Cze 28

Nadszedł czas na utworzenie Ruchu Patriotów Europy

Dla nas, demokratów węgierskich, obrona praw człowieka, solidarność społeczna, wolność pracy i wiara w sprawiedliwy podział owoców wzrostu gospodarczego, a także prawo do czystej przyrody i ochrony środowiska, są tak podstawowymi wartościami, jak ochrona tradycji kultury węgierskiej i naszego niezwykle bogatego, pięknego języka ojczystego oraz ich harmonijne łączenie się w procesie rozwoju.

Bez tego wszystkiego nie umiemy sobie wyobrazić demokracji i państwa prawa; te wartości są ważne dla nas tak, jak miłość do ojczyzny lub choćby nasza europejska tożsamość opierająca się na tradycjach antycznych, chrześcijańskich i rodzimej kultury.

Wiosną 2010 w wolnych wyborach nasz naród większością dwóch trzecich głosów upoważnił obywatelskie partie patriotyczne do sprawowania władzy i ta wspólna wola stworzyła warunki do przeprowadzenia drogą parlamentarną rewolucyjnych zmian w naszej ojczyźnie, opartych na wartościach obywatelskich. Zdecydowana większość wyborców oczekiwała od nowego rządu przekształcenia skorumpowanego do szpiku kości kraju i rozpadającej się postkomunistycznej pół-demokracji w prawdziwie obywatelską demokrację, z pomocą nowej konstytucji i ustaw.

Instynktowną reakcją na tragiczny upadek gospodarczy i moralny, który groził naszemu narodowi, było owe oddanie dwóch trzecich głosów, które upoważniły Viktora Orbána we własnej osobie i kierowane przez niego obywatelsko-demokratyczne siły polityczne do przeprowadzenia upragnionych przez naród zmian.

My, założyciele ruchu, nie zmienimy ani joty w naszym zobowiązaniu sprzed dwóch lat, nie pozwolimy, aby pouczali nas przedstawiciele krajowych czy też zagranicznych potęg polityczno-gospodarczo-finansowych i ich kulturalne satelity, ani ich media rozgłaszające kłamstwa celowo lub z powodu niedostatecznej znajomości faktów, przez co oskarżenia te wpędzają naszą gospodarkę w coraz bardziej beznadziejny stan.

Niezłomnie wspieramy wpędzonych w beznadziejną sytuację przywódców naszego państwa i nie pozwolimy, aby obrzucano ich fałszywymi, często kłamliwymi oskarżeniami, a tym samym parę milionów węgierskich wyborców, którzy drogą demokracji powierzyli im władzę. Nie pozwolimy, aby oskarżano nas o grzechy i zbrodnie, z jakimi zawsze walczyliśmy w przeszłości, a z którymi zmagamy się i teraz.

Uważamy za krzywdzący fakt, iż to właśnie my, węgierscy patrioci, z całej Europy musimy się tłumaczyć z naszej demokratycznej natury; my, którym 1100-letnia państwowość w centrum Europy wyryła w genach wszelkie cechy patriotyzmu oraz hierarchię wartości obywatela europejskiego.

Powołujemy zatem do życia Ruch Patriotów Europy. Wzywamy naszych rodaków, organizacje cywilne do przyłączenia się do nas. Pokażmy w wielomilionowym gronie, że nie pozwolimy zbezcześcić naszych wartości, nie pozwolimy dalej się poniżać!

Forum Jedności Obywatelskiej (CÖF) i

Rada Porozumienia Obywatelskiego (CET)

p.s. Twórcami odezwy są László Mészáros, administrator Węgierskiego Stowarzyszenia Współpracy Obywatelskiej (Magyar Polgári Együttműködés Egyesület ) oraz dr László Csizmadia, prezes CÖF i CET.

 

Cze 28

Oświadczenie Rady Porozumienia Obywatelskiego (CET)

Inicjatywa dowodzi naszych zobowiązań wobec organizacji oraz Europy.

Nasi rodacy, żyjący na terenie Niecki Karpackiej, na swojej ziemi ojczystej, przez ostatnie blisko sto lat z bolesnym sercem znosili oderwanie od własnego narodu. Wielkim darem od Unii są otwarte granice, dzięki czemu osobisty kontakt z rodakami stał się codziennością.

Nasza wspólna ojczyzna, Europa i obywatele wymagają niebywałej dotychczas współpracy. Czas na zjednoczenie również na poziomie Europy!

Obecne filary społeczno-gospodarcze świata i Europy trzeszczą i zgrzytają.

Unia Europejska wymaga odnowy. W celu przetrwania należy przeprowadzić szereg zmian strukturalnych.

Najpoważniejszym problemem jest to, iż kapitał spekulacyjny w ciągu minionych paru lat stopniowo przejmował władzę nad demokratycznie wybranymi systemami władzy i rządami. Tymczasem z nową siłą należy przywrócić autorytet ludu – wyborców reprezentujących władzę i zapewnić bezpośrednią i przedstawicielską formę demokracji.

Trzeba uruchomić kontrolę obywatelską, a rządy, zobowiązujące się do służby dla narodu jak i dla dobra publicznego, powinny wraz ze społeczeństwem utworzyć trwałe struktury władzy.

Jesteśmy przekonani, że obywatele Europy myślą podobnie i popierają społeczeństwo oparte na pracy.

Węgrzy zdają sobie sprawę ze swojej nieliczności i znaczenia wewnątrz Europy. Jednak nie przeszkadza to w tym, abyśmy dla lepszej przyszłości naszego kontynentu dali przykład zjednoczenia rządu i ludzi i – tak jak zakwas w chlebie – przyczynili się do odnowy Europy.

Oprzyjmy się na skarbach Starego Kontynentu, wydobądźmy i otrzepmy z kurzu tradycyjne wartości. Niech znów powrócą na godne miejsce rodzina, naród, wierność, wiara i siła jednoczącej miłości.

W ten sposób owocem naszej pracy może stać się godne życie, bezpieczeństwo, porządek, sprawiedliwość i wolność.

 

Izba Wyższa Parlamentu Węgier, grudzień 2011 roku

Cze 24

W UE nie zatracajmy tożsamości

Musimy starać się pozostać sobą – Polakami i Węgrami. Należeć do Europy, ale nie zatracić swojej tożsamości – mówi dr János Latorcai, który przyjechał do Polski m.in. w celu promocji książki opowiadającej o węgierskich reformach pt. „Węgry. Co tam się dzieje” wydanej przez Frondę.

Ostatnio Węgry nie mają dobrej prasy. Bruksela szczególnie wytyka władzom w Budapeszcie nieprzestrzeganie zasad demokracji. Skąd ta intensywna krytyka, zwłaszcza w zachodnich mediach?

Wiedzieliśmy, że ona nastąpi, odkąd w 2010 r. zaczęliśmy prowadzić niezależną od różnych grup interesu politykę ekonomiczną. Opodatkowaliśmy banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i międzynarodowe firmy handlowe. Kiedy odrzuciliśmy rozwiązania proponowane nam przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, wiedzieliśmy, że nastąpi reakcja ze strony wielkich koncernów i banków, które za pośrednictwem zachodnich mediów wywierały naciski na rząd węgierski, sporządzając nieprawdziwe analizy naszej sytuacji. Mimo twierdzeń zachodnich mediów, że Węgry odstraszają inwestorów, swoje fabryki otworzyły u nas Mercedes i Audi. Powstało kilkadziesiąt tysięcy nowych miejsc pracy. Oczywiście były obawy, że wielkie sieci supermarketów wyprowadzą się z Węgier. Rzeczywiście niektóre to zrobiły, ale ich miejsce szybko zajęły inne firmy.
Według OECD w przyszłym roku PKB Węgier wzrośnie o 1,5–2 proc. Świadczy to o tym, że węgierska droga jest skuteczna i słuszna. Jest wiele państw, które chcą podążać wytyczoną przez nas drogą. Dziś 12 państw chce – tak jak my – opodatkować banki, firmy ubezpieczeniowe oraz obniżyć ceny gazu, elektryczności i wody.

Wielu Polaków niepokoi coraz większa zażyłość między Węgrami a Rosją. Dlaczego Budapeszt obrał sobie za strategicznego partnera akurat Moskwę?

Jest to wynik złośliwej interpretacji. Jesteśmy członkami Unii Europejskiej i 1000-letnim bastionem chrześcijaństwa. Nieraz udowadnialiśmy, że jesteśmy narodem europejskim. Na wyzwania, jakie niesie ze sobą globalizacja, Węgry muszą odpowiedzieć otwarciem na Wschód. Nie oznacza to wcale otwarcia tylko na Rosję. Otwieramy się bowiem także na Japonię, Chiny, Koreę Płd. itd. To otwarcie nie jest jednak otwarciem politycznym, ale gospodarczym.

Jak Węgry widzą przyszłość Europy Środkowej?

Rola Europy Środkowej w Unii Europejskiej musi wzrosnąć. Ten region to wspólny nam sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości. Jest on wynikiem naszej tysiącletniej przeszłości, na którą złożyła się ciągła walka o przetrwanie. Narody żyjące w tym obszarze musiały się starać bardziej od innych narodów. Dzięki temu są bardziej od nich kreatywne. W socjalizmie Węgrzy i Polacy nauczyli się czytać między wierszami. Dziś musimy starać się pozostać sobą – Polakami i Węgrami &‐ należeć do Europy, ale nie zatracić swojej tożsamości. To wielkie wyzwanie, przed którym stoimy. Decydującą rolę do spełnienia mają tu Węgry i Polska, która jest w tym regionie decydującym graczem.

Czy UE jest dziś odpowiednim miejscem dla suwerennych państw?

Joschka Fischer w 2000 r. powiedział, że powinien powstać jeden ponadnarodowy rząd, który będzie prowadził jednolitą politykę kulturalną, jednoczącą wszystkie narody. Dzisiejsza Unia zmierza właśnie w tym kierunku. Węgry przystępowały do innej Unii Europejskiej niż ta kreślona przez Joshkę Fischera. Uważamy, że w zjednoczonej Europie właśnie narody będące niepowtarzalnym dziełem Boga są prawdziwą wartością.

W Polsce mówi się ostatnio coraz więcej o Klubie Bilderberg. Czy spotkania tego typu grup zagrażają suwerenności państwowej?

Jeśli mówimy już o Klubie Bilderberg, to warto przytoczyć wypowiedź wiceszefowej Komisji Europejskiej Viviane Reding, która uczestniczyła w ostatnim spotkaniu tej grupy w Wielkiej Brytanii. Złożyła oświadczenie, które nami wstrząsnęło i potwierdziło nasze obawy. Według komunikatów prasowych pani Reding oświadczyła, że uczyni wszystko, aby podważyć legalność wyników przyszłorocznych wyborów na Węgrzech. Jeśli wiceprzewodnicząca KE w tak rażący sposób wtrąca się do wewnętrznych spraw suwerennego państwa, to uwidocznia wyraźnie drogę, jaką obrała UE. Wczoraj, prawie dwa tygodnie po konferencji Klubu Bilderberg, pani Reding złożyła oświadczenie, w którym odżegnała się od tych słów. Jeżeli polityk będący na tak wysokim stanowisku w UE dopiero po dwóch tygodniach dementuje taką wypowiedź, oznacza to, że w UE dzieją się niepokojące rzeczy.

Autor: Gabriel Kayzer

Żródło: Gazeta Polska Codziennie

Cze 22

Węgry – co tam się dzieje

W kwietniu 2010 roku Węgierska Unia Obywatelska Fidesz Viktora Orbána zdobyła aż 68 proc. głosów, uzyskując samodzielnie większość konstytucyjną. To osiągnięcie niespotykane dotąd w innych demokratycznych krajach Europy. Od początku istnienia nowe władze w Budapeszcie rozpoczęły szeroko zakrojone reformy.

Specjalnie do tej książki o istocie przemian zachodzących na Węgrzech napisali sami autorzy węgierskiej transformacji:

» O podłożach globalnego sporu o sprawę węgierską – dr László Bogár
» O reformie banków centralnych – István Varga, Węgierski Bank Narodowy
» O reformach wyborczych – dr Miklós Sári, Krajowe Biuro Wyborcze
» O nowych regulacjach medialnych – dr Izabella Bencze, Fundacja Świadczeń Publicznych
» O reformach systemu sądownictwa – dr Róbert Répássy, Ministerstwo Administracji i Sprawiedliwości
» O nowych ustawach dotyczących organizacji pożytku publicznego, religii, mniejszości narodowych – dr Csaba Latorcai – Ministerstwo Administracji i Sprawiedliwości
» O polityce narodowej – dr Zsolt Semjén, wicepremier
» O polityce prorodzinnej – dr Endre Szabó, Porozumienie Organizacji Prorodzinnych
» I inni

W książce znajdziesz też niepublikowany wywiad z Viktorem Orbánem, raport o stanie państwa wygłoszony przez premiera po dwóch latach rządów partii Fidesz oraz konstytucję węgierską.

Projekt zrealizowany we współpracy z Ambasadą Węgier w Polsce.

Cze 20

Węgierska Socjalistyczna Partia Robotnicza i jej poprzednicy prawni oraz inne organizacje polityczne ustanowione by im służyć w duchu ideologii komunistycznej były organizacjami przestępczymi

Konstytucja_okladkaFundamenty – Artykuł U

Forma rządów ustanowionych na podstawie przepisów prawa, z woli narodu, za pomocą pierwszych wolnych wyborach w 1990 roku i poprzedniej dyktatury komunistycznej są sprzeczne. Węgierska Socjalistyczna Partia Robotnicza i jej poprzednicy prawni oraz inne organizacje polityczne ustanowione by im służyć w duchu ideologii komunistycznej były organizacjami przestępczymi, których przywódcy ponoszą odpowiedzialność bez ograniczeń obowiązujących za:

utrzymanie i kierowanie reżimem, naruszenie prawa i zdradę narodu;

wyeliminowanie przy radzieckiej pomocy wojskowej demokratycznej próby opartej na systemie wielopartyjnym, w latach po II wojnie światowej;

– ustanowienie porządku prawnego na podstawie wyłącznego sprawowania władzy i sprzecznego z prawem;

– wyeliminowanie gospodarki opartej na wolności własności i wpędzanie kraju w długi;

podporządkowanie gospodarki, obrony narodowej, dyplomacji i zasobów ludzkich Węgier obcym interesom;

– systematycznie niszczenie tradycyjnych wartości cywilizacji europejskiej;

– pozbawienie obywateli i niektórych grup obywateli, lub poważnie ograniczenie ich podstawowych praw człowieka, w szczególności mordowania ludzi, ekstradycji ich do obcego mocarstwa, bezprawne uwięzienia ich, przenoszenia ich do obozów pracy przymusowej, tortur i poddawanie ich nieludzkiemu traktowaniu; arbitralne pozbawianie obywateli ich majątku, ograniczenie ich prawa do własności; całkowite pozbawianie obywateli ich wolności, przymuszanie do składania lub wyrażenia opinii politycznych; dyskryminowanie ludzi na podstawie pochodzenia, światopoglądu lub przekonań politycznych, utrudniając ich postęp i sukces opierający się na wiedzy, pracowitości i talentach, stworzenie i funkcjonowanie tajnej policji nielegalnie podglądającej i mającej wpływ na prywatne życie ludzi;

nie powstrzymanie rozlewu krwi, we współpracy z sowieckich okupantów, podczas rewolucji i wojny o niepodległość, która wybuchła w dniu 23 października 1956 r. wynikający terror i odwet, przymusową ucieczkę dwustu tysięcy Węgrów z ich rodzinnych stron;

wszystkie motywowane politycznie przestępstwa pospolite, które nie były ścigane przez wymiar sprawiedliwości z powodów politycznych.

Organizacje polityczne uznane prawnie podczas transformacji demokratycznej jako następcy prawni Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej nadal ponoszą odpowiedzialność za swoich poprzedników jako beneficjenci ich nielegalnie zgromadzonych aktywów.

(…) za: http://gazetaobywatelska.info/

Cze 01

Wyciągnęliśmy kraj ku promieniom słońca z przepaści, do której wepchnęły go rządy socjalistów

Oceniając trzy lata pracy rządu koalicji Fidesz-KDNP premier Viktor Orbán nazwał węgierską gospodarkę jedną z najbardziej obiecujących w Europie i oświadczył, że nie wyklucza rozważenia wprowadzenia jednocyfrowego klucza (9 proc.) podatku PIT.

Premier Węgier 30 maja (w dzień swoich 50 urodzin) wygłosił w Budapeszcie wykład na konferencji pt. Interes narodowy w centrum uwagi – węgierski model w zmieniającej się Europie. Wśród gości był m.in. były premier Hiszpanii, José María Aznar. Dzień wcześniej Komisja Europejska podała, że rekomenduje odstąpienie wobec Węgier od procedury nadmiernego deficytu – pierwszy raz, odkąd Węgry przystąpiły do Unii.

Na wstępie swego wystąpienia Orbán podziękował José Marii Aznarowi, którego obecność nazwał „czymś więcej niż zwykłymi odwiedzinami”, a jego samego „wielkim patriotą i premierem dużego, europejskiego narodu” oraz „bardzo walecznym, odważnym politykiem”. Zdaniem premiera Węgier, przykład Aznara pokazuje, że jeśli człowiek i cały kraj znajduje się w trudnej sytuacji, nawet wtedy musi zachować swoją godność.

„Musimy wiedzieć kim jesteśmy, jaka jest nasza historia i do czego nas zobowiązuje, byśmy z godnością reprezentowali Węgry. To wielka dla nas lekcja”

– oświadczył. Przyznał też, że w połowie lat 90. Fidesz uczył się z przykładu Aznara potrzeby jednoczenia prawicy, zaś ówczesny premier Hiszpanii był wśród nielicznych rządzących, którzy zabiegali, by chrześcijaństwo znalazło swe miejsce w europejskiej konstytucji, podczas gdy wielu „w tym temacie lawirowało”.

Orbán wyznał z humorem, że rozumie gości z zagranicy, którzy mają problemy ze zrozumieniem Węgrów, gdyż on sam też ma z tym problemy. Powodem tego jest „specyficzny sposób myślenia Węgrów, któremu – niezależnie od liczebności narodu czy wielkości kraju – zawdzięczamy też wynalazki, jak długopis, ekspres do kawy czy komputer. To wiele mówi o sposobie podejścia do życia”. W tym kontekście zadał pytanie: czy istnieje coś takiego jak interes narodowy? Jako część swojej odpowiedzi na to pytanie, przytoczył liczby, w których raport Instytutu Nézőpont wyraził realizację przez węgierski rząd programu wyborczego z 2010 roku.

„Nie wiem jak politolodzy Instytutu doszli do tych liczb, ale ponieważ stawiają nas one w pozytywnym świetle, przytoczę je. Ogólny wynik po trzech latach rządów wynosi 69 proc. realizacji programu. W kwestii porządku publicznego program zrealizowaliśmy w 86 proc., na polu norm demokratycznych w 76 proc., w służbie zdrowia i bezpieczeństwie socjalnym odpowiednio w 67 i 68 proc., w gospodarce w 66 proc. Liczby te jednak niewiele mówią o rzeczywistości. Interesujące jest to, czy wszystkie poczynania rządu tworzą pewną całość”.

Zdaniem Orbána, aby zrozumieć filozofię działań jego rządu i ich ostateczny polityczny sens (czy jest to tzw. węgierski model, ocenią specjaliści) trzeba cofnąć się do przeszłości.

„Zarówno demontaż wspólnoty, jak i jej budowa są działaniami politycznymi. Komunizm opierał się na złych skłonnościach natury człowieka, dlatego stworzył kulturę zazdrości i politykę narodowej małości, zaszczepiając mentalność «i tak się nam nie uda». Ten sposób myślenia przetrwał zmianę ustroju, a nawet lata 90. i dalej by funkcjonował, gdyby nie stracił swego finansowego pokrycia, zabezpieczenia.

Okazało się, że tak tworzone społeczeństwo nie jest w stanie ani finansowo, ani gospodarczo utrzymać samo siebie. Tak padały systemy geopolityczne. W ten sposób upadł system Kádára. Tak też upadł rząd socjalistów w 2010, wzięli kredyty i padli. (…) Komuniści rozmontowywali, my zaś budujemy wspólnotę. Na Węgrzech wciąż ścierają się dwie polityczne moralności: rozkładania i budowania wspólnoty”

– podkreślił premier Węgier.

„Nie stawiaj czoła wyzwaniom, dostosuj się – mówią nasi przeciwnicy. My zaś mówimy: powstań, bądź przedsiębiorczy, bierz przyszłość we własne ręce! Tak rodzi się węgierski model. Po trzech latach mozolnej pracy wyciągnęliśmy kraj z dołka. Musieliśmy zmierzyć się z wieloma wyzwaniami. Nasz rząd często osiągał sukcesy, jednak czasem popełniał też błędy. Miał wiele wspaniałych, nadzwyczaj dobrych pomysłów, ale miał też takie, które z czasem okazywały się nie tak dobre, jak się wydawało na pierwszy rzut oka. Nie ulega jednak dyskusji, że rząd ten rozruszył kraj i wyciągnął ku promieniom słońca z przepaści, do której wepchnęły go rządy socjalistów. Jeden z naszych oponentów twierdzi, że wprawdzie mamy osiągnięcia, ale tylko przejściowe. Czy przejściowe, to okaże się w 2014 roku. Wyprowadziliśmy kraj na prostą, na której ukazują się dobre perspektywy. To przyznają już nawet nasi przeciwnicy”

– powiedział Orbán.

Dotychczasowa realizacja programu wyborczego, który rząd w całości umieścił w swoim programie pod nazwą Program Współpracy Narodowej, doprowadziła do prawdziwej politycznej odnowy. Weszliśmy w okres rzeczywistości przejrzystej, w której nie ma już rzeczy niewidzialnych, nie ma niewidzialnej konstytucji, niewidzialnej ręki rynku, niewidzialnych przepisów.

Odnosząc się do postawienia na nogi gospodarki, pierwszej z pięciu kwestii interesu narodowego, określonego w programie rządu, Orbán stwierdził, że jego gabinet uczynił wszystko, by Węgry nie z cudzych pieniędzy żyły, ale z własnych, gdyż – jak się wyraził – „bycie na cudzym to wstyd”. Elementem tego było zakończenie współpracy w Międzynarodowym Funduszem Walutowym, uporządkowanie budżetu, rekordowe zmniejszenie deficytu, osiągnięcie finansowania państwa z przychodów z rynku. Dlatego węgierską gospodarkę nazwał „jedną z najbardziej obiecujących w Europie”.

Co do drugiej kwestii rządowego programu interesu narodowego, czyli stworzenia socjalnego bezpieczeństwa, premier przypomniał, że utrzymana, a nawet podwyższona została realna wartość emerytur i płacy minimalnej. Stwierdził też, że nie wyklucza możliwości wprowadzenia jednocyfrowego klucza podatku PIT. W jego filozofii gospodarczej mieści się pogląd, że osobisty podatek dochodowy jest zbędny, a przynajmniej powinien być na niskim poziomie, przy relatywnie wyższym podatku obrotowym. Jednocześnie potwierdził starania rządu o dalsze obniżanie kosztów utrzymania ludności (ceny energii itp.).

Oceniając realizację naprawy służby zdrowia, trzeciego punktu programu interesu narodowego, Orbán przyznał, że pomimo sukcesów, np. zmiany systemu finansowania szpitali z samorządowego na budżetowy, w całości system ten nie jest jeszcze doskonały. Wśród zadań do wykonania wymienił poprawę sytuacji lekarzy rodzinnych.

Mówiąc o punkcie czwartym rządowego Programu Współpracy Narodowejprzywrócenie porządku publicznego, premier stwierdził, że „dziś już nikt nie może stać ponad prawem”. Wspomniał wprowadzenie zakazu działalności organizacji paramilitarnych, wzrost liczby policjantów, spadek przestępczości, zdecydowane przestrzeganie zasady „zero tolerancji dla łamania prawa”.

Przy piątym punkcie programuprzywrócenie demokratycznych norm w państwie, wspominając np. wyznania socjalistycznego premiera Gyurcsányego o ciągłym oszukiwaniu społeczeństwa i unijnych instytucji, Orbán stwierdził:

W porównaniu do tego, jaka sytuacja panowała przed rokiem 2010, dziś państwo działa według przejrzystego porządku konstytucyjnego, który jest jasny, choć przez niektórych poddawany dyskusji.

Wśród elementów modelowych poczynań rządu Orbán – wyrażając nadzieję, że tak właśnie oceni je historia – wyliczył budowę społeczeństwa opartego na pracy, w miejsce socjalnych zapomóg, wprowadzenie sprawiedliwego i moralnie uczciwego rozłożenia obciążeń (opodatkowanie firm, koncernów, banków, transakcji), zasadę kariery według osiągnięć oraz europejską politykę Węgier. W tej ostatniej kwestii stwierdził:

„Chcemy Europy narodów – tak, jak mówił o tym premier Aznar – gdyż w federacji, w której narody mają się rozpłynąć, dla Węgier nie ma miejsca. Nie chcemy jednak opuszczać Unii, lecz brać udział w dyskusji na temat jej przyszłości, którą widzimy w Europie narodów. Jeśli znikną narody, znikną poszanowanie i szacunek, będziemy żyli w Europie imperialnej, której prowincje często będą się zderzały z niesprawiedliwością, podwójnymi standardami i nadużywaniem władzy przez centrum. Nie chcemy takiej Europy. Chcemy Europy budowanej na poszanowaniu narodów”.

Kończąc podsumowanie ostatnich trzech spośród łącznie siedmiu lat swoich rządów („jak w sportowych zawodach przerwanych przymusową pauzą i zejściem do szatni”), Viktor Orbán podzielił się osobistym doświadczeniem:

„Nasze pokolenie jest już w tym wieku, że na podstawie własnych przeżyć może formułować prawidła. W ciągu tych siedmiu lat kierowania rządem, ale też od kiedy jestem w polityce dwóch rzeczy się nauczyłem. Wybory wygrywaliśmy i przegrywaliśmy. Sam też wygrywałem i przegrywałem. Widziałem wiele biedy i wiele fantastycznych sukcesów. I myślę, że centroprawica, w której są elementy narodowe, chrześcijańskie i obywatelskie, nie powinna się bać tego teologicznego punktu wyjścia, tej prawdy, którą można streścić w następujących słowach: Bóg stworzył świat jako dobry i dał wszystko, co potrzebne do naszego szczęścia i tylko od nas, ludzi zależy, czy zdołamy wykorzystać tę możliwość. To jest pierwsze, najważniejsze doświadczenie. Druga prawda, którą odważę się sformułować to to, że istnieją prawa i przykazania. W zależności od gustu, wychowania, poglądów filozoficznych prawa te i przykazania, reguły wyprowadzane są z różnych źródeł, ale bez sensu byłoby twierdzenie, że nie istnieją takie prawa, których bezwarunkowo musimy przestrzegać. Mamy wolną wolę, jesteśmy wolni, ale jeśli tych kilku praw nie zachowamy, zapłacimy za to naszym życiem, naszymi rodzinami i naszą ojczyzną. Takie jest doświadczenie moich ostatnich lat”.

Konferencję „Interes narodowy w centrum uwagi – węgierski model w zmieniającej się Europie” zorganizowali: fundacja Századvég Alapítvány, fundacja Széll Kálmán Alapítvány oraz wydawnictwo Heti Válasz (tygodnik).

Źródło: mti, orbanviktor.hu, tłumaczył Pawel Cebula, wpolityce.pl

Maj 13

Przemówienie w Aleksanteri Institute na Universytecie w Helsinkach

Ladies and Gentlemen, Your Excellencies, dear Friends.

Good morning everybody. I think it is a rare occasion as just it was said. The reason is – at least, this is my experience in the last several years – which politicians tend to speak more to the experts and the media, and less to the people. And I think it is a good occasion to all of us to back to the habits we have had earlier: to the direct relationship and consultation we had between the decision makers, elected persons – let’s say – leaders and the people. That is the reason I was very happy to have been invited here. I will have a rather limited presentation and will provide some room for consultation, questions and answer section.

First of all, let me please say thank you to the Aleksanteri Institute of the University of Helsinki for invite me here today. It is my honour to speak in front of such distinguished audience. I was especially grateful for this possibility because speaking to Finnish friends as a Hungarian is always a pleasure. Nevertheless we feel sympathy with Finland, since your government shows special commitment to financial disciplines in these hard times just like we do. This is also proved by the fact that both of our countries finished among the best ones in Europe regarding budget deficit – which is a great competition in Europe – in 2012 exactly at the same level: 1.9 %. Since I do not want to take advantage of your patience and I would like to leave enough time for consultation with you, I will summarize my observations concerning the major challenges Europe is currently facing in six theses.

Thesis number one. I would like to share a couple figures with you; they are going to be shocking: The total state debt of EU member states has reached the amount of 11 trillion euros. Just to be very clear it is 11 thousand billion euros. The yearly debt service of the 27 countries amounts to 2 trillion euros. The EU27 generates a debt of 1.2 billion euros every day. This means that we produce 400 billion euros of new debt each year. And if this was not enough, while European Union produces the approximately 20 percent of the World’s GDP, we spend 50 percent of the World’s total welfare spending. This list of figures clearly shows that this European financial structure is proved to be unsustainable. And if you add to this, that we are suffering of demographic challenges according to which our continent does not seem to be able to maintain itself even biologically, you can easily admit that we are facing really hard times.

Thesis number two. Despite significant efforts we as European leaders have not been able to change this structure during the last five years. The main reason of this is that political leaders should take a huge risk to fulfil the renewal of these deeply embedded post-war structures, which could easily lead to social instability. We have to acknowledge, even if it is difficult, that the concept of welfare state is over. Instead of that, we have to build up workfare states and replace entitlements with a merit-based society. In Hungary we have made a true European attempt: we have renewed the country by restructuring the major systems. We deleted the former tax system which has penalised work and was too complicated to be competitive. Our new tax system is a flat tax system, which honours those who want to work more or to employ more people. We have introduced a 16 percent tax rate on income and a 10 percent rate for companies. We have introduced Europe’s probably most flexible Labour Code; we have restructured the higher education system and the vocational system in order to meet the demands of the businesses. We have been constantly fighting bureaucracy and changed the total social system which does not keep away one from work anymore. During this attempt, which is anyway a rather difficult one, we have succeeded to meet the triple challenge faced by most of the European countries: we have been decreasing the state indebtedness, we have been improving our competitiveness, and we have been able to maintain at the same time social and political stability.

My third thesis is about institutional leadership versus personal leadership. As you know well, the European Union is a complicated system based on institutions that is why the relation between institutional leadership and personal leadership is a crucial question in Europe. These two types of leaderships should be in balanced situation. If things are going well, especially in business and economy, it is appropriate to have the focus on institutional leadership, but in case of the crisis – we live in now – we need strong, personal leadership. Institutions by themselves are not enough to help us out of the crisis. Problems caused by the imbalance between institutional and personal leadership can end up as especially serious ones during this crisis. Just look around in Europe.

My fourth thesis says that the changing of the European values is in relation with the crisis. Nowadays Europe shares a mainstream way of thinking which says that strengthening identities increases the hazards of conflicts. This mainstream says that while one with strong identity causes troubles – I am thinking about the national and religious identity –, one with weak identity is declared to be a fair and correct partner in cooperation. One of the main conclusions we can draw from the economic crisis is that this mainstream way of thinking is a serious misunderstanding of the situation. The truth is that strong Europe can only be built on strong nations with strong moral identity. Let’s recall the famous sentences of funding father Schuman: either Europe will be Christian or there will be no Europe.

My fifth thesis highlights a complicated situation which has occurred because European Union consists of two parts: the Eurozone and the non-Eurozone countries. To overcome the crisis an enhanced cooperation between Eurozone countries is of utmost importance not only on fiscal but economic and budgetary fields as well. Non-Eurozone countries are obliged to support this, but in the meantime non-Eurozone countries should be let create and implement their own economic policy mixes. We always have to take care of our common basic values and there is no way back from our common achievements, the ‘acquis’. However, allow me to recall again: Europe can only be strong if it respects the nations it consist of. We have to be aware that Europe is under strong pressure, it has to fight emerging forces to disintegration to continue to serve its political and economic role on the continent. We have to recognize and handle those forces. The financial sector which reached already a high degree of integration has recently been showing strong signs of fragmentation. It is manifested in deleveraging of assets form the periphery to the centre, and in differences of interest rates for available credits for investments within and inside the Eurozone. Furthermore, restrictions from capital movements had to be applied to handle the situation in Cyprus. We can experience growing fears that free movement of persons could lead to pressure on the systems of social allowances in some member countries. But the most alarming development is the decreasing public support behind European integration in most member states.

Finally my last thesis would refer to the post-crisis world.

Ladies and Gentlemen,

We have to understand, that after the crisis nothing will be like it used to be before. Despite our all efforts it is likely that recovery will be a long-lasting procedure. Europe which was sky-scraping before is down to earth now, in all senses. It is obvious that it was a historical mistake, that the former communist countries have not been let join the European Union immediately after the collapse of the dictatorships. All experts agree that the growth engine of the continent could be in the future Central Europe. If these countries had been able to become members of the European Union at – let’s say – the beginning of the 90’s, the Union would have gained an additional potential for growth and would have faced the challenges of the crisis in a much stronger position.

Enlargement – it seems to me – has recently been deleted from the agenda of the European Union which means that our community has – unfortunately – not learned from its old mistake. Maybe I will make now the least possible popular statement of a European politician: enlargement of the European Union towards the Balkans must be continued. We should not commit the same mistake after 23 years again.

Thank you very much.

Helsinki, 13th May 2013.

Text: Prime Minister’s Office

Kwi 26

Wyzwólmy potencjał Węgrów

Rozmowa z przewodniczącym węgierskiego parlamentu László Kövérem*

Niedawno Fidesz obchodził 25-lecie swego istnienia. Jak wytłumaczyć fenomen tej partii, która z formacji młodzieżowej o nastawieniu liberalnym stała się największą partią węgierskiej prawicy?

Kiedy powstawaliśmy w 1988 r., mieliśmy tylko jeden cel – złamać monopol partii komunistycznej. Nasze ugrupowanie gromadziło przedstawicieli młodzieży ze wszystkich opcji ideowych. Różniliśmy się pod wieloma względami, ale łączyło nas jedno: nie chcieliśmy żyć w komunizmie. Odwołanie do liberalizmu było o tyle uzasadnione, że pojawiało się ono we wszystkich rewolucjach burżuazyjnych przeciwko absolutyzmowi. Kiedy w 1990 r. dostaliśmy się do parlamentu jako partia młodzieżowa, byliśmy przez większe formacje lekceważeni. Węgierskie Forum Demokratyczne (MDF) i Związek Wolnych Demokratów (SzDSz) uważały, że podzielą większość sceny politycznej między siebie, a nam wyznaczono rolę języczka u wagi.

Przełomowym momentem okazał się „historyczny kompromis” zawarty przez liberałów z SzDSz oraz postkomunistów. Nam nie odpowiadał ani taki liberalizm, ani współpraca z socjalistami. Doszło więc do próby zlikwidowania naszej partii środkami politycznymi. Część naszego kierownictwa przeszła wówczas do SzDSz, ale część wytrwała. Ze wszystkich opcji, które na początku tworzyły Fidesz, pozostali więc tylko przedstawiciele środowisk konserwatywnych i chrześcijańsko-demokratycznych.

Wkrótce potem doszło do rozbicia największego obozu węgierskiej prawicy skupionego wokół MDF. Stało się to na skutek śmierci premiera Józsefa Antalla w grudniu 1993 r. i porażki wyborczej tej partii w maju 1994 r. W tej sytuacji nadzieję na przyszłość zaczęto upatrywać w naszej generacji. Tym bardziej, że w 1993 r. znieśliśmy ograniczenie wiekowe, dopuszczające członkostwo w naszej partii tylko ludziom do 35. roku życia. Viktor Orbán zorganizował wtedy na nowo obóz centroprawicy i poprowadził go do zwycięstwa wyborczego w 1998 r.

 Później przegraliście jednak wybory w 2002 r. i przez dwie kadencje rządzili socjaliści. Kiedy przyjeżdżałem wówczas na Węgry, często słyszałem opinie, że prawica już nigdy nie dojdzie do władzy, gdyż społeczeństwo zostało owinięte wokół palca przez lewicowo-liberalne ośrodki opiniotwórcze. Dlaczego więc Węgrzy tak masowo poparli Fidesz?

Wyniki przegranych przez nas wyborów w 2002 r. były szokiem dla całego obozu obywatelskiego. Bilans naszych rządów w latach 1998-2002 był bowiem zdecydowanie dodatni. Niemal do ostatniej chwili badania pokazywały, że możemy liczyć na pewne zwycięstwo. Postkomuniści wygrali jednak głównie dzięki brutalnej i nieuczciwej kampanii wyborczej. Oczywiście miałem nadzieję, że wrócimy do władzy, choć wiedziałem, że nie będzie to łatwe. Zostawiliśmy bowiem kraj w tak dobrej kondycji ekonomicznej, że wystarczyło, by socjaliści niczego nie zepsuli, a mogli jeszcze długo utrzymać się przy władzy. Nie przypuszczałem jednak, że w tak krótkim czasie zdołają tak wiele zniszczyć.

W jaki sposób Fideszowi udało się zdobyć władzę, mając przeciwko sobie większość mediów, które są lewicowo-liberalne? 

W czasie naszych rządów w latach 1998-2002 stworzyliśmy podstawy do tworzenia mediów prywatnych. W kolejnych latach węgierscy przedsiębiorcy zaangażowali się w tworzenie niezależnych mediów. Dzięki nim udało się przełamać lewicowo-liberalny monopol w przestrzeni informacyjnej.

Czy mógłby pan podać jakiś przykład?

W październiku 2006 r. obchodziliśmy 50. rocznicę Powstania ’56. Doszło wówczas do brutalnej akcji policji przeciw pokojowym demonstrantom. Gdyby wszystkie stacje telewizyjne były prorządowe, wówczas władzom łatwo byłoby manipulować faktami. Ludzie nie zorientowaliby się nawet, że są oszukiwani. Na miejscu byli jednak reporterzy niewielkiej, niezależnej stacji Hir TV, którzy podczas bezpośrednich relacji pokazywali, jak było naprawdę. Ujawnili przemoc, kłamstwa i manipulacje strony rządowej. Dzięki temu inne media nie mogły już ukrywać niewygodnych dla władz faktów, gdyż widz dowiadywał się o nich z relacji Hir TV. Trochę przypomina to okres komunizmu i różnicę między Polską a Węgrami. W PRL „Trybuna Ludu” musiała podawać pewne fakty, ponieważ pisała o nich prasa solidarnościowa. Oczywiście, to wszystko było odpowiednio interpretowane, ale nie dało się pewnych rzeczy ukryć. Na Węgrzech natomiast „Nepszabadság” nie musiała pisać o żadnych faktach, bo nie było alternatywnych źródeł informacji. To pokazuje, że dziś nawet jedna telewizja jest w stanie złamać medialny monopol. Na Węgrzech utrata monopolu medialnego przez obóz lewicowo-liberalny naruszyła też jego hegemonię kulturową i polityczną.

Viktor Orbán, będąc jeszcze w opozycji, wzywał Węgrów do społecznej samoorganizacji i tworzenia różnych inicjatyw, budujących poczucie wspólnoty i przełamujących atmosferę bierności. Czy apel ten został wysłuchany? 

W 2002 r. na placu Kossutha w Budapeszcie odbyła się największa manifestacja na Węgrzech od czasów powstania ’56 r. Z tego tłumu wyrósł później ruch kół obywatelskich, który pokrył siecią cały kraj. Część z nich wstąpiła do Fideszu, część tylko sympatyzuje z nami. Bez tych lokalnych obywatelskich wspólnot nie mielibyśmy jednak szans na zwycięstwo, a zwłaszcza na zniwelowanie medialnej przewagi lewicy.

Dominująca dziś kultura masowa sprzyja politycznej demobilizacji. Jak więc udało się zmobilizować tylu Węgrów nie tylko do głosowania na Fidesz, lecz także do obrony polityki rządu Viktora Orbána, jak np. podczas półmilionowej demonstracji w Budapeszcie 21 stycznia 2012 r.?

Proszę mi uwierzyć, że to nie Fidesz zorganizował tych ludzi, ale to ci ludzie zorganizowali się dla Fideszu. Muszę przyznać, że gdy przyszli do mnie po raz pierwszy z propozycją przeprowadzenia wiecu poparcia dla polityki naszego rządu, to sam nie wierzyłem, że ta akcja osiągnie tak wielkie rozmiary. Ludzie byli jednak zbulwersowani skalą napaści i niesprawiedliwych ataków na Viktora Orbána, Fidesz i Węgry, jakie pojawiły się w kręgach Unii Europejskiej. Czara goryczy została przelana.

No właśnie, władze Węgier są często krytykowane na forum unijnym. U nas tego typu ataki mają duży wpływ na opinię publiczną. Na Polaków niezwykle mocno oddziałują informacje, czy podobamy się komuś w Europie, czy też nie. Niekiedy nasze elity dla pozytywnego wizerunku na Zachodzie są w stanie poświęcić nawet interes własnego kraju. Z tego, co pan mówi, wynika, iż na Węgrów nie działają argumenty, że polityka ich rządu może nie podobać się za granicą. 

U nas też przez dwadzieścia lat stosowano tego typu mechanizmy. Węgierscy socjaliści inspirowali nawet wiele tekstów w lewicowej prasie zachodniej, które chwaliły ich rządy, a krytykowały nas. Jednak ludzie, widząc skalę bezczelności ataków na Węgry, stali się odporni na tę propagandę i na manipulację. Tym bardziej, że ci sami ludzie na Zachodzie, którzy teraz przedstawiają się jako obrońcy praw człowieka i oburzają na Viktora Orbána, milczeli, gdy w 2006 r. służby podległe premierowi Gyurcsányemu tłumiły pokojowe demonstracje, używając brutalnej przemocy wobec bezbronnych cywilów. Ta hipokryzja stała się dla wszystkich oczywista.

Czyżby na Węgrów nie działały więc w ogóle padające z Zachodu zarzuty, że są za mało demokratyczni, że muszą być bardziej europejscy, że powinni się dostosować do standardów wskazywanych im przez światłą część ludzkości?

Nie wszystko, co przychodzi do nas z zagranicy, musimy przyjmować bezkrytycznie. Węgrzy mają w pamięci choćby postawę Zachodu wobec nas w niedawnej przeszłości. W 1920 r. nasz kraj został rozebrany właśnie na skutek decyzji mocarstw zachodnich. W 1945 r. zostaliśmy zdradzeni przez Zachód w Jałcie. Podobny los spotkał zresztą wówczas Polskę, która przecież w ramach koalicji antyhitlerowskiej miała liczniejszą armię niż Francja, i która nigdy nie stworzyła kolaboranckiego rządu na wzór Vichy. A jednak to Francuzów zaproszono do stołu zwycięzców, gdzie ustalano granice państw, a Polaków nie dopuszczono nawet do głosu, decydując ponad ich głowami o przesunięciu granic kraju. Nasi rodzice i dziadkowie pamiętają też, jak w 1956 r. z radioodbiornikami przy uszach słuchali zachodnich rozgłośni, które wzywały węgierskich powstańców do walki przeciw sowieckim czołgom, obiecując, że lada moment nadejdzie zbrojna pomoc z zagranicy. To były kłamstwa, ale Węgrzy w nie wierzyli i oddawali życie, walcząc do końca i kontynuując beznadziejny opór. Dlaczego więc dziś mamy ulegać płynącej z Zachodu propagandzie, tym bardziej, że jest ona często inspirowana przez środowiska lewicowo-liberalne, które dążą do całkowitej hegemonii kulturowej w Europie? Na naszym kontynencie trwa wielkie pranie mózgów, które przybiera formę politycznej poprawności. Nie możemy się poddać temu umysłowemu i duchowemu dyktatowi.

Hasło wyborcze węgierskich socjalistów brzmiało: „Odważmy się być małymi” w odróżnieniu od hasła Fideszu: „Odważmy się być wielkimi”. Wezwanie do wielości wymaga jednak wiary we własne siły. Czy Węgrzy ją mają?

Węgrzy są narodem pracowitym i kreatywnym. Nasza polityka zmierza do tego, by wyzwolić ich potencjał. By stworzyć jak najlepsze warunki do budowania świadomego społeczeństwa obywatelskiego, który da możliwość przejawienia się naszej aktywności. Jesteśmy przeciwko modelowi klientelizmu, który hoduje jednostki bierne, uzależnione od pomocy państwa, a w związku z tym podatne na manipulacje. Chcemy rozwijać zwłaszcza klasę średnią, gdyż to ona swoimi podatkami utrzymuje państwo. Wartości, którym pragniemy pozostać wierni, zapisaliśmy w preambule naszej konstytucji, uchwalonej w kwietniu 2011 r.

Jeszcze kilka lat temu Węgry wydawały się trwale podzielone na dwa stabilne i mniej więcej równe elektoraty: Fideszu i socjalistów. Dlaczego jednak w pewnym momencie duża część wyborców lewicy przerzuciła swoje głosy na was? 

Myślę, że wielka w tym zasługa socjalistów, którzy zepsuli wszystko, czego się dotknęli. Skala ich nieudolności i niekompetencji jest wręcz porażająca. W pewnym momencie Ferenc Gyurcsány stał się najbardziej znienawidzoną osobą w kraju. Doszło więc do sytuacji, że zagłosowało na nas wiele osób, które nas nie kochały, ale uważały, iż jedynym ratunkiem dla kraju jest jak najszybsze odsunięcie socjalistów od władzy.

Rozmiar porażki lewicy był jednak zaskakujący.

W społeczeństwie zachodzą często podskórne procesy, które się niewidoczne na pierwszy rzut oka. Powoli rośnie niezadowolenie, kumuluje się napięcie i nagle dochodzi do erupcji. Przecież jeszcze w grudniu 1955 r. nikt nie przypuszczał, że to apatyczne społeczeństwo zdobędzie się na tak heroiczne czyny, jak w październiku 1956 r. W tym sensie to, dzieje się dzisiaj na Węgrzech, można porównać do powstania ludowego.

 Jaką rolę w tym procesie przyciągania lewicowego elektoratu odegrało referendum socjalne z 2008 r.? Fidesz opowiedział się wówczas przeciw opłatom za studia wyższe, opłatom za wizyty lekarskie i zmianom w systemie ubezpieczeń społecznych.

To był ważny moment, gdyż do tamtej pory wszystkie głosowania w kategorii wiekowej emerytów wygrywali socjaliści. Wtedy po raz pierwszy większość wyborców wrażliwych na lewicowe postulaty socjalne opowiedziała się za projektami Fideszu. W ten sposób doszło do masowego przepływu części elektoratu socjalistów na naszą stronę.

Węgrzy mają raczej naturę pesymistyczną. Z niedawnych badań opinii publicznej wynika jednak, że większość z nich patrzy jednak z optymizmem na przyszłość. Czy dostrzega Pan tą zmianę w nastawieniu swoich rodaków? 

Węgrzy lubią sobie ponarzekać i może się wydawać, że są pesymistami. Jednak gdy trzeba przejść do działania, to – podobnie jak w przypadku Polaków – wstępuje w nich optymizm. Jak mówił Ferenc Deák, nasz XIX-wieczny mąż stanu, Węgrzy są narodem, który potrafi się mobilizować w trudnych sytuacjach.

Rozmawiał: Grzegorz Górny


*László Kövér (ur. 1959) był jako student w 1988 r. jednym z założycieli Związku Młodych Demokratów Fidesz. W latach 1998-2000 pełnił funkcję ministra ds. służb specjalnych w rządzie Viktora Orbána. W 2010 r. został wybrany przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego Węgier.

 

Kwi 17

Do Obywateli Europy

Drodzy nasi Przyjaciele!

Od wyborów 2010 roku przeciwko Węgrom planowo prowadzona jest kampania dyskredytacji. W jej ramach wielkonakładowe gazety, telewizje i inne media prawie każdego dnia publikują fałszywe i tendencyjne, służące kompromitacji wiadomości. Zabiegi te starają się wmówić opinii publicznej, która nie zna węgierskiej rzeczywistości, że na Węgrzech demokracja została wypaczona, mniejszości są prześladowane, nie ma wolności prasy, zwykli ludzie zmuszeni są żyć w strachu, szaleją antysemityzm i uprzedzenia, a skrajnie prawicowa elita szykuje się już do wprowadzenia totalitarnej dyktatury.

Wiadomości takie nie mają najmniejszego związku z rzeczywistością. Na Węgrzech panuje demokracja, nikt z powodu swego pochodzenia nie cierpi żadnej dyskryminacji, każdy może swobodnie publikować swoje poglądy. Nowa węgierska Konstytucja, uchwalona z dwudziestoletnim opóźnieniem po upadku komunistycznej dyktatury, zastąpiła starą, której korzenie sięgały stalinizmu i jest w zgodzie z europejskimi normami oraz z najpiękniejszymi tradycjami ponadtysiącletniej węgierskiej państwowości.

Drodzy Przyjaciele!

Z coraz większym niepokojem śledzimy te wiadomości. Nasze zaniepokojenie wynika z faktu, iż w XX wieku nie raz doświadczyliśmy, że za propagandową kampanią kompromitacji kraju okrzykniętego zbrodniczym może iść dosłownie wojskowa interwencja. Nie chcielibyśmy podzielić losu krajów okrzykniętych winowajcami, dlatego prosimy Was, abyście osobiście poznawali faktyczne węgierskie warunki, a jeśli to niemożliwe, robili to za pośrednictwem osób godnych zaufania i z jak największej ilości źródeł.

W demokratycznych wyborach 2010 roku zwyciężył centroprawicowy, konserwatywny obóz, zdobywając większość konstytucyjną 2/3 mandatów. Zwycięstwo to było możliwe, gdyż przygniatająca większość społeczeństwa miała dosyć szkód, jakie wyrządziły socjalistyczne i liberalne rządy o postkomunistycznej mentalności.

Tę potężną duchową przemianę nazywamy „rewolucją dwóch trzecich”, gdyż doprowadziła do takiej społecznej zmiany, która w konstytucyjnych ramach umożliwiła zamknięcie przejściowego, postkomunistycznego okresu. W tym nadzwyczaj dwuznacznym okresie panoszyła się lewica, której dewiza brzmiała: „Może to niemoralne, ale legalne”.

Drodzy nasi Przyjaciele!

Coraz więcej naszych rodaków żyjących na emigracji donosi z Niemiec, Anglii oraz innych krajów, jak choćby USA, że praktycznie każdego dnia pytani są o sytuację na Węgrzech, proszeni są o wytłumaczenie przerażających wieści, które podają miejscowe media. Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na każdy przypadek takich fałszywych oskarżeń. Po części dlatego, że nie starczyłoby nam czasu, ale też dlatego, że media te nie są skłonne zamieszczać naszych poglądów.

Winniście jednak być świadomi, że kampania ta nie przeciw Węgrom jest skierowana. W rzeczywistości kampania ta jest reakcją panującej w międzynarodowych mediach lewicowej i liberalnej warstwy inteligencji na ich miażdżącą klęskę, zadaną im przez węgierskich wyborców, jest reakcją na konserwatywną rewolucję na Węgrzech. Kręgi socjalistów i liberałów obawiają się, że konserwatywna rewolucja może przybrać szerszy, europejski rozmiar, dlatego pragną zniszczyć owoce węgierskiej przemiany i dlatego podjęły przeciw nam kampanię dyskredytacji.

W czasie najgłębszego kryzysu wszak wyznaliśmy, że „wierzymy w siłę miłości i solidarności”. Wiara ta dała nam siłę nie tylko do tego, by zamknąć chaotyczny okres postkomunizmu, ale i do tego, by obronić owoce naszego wyboru. W niespotykanych w Europie rozmiarów, półmilionowych manifestacjach potwierdziliśmy przekonanie, że obronimy wybrany przez nas rząd przed z zewnątrz spadającymi nań atakami.

Drodzy nasi Przyjaciele!

Prosimy, uwierzcie, że naród Powstania i walki o wolność z ’56 roku również i dziś wie, do jak wielkich cudów zdolne są prowadzić sprawiedliwa demokracja, narodowa suwerenność, pilna praca, wzajemne cierpliwość i zrozumienie.

Prosimy, przekonajcie się osobiście o prawdziwości naszych twierdzeń!

Na koniec prosimy, przekażcie każdemu obywatelowi Unii Europejskiej przesłanie Węgrów: W dalszym ciągu niezachwianie wierzymy w siłę miłości i solidarności!

Budapeszt, kwiecień 2013r.

Podpisali:
Dr. Andrasofszky Barna, Albert Gábor, Balassa Sándor, Bándy Péter, dr. Bárdi László, Bayer Zsolt, dr. Békeffy Magdolna, Bencsik András, Bencsik Gábor, dr. Bíró Zoltán, Callmeyer Ferenc, Császár Angela, Csete György, Csizmadia László, dr. Csókay András, Dörner György, Erkel Tibor, Fricz Tamás, dr. Galgóczy Gábor, dr. Gedai István, dr. Gyulay Endre, dr. Hámori József, Hampel Katalin, Huth Gergely, Jókuthy Zoltán, Juhász Judit, dr. Kellermayer Miklós, dr. Kisida Elek, Kondor Katalin, dr. Kováts-Németh Mária, dr. Körmendi Béla, dr. Lentner Csaba, dr. Marton Ádám, May Attila, Méry Gábor, Monspart Sarolta, Náray-Szabó Gábor, Osztie Zoltán, Palkovics Imre, dr. Papp Lajos, Pataki Attila, Pozsgai Zsolt, Pozsonyi Ádám, Schulek Ágostonné, dr. Szabó József, dr. Szakter Mátyás, Szalay Károly, Szarka Eszter, Szarka István, dr. Szíjártó István, Szőnyi Kinga, Szűcs Julianna, Takács Zsuzsa, Tamás Menyhért, Tóth Gy. László, dr. Tóth Kálmán, Turcsány Péter, Weinwurm Árpád, dr. Weinzierl Tamás, Zárug Péter, Zsoldos Ferenc, dr. Gortvay István

oraz 2000 podpisów przedstawicieli inteligencji zaangażowanych w Ruchu Duchowej Obrony Kraju, powstałym z inicjatywy Forum Solidarności Obywatelskiej CÖF

za: http://wpolityce.pl