tego nie powinniśmy pytać o te 16%, lecz [o te] pozostałe 84%, które stabilizują kraj i to jest powodem, dlaczego nie zawracamy sobie w ogóle głowy tego rodzaju [sytuacją]. Byłoby lepiej, aby to było zero lub coś w tym stylu, ale to jest demokracja, to jest niemożliwe, tak więc musimy z tym żyć i musimy mieć doświadczenie jak to traktować, jak sobie z tym poradzić i jak kierować demokratyczną polityką z takiej sytuacji.

Pytanie 2: kobieta z Instytut Europejskiej Strategii Politycznej

Węgry nie są jedynym krajem w Europie, w którym działają aktywne ugrupowania skrajno-prawicowe, niekiedy nawołujące do przemocy. Widzieliśmy taką sytuację także w Grecji gdzie niedawno został zdelegalizowany Złoty Świt; w wielu krajach widzimy ruchy skrajno-prawicowe, które popychają partie prawicowe głównego nurtu coraz bardziej w prawo, w szczególności w kwestiach takich jak migracja czy ksenofobia. Jakie jest pańskie zdanie [w kwestii] jak w całej Europie partie takie powinny być traktowane? Czy słuszna jest delegalizacja tych partii? Na przykład czy w sytuacji podżegania do przemocy lub gdy członkowie tych partii rzeczywiście popełnili akty przemocy? Czy Wspólnota Europejska powinna się w to angażować? Czy powinny partie centro-prawicowe… Czy widzi Pan realne zagrożenie dla partii centroprawicowych, że zostaną one odciągnięte od idei tradycyjnych wartości i wręcz będą próbowały prześcignąć skrajne środowiska; czy myśli Pan, że jest to duże zagrożenie dla tradycyjnych wartości w Europie?

Viktor Orbán:

Przede wszystkim partie centroprawicowe nie powinny być w ogóle przerażone, ponieważ, jak właśnie pani powiedziała o zagrożeniu wartości tradycyjnych, te [skrajne] siły nie reprezentują wartości tradycyjnych. Mówią o nich, ale ich nie kultywują. Oni są radykałami. Radykalizm jest czymś innym, więc patriotyzm nigdy nie będzie przez nich wspierany. Wspierają nacjonalizm i ksenofobię, które są czymś zupełnie innym. W każdym razie nie są wartościami tradycyjnymi. Tradycyjne wartości… to być patriotą lub być chrześcijaninem… ale być ekstremistą? – jakimś tam politycznym lub popierającym ideologie nie opierające się o Imago Dei – jak to na wstępie próbowałem wyjaśnić – to nie są wartości tradycyjne. Tradycyjną wartością jest Soli Deo Gloria a nie pycha, ale partie centroprawicowe, zawsze są motywowane pychą… O, przepraszam bardzo: partie skrajnie prawicowe są motywowane pychą, a nie przez Soli Deo Gloria. To zupełnie co innego. Zatem, myślę, że centroprawica jest wystarczająco silna, aby zachować tradycyjne wartości w oryginalnej formie, tak, jak to jest obecnie.

Drugi punkt, jak z nimi sobie radzić? Na poziomie narodowym. Każdy naród ma własną konstytucję, która określa wyraźnie, gdzie jest granica wolności słowa, wolności organizacji i tak dalej, i nie powinno to być umiędzynarodowione, jest to zadanie dla krajowego kierownictwa politycznego.

Trzeci punkt który pani poruszyła to przyczyna. Przyczyną nie jest kryzys, przyczyną jest brak przywództwa pośród centroprawicy czy również centrolewicy, elity politycznej lub partii politycznych. Tak więc, kiedy żyjemy w czasie kryzysu, instynkt ludzi szukających prawdziwego przywództwa jest silniejszy niż w czasach dobrobytu. Problemem Unii Europejskiej jest brak zrozumienia przywództwa politycznego i ten rodzaj koncepcji przywództwa, który może funkcjonować w dobrej sytuacji, lub w prawidłowo kontrolowanej sytuacji, ale nie jest dobrym pomysłem na czas kryzysu. Tak więc można powiedzieć, że w Unii Europejskiej i ogólnie w kulturze europejskiej dominuje koncepcja przywództwa instytucjonalnego. Wystarczy posłuchać przywódców europejskich, kiedy poruszamy tę kwestię, przywództwo, to zawsze w następnym zdaniu mówią o instytucjach i procesach, ale kiedy żyjemy w kryzysie to nie wystarczy. Potrzebujemy ludzi, osobistego przywództwa, więc musimy znaleźć dobrą równowagę między instytucjonalnym przywództwem a przywództwem osobistym, między procesami i decyzjami indywidualnymi, a jeśli nie mamy tej równowagi, to ludzie mają poczucie, że nie ma żadnego przywództwa.

To jest właśnie powód, dlaczego brzmimy tak bardzo pusto, to jest powód, dla którego brzmią bardzo pusto przywódcy Unii Europejskiej mówiący o instytucjach i procesach; i tak dalej… Tak więc, myślę, że jeśli chcemy walczyć z radykałami, powinniśmy mieć silnych umiarkowanych przywódców; to jest najlepszy sposób, aby [radykałów] odizolować.

Pytanie 3: (dziennikarz z „Respublica”)

Jestem bardzo zaintrygowany Pańskimi uwagami na temat tradycyjnych wartości i modernizacji gospodarczej, ponieważ patrząc na minione 20, 30 lat, zawsze dominowała myśl, że tradycyjne wartości są wrogie wobec postępu gospodarczego, wręcz, że to co musimy zrobić, to zniszczyć rodzinę, małe przedsiębiorstwa, stać się super nowoczesnymi. Czy jesteśmy teraz w sytuacji, w której partie centroprawicowe mogą rzeczywiście używać argumentu, że do modernizacji gospodarki wymagane są tradycyjne wartości? Na przykład, debata na temat świadczeń socjalnych: nigdy w całej historii ludzkości, nikt nie wpadł na pomysł, żeby ludzie mogli dostawać coś za nic. Idea, że jest nam potrzebny świat, w którym ludzie dostają coś za coś, ma poparcie w tym kraju i myślę, że jest coraz bardziej popularna w Europie.

Także „powrót” małych firm, wreszcie przyznaje się, że małe firmy są bardziej innowacyjne niż duże przedsiębiorstwa, to one tworzą nowe miejsca pracy, a mimo wszystko wciąż używamy modelu ekonomicznego, który praktycznie obkłada je karami i ruguje je. Więc począwszy od Mittelstadt w Niemczech do Lombardii w północnych Włoszech, do Katalonii w Hiszpanii, ekonomiczne odrodzenie na tych terenach opiera się o tradycyjne wartości.

Mam więc dwa pytania; czy widzi pan przyszłość dla europejskiej centroprawicy w przymierzu modernizacji gospodarczej z tradycyjnymi wartościami, i w jaki sposób proponowałby Pan dalej to [przymierze] rozwijać; jakie inne tradycyjne wartości są wymagane? W londyńskim City mamy miliony przedsiębiorców poszukujących zasad etycznych, ale nie mogących ich nigdzie znaleźć. Jaki jest Pana pogląd na przyszłość tradycyjnych wartości i modernizacji gospodarczej? I, mówiąc konkretnie, co Węgry zamierzają zaoferować w tym zakresie, zarówno sobie jak i centroprawicy?

Viktor Orbán:

A zatem: tradycyjne wartości i modernizacja gospodarcza.

Jeśli przyjrzymy się bliżej temu, co nazywamy obecnym kryzysem, to możemy zaobserwować, że brak tradycyjnych wartości był głównym powodem tego, że nowoczesny system finansowy był bliski upadku, więc prawdopodobnie jest to argument na rzecz tradycyjnych wartości i roli, jaką mogą one odegrać w modernizacji gospodarki. I nie mówię tu o bankierach, co zresztą jest obecnie bardzo popularne, gdyż problem braku systemu [tradycyjnych] wartości nie jest wyłącznie cechą bankierów. Jeśli spojrzeć na przypadek amerykański, gdzie cały kryzys finansowy zaczął się od kredytów hipotecznych, to czytałem opracowania mówiące, że 70% Amerykanów fałszowało informacje o rzeczywistej wartości ich domów, zatem brak tradycyjnych wartości, nie tylko wśród przodujących przedsiębiorców, ale nawet wśród nas samych jest problemem do dalszego rozważania.

Tak, nie możemy utrzymać dobrobytu i wysokiego poziomu życia bez przestrzegania pewnych wartości, a wartościami tymi są wartości ludzkie, czyli wartości tradycyjne. Nie można oszukiwać na wartości własnego majątku, nawet jeśli się ma [do tego] dobrego partnera w osobie bankiera; to nie powód, aby tak czynić. Tak więc myślę, że tego typu przypadki są dobrym powodem, dla którego powinniśmy na wszystkich poziomach społecznych, konsekwentnie wypowiadać się za łączeniem tradycyjnych wartości z modernizacją gospodarczą.

EPP, Europejska Partia Ludowa – więc cóż, mamy pewne trudności. Podstawową trudnością jest to, że ludzie lubią wygrywać wybory, to nie jest nienaturalne, gdy mówimy o partiach politycznych. A postrzeganie przez EPP lub – EPP składa się z partii członkowskich – postrzeganie przez partie członkowskie, nie mogę powiedzieć wszędzie, ale w przeważającej większości krajów Unii Europejskiej jest takie, że jeśli chce się wygrywać wybory to nie można szczerze głosić wartości, które są podstawą programu politycznego. Mam wrażenie, że w jakiś sposób społeczeństwo europejskie odeszło od tradycyjnych wartości, a tym samym, jeśli chce się pozyskać więcej wyborców lub więcej głosów, trzeba kłamać, lub przynajmniej zaniedbywać wyznania o prawdziwych wartościach za którymi się stoi.

Tak więc EPP i inne organizacje międzynarodowe, które pierwotnie były inicjowane i inspirowane chrześcijaństwem lub porządkiem tradycyjnych wartości, powoli lecz ustawicznie zmierzają w lewo, zamiast przyjąć wyzwanie do dyskusji na temat wartości, po prostu dostosowujemy się do tego tak zwanego głównego nurtu integracji europejskiej, a nurt integracji europejskiej nie jest obecnie napędzany przez ludzi reprezentujących wartości tradycyjne, ani w życiu politycznym, ani w życiu publicznym, ani w środkach masowego przekazu. Nie wiem jak wyjść z tej sytuacji, ale czuję jak bardzo wszyscy cierpimy i na pewno powinniśmy znaleźć jakieś wyjście. To, co ja robię, to próbuję znaleźć wyjście z tej pułapki na poziomie krajowym, co nie jest takie trudne kiedy się ma większość dwóch trzecich. Inni są w o wiele gorszej sytuacji, ale my próbujemy pokazać przykład, że można nie tylko w oparciu o tradycyjne wartości rządzić krajem w akceptowalny sposób mając dwie trzecie głosów, ale mam nadzieję, że w następnych wyborach również będziemy mogli przedstawić dowód, iż można [w oparciu o te tradycyjne wartości] zwyciężyć! Kto wie?

Pytanie 4: (Dyrektor instytutu „Polemika”)

Wspomniał Pan o wygraniu wyborów większością dwóch trzecich głosów. Myślę, że prawdopodobnie dla wielu osób na widowni, należałoby wyjaśnić, że jeśli Węgry miałyby system wyborczy podobny do brytyjskiego, pańska partia zdobyłaby wszystkie miejsca.

Viktor Orbán:

Z wyjątkiem dwóch.

Dyrektor instytutu „Polemika”:

Z wyjątkiem dwóch; w węgierskim parlamencie.

Viktor Orbán:

Niestety!

Dyrektor instytutu „Polemika”:

Wspominam o tym, bo moje ostatnie zaproszenie do Chatham House było na prelekcję: „Zrozumienie i radzenie sobie z populistycznym ekstremizmem w Europie”. Wspominam o tym dlatego, że pochodzi to z przestrzeni teoretycznej, gdzie narody Europy Zachodniej – wiele osób – uważa, że idea państwa narodowego w rozumieniu modelu Traktatu Westfalskiego zbliża się do końca, w tym samym czasie, gdy kraje w Europie Wschodniej i Środkowej i trzymają się tej idei jak nigdy dotąd. Tak więc, biorąc pod uwagę, że traktat lizboński przypisuje Unii Europejskiej kompetencje w kwestii praw obywatelskich, to co pan myśli o konsekwencjach i wyzwaniach dotyczących praw obywatelskich stojących przed Unią Europejską w następnej generacji?

Viktor Orbán:

To trudne pytanie. Mówić o wyborach na Węgrzech, to dla mnie łatwiejszy temat, gdyż czuję się w nim o wiele bezpieczniej. Tak, mamy w parlamencie większość dwóch trzecich, a przy brytyjskim systemie mielibyśmy więcej niż 98 procent. Mamy skomplikowany system, i mamy 176 osobnych okręgów wyborczych i w 174 mamy większość. Nie jest to zły wynik, w każdym razie. To nie był powód, dlaczego zmieniliśmy system; ponieważ utworzyliśmy nowy system. Byliśmy partią, która była absolutnie niezadowolona z poprzedniego systemu, ze zrozumiałych względów, więc teraz stworzyliśmy nowy i zredukowaliśmy o połowę liczbę miejsc w parlamencie. Tak więc zmniejszono o 50% miejsc w parlamencie i o 50% miejsc w terenowych radach narodowych, więc możemy powiedzieć, że obcięliśmy o połowę elity polityczne na Węgrzech. Nie wiemy, w jaki sposób zmiana ta wpłynie na naszą pozycję w następnych wyborach, ale będzie trudniej uzyskać takie same wyniki, jak mieliśmy poprzednio.

Jeśli szukacie tajemnicy tego sukcesu, muszę wyznać niestety, że dużą rolę odegrała słabość naszych przeciwników, i to jest moja odpowiedź na pana pytanie, bo demokracja opiera się na rywalizacji silnych partii politycznych, a jeśli brakuje jednej strony, to nie jest to dobre dla demokracji. W dłuższej perspektywie, jeśli się chce utrzymać polemikę, dyskusje, argumenty itd., to potrzeba partnerów. Na Węgrzech z wielu powodów – myślę, że to nie jest właściwe, aby wyjaśnić teraz historię komunizmu i postkomunizmu na Węgrzech – ale w wyniku całego procesu ostatnich 20 lat, z całą swoją historią – siły postkomunistyczne nie były wystarczająco silne, aby przetrwać kryzys i padły. A gdy elita polityczna upada inne elity politycznej i rodziny polityczne mają o wiele łatwiejsze zadanie. Więc dobrze byłoby pomyśleć, że wszyscy ludzie głosowali na nas, bo jesteśmy tak dobrzy, ale niestety nie jestem pewien, że jest to ten przypadek. Brak alternatywy odegrał ważną rolę. (W każdym razie nie jestem przerażony tym, że wciąż są w takim stanie w jakim były, na pół roku przed wyborami ). Ale w dłuższej perspektywie, to jasne, że potrzebujemy prawdziwie rywalizujących, dobrze ukształtowanych i dobrze usytuowanych partii o dobrych programach w celu utrzymania prawdziwego dyskursu politycznego, ponieważ jest on podstawą współczesnych demokracjach.

Zatem, moim argumentem przeciw populizmowi jest polemika. Po prostu, w przeciwieństwie do wielu ludzi i przywódców politycznych w Europie uważających, że polemika, dyskusje i spory są dobre dla populistów i złe dla tych, którzy bardziej poważnie szukają racjonalnych argumentów, uważam że nie są. Myślę, że spory są dla nas dobre, więc kiedy populistyczny przywódca pojawia się na scenie i mamy [dzięki temu] poważną dyskusję, nie potrzeba więcej niż kilku minut, by zauważyć, że ich argumenty są puste, ich obietnice są puste, więc nie ma problemu. Tak więc, w obliczu populizmu, właśnie powinniśmy zachęcać do otwartej i publicznej dyskusji, tak jak zachęca nazwa waszego instytutu, więc nie zmieniajcie nazwy, bez względu na to, co będzie się działo w przyszłości w Unii Europejskiej.

Pytanie 5: (członek instytutu Chatham House)

Tylko dwa małe pytania, Panie Premierze. Czy uważa pan, że istnieje potrzeba rozwiązań ogólnoeuropejskich trudnej sytuacji cyganów Roma, Roma w całej Europie i konkretnie na Węgrzech? A także panie premierze, czy pański rząd może zapewnić mniejszościom etnicznym, które chcą inwestować lub mieszka na Węgrzech… Ludności innego pochodzenia etnicznego, którzy kochają… Którzy lubią żyć na Węgrzech…  Jakie gwarancje możecie im zapewnić, by nie mieli żadnych obaw? Dziękuję bardzo.

Viktor Orbán: 

Tak, nie mogę zaproponować, czy też nie mogę postulować nic innego niż właśnie tradycyjne wartości – również w tym zakresie. Jeśli prawdą jest, że tradycyjne wartości i partie polityczne bazujące na tradycyjnych wartościach, czerpią z idei Imago Dei, to jest to dobre dla mniejszości. Gdyż kto jest czarny, a kto jest biały, to nie było naszą decyzją. To było decyzją Boga, a my musimy ją szanować i wszyscy jesteśmy częścią Imago Dei, tak więc myślę, że zasady chrześcijańskie są zawsze dobrymi zasadami dla mniejszości w całej Europie. To jest moje szczere wyznanie na ten temat. I to powinno być dobre dla Cyganów, i dlatego jestem bardzo szczęśliwy, że wśród Cyganów na Węgrzech tradycyjny kościół robi dobrą robotę aby pomóc im w integracji, by być częścią społeczeństwa. Nie powinniśmy pozbawiać ich tego rodzaju energii społecznej tradycyjnych kościołów na Węgrzech.

Czy potrzebujemy rozwiązania ogólnoeuropejskiego dla Roma, czy nie? Na pewno tak. Ponieważ nie mamy więcej granic (jak z układów z Schengen) wielu z nich wędruje lub mogą się swobodnie poruszać, i wielu z nich z definicji jest nomadami. Węgierscy Cyganie są nieco inni, ponieważ są osiadli do setek lat, ale w zasadzie teraz mogą poruszać. Nawet osiadli Roma mogą się poruszać po całej Europie. Więc jeśli znajdziemy rozwiązanie dla ich sytuacji, aby pomóc im zintegrować się ze społeczeństwem na Węgrzech, które im się nie podoba, lub mają alternatywne pomysły to mogą się przemieszczać. Zatem lepiej byłoby mieć ogólnoeuropejskie podejście. Opracowaliśmy taki program: kiedy Węgry przewodniczyły Radzie Europejskiej wprowadziliśmy program (w sprawie) Europejskich Cyganów na ramy wspólnoty europejskiej. Myślę, że nie jest zły, ale nie mogę powiedzieć, że sprawa jest rozwiązana, bo to bardzo, bardzo długi proces. Mówimy o ponad 10 milionach ludzi w całej Europie, którzy mają inne podejście, nie tylko do wartości, ale również mają inne podejście do tego, jak organizować swoje życie. Jest to bardzo skomplikowane zadanie, wyzwanie, aby przekonać ich, że byłoby lepiej dla nich, aby być zintegrowanym bardziej niż są w tej chwili, ale to jest w gestii większości, więc musimy nad tym popracować. 

Pytanie 6:   (dziennikarz, członek instytutu Chatham House)

Panie Premierze, czy zgadza się pan, że w dłuższej perspektywie, obecne tempo wzrostu populacji świata jest ekonomicznie nie możliwe do podtrzymania? 

Viktor Orbán: 

Czy byłby pan tak miły i zechciał powtórzyć pytanie?

Lord Alton: 

Ten pan sugeruje, że wzrost populacji na świecie jest nie do utrzymania, co oczywiście jest przeciwieństwem tego, co pan (premier) postulował wcześniej na temat populacji Europy. 

Viktor Orbán: 

Tak więc, aby odpowiedzieć na to pytanie potrzeba głębszej wiedzy niż moja (na ten temat), ja mam bardzo amatorską koncepcję na ten temat, myślę, że jeśli prawidłowo odczytuję dane, gdzieś w roku 2050 osiągniemy (stały) poziom populacji, i jest szansa, że populacja nie będzie dalej rosła. Nie wiem, czy to prawda czy nie, ale to jest obiecujące, że w jakiś sposób ziemia ma zdolność samoregulacji; w tym sensie. 
Myślę, że rosnąca liczba ludności krajów słabo rozwiniętych nie może być argumentem, aby nie pomóc odwrócić tendencji demograficznej tutaj w Europie. Myślę, że mamy jeden problem, który jest problemem światowym i mamy inny problem, który jest problemem lokalnym, czyli europejskim czy nawet węgierskim. Nie wiem więc, czy chcesz powiązać te dwie sprawy ze sobą, ale osobiście nie chciałbym tego robić.

Pytanie 7: (David Campanelli, zwolennik FIDES)

Moje pytanie jest takie: w nawiązaniu do tytułu pana wykładu "Rola tradycyjnych wartości". Dla najbiedniejszych w Europie, odpowiedź na pytanie, jaka jest rola tradycyjnych wartości w przyszłości Europy, powiedzą: to dla utrwalenia przywilejów bogatych. Tak więc w Wielkiej Brytanii, Tax Justice Network szacuje, że 13 bilionów funtów jest ukryte w rajach podatkowych za granicami kraju przez super bogatych, elitę, a po roku 2008 w Wielkiej Brytanii widzieliśmy największy transfer pieniędzy od biednych do bogatych skutkiem ratowania banków, największy transfer bogactwa od czasów średniowiecza. Tak więc pytanie jakie mam jest takie, – nie sądzę, że pomaga tu używanie tytułu " tradycyjne wartości ", może wartości chrześcijańskie, a nawet chrześcijańska demokracja jest może lepszą odpowiedzią na to pytanie, co byłoby w uczciwe i sprawiedliwe dla przyszłości Europy. Chcę tylko wiedzieć, co pan, panie Viktorze… Jakie są pana ambicje w europejskiej chrześcijańskiej demokracji. Powrócić do głębszych, bardziej trwałych wartości, które są być może bliżej odpowiedzi na to pytanie niż tradycja, która w rzeczywistości może pracować w całkiem przeciwnym kierunku.

Viktor Orbán:

Dziękuję bardzo. Aby odpowiedzieć na ostatnie pytanie dotyczące mojej możliwej roli na arenie międzynarodowej, należy być bardzo ostrożnym, ponieważ ta kwestia nie jest rozstrzygnięta, nie ma odpowiedzi, czy Węgry są czarną owcą czy mądrym krajem. Zatem przywódca kraju, czy to głupi człowiek czy jest przywódcą wizjonerem. Więc nie jest to jeszcze wyjaśnione, przynajmniej w skali międzynarodowej. Zatem bez jasnej i pozytywnej odpowiedzi na to pytanie jestem bardzo ostrożny, z przyjęciem jakiekolwiek pozycji o charakterze międzynarodowym, bo muszę walczyć za Węgry i za program który realizujemy, a dla mnie to więcej niż 100 procentowe zaangażowanie.

Bogacze – ponownie coś, co rozumiemy i na co patrzymy w inny sposób i w innej formie. Więc problemem Węgier, w przeciwieństwie do przykładu, który pan podał, jest to że nie mamy wystarczającej ilości osób bogatych, problemem nie bogactwo, ale brak bogatych rodzin, to jest problemem, bo mieliśmy system komunistyczny na Węgrzech przez 40 lat. Całe majątki rodzinne zostały skonfiskowane, dużych firm, małych przedsiębiorstw, średnich, zostały skonfiskowane i znacjonalizowane, tak więc nie mamy zakumulowanego kapitału. Więc w związku z tym na Węgrzech, jest to jeden z najbiedniejszych krajów w Europie, w tym samym czasie muszę działać na korzyść tego aby zapewnić szanse dla biednych, by mogli stać się częścią klasy średniej, i w tym samym czasie trzeba uruchomić program, który pomaga bogatym gromadzić więcej kapitału i zapewnić stabilne warunki i podstawy dla węgierskiej gospodarki.

Tak więc to właśnie powód, dlaczego opodatkowanie spadkowe na Węgrzech wynosi zero, więc chcielibyśmy przekonać rodziny, że ma sens, aby gromadzić (majątek) z pokolenia na pokolenie, ponieważ mają dokładnie odwrotnie doświadczenia, więc to jest powód, dlaczego nasze zrozumienie bogactwa i społecznej struktury jest inne niż wasze problemy tutaj w Wielkiej Brytanii, oczywiście ze względu na historię. Tak więc to, co robię na Węgrzech jest działalność na rzecz klasy średniej. Warto wiedzieć, że na Węgrzech średni miesięczny dochód, netto, jest trochę ponad 500 € na miesiąc, a średnia emerytura na Węgrzech, netto 320 €. Czy możecie to sobie wyobrazić? Tak, to powód, kiedy jestem oskarżany o bycie populistą, możecie sobie wyobrazić, jak trudno przekonywać na rzecz jednakowego podatku w kraju, który posiada ten rodzaj społecznego. To skomplikowane zadanie, prawdopodobnie bardziej skomplikowane, niż się wydaje.

W każdym razie, chodzi mi o to, że w Europie – teraz zostawiam Węgry za nami – w Europie to bardzo pozytywne, że mamy nowego ojca świętego, którego podejście do tej całej kwestii społecznej, bogactwa i tak dalej, jest inne. Nie chciałbym powiedzieć, że byłoby fajnie, aby utworzyć nowe prawa na podstawie tej nauki lub jego nauczania, nie chciałbym tego powiedzieć, ale to bardzo ważne, że teraz mamy głos spoza krajobrazu partyjnych polityków, który mówi: hej panowie, poczekajcie chwileczkę, zatrzymajcie się i pomyślcie. Myślę, że to ważne, bo coś trzeba zrobić z tego rodzaju zniekształceniami naturalnego porządku rzeczy, jak to pan właśnie nam [w swoim pytaniu] opisał.

Pytanie 8: (Nora Smith)

Panie premierze, mówił pan o tym jak ważne jest podkreślanie różnic pomiędzy krajami wewnątrz UE, w czasie kiedy wiele krajów dąży do większej integracji politycznej i gospodarczej. Zmierzając w przeciwnym kierunku, nie boi się pan ryzyka wyizolowania Węgier wewnątrz  „bloku” i jakie mogą być tego konsekwencje?

Viktor Orbán:

We współczesnym świecie izolacja polityczna jest mocno związana z sukcesem. Jeśli Węgry odniosą sukces nie będą odosobnione. Jeśli nie, to będą [odosobnione].

Pytanie 9: (Suhar Kapadze, członek instytutu Chatham House)

Muszę przeprosić, jeśli moje pytanie jest trochę nie na temat.
Może pan być lub nie być świadomy tego, że mówi się, że były prokurator generalny i minister sprawiedliwości Gruzji – który uciekł z kraju następnego dnia po wyborach parlamentarnych, i jest teraz oskarżony z czterech artykułów kodeksu karnego Gruzji, w tym masowo złego traktowania więźniów i nadużywania władzy – przebywa na Węgrzech, gdzie udało mu się uzyskać azyl i skutecznie uniknąć sprawiedliwości.
Warto zauważyć, że pan [Zurab] Adeishvili – jest odrażającą postacią w gruzińskiej polityce. Na przykład, po tym jak uciekł z kraju, w ciągu następnych kilku tygodni, Gruziński Parlamentarny Komitet Praw Człowieka zidentyfikował 200 więźniów politycznych w kraju, i mam wydrukowaną kopię raportu Komisarza Praw Człowieka Rady Europejskiej, podający ciekawe statystyki. I kiedy ten człowiek był ministrem sprawiedliwości i praktycznie prokuratorem generalnym, w 2010, we wszystkich sprawach karnych w Gruzji było tylko 0,2 procent uniewinnień, praktycznie na każde 1000 osób, które ten człowiek oskarżył, tylko dwie osoby zostały uniewinnione w sądzie.

David Alton:

Czy mógłby pan sformułować pytanie?

Pytanie 9:

W gruzińskich środkach przekazu są również stawiane zarzuty odnośnie powodów, dla których Pan Adeishvilli wybrał Węgry, a nie inne kraje zachodnie o bardziej ugruntowanej demokracji – twierdzi się, że [to] z powodu swoich bliskich więzi z wysokimi rangą urzędnikami węgierskimi. Więc nie chciałbym prosić o wypowiadanie się na temat jakichś spekulacji, ale naprawdę mam nadzieję, że będzie Pan miał trochę czasu w najbliższej przyszłości, aby zająć się bliżej tym przypadkiem, aby ta sprawa została zamknięta.

Viktor Orbán:

Nie jestem tutaj, aby szukać zwady z kimkolwiek, kto jest na tyle miły, aby zadawać pytania, ale proszę być tak uprzejmym, aby przemyśleć swoje wypowiedzi na temat bardziej ugruntowanej demokracji, ponieważ my uważamy, że Węgry są ugruntowaną demokracją, więc nie ma powodu, aby powiedzieć, że jesteśmy mniej ugruntowaną demokracją niż inni i że to może być powodem do „czegoś”. Przepraszam za tę uwagę.

Polityka bywa definiowana jako sztuka, jako rodzaj sztuki. I właśnie przedstawionemu przez pana obrazowi, mogę tylko przeciwstawić fakt, że z obecnym rządem gruzińskim mamy najlepsze w historii stosunki dwustronne.

Pytanie 10: (Jenny Tayler religious literacy journalist)

Panie premierze, muszę powiedzieć, że z Pana ust, mówienie na temat chrześcijańskich podstaw tradycyjnych wartości brzmi bardzo łatwo. Żyjemy w kraju, w którym najłatwiej jest uzyskać porozumienie – tak się uważa – nie wspominając o religii. Przypomina mi się turecki taksówkarz, który powiedział mi, że wraca do Stambułu, bo już teraz nie ma pojęcia jakie tu panują obyczaje, tak wielu tu mieszka ludzi pochodzących z przeróżnych kultur. Jakiej rady mógłby pan udzielić naszym politykom w sensie zrewaloryzowania czegoś, co rzeczywiście możemy zrozumieć, pojąć, jeśli chodzi system wartości?

Viktor Orbán:

Nie jestem opłacany za udzielanie jakichkolwiek porad rządowi brytyjskiemu. I chciałbym być tak ostrożny, jak to jest tylko możliwe, ponieważ życie tu jest bardzo skomplikowane. Nie mieszkając tutaj byłoby bardzo ryzykowne aby udzielać jakichkolwiek porad na ten temat. Węgry są innym krajem, w tym sensie.

Tak, w tej chwili są dwie szkoły na ten temat, jak zorganizować cywilizowane wspólne życie społeczne. Jedni mówią: należy zapomnieć o swojej własnej kulturze, nie mówić o tym, tak jest łatwiej żyć razem. Drudzy powiedzą: po prostu odważnie wyznawaj to, co myślisz o podstawowych atrybutach, rzeczach podstawowych dla świata. Ja należę do tej drugiej szkoły. Nie jest moim zadaniem doradzać nikomu, ale myślę, że zaniedbywani, nie mówienie o rzeczach, które są naprawdę ważne w naszym życiu, nie może być sposobem by spokojnie żyć razem z innymi, którzy mają inne koncepcje świata. Tak więc, wyznawać swoje własne wartości, reprezentować je i argumentować na rzecz wspólnego życia z tymi, którzy mają inne poglądy, może być właściwą drogą.

To [droga] bardzo tradycyjna – mogę powiedzieć, trochę arcy-konserwatywna, ale nie mam żadnej lepszej – odpowiedź na pani pytanie. Na Węgrzech jest trochę łatwiej, bo etnicznie i z punktu widzenia życia religijnego, jesteśmy mniej skomplikowani niż Brytyjczycy.

Kwestia imigracji jest tutaj bardzo ważna, więc jest to bardzo ryzykowne aby coś na ten temat powiedzieć – wszyscy moi doradcy by mi poradzili na odwrót – ale tak czy inaczej, myślę, że jeśli mielibyście szansę, i my na Węgrzech mamy, aby utrzymać jednolitą większość swojej kultury i swój skład etniczny, jak większość Węgrów, to proszę zróbcie to. To moja rada dla Węgrów – aby zaakceptować tych, którzy chcieliby osiedlić się i żyć razem z nami, ale większość to już inna sprawa. Jeśli nie stanowicie większości, w tym sensie, to wasz kraj zmienił się całkowicie, również duchowo.

Tak więc staram się być tak racjonalnym, jak to tylko możliwe.

Pytanie 11: (Jonathan Algar, organizacja Bright Blue)

Moje pytanie to, czy wpływ i wiarygodność Brytyjskiej Partii Konserwatywnej jako wiodącej partii centroprawicowej w Parlamencie Europejskim są jakoś podważane przez to, że nie ma ona członkostwa w EPP? I kiedy rząd zamierza rozpocząć proces ważnych renegocjacji, czy jego szanse byłyby lepsze gdyby główna partia koalicji powróciła do EPP?

Viktor Orbán:

Ograniczenie… Jest taki żart wśród polityków w EPP, że Brytyjczycy są zawsze inni. I to niewiele pomaga, że tworzy się międzynarodową platformę partyjną.

Dla konserwatystów życie partyjne na poziomie europejskim jest bardzo trudne – to znaczy dla EPP i także dla brytyjskich konserwatystów. Jest łatwe dla lewicowców. Lewicowcy tylko potrzebują powiedzieć: internacjonalizm, podział bogactwa i jeszcze kilka innych haseł z międzynarodowej „przeszłości proletariackiej”. Oni znają się nawzajem i są w stanie ze sobą współpracować. Zdolność lewicy do współpracy i akceptacji różnorodności wewnątrz platformy politycznej, jest o wiele bardziej zaawansowana niż prawicy, bo nie chciałbym obrażać lewicy, ale prawica – my traktujemy poważnie to, o czym mówimy. Tak więc, jeśli uświadomimy sobie, że różnimy się w podstawowych sprawach, to jest nam bardzo trudno współpracować. A konserwatyści zawsze mówią o rzeczach naprawdę ważnych, w związku z tym, stworzenie wspólnej platformy dla prawicy w Europie jest bardzo trudne. Czy możecie sobie wyobrazić, tę samą platformę dla portugalskiej partii konserwatywnej, która nawet nazywa się Partią Socjaldemokratyczną (co też mówi nam coś o tamtejszej sytuacji), i brytyjskich konserwatystów? Tak więc bardzo podziwiam Wilfrieda Martensa, który jest prezesem Europejskiej Partii Ludowej, i który był w stanie do tej pory, utrzymać w jedności tę kolorową grupę partii. Walczyliśmy przez lata o Brytyjczyków, aby utrzymać ich w jakiś sposób wewnątrz Europejskiej Partii Ludowej, ale w końcu zdaliśmy sobie sprawę, że to jest niemożliwe.

Tak, to nie znaczy, że brytyjscy konserwatyści nie mają istotnej roli w Parlamencie Europejskim. Nie jestem parlamentarzystą w Parlamencie Europejskim, ale mam pewne doświadczenia. Jestem czasem, pozwólcie mi tak powiedzieć, „zapraszany” żeby być „oskarżonym”. A więc mam pewne osobiste doświadczenia, i moim osobistym doświadczeniem jest, że Brytyjczycy mają głos; ważny głos. Prawdopodobnie nie bardzo duży gdy zlicza się głosy, ale gdy dyskusja się toczy, tradycyjne podejście brytyjskiej Partii Konserwatywnej, sposób argumentacji, sposób w jaki zawsze starają się być kryształowo przejrzyści w swoich wypowiedziach, ma istotny wpływ na Parlament Europejski. Tak więc, bycie poza Europejską Partią Ludową nie oznacza, że z brytyjskiego punktu widzenia nie ma sensu być częścią Parlamentu Europejskiego.

Lord Alton:

Viktor, zechciałby Pan usiąść na chwilę, abym mógł panu należycie podziękować. Dziękuję.

Viktor Orbán:

David, dziękuję Panu.

Lord Alton:

Cóż, Panie Premierze, myślę, że pańskie przyjęcie tu, dzisiaj, raczej różni się od pana doświadczeń w Parlamencie Europejskim, i po prostu chcę panu podziękować.

Przez 45 minut przyjmował Pan pytania, o cokolwiek ludzie chcieli zapytać, dzisiaj został tutaj poruszony cały zakres różnorodnych zagadnień, na które odpowiadał pan otwarcie ze szczerością i inteligencją.

Myślę, że dla tych z nas, którzy urodzili się w latach 1950 -tych i którzy mają jakieś wspomnienia Powstania Węgierskiego, a następnie przeżyli lata 60 -te i 70 -te i widzieli „śmiertelny uścisk” komunizmu w krajach Europy Wschodniej i w byłym Związku Radzieckim, a następnie grę w „Raz, dwa trzy, baba jaga patrzy” odgrywaną w 1989 roku w całej Europie i upadek muru berlińskiego… I pomyśleć w owych dniach, że będziemy gościć demokratycznie wybranego premiera Węgier, tutaj w Chatham House, gotowego odpowiadać w ten sposób w jaki Pan odpowiadał, na tak szeroki wachlarz pytań, nie sądzę, że wielu z nas uwierzyłoby wtedy, że to będzie możliwe. Myślę, że Pan wie, że w Wielkiej Brytanii, że wasz kraj, że Węgry mają wielki szacunek, sympatię, a nawet miłość. Wiem, że zawsze będzie Pan bardzo mile widzianym gościem w Wielkiej Brytanii.

A teraz jeszcze raz poproszę zgromadzoną tutaj publiczność, aby przyłączyła się do mnie by bardzo panu podziękować za to, że jest Pan dzisiaj z nami w Chatham House.

(J.K. Stratford,ON – Kanada)

Wrz 12

Przemówienie w Instytucie Aleksandrowskim Uniwersytetu Helsińskiego

Helsinki, 13 maja 2013

Szanowni Państwo, Ekscelencje, Drodzy Przyjaciele.

Dzień dobry wszystkim. I ja sądzę, jak to już właśnie powiedziano, że to wyjątkowa okazja. A to dlatego – w każdym razie tak wynika z moich doświadczeń w ostatnich latach – że politycy zdają się częściej przemawiać do ekspertów i mediów, a rzadziej do ludzi. I myślę, że to dobra okazja dla nas wszystkich, by wrócić do naszych wcześniejszych zwyczajów: do bezpośredniej konsultacji i do relacji jaka wiązała tych pochodzących z wyboru odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji, powiedzmy, liderów – i ludzi. To przyczyna, dla której zaproszenie tutaj bardzo mnie ucieszyło. Moje wystąpienie będzie na tyle krótkie, by pozostawić miejsce na wyjaśnienia, pytania i odpowiedzi w drugiej części spotkania.

 

Po pierwsze proszę pozwolić, że podziękuję Instytutowi Aleksandrowskiemu Uniwersytetu w Helsinkach za zaproszenie mnie tu dzisiaj. To dla mnie zaszczyt przemawiać przed tak dostojną publicznością. Odczułem szczególną wdzięczność za tę możliwość, bo przemawianie do fińskich przyjaciół, to dla Węgra zawsze przyjemność. Poza tym darzymy Finlandię sympatią i za to, że w tych ciężkich czasach Wasz rząd, tak jak i my, wykazuje szczególną determinację w sprawie dyscypliny finansowej. Czego dowodem jest fakt, że oba nasze kraje znalazły się w czołówce najlepszych w redukowaniu deficytu budżetowego – co w Europie jest doniosłym współzawodnictwem – w 2012 roku dokładnie na tym samym poziomie: 1,9%. Ponieważ nie chcę nadużywać cierpliwości i chciałbym pozostawić wystarczająco dużo czasu na rozmowę z Państwem, sformułuję w sześciu tezach moje obserwacje dotyczące najważniejszych wyzwań, przed którymi stoi obecnie Europa.

 

Teza pierwsza. Chciałbym podzielić się kilkoma liczbami, które będą szokujące: całkowity stan zadłużenia państw członkowskich UE osiągnął kwotę 11 bilionów euro. Dla pełnej jasności, jest to 11.000 mld euro. Roczna obsługa długu 27 krajów wynosi 2 biliony euro. EU27 generuje dług 1,2 mld euro dziennie. Oznacza to, że produkujemy 400 miliardów euro nowego zadłużenia każdego roku. A jakby tego nie było dość, Unia Europejska produkująca około 20 procent światowego PKB, jednocześnie wydaje 50 procent światowych wydatków socjalnych. Z tego wyliczenia jasno wynika, że taka europejska struktura finansowa jest nie do utrzymania. A jeśli dodać do tego, że zagrażają nam wyzwania demograficzne, według których nasz kontynent zdaje się niezdolny do przetrwania nawet biologicznie, trudno się nie zgodzić, że nadchodzą naprawdę ciężkie czasy.

 

Teza druga. Pomimo znacznych wysiłków, my jako przywódcy europejscy nie byliśmy w stanie w ciągu ostatnich pięciu lat dokonać zmian strukturalnych. Główną przyczyną jest to, że wymaga to od przywódców politycznych podjęcia ogromnego ryzyka, by przeprowadzić odnowę tych głęboko ugruntowanych powojennych struktur, które łatwo mogą prowadzić do niestabilności społecznej. Musimy przyznać, nawet jeśli to niełatwe, że koncepcja państwa opiekuńczego [welfare] jest skończona. Zamiast tego, powinniśmy budować państwa motywujące do pracy [workfare] i zastąpić system roszczeń społecznych systemem uprawnień wypracowanych. Na Węgrzech podjęliśmy próbę zmiany na miarę Europy: odnowiliśmy kraj poprzez restrukturyzację najważniejszych systemów. Usunęliśmy dawny system podatkowy, który karał za pracę i był zbyt skomplikowany, aby być konkurencyjnym. Nasz nowy system podatkowy to podatek liniowy, który honoruje tych, którzy chcą pracować i zatrudniać więcej ludzi. Wprowadziliśmy 16% stawkę podatku od dochodów i 10% – dla przedsiębiorstw. Wprowadziliśmy prawdopodobnie najbardziej elastyczny kodeks pracy w Europie; aby sprostać wymaganiom przedsiębiorstw zrestrukturyzowaliśmy system szkolnictwa wyższego i kształcenia zawodowego. Toczymy ciągłą walkę z biurokracją i zmieniliśmy całkowicie system opieki społecznej, tak, że nie powstrzymuje on już ludzi od podejmowania pracy. Podejmując ten wysiłek, co i tak jest dostatecznie trudne, udało nam się sprostać potrójnemu wyzwaniu z jakim mierzy się większość krajów europejskich: zmniejszyliśmy zadłużenia państwa, zwiększyliśmy naszą konkurencyjność, a jednocześnie byliśmy w stanie utrzymać stabilność społeczną i polityczną.

 

Moja trzecia teza dotyczy napięcia między przywództwem instytucjonalnym a przywództwem personalnym. Jak Państwo dobrze wiecie, Unia Europejska jest skomplikowanym systemem opartym na instytucjach i dlatego kwestia relacji między przywództwem instytucjonalnym a przywództwem osobistym jest dla Europy kluczowa. Te dwa rodzaje przywództwa powinny pozostawać w równowadze. Jeśli wszystko idzie dobrze, szczególnie w biznesie i gospodarce, właściwym jest, aby skupić się na przywództwie instytucjonalnym, ale w przypadku kryzysu – żyjemy w nim teraz – potrzebujemy silnego, przywództwa personalnego. Instytucje same w sobie nie wystarczą, by wyciągnąć nas z kryzysu. Problemy wynikające z braku równowagi między przywództwem instytucjonalnym i osobistym może okazać się szczególnie poważny podczas tego kryzysu. Wystarczy rozejrzeć się w Europie.

 

Moja czwarta teza mówi o zmieniających się w związku z kryzysem europejskich wartościach. Obecnie w Europie dominuje sposób myślenia głównego nurtu, według którego wzmocnienie tożsamości zwiększa groźne ryzyko konfliktów. Dominuje przekonanie, że ci o silnej tożsamości są przyczyną problemów – mam na myśli tożsamość narodową i religijną – a ci o słabszej tożsamości z definicji będą lepszymi, bardziej solidnymi partnerami we współpracy. Jednym z głównych wniosków, który można wyciągnąć z kryzysu gospodarczego jest to, że takie dominujące wyobrażenia są oparte na poważnym niezrozumieniu sytuacji. Prawda jest taka, że silna Europa może być zbudowany na bazie silnych narodów, z silną moralną tożsamością. Przypomnijmy słynne słowa ojca-założyciela Schumana: albo Europa będzie chrześcijańska, albo Europy nie będzie. [Demokracja będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale – dosłowny cytat]

 

Moja piąta teza podkreśla skomplikowaną sytuację, która ma miejsce, ponieważ Unia Europejska składa się z dwóch części: strefy euro i krajów spoza strefy euro. Aby przezwyciężyć kryzys, sprawą najwyższej wagi jest wzmocnienie współpracy między krajami strefy euro, nie tylko w dziedzinie fiskalnej, lecz również gospodarczej i budżetowej. Kraje spoza strefy euro są zobowiązane, by to popierać, ale jednocześnie krajom spoza strefy euro należy pozwolić tworzyć i wdrażać własne mutacje polityki gospodarczej. Zawsze musimy dbać o nasze wspólne wartości podstawowe i nie ma odwrotu od naszych wspólnych osiągnięć i dorobku. Jednak pozwolę sobie przypomnieć jeszcze raz: Europa może być silna, jeśli szanuje narody, z których się składa. Musimy być świadomi, że Europa jest pod silną presją, musi walczyć z pojawiającymi się tendencjami dezintegracji, nadal musi wypełniać swoją polityczną i gospodarczą rolę na kontynencie. Musimy te siły rozpoznać i poradzić sobie z nimi. Sektor finansowy, który osiągnął już wysoki stopień integracji, ostatnio okazuje silne oznaki fragmentacji. Przejawia się to w delewarowaniu aktywów z peryferii do centrum i różnicowaniu stóp procentowych dla kredytów dostępnych na inwestycje w obrębie i wewnątrz strefy euro. Ponadto, ograniczenia swobody przepływu kapitału zostały zastosowane do opanowania sytuacji na Cyprze. Możemy doświadczyć rosnącej obawy, że swobodny przepływ osób, może prowadzić do presji na systemy świadczeń socjalnych w niektórych krajach członkowskich. Ale z wszystkiego najbardziej niepokojące jest malejące poparcie integracji europejskiej w większości państw członkowskich.

 

Wreszcie moja ostatnia teza odnosi się do sytuacji w świecie po-kryzysowym.

 

Panie i Panowie,

Musimy zrozumieć, że po kryzysie nic nie będzie takie, jak przedtem. Pomimo wszystkich naszych wysiłków prawdopodobne jest, że ożywienie będzie procedurą powolną. Europa, która wcześniej „sięgała gwiazd”, teraz ma wiele bardzo przyziemnych problemów. Jest oczywiste, że historycznym błędem było nie przyjęcie dawnych krajów komunistycznych do Unii Europejskiej natychmiast po upadku dyktatur. Wszyscy eksperci zgadzają się, że motorem wzrostu kontynentu może być w przyszłości Europa Środkowa. Gdyby państwa te mogły stać się członkami Unii Europejskiej, powiedzmy, na początku lat 90–tych, Unia zyskałyby wówczas dodatkowy potencjał wzrostu i w obliczu wyzwań związanych z kryzysem byłaby w znacznie lepszej sytuacji.

 

Rozszerzenie – tak mi się zdaje – zostało niedawno zdjęte z porządku obrad Unii Europejskiej, co oznacza, że nasza wspólnota nie uczy się, niestety, na swoich błędach. Może wygłoszę teraz najmniej spodziewany z ust europejskiego polityka pogląd: rozszerzenie Unii Europejskiej na Bałkany musi być kontynuowane. Nie możemy znów powtarzać, po 23 latach, tego samego błędu.

 

Dziękuję bardzo.

 

Tekst: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Sie 13

Zapis wywiadu Wall Street Journal

WSJ: Po trzech latach u steru rządów w zmaganiach z kryzysem, jaka jest Pańska odpowiedź na krytykę polityki ekonomicznej Węgier, którą niektórzy określają mianem niekonwencjonalnej.

Viktor Orbán: Kiedy wprowadzaliśmy nową politykę gospodarczą, pierwszą wątpliwością na Zachodzie było: czy to wyraźna koncepcja polityczna, czy to tylko decyzje podejmowane tak, abyśmy mogli dożyć następnego ranka. Mieliśmy jednoznaczną wizję, jak wyjść z kryzysu, w jaki sposób uczynić Węgry konkurencyjnymi. W 2002 roku byliśmy w awangardzie Europy Środkowej. W 2010 roku byliśmy najsłabsi. Jesteśmy teraz bliżej miejsca, w którym chcemy być. Ponownie doganiamy Europę Środkową. To ważne. Przyszłością Europy jest Europa Środkowa. Bez nas nie byłoby w ogóle wzrostu w Unii Europejskiej. Jeśli w przyszłości chcemy mieć wzrost w gospodarce europejskiej, to będzie on pochodzić z Europy Środkowej. Teraz ponownie staliśmy się jednym z motorów tej tendencji.

W 2010 roku było wiele złych trendów. Dług wzrastał. Teraz jesteśmy jednym z niewielu krajów, w których dług spada. Co do deficytu budżetowego, nie podlegamy już unijnej procedurze nadmiernego deficytu. Handel zagraniczny rośnie, więc nasze konto jest dodatnie. To jest bardzo cenne w czasach kryzysu. W 2010 r. Węgry nie był w stanie stanąć na własnych nogach. Potrzebowały pieniędzy od innych. To godzi w dumę narodową i obniża samoocenę. Trzy lata temu byliśmy zależni od pieniędzy z MFW i UE. Teraz jesteśmy w stanie finansować się z przychodów. Węgrzy kupują obligacje. Bezrobocie spada, a udział w rynku pracy rośnie. Kiedy obejmowałem urząd, mieliśmy 1.800.000 podatników. Teraz – blisko 4.000.000. Realny dochód wzrasta. Również emerytury delikatnie wzrastają.

Znów mamy wzrost gospodarczy. Gdybyśmy mówili o sukcesie, nikt nam nie uwierzy, bo tak właśnie mówili komuniści. Więc mówimy, że idzie nam lepiej, sytuacja poprawia się – nie, że mamy sukces.

Kiedy jesteś w kłopotach, kiedy twoich sąsiadów również dopadł kryzys, wówczas stosowanie standardowych, ogólnie przyjętych rozwiązań ekonomicznych nie sprawdza się. Musisz podjąć zdecydowane działania. Ludzie mówią, że taka polityka jest niekonwencjonalna. Ale mając pozytywne podejście, można ją nazwać innowacyjną. Nasza polityka jest nastawiona na konkretne cele. Na początku tego roku, zaczęliśmy wprowadzać plan ochrony miejsc pracy. To konkretny cel. Opodatkowanie na cele społeczne jest obniżone dla firm zatrudniających pracowników określonego typu: kobiety wracające na rynek pracy, młodzież, bezrobotnych długotrwale bezrobotnych. Aby podnieść dochody budżetowe, użyliśmy specjalnego opodatkowania banków i monopolistycznych dziedzin gospodarki, jak energetyki i telekomunikacji.

Duże firmy chcą ogólnie przyjmowanych zasad gospodarczych. W czasie kryzysu to niemożliwe. Mówią, że to nieprzewidywalne. Ale to jest kryzysowa polityka gospodarcza.

WSJ: Szeroko krytykuje się również Pańską partię za wykorzystywanie przewagi w parlamencie. Dlaczego przywiązuje Pan wagę do większości dwóch-trzecich?

Premier Orbán: Psychologia jest również ważna. Ważne jest, czy ludzie mają zaufanie do narodowych instytucji. Na Węgrzech, zaufanie do nich rośnie. To szczególnie ważne, gdy zaufanie do instytucji europejskich wszędzie spada. Bez zaufania, mamy problem przywództwa i, ostatecznie, problemem demokracji. Ludzie krytykują rząd. Ale nikt nie mówi, że Węgrom brakuje przywództwa. To ważne w czasach kryzysu. W wyborach w 2010 roku, wygraliśmy większość parlamentarną dwóch trzecich głosów. Jest to warunek wstępny dla przywództwa w tym kryzysie. Większość dwóch trzecich głosów była kluczowa i skorzystaliśmy z niej dobrze.

W tym roku odzyskaliśmy część wzrostu PKB utraconą w roku ubiegłym. Wzrost wróci i ludzie poczują się lepiej. Politycznie rzecz biorąc, poza statystyką, nasza polityka gospodarcza wyraźnie wzmocniła klasę średnią. Jeśli nie chcemy, by kryzys gospodarczy przerodził się w kryzys polityczny, trzeba bronić klasy średniej. Wydatki na kulturę, sport i naukę są wyższe niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich 20 lat. I przy tym udało nam się wyjść z procedury nadmiernego deficytu. Żyjemy w kryzysie i życie nie jest łatwe. Ludzie mają prawo być niezadowoleni. W ciągu ostatnich trzech lat Węgry, zgodnie z prawem, dokonały czegoś ważnego. Zwykli ludzie, naukowcy, rząd – wszyscy podjęli nadzwyczajne wysiłki, by wyjść z kryzysu. Politycznie rzecz biorąc, udało nam się utrzymać poparcie na zaskakująco wysokim poziomie, biorąc pod uwagę trudny okres, jaki przechodziliśmy. Mamy szansę w następnych wyborach.

Myślę, że liczy si przywództwo. Trzy lata temu można było odnieść wrażenie, że lewicowy, liberalny rząd rozpadł się z powodu braku przywództwa. Ludzie muszą czuć, że przywódcy troszczą się o nich i są skoncentrowani na ich problemach. Ten rząd stara się podkreślić, że to właśnie robimy. Staraliśmy się pomóc rodzinom, które mają wysokie długi w obcych walutach, wysokie koszty życia, wysokie czynsze i rachunki za prąd.

WSJ: Jakie są największe osiągnięcia Pańskiego rządu i jaką widzi Pan w nich własną rolę?

Premier Orbán: Mamy nową konstytucję. Jest to pierwsza demokratyczna konstytucja na Węgrzech. Węgry były ostatnim w tym regionie państwem, które przyjęło demokratyczną konstytucję. Stwierdza ona, że gospodarka opiera się na pracy i swobodzie przedsiębiorczości. To wymaga zrównoważonego, przejrzystego i trwałego budżetu, i nakłada ograniczenia dotyczące długu publicznego. Niezbyt często się o tym wspomina. Międzynarodowa krytyka skupiła się na delikatnych kwestiach, takich jak definicja rodziny, prawa człowieka i wolność mediów. Jest u nas wiele trudności w życiu społecznym. Zasiłek dla bezrobotnych wypłacany jest tylko trzy miesiące. Potem, nic. Są roboty publiczne. Jeśli odmówisz, tracisz prawo do pomocy społecznej. Jeśli masz dziecko w wieku szkolnym, a on lub ona nie chodzi do szkoły, to nie otrzymasz zasiłku na dziecko. Próbujemy zmienić politykę społeczną opartą na tym co obiecane, w opartą na tym, co wypracowane. Jesteśmy blisko osiągnięcia celu. Ten rodzaj transformacji jest bardzo skomplikowany. Czy realizując taką politykę, można wygrać wybory – to się okaże.

Ludzie doceniają zdrowy rozsądek. Nie możemy żyć w 10-milionowym kraju, gdzie jest tylko 1.800.000 podatników. Oczywiście, ludzie nie chcą płacić podatków. Ale myślę, że zadaniem lidera jest być twardym w tego rodzaju kwestiach. Sytuacja, w której by odnowić kraj, trzeba najperw go ocalić – to dopiero jest dla mnie w tej pracy interesujące. To jest prawdziwe wyzwanie – a nie tylko reorganizacja biurokracji. Ludzie tacy jak ja chcą zrobić coś znaczącego, coś nadzwyczajnego. Historia dała mi tę szansę. Właściwie, to dawała mi ją trzy razy. Jako przywódca zawsze stawałem wobec historycznych wyzwań. Wygląda na to, że przegrywam wybory, kiedy wszytko dobrze się układa – i wtedy ludzie już mnie nie potrzebują.

WSJ: Jakie przywództwo w dobie kryzysu zapewnia UE w regionie?

Premier Orbán: Trzeba brać pod uwagę charakter UE. Została ona stworzona w celu koordynacji działań państw narodowych. Ma dopracowane, wyrafinowane struktury instytucjonalne. To ma konsekwencje dla kierownictwa. Dla UE oznacza to, że ma ona przywództwo instytucjonalne. Kiedy wszystko idzie dobrze, instytucje mogą zaspokajać ludzkie pragnienie przywództwa. Ale kiedy jesteś w kryzysie, nie zaufasz instytucjom, ufasz ludziom. Potrzebni są ludzie, którzy wówczas powiedzą: trzeba podjąć ryzykowne decyzje, musimy działać, za mną.

UE nie może zapewnić przywództwa osobistego. Potrzebujemy więcej przywództwa w Brukseli. To strukturalna pułapka, w jakiej tkwimy. Silni przywódcy narodowi są potrzebni – od zaraz. Potrzebujemy mocnych liderów. Wtedy mieszkańcy UE będą nie będą mieli poczucia braku przywództwa.

Strefa euro potrzebuje silniejszych instytucji. Czy będzie to wymagało zmian w traktacie? Prawdopodobnie tak. Ci z nas, którzy nie należą do strefy euro, powinni wspierać strefę euro w jej niezbędnych działaniach. Bez wspólnej polityki fiskalnej, nie może być wspólnej waluty. To wymagania ciężkich czasów. Nie będzie to łatwe, zwłaszcza dla południa Europy, które nie jest tak ściśle związane z gospodarką niemiecką.

WSJ: Jak Pan sądzi, kiedy Węgry będą mogły wejść do strefy Euro? Powiedział Pan ostatnio, że wówczas, gdy na Węgrzech PKB na mieszkańca osiągnie 90% średniej UE, co prawdopodobnie nie nastąpi w ciągu najbliższych 10 lat.

[Premier Orbán] Kraje strefy euro potrzebują silnej, scentralizowanej polityki fiskalnej. Te spoza strefy euro powinny mieć szerokie pole manewru, by znaleźć odpowiednią kombinację polityki gospodarczej. Powinniśmy korzystać z większej elastyczności i szerszego pola manewru dzięki pozostawaniu poza strefą euro. Powinniśmy korzystać z zalet pozostawania poza strefą euro. Teraz jedyne racjonalne podejście, to kontynuowanie naszej własnej, nakierowanej na konkretne cele polityki gospodarczej. Węgierski porządek konstytucyjny jest bardzo bezpieczny, konserwatywny i dlatego zapewnia oparcie. Konstytucja mówi, że walutą Węgier jest forint. Aby to zmienić, trzeba by dwóch trzecich większości w Parlamencie. Tak więc, aby przystąpić do strefy euro, potrzebna będzie silna, zintegrowana większość. To zagwarantuje, że nie stanie się to problemem dzielącym społeczeństwo. Czy Węgry przyłączą się – wiele zależy od tego, jak dobrze zafunkcjonuje nowa, zintegrowana strefa euro.

WSJ: Jakie przesłanie na temat nowej konstytucji Węgier niesie raport Tavaresa?

[Premier Orbán] Ogólnie rzecz biorąc, to co zrobił Parlament Europejski jest bardzo niebezpieczne. To nic innego, jak zakamuflowany proces budowy imperium biurokratycznego. Traktat UE określa bardzo delikatne, wyważone podejście do federacji i państw narodowych. To jest krucha równowaga. I w tę równowagę usiłuje się wprowadzać zmiany, krok po kroku, bez jakiejkolwiek dyskusji, co ma być zmienione. Próbuje się dokonać zmian pokątnie i ukradkiem. Musimy bronić tej równowagi. Musimy zdawać sobie sprawę, że życie na europejskiej scenie politycznej nie będzie dla nas łatwe. Co do niektórych podstawowych zasad, bardzo się różnimy w myśleniu. Pytanie brzmi: czy ludzie, którzy mają tak różne przekonania, mogą żyć razem w tych samych politycznych ramach?

Główny nurt europejskiej myśli politycznej motywuje dziś kategoria postępu. Oni wierzą, że rozwój ma swój cel. My wierzymy, że jako istoty ludzkie zostaliśmy stworzeni przez Boga. Nie uważamy, że istnieje jakiś cel dla historii Europy. Według głównego nurtu europejskiej myśli politycznej powinniśmy porzucić swoje korzenie. Według nich zakorzenienie jest przeciwne wolności. Ale bez korzeni jesteśmy zgubieni. To kwestia indywidualnej wolności, wartości chrześcijańskich, narodu i życia religijnego. Ale główny nurt mówi, że nasze podejście nie jest nowoczesne, europejskie. To nie jest prawdziwa dyskusja. Prawdopodobnie w tej chwili jesteśmy na arenie europejskiej w mniejszości. Ale wartości i tradycje, których bronimy są europejskie. Jesteśmy gotowi do dyskusji na temat tych punktów, ale nie w sposób, w którym główny nurt określa to, co jest nowoczesne i europejskie.

Kiedy pojawiłem się w Parlamencie Europejskim, poczułem nienawiść. Oni się nie posługują racjonalnymi argumentami. To było szokujące, jak jakieś przesłuchanie. Co się wydarzyło w przypadku Tavaresa jest obce kulturze UE. Jak jedna i ta sama grupa może być prokuratorem i sędzią jednocześnie? Ale istnienie Parlamentu jest jednocześnie niezbędne. Pytanie, w jaki sposób instytucja upartyjniona pasuje do ram europejskich, które nie są oparte na podziale partyjnym?

WSJ: Co jest celem polityki rządu węgierskiego otwarcia na Wschód? Czy Węgry chcą skorzystać z azjatyckich doświadczeń z ekonomią i demokracją?

[Premier Orbán] Azjatycki model demokracji nie ma znaczenia dla węgierskiej demokracji, ponieważ demokracja na gruncie chrześcijańskim zawsze będzie różnić się od demokracji nie opartych na tym gruncie.

W wymiarze ideowym, demokracja, jak wiemy, opiera się na dwóch fundamentach kulturowych: po pierwsze Bóg stworzył nas na swój obraz, a po drugie, że niszczenie go jest grzechem. Azjaci nie mają tego, ale mają innego rodzaju fundament. To ciekawe i ekscytujące, jak oni to robią, ale nie może być to wzorem dla nas. Dlatego gdy mówimy o otwarciu się na wschód, to w zasadzie oznacza to kulturę i gospodarkę. We współpracy ze Wschodem jesteśmy 15 lat za Francuzami, Niemcami, którzy nas wyprzedzili – nic w tym dziwnego, że chcemy ich dogonić.

Węgry nie mają surowców naturalnych i głównych źródeł energii; mieliśmy głownie rolnicze zaplecze. Więc to, co produkujemy tu na Węgrzech, jest produktem naszego wysiłku i inwencji; a nasz produkt musimy jeszcze sprzedać światu. Jeśli nie będziemy w stanie tego zrobić, jeśli nie będziemy dostatecznie innowacyjni, nowocześni i otwarci, to się nie uda. Więc otwartość jest dla Węgier koniecznością. W przeciwnym razie nigdy nie osiągniemy i nie utrzymamy poziomu standardów życia, o które konkurujemy.

WSJ: Jaki jest Pański pogląd, co do zasady, na rolę państwa w gospodarce?

Premier Orbán: Kiedy wszystko idzie dobrze, rola państwa w gospodarce powinna być ograniczona. Kiedy jesteśmy w kryzysie, jest inaczej. Ale nawet jeśli wszystko idzie dobrze, jest jakaś rola dla państwa w odniesieniu do monopoli naturalnych – takich jak gazociąg lub linia elektryczna prowadząca do Pańskiego domostwa. Państwo musi albo regulować odpowiednio ich działanie, albo zachować monopole i samemu je obsługiwać. UE próbowało wprowadzić tu konkurencyjność, ale to w zasadzie niemożliwe.

WSJ: Jaka jest rola państwa, gdy gospodarka jest w kryzysie?

Premier Orbán: Wyprowadzić gospodarkę z kryzysu. Pytanie, w jaki sposób państwo może to zrobić. I to jest decyzja polityczna –jaką przyjmiesz strategię. Nasza strategia polityczna jest bardzo jasna – mówimy, że gdy każdy będzie miał pracę, kryzys się skończy. Więc zapewnienie pracy każdemu nie jest wynikiem skutecznego zarządzania kryzysowego, ale jest narzędziem do wydostania się z kryzysu. Tak więc rolą państwa w czasach kryzysu, gdy rynek nie może zapewnić miejsc pracy dla wszystkich, jest znalezienie odpowiednich instrumentów, by zapewnić pracę wszystkim. Jeśli budżet jest w dobrej kondycji i nie nadmiernie zadłużony, można zrobić to, co zrobiono w USA na początku lat 30. – budowanie linii kolejowych itp. – ale gdy nie masz tych warunków, musisz być bardziej ostrożny. Skoro nasz budżet w ciągu ostatnich trzech lat nie był w dobrym stanie i wciąż jeszcze jesteśmy zadłużeni, musimy znaleźć inne sposoby – i to jest system robót publicznych na Węgrzech.

Jest ponad 200.000 ludzi zatrudnionych na etatach publicznych, a do końca tego roku, kiedy dojdziemy do nieprzekraczalnej granicy, może to być blisko 300.000, więc w listopadzie mogłem powiedzieć Węgrom, że każdy, kto chce pracować, ma tę możliwość. Oczywiście, nie jest to praca niczyich marzeń, ale można pracować dla podtrzymania egzystencji. A kiedy gospodarka znów wzrośnie, wówczas liczba etatów publicznych będzie mogła się zmniejszyć.

WSJ: Warto wyjaśnić rządową strategię forinta. Jeśli Węgry zdołają pozbyć się największego problemu, jakim są kredyty w walutach obcych. czy wówczas forint może zostać osłabiony, by zwiększyć konkurencyjność? 

Premier Orbán: Kwestia wartości waluty należy do banku centralnego. Więc nie wiem, co się stanie po tym, jak pozbędziemy się kredytów walutowych, ale to zajmie więcej niż rok. Te kredyty są najokropniejszą, moralnie niszczącą spuścizną poprzednich rządów socjalistycznych. Zrobiliśmy już kilka rzeczy, aby pomóc ludziom z tymi kredytami, ale ciągle zastanawiamy się nad tym, jak pomagać im dalej. To jest nadal największym wyzwaniem dla Węgier i węgierskich rodzin.

WSJ: Jeśli wzrost powróci, czy założenia budżetowe pozostaną niezmienione, czy ma Pan plan korekty? 

Premier Orbán: Kwestią nie jest deficyt budżetowy, ale dług publiczny. Tak więc celem numer jeden jest w moim pojęciu redukcja zadłużenia. Budżet jest tylko konsekwencją. Musimy obniżyć dług poniżej 50% [PKB]. To jest cel. Do tego momentu w zasadzie nie możemy zmieniać [struktury dochodów budżetu]. Kiedy do tego doprowadzimy i będzie pewne, że deficyt budżetowy nie doprowadzi do wzrostu długu, wszystko będzie renegocjowalne. Dług pozostanie głównym wyzwaniem w przyszłości, tak że narody o poziomie zadłużenia powyżej 50% PKB, są w niebezpieczeństwie, te z poziomem ponad 60% znajdują się w bezpośrednim niebezpieczeństwie, a te z ponad 90% powinny się modlić.

WSJ: Czy chce Pan powiedzieć, że różne podatki kryzysowe powinny zostać utrzymane, aż poziom zadłużenia obniży się?

[Premier Orbán] System podatków celowo ukierunkowanych – tak.

WSJ: Ile trzeba czasu, by obniżyć dług poniżej 50% PKB?

Premier Orbán: Jeśli strefa euro będzie starać się lepiej, to może nastąpić w ciągu najbliższych 10 lat, jeżeli postara się nadzwyczajnie, to zabierze sześć, a może nawet pięć lat. Dlatego właśnie tak ważne jest, że w konstytucji mamy hamulec długu i hamulec deficytu. Bo kiedy masz więcej pieniędzy, to zawsze jest pokusa, by je wydawać zamiast spłacać dług. Musimy konsekwentnie używać ich, by spłacać dług, aż spadnie do 50% PKB. To jest rozsądna i odpowiedzialna polityka.

WSJ: Czy nie jest to również argument na rzecz silnego forinta? Poziom zadłużenia spada, jeśli forint jest silny. To kontrargument wobec zwiększenia eksportu ze słabszym forintem.

Premier Orbán: Dokładnie tak. Życie polityczne nie jest łatwe. Ale odpowiedź jest taka, że powinna się również zmienić struktura długu. Coraz większa jego część powinna być finansowana z lokalnych oszczędności. Najlepiej jest, gdy mieszkańcy sami finansują państwo. To bardzo trudne, bo obecna struktura jest bardzo daleko od tego, więc tymczasem musimy angażować inwestorów zagranicznych, ale zmierzamy w tym kierunku.

WSJ: Krytycy takiego rozwoju wydarzeń twierdzą, że rząd wypiera sektor bankowy, który mógłby wykorzystać te fundusze kredytując inwestycje.

Premier Orbán: To rozsądny argument, ale faktem jest, że teraz banki są pełne pieniędzy, więc problemem nie jest to, że oni nie mają płynności finansowej, ale że ze względu na awersję do ryzyka wolą nie udzielać kredytu. Więc wypieranie może się zdarzyć w przyszłości, ale nie teraz. Jest kwestią sporną, czy banki niechętnie pożyczają z uwagi na ryzyko, czy z uwagi na brak rentownych projektów, w które mogłyby inwestować. Dlatego projekt pilotażowy banku narodowego jest tak istotny – może okazać się decydującym elementem w tej dyskusji. Będziemy musieli poczekać, jak wypadnie projekt banku centralnego Fundusze dla Wzrostu, by zobaczyć, czy to działa, czy nie. W ostatnich latach firmy nie mogą uzyskać kredyt na mniej niż 9-10%. A w węgierskiej gospodarce nie ma takiego rodzaju legalnej działalności, która mogłaby sfinansować 9-10% odsetek. To zaklęty krąg, z którego musimy się wyrwać.

http://blogs.wsj.com/emergingeurope/2013/07/18/hungarys-pm-orban-says-sectoral-taxes-to-remain-for-several-years/

[data publikacji: 18 lipca 2013]

Sie 11

Viktor Orbán wyprzedza Brukselę

W kwietniu 2010 roku partia Fidesz (Węgierska Unia Obywatelska) zdobyła w wyborach 61 proc. głosów i wraz z KDNP (Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa) utworzyła rząd z konstytucyjną większością 2/3 głosów w parlamencie. Premierem został Viktor Orbán. Do tego czasu przez pełne dwie kadencje, począwszy od 2002 roku, władzę sprawowała postkomunistyczna koalicja MSZP –SZDSZ, przez większą część tego okresu pod wodzą Ferenca Gyurcsányego.

Polityka rządu Gyurcsányego doprowadziła na początku roku 2010 gospodarkę Węgier do głębokiego kryzysu. Przejawił się on spadkiem PKB aż o 7 proc., nieujawnioną w wyniku nieuczciwych manipulacji dziurą budżetową w wysokości 8,4 mld zł i poważnym zadłużeniem gospodarki. Wzrosło ono z 55 proc. PKB w 2002 roku do przeszło 80 proc. PKB na początku roku 2010. Taką oto sytuację „odziedziczył” po postkomunistach Viktor Orbán. To zaś w sposób oczywisty musiało ograniczać i warunkować program reform.

Okres trzech lat jest zbyt krótki, aby w pełni ocenić skutki strukturalnych reform Viktora Orbána. Daje się jednak zauważyć wyciszenie brutalnych ataków na premiera Węgier ze strony zsocjalizowanej i bezideowej Europy. Równocześnie obserwujemy coraz większe zainteresowanie i ciekawość skierowaną na to, co dzieje się na Węgrzech.

Fundament reform

Viktor Orbán zaczął od uchwalenia nowej konstytucji, w której został zagwarantowany interes narodu węgierskiego wywiedziony z tradycji chrześcijańskiej. W ten sposób konstytucja nadaje priorytet prawu krajowemu nad regulacjami Unii Europejskiej.

Oprócz bezpośredniego odwołania się do Boga jako źródła prawa naturalnego i wolności człowieka w konstytucji znalazł się zapis, że walutą narodową Węgier jest forint.

Fakt ten ma ważne, ekonomiczne konsekwencje, ponieważ konstytucyjnie zamyka ścieżkę do przyjęcia euro i tym samym pozostawia w rękach rządu autonomię prowadzenia polityki pieniężnej i dochodowej w interesie własnych obywateli. Taką politykę w interesie obywateli Węgier prowadzi konsekwentnie premier, nie bacząc na nerwowe reakcje szefów różnych instytucji międzynarodowych.

Węgry są krajem małym i dlatego – mówi Orbán – musimy zabezpieczyć się przed wszelkimi zakusami ograniczania naszej suwerenności.

Europą nie rządzą dziś odpowiedzialni politycy, lecz rozmaite procesy, mechanizmy i regulacje. Taki system podejmowania decyzji nie leży w interesie Węgier. Kryzys europejski mogą rozwiązać tylko silne państwa narodowe. Mogą to zrobić przywódcy mający silną pozycję polityczną. Wolność obywateli i suwerenność kraju – oto motto polityki Viktora Orbána.

Niech przykładem takiej postawy będzie wcześniejsza spłata kredytu 20 mld euro udzielonego w 2008 roku przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy na ratowanie węgierskiej gospodarki. Rząd właśnie spłacił ostatnią ratę pożyczki i zapowiedział zamknięcie biura MFW w Budapeszcie. W ten sposób Viktor Orbán chce uniezależnić gospodarkę od lobby międzynarodowej finansjery, kontestującej niektóre decyzje fiskalne, szczególnie te, które dotykają kapitał zagraniczny.

Rodzina i praca

Centralnym obszarem polityki makroekonomicznej jest polityka prorodzinna. Jej celem jest stworzenie warunków do wychowywania dzieci i ochrona realnych dochodów rodziny. Węgierskie matki mają możliwość pozostawania z dzieckiem w domu przez pierwsze trzy lata (jeżeli zrezygnowały z pracy zawodowej, otrzymują 70 proc. wynagrodzenia). Głównym źródłem dochodów rodziny powinna być praca. Dlatego też polityka tworzenia nowych miejsc pracy (a nie walka z bezrobociem, tak jak to bezskutecznie czyni rząd Tuska i Rostowskiego) jest integralnym programem polityki prorodzinnej.

To oczywiście musi kosztować. Aby zrealizować ten ambitny cel, rząd Orbána kieruje się zasadą sprawiedliwego, tj. równego rozkładania ciężarów. W procesie tym biorą udział nie tylko obywatele węgierscy, ale także państwo oraz działające na Węgrzech wielkie koncerny z udziałem kapitału zagranicznego.

Poniżej wymienię cztery najważniejsze regulacje fiskalne mające motywować Węgierki do rodzenia dzieci, przedsiębiorstwa skłaniać do tworzenia nowych miejsc pracy i chronić realne dochody węgierskich rodzin.

1. Podatek od dochodów z pracy – PIT. Od stycznia 2011 roku obowiązuje podatek liniowy ze stałą krańcową stawką opodatkowania w wysokości 16 proc. i kwotą wolną od podatku w wysokości podwójnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce. Jeśli rodzina posiada jedno lub dwoje dzieci, kwota wolna od podatku w przeliczeniu na złotówki wzrasta o 900 zł miesięcznie za każde dziecko, co daje w skali roku np. przy dwojgu dzieci kwotę wolną w wysokości 21 tys. 600 złotych. W sytuacji trojga lub większej liczby dzieci rodzina odpisuje już 2 tys. 950 zł miesięcznie za każde dziecko. Odnosząc to do warunków polskich, widzimy, że rodzina z trojgiem dzieci i dochodami około 100 tys. zł rocznie w ogóle nie płaci podatku. Takie rozwiązanie upraszcza i skutecznie integruje system podatkowy z instrumentami polityki prorodzinnej. Ponadto jest ono o wiele mniej kosztowne niż skomplikowany system ulg i transferów.

2. Podatek dochodowy od osób prawnych – CIT. Od lipca 2010 roku obowiązuje obniżona do 10 proc. stawka CIT. Jest to obecnie najniższa stawka w Unii. Dotychczas najniższą stawkę miała Irlandia – 12,5 procent. Równocześnie dla małych firm wprowadzono możliwość płacenia podatku ryczałtowego, czyli kwotowego, zamiast standardowej stawki CIT.

3. Stały kurs walutowy dla kredytów hipotecznych zaciągniętych w obcych walutach. Deprecjacja forinta w czasie kryzysu finansowego dramatycznie pogorszyła sytuację młodych rodzin, które zaciągnęły kredyt hipoteczny w obcych walutach. W celu ustabilizowania ich sytuacji dochodowej zarówno skutki deprecjacji forinta, jak i bieżące ryzyko kursowe przejął na siebie Bank Centralny Węgier. Został ustalony stały – korzystny dla kredytobiorców – kurs dla walut, w których spłacane są kredyty hipoteczne.

4. Podatki: kryzysowy, sektorowy i bankowy. Zgodnie z zasadą solidarnego ponoszenia kosztów kryzysu rząd wprowadził jednorazową daninę publiczną obejmującą prominentne sektory z dominującym udziałem kapitału zagranicznego takie jak: energetyka, telekomunikacja, sektor finansowy i wielkopowierzchniowe sieci handlowe. Jednorazowy podatek kryzysowy został następnie przekształcony w podatek sektorowy, liczony nie od zysku (zysku można przecież nie wykazać), lecz od przychodu, czyli obrotu, bądź od sumy bilansowej, jak to jest w przypadku banków. Równocześnie wprowadzono bankowy podatek transakcyjny od każdej operacji przy okienku bankowym. Niestety, jest on często skutecznie przerzucany na klientów.

Wnioski i efekty

Opisane rozwiązania stanowią jedynie fragment programu reform strukturalnych na Węgrzech. W krótkim artykule nie sposób o wszystkim napisać. W szczególności nie przedstawiłem działań związanych z cięciami po stronie wydatków, które zostały zapisane w pakiecie korygującym bilans finansów państwa z października 2012 roku.

Niemniej jednak z przytoczonych powyżej rozwiązań fiskalnych można wyraźnie odczytać intencję i logikę działania rządu Viktora Orbána. Jest nią znaczne zmniejszenie obciążeń podatkowych węgierskich rodzin i węgierskich przedsiębiorców oraz przeniesienie zobowiązań fiskalnych na duże koncerny o charakterze oligopolistycznym z dominującym udziałem kapitału zagranicznego.

Równocześnie, zmniejszając opodatkowanie pracy, zarówno po stronie pracodawców, jak i pracobiorców, rząd przeniósł ciężar opodatkowania na stronę bieżącej konsumpcji, podnosząc podatek VAT do poziomu 27 procent. Zmniejszenie kosztów pracy ma na celu zwiększenie konkurencyjności węgierskiej gospodarki, a w szczególności jej eksportu.

I jeszcze kilka słów o efektach. Jak wcześniej nadmieniłem, trzy lata to za mało, aby usunąć skutki ośmiu lat rządów postkomunistycznych. Najbardziej spektakularnym efektem jest systematyczny wzrost liczby urodzeń, począwszy od 2011 roku do dzisiaj. Jak pokazują dane statystyczne, tylko w pierwszej połowie 2012 roku urodziło się blisko 6 proc. więcej dzieci niż w takim samym okresie roku poprzedniego, a realny dochód rodzin posiadających troje dzieci wzrósł o blisko 20 procent.

Drugim, równie spektakularnym efektem jest stały wzrost stopy zatrudnienia z 59 proc. w roku 2010 do 63 proc. na koniec 2012 roku. Oznacza to, że od chwili przejęcia rządów przez Viktora Orbána liczba miejsc pracy zwiększyła się na Węgrzech o 120 tysięcy. Nadmienię, że w wielu krajach Europy liczba zatrudnionych po prostu spada.

Nie można jeszcze powiedzieć, że gospodarka Węgier weszła w fazę ożywienia gospodarczego. Wyraźnie jednak widać symptomy stabilizacji makroekonomicznej. Zahamowany został spadek PKB i proces dalszego zadłużania gospodarki. Deficyt budżetowy po raz pierwszy od czasu wejścia Węgier do Unii znalazł się poniżej 3 proc., zaś bilans handlu zagranicznego dzięki ożywionemu eksportowi jest dodatni. Warto pojechać na Węgry i przyjrzeć się Viktorowi Orbánowi z bliska.

Prof. dr hab. Feliks Grądalski

___________

Autor jest pracownikiem Katedry Teorii Systemu Rynkowego Kolegium Zarządzania i Finansów w Szkole Głównej Handlowej.

za: http://www.naszdziennik.pl/mysl/50550,viktor-orban-wyprzedza-bruksele.html

Lip 03

O solidarność z Węgrami – apel do władz Rzeczypospolitej

Prawica Rzeczypospolitej wzywa rząd do jednoznacznego zadeklarowania solidarności z Węgrami, którym nieodpowiedzialni zagraniczni politycy grożą wykorzystaniem przepisów art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej do odebrania należnych praw na forum europejskim. W całości podzielamy opinię premiera Viktora Orbána, że ataki te godzą nie tylko w prawa Węgier, ale i w zasady współpracy europejskiej – więc również w suwerenność, prawa i interesy Polski.

Prawica Rzeczypospolitej wyraża uznanie wszystkim polskim posłom, którzy na forum Parlamentu Europejskiego przeciwstawili się atakom na Węgry. Jednocześnie apelujemy do rządu o zdecydowaną politykę solidarności. W sytuacji tak poważnego zagrożenia wolności w Unii Europejskiej nie ma miejsca na balansowanie między tymi, którzy bronią praw narodów i tymi, którzy je podważają.

Lip 01

Euro Europy czy Europa euro? – Wnioski według István Vargi

Z matematyczną dokładnością można obliczyć, że nie da się zachować obrotu finansowego i kapitałowego w obecnej postaci. W związku z tym Unia Europejska powinna przejąć większą kontrolę nad traktowaną dziś jeszcze jako niezależna zmienna polityką monetarną i poprzez ten pryzmat powinna kształtować równowagę budżetową. To nie braki budżetowe produkują złe pieniądze, tylko złe pieniądze prowadzą do braków. Kiedy prezesi niezależnych banków centralnych i bankierzy zostają ministrami finansów czy też premierami, nie znaczy to, że trzeba ich odtąd trzymać z daleka od decyzji finansowych. Wręcz przeciwnie, należy dążyć do demonstrowania silnych więzów między polityką i systemem finansowym. Należy nadzorować niezależność centralnych banków emisyjnych.

Uporządkować trzeba użycie pojęć ekonomicznych i związków przyczynowo skutkowych między nimi. Trzeba unieważnić przekształcenie syntetycznych środków z banków cienia w dług państwowy, trzeba też przeprowadzić celowe odpisy w bilansach – bez względu na spekulacyjnych przegranych.

W Europie należy stworzyć trzypoziomowy system finansowy. Na najniższym poziomie płatności i obroty rachunkowe trzeba powierzyć instytucjom finansowymkontrolę nad bilansem rachunkowym sprawuje na tym poziomie właściciel rachunku. Prowadzenie takiego rachunku odbywałoby się tylko poprzez usługodawców krajowych, za pomocą karty używanej wewnątrz kraju, za to w jednolitym systemie europejskim. Obroty rachunkowe między krajami powinien obsługiwać wyspecjalizowany w tym zakresie usługodawca w zamian za niezbyt wygórowane opłaty (przykład telefonii komórkowej i roamingu). Bilansy dzienne lub liczone w jeszcze krótszych cyklach powinny docelowo kredytować skarb państwa – daje to dobrze określony zasób.

Na drugim poziomie znajdują się oszczędności i kredyty należące do kompetencji banków. Państwa poprzez płynne zasoby wypracowane na pierwszym poziomie mogą dawać bankom podstawy zabezpieczeń na kredytowanie celów preferowanych przez rządy. Stosunki kredytowe między bankami a klientami powinny być kontrolowane, powinny opierać się na stabilnych więzach lokalnych, nie powinno się ich zamieniać na papiery wartościowe ani handlować długiem. Kredytowanie zagraniczne również powinno opierać się na realnej treści i być związane z konkretną działalnością; kredyty międzybankowe powinny być związane z działalnością usługową banków, nie z pomnażaniem zysków. Należy utworzyć spółdzielcze banki celowe dla poszczególnych grup produktów, oparte na stosunkach wzajemnych, wyspecjalizowane w działalności w jakimś konkretnym regionie. Ponownie należy uznać za pożyteczne narzędzie wzajemne kredytowanie podmiotów gospodarczych, weksel i dyskonto weksla.

Na trzecim poziomie znajdują się będące odzwierciedleniem stosunków własnościowych: akcje, papiery wartościowe na zabezpieczenie oraz kapitał. Powinny być one pod ścisłym nadzorem. Zabezpieczenie nie może się uniezależnić i przekształcić w narzędzie spekulacyjne, należy znieść handel indeksami i derywatami. Poprzez stopniowe zwiększanie podatku od transakcji należy hamować międzynarodową spekulację wewnątrz Unii i w stosunku do podmiotów unijnych za granicą. Wolny przepływ kapitału należy rozumieć jako przepływ kapitału z realnym pokryciem. Realne pokrycie powinno być związane z wewnętrzną, planową, przewidywalną i publicznie zarządzaną polityką gospodarczą gospodarek narodowych.

Należy zmienić system finansowy na przejrzysty, kontrolowany przez wspólnoty narodowe publiczny system monetarny. Obrót pieniędzmi powinien sprzyjać lokalnej aktywności gospodarczej, z jak najmniejszym udziałem niepotrzebnego transportu towarów na duże odległości. Do wprowadzenia każdej reformy potrzebny jest dziesięcioletni okres przejściowy.

W podstawowy cel Unii i w centrum systemu zasad unijnych należy wpisać trzy naturalne wspólnoty ludzkie: rodzinę, naród i religię. Powinno się na nowo odkryć fundamenty moralne związane z tymi trzema wartościami. Należy wprowadzić metodę pomiaru wartości niepieniężnych, zachęcać do respektowania i uznawania wartości niematerialnych, by wzmacniać więzi z naturą oraz więzi międzyludzkie. Opierając się na dostępnej wiedzy naukowej i technicznej należy stworzyć taką konstrukcję gospodarczą, która zadowoli ludzi w ich naturalnym środowisku kulturowym, gdzie miejscowy produkt i usługa będzie rozliczona rachunkowo. Do osiągnięcia tego wszystkiego należy postawić za przykład systemowo działające modele wspólnot opartych na spółdzielczości, a polityka rządu powinna kłaść nacisk na dowartościowanie takich modeli. Europa udowodniła, że kapitał nie tworzy wartościowej pracy, ale praca może stworzyć wartościowy kapitał – taki, który jest o wiele lepszy od tego wyrażonego w pieniądzu. Obywatele już to wiedzą.

Sopron, maj 2012

Tłumaczyła Alexandra Dusza

* – István Varga: inżynier, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Magyarországért, wiceprezes Krajowego Stowarzyszenia Węgierskich Podatników, członek Rady Nadzorczej Węgierskiego Banku Narodowego

p.s. Zakończenie artykułu z najnowszej publikacji Wydawnictwa Fronda n/t Węgier 

Cze 28

Nadszedł czas na utworzenie Ruchu Patriotów Europy

Dla nas, demokratów węgierskich, obrona praw człowieka, solidarność społeczna, wolność pracy i wiara w sprawiedliwy podział owoców wzrostu gospodarczego, a także prawo do czystej przyrody i ochrony środowiska, są tak podstawowymi wartościami, jak ochrona tradycji kultury węgierskiej i naszego niezwykle bogatego, pięknego języka ojczystego oraz ich harmonijne łączenie się w procesie rozwoju.

Bez tego wszystkiego nie umiemy sobie wyobrazić demokracji i państwa prawa; te wartości są ważne dla nas tak, jak miłość do ojczyzny lub choćby nasza europejska tożsamość opierająca się na tradycjach antycznych, chrześcijańskich i rodzimej kultury.

Wiosną 2010 w wolnych wyborach nasz naród większością dwóch trzecich głosów upoważnił obywatelskie partie patriotyczne do sprawowania władzy i ta wspólna wola stworzyła warunki do przeprowadzenia drogą parlamentarną rewolucyjnych zmian w naszej ojczyźnie, opartych na wartościach obywatelskich. Zdecydowana większość wyborców oczekiwała od nowego rządu przekształcenia skorumpowanego do szpiku kości kraju i rozpadającej się postkomunistycznej pół-demokracji w prawdziwie obywatelską demokrację, z pomocą nowej konstytucji i ustaw.

Instynktowną reakcją na tragiczny upadek gospodarczy i moralny, który groził naszemu narodowi, było owe oddanie dwóch trzecich głosów, które upoważniły Viktora Orbána we własnej osobie i kierowane przez niego obywatelsko-demokratyczne siły polityczne do przeprowadzenia upragnionych przez naród zmian.

My, założyciele ruchu, nie zmienimy ani joty w naszym zobowiązaniu sprzed dwóch lat, nie pozwolimy, aby pouczali nas przedstawiciele krajowych czy też zagranicznych potęg polityczno-gospodarczo-finansowych i ich kulturalne satelity, ani ich media rozgłaszające kłamstwa celowo lub z powodu niedostatecznej znajomości faktów, przez co oskarżenia te wpędzają naszą gospodarkę w coraz bardziej beznadziejny stan.

Niezłomnie wspieramy wpędzonych w beznadziejną sytuację przywódców naszego państwa i nie pozwolimy, aby obrzucano ich fałszywymi, często kłamliwymi oskarżeniami, a tym samym parę milionów węgierskich wyborców, którzy drogą demokracji powierzyli im władzę. Nie pozwolimy, aby oskarżano nas o grzechy i zbrodnie, z jakimi zawsze walczyliśmy w przeszłości, a z którymi zmagamy się i teraz.

Uważamy za krzywdzący fakt, iż to właśnie my, węgierscy patrioci, z całej Europy musimy się tłumaczyć z naszej demokratycznej natury; my, którym 1100-letnia państwowość w centrum Europy wyryła w genach wszelkie cechy patriotyzmu oraz hierarchię wartości obywatela europejskiego.

Powołujemy zatem do życia Ruch Patriotów Europy. Wzywamy naszych rodaków, organizacje cywilne do przyłączenia się do nas. Pokażmy w wielomilionowym gronie, że nie pozwolimy zbezcześcić naszych wartości, nie pozwolimy dalej się poniżać!

Forum Jedności Obywatelskiej (CÖF) i

Rada Porozumienia Obywatelskiego (CET)

p.s. Twórcami odezwy są László Mészáros, administrator Węgierskiego Stowarzyszenia Współpracy Obywatelskiej (Magyar Polgári Együttműködés Egyesület ) oraz dr László Csizmadia, prezes CÖF i CET.