Kwi 01

W Baja…

Post użytkownika Orbán Viktor.
Mar 15

Przemówienie z okazji narodowego święta Wybuchu Powstania i Walki o Wolność 1848/49

Budapeszt, 15 marca 2014

Dzień dobry, Szanowni Panie i Panowie! Rodacy! Węgrzy rozsiani po całym świecie!

Pozdrawiam wszystkich Państwa słowami Lajosa Kossutha: „jako heroldzi wolności witamy dzień wolności naszej węgierskiej Ojczyzny!”.Naszych gości przybyłych z Polski pozdrawiam słowami polskiego Hymnu narodowego, które brzmią: „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy”. Dnia 15 marca roku 1848, po wydrukowaniu do południa 12 Postulatów razem z wierszem [Sándora Petőfiego] Pieśń Narodu – o, szczęśliwe czasy pokoju – młodzi powstańcy poszli do domu na obiad. Po południu, pomimo ulewnego deszczu dzielni obywatele – mieszkańcy Pesztu ponownie zebrali się tutaj [na placu przed Muzeum Narodowym]. I my teraz to właśnie wydarzenie świętujemy po raz 165. Ktoś mógłby pomyśleć, przez 165 lat wszystko może się znudzić. A jednak pesztanie, budapesztanie i Węgrzy, od Sobodki po Kovásznę, nie poddają się znudzeniu.

Mogłoby się wydawać, że w 1848 Węgrzy zakochali się w 15 marca i od tamtej pory nie chcą się odkochać. Nawet setki i tysiące uroczystych przemówień nie odbierają Węgrom ochoty do wysłuchania świątecznej przemowy w kolejnym roku. Niezmiennie trwają w przekonaniu, że zawsze coś nowego mogą usłyszeć. Nadzieję tę podzielają i mówcy, i słuchacze. Każdego roku mamy zwyczaj mówić i to, że każdy 15 marca jest inny od poprzednich. Mówimy to i teraz. I jakże to prawdziwe! Wszak już za trzy tygodnie przypadnie 6 kwietnia – dzień wyborów, które zadecydują o naszym wspólnym życiu.

Moi Szanowni, Panie i Panowie!

W połowie marca przycina się owocowe drzewa. Zdarza się wtedy dostrzec pozostawioną w glebie cebulę, która zapadłszy w matkę-ziemię, wypuściła młode, zielone liście. Kto ją zasadził? Nie wiemy. Nawet historycy głowią się nad tym, kto i kiedy zasadził cebule wolności w próchnicę węgierskiego narodu. Odnotowali oni, że w 1972, w samym środku komunistycznego ucisku, pewna dziewczyna z Budapesztu wplotła we włosy wstążkę narodowych barw i tak poszła z fiołkami w dłoni na Plac 15 marca, pod pomnik Petőfiego. Nikt nie wie, kim była ta dziewczyna. Tam odśpiewano nasz Hymn narodowy oraz Pieśń Kossutha i w ten sposób rozpoczął się ruch przeciw sowieckiemu uciskowi.

Szanowni Państwo! Świętująca Wspólnoto!

Co by było, gdyby gra przypadków uniemożliwiła wybuch Powstania? Czy wtedy młodzi adepci prawa rozpoczęliby prawnicze kariery? Czy Artúr Görgey zostałby chemikiem, Petőfi pisałby miłosne wiersze swej młodej żonie, a oficerowie dalej służyliby monarchii w armii?

14 marca 1848 roku mało kto mógł przewidzieć, co wydarzy się następnego dnia. 15 marca zaś nie było wiadomo, co będzie się działo wiosną lub w sierpniu następnego roku. Jednak, Drodzy moi Przyjaciele, niezależnie od tego czy coś można przewidzieć czy nie, niezależnie też od tego czy coś się wydarzy czy nie, czy naród ma tego świadomość czy jej nie ma, jedną rzecz możemy na pewno zrozumieć: naród węgierski nosi w sobie potencję nadzwyczajnych osiągnięć, siatkę niezwykłych czynów, które się kumulują, wzajemnie się wzmacniają. Rok 1848/49 nie był niczym innym, jak przecudnym objawieniem się ukrytych w nas, Węgrach zdolności i rezerw.

Spoglądając w przeszłość widzimy szeroką panoramę gardzącej śmiercią odwagi, wytrwałości, pomysłowości i rycerskości. Potężne wspólnotowe osiągnięcie. Naród węgierski swój los zawsze chce mieć w swoich rękach. Jak to wielkie pragnienie trafiło do naszych serc? Nikt tego nie wie. Cebula od jesieni tylko wegetuje. Od setek i tysięcy jesieni. Wciąż na nowo. Nie wie dlaczego. Nie wie, lecz na wiosnę musi wystrzelić, niezależnie od tego z jakiej głębokości musi wywalczyć swoje wzbicie się ponad powierzchnię. Tak jak prawo natury sprawia, że na wiosnę wystrzelają pąki, tak prawidłem węgierskiej historii jest, by we właściwym czasie objawiało się pragnienie wolności.

Dziewczyna, wplatając we włosy wstążkę narodowych barw, też nie wiedziała, jakie będą skutki jej czynu. Podobnie nie znali tego początkujący prawnicy, gdy przed 166 laty w pochmurny poranek rozpoczęli swe działania. Nieodgadniona tajemnica. Wiemy tylko jedno, bo jest napisane: „z Królestwem Bożym jest jak z człowiekiem, który nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak” [Mk 4,26-27]. Węgrzy dobrze to rozumieją. Pewnie dlatego nie mogą porzucić swojego zakochania w 15 marca. Choć minął już czas klasycznych form rewolucji i walk o wolność nie prowadzi się karabinem i bagnetem, pragnienia wolności w narodzie węgierskim nie można zagasić. Naród Rakocziego, Kossutha i roku '56 ma tego świadomość również wtedy, gdy nie trzeba chwytać za broń.

Szanowni Państwo! Drodzy Rodacy!

Chylimy czoło wobec odważnych, wobec chwały bohaterów. Przed każdym z nich, niezależnie od tego, jak zaciekłe były między nimi spory. Széchenyi powiedział: „Gdy później nas powieszą, będę miał tylko jedną prośbę, by powieszono mnie plecami do Lajosa Kossutha”.

Szanowne Panie, Szanowni Panowie!

Oni wszyscy, każdy z nich jest naszym bohaterem. Węgierski bohater to szczególny gatunek. Dla nas nie ten jest bohaterem, kto pokonał innych. Taki raczej jest tylko zwycięzcą, może wygranym. My tytuł bohatera zachowujemy dla tego, kto przezwycięża los, kto go przemienia. Tym bardziej, że nasi bohaterowie często nie są zwycięzcami, a nawet na pierwszy rzut oka wydają się przegranymi. Zamęczeni, zdeptani, wygnani, straceni.

Pomimo tego, w efekcie w jakiś przedziwny sposób to właśnie oni odmienili zapisy księgi losu. W tej księdze, w 1848 roku zapisane było to, że przeciw habsburskiemu imperium nic nie można uczynić. Gdyby ówcześni nasi rodacy pogodzili si ę z tym, zapisany wyrok spełniłby się na nich, a niemieckie morze pochłonęłoby Węgrów. W księdze losu w 1990 zaś zapisane było, że sowieckie oddziały nigdy nie wycofają się i my sami, razem z dziurawą barką socjalizmu pójdziemy na dno.

W księdze losu 2010 roku zapisane było, że nigdy nie wyrwiemy się z oślej ławki Europy i nigdy nie zdołamy zrzucić z naszych ramion żebraczego worka wypełnionego dłużnymi skryptami. Węgrzy zaś nigdy nie wierzyli w to, że wyrok losu może nas dopaść niezależnie od tego, co robimy. Węgrzy raczej wierzyli to, że wyrok ten wtedy nas dopadnie, gdy nie zrobimy nic. Nasza historia uczy, że to my mamy pisać naszą księgę losu, jeśli trzeba – pracą, pilnością, a jeśli trzeba – odwagą i krwią, ale zawsze my sami. Nauczyliśmy się tego, że jeśli wolność ktoś obcy nam przynosi, to on też ją zabiera.

Szanowni Państwo!

Nasze powstania zwykle dławili obcy z zagranicy. Nigdy też nie brakuje i takich, którzy od wewnątrz ich wspierają. Sprzedawczyki i zdrajcy, labancowie, doradcy wojsk rosyjskich z 1849, pufajkarze z '56. Zawsze znajdą się tacy, co z włosów dziewczyny wyrwą i podepczą trójkolorową wstążkę, którzy przeciw pokojowym demonstrantom wyślą szarże policji konnej z pałami. To wrogowie wolności, naszej wolności. Uderzają w nas, ale dobrać się chcą do duszy naszego powstania i naszej wolności. Beznadziejne przedsięwzięcie. Nigdy się nie powiodło, bo ona nie była tu czy tam, ale wszędzie. Z roku na rok rozpalał się w sercach ludzi ogień roku 1848, objawiał się Powstaniem roku 1956, później powrotem do demokracji, objawiał się raz sprzeciwem, kiedy indziej wstrząsającym ziemią zwycięstwem wyborczym, które dało większość konstytucyjną. A może jest tak, Drodzy moi Przyjaciele, że my, węgierscy miłośnicy wolności od 1848 roku wciąż prowadzimy to samo powstanie?

Panie i Panowie!

15 marca nie tylko Petőfi i marcowi młodzieńcy stali się bohaterami, nie tylko ci, których imiona znamy od dzieciństwa. Zostali nimi także szewcy, ekspedienci, drukarze, krawcowe, kołodzieje i wszyscy, którzy jednego dnia proklamowali węgierską wolność.

Naród przyjął w siebie biednego i bogatego, chłopa i szlachcica, liberała i konserwatystę, Słowianina, Żyda, Niemca. Wtopił w siebie, w sobie zjednoczył każdego, kto chciał mieć swój udział w wolności Węgrów. Wtedy zrodził się współczesny węgierski naród, dzięki temu, że podniosło się odważne pokolenie, które ośmieliło się samo sobie nadać prawo. Podniósł się naród, który nie rezygnuje z prawa do określania swojego porządku. Zrzucili z siebie przepisy ich zniewalające, opracowali nowe, strzegące ich wolności, by się uzdolnić, by dać sobie możliwość stworzenia lepszego życia dla każdego Węgra.

Oni zrozumieli, że wszystkie prawa wolnościowe nie są tożsame z samą wolnością. Wolność wymaga jeszcze pracy, uczciwej zapłaty, środków do utrzymania rodziny, mocnego dachu nad głową. Wiedzieli, że naród, tak jak żywy człowiek, ma też ciało, które trzeba karmić, ubierać, które potrzebuje ogniska domowego i opieki. Pierwszym ich zadaniem było zrzucenie ciężarów nie do zniesienia. Dlatego znieśli podatki dla panów, dziesięciny, przymusowe prace. W „Pieśni Narodu” nie wyglądałoby dobrze słowo „koszty utrzymania”, ale łatwo sobie wyobrazić, że tak jak dzisiaj, zmniejszenie niesprawiedliwych i nierównomiernych obciążeń było ich pierwszym i najważniejszym zadaniem.

Szanowni Państwo!

Bohaterowie przykładem swego życia, zwycięstwami i historiami cierpienia pokazują, kim byliśmy, kim jesteśmy i kim możemy się stawać. To oni nam objaśniają, w jaki sposób w przyszłości może nas być więcej niż jest nas dziś. Tylko oni są zdolni w wyjątkowym, skondensowanym momencie ucieleśnić ducha narodu. Myśląc o bohaterach, zrozumiemy słowa Máraiego, który tak pisze: „Ojczyzna to nie tylko ziemia i góra, zmarli bohaterowie, język ojczysty, kości naszych przodków na cmentarzach, chleb i krajobraz, nie. Ojczyzna to ty, z krwi i kości. W twoim bytowaniu cielesnym i duchowym. Ona rodzi, ona daje pochówek, nią żyjesz, ją wyrażasz we wszystkich chwilach, których całość tworzy twoje życie – w nędznych, wspaniałych, płomiennych i nudnych. A twoje życie jest też fragmentem życia Ojczyzny”.

Rzeczywiście, moi Przyjaciele, tak jest i dziś. Nasi bohaterowie tworzą nasze święta. Święta są naszymi wzniesieniami, szczytami gór, z których możemy patrzeć w dal. Gdy czcimy naszych bohaterów, wznosimy się na wyżyny ich dokonań i spoglądamy na perspektywy naszego własnego życia. W takich momentach jesteśmy mocni, idziemy z podniesionym czołem. I właśnie w takich momentach nie możemy zapominać, że to wszystko jest możliwe tylko dzięki temu, iż wspieramy się na ramionach naszych mocarzy. Gdy dziś, po 166 latach  wdrapujemy się na ramiona Węgrów tamtego marca, podnosimy się i rozglądamy, i możemy dostrzec, że znajdujemy się u bram nowego okresu, który zapowiada się jako wspaniały.

Jeśli przekroczymy te bramy, staniemy się krajem wolnym i silnym. Takim, który stawia przed sobą poważne cele i posiada moc, by je zrealizować. Takim krajem, który stoi o własnych nogach, spłaca swoje długi i przyłącza się do dumnych, odnoszących sukcesy narodów. Takim krajem, który zdolny jest, by zatrzymać ubywanie narodu węgierskiego i rozpocząć jego rozwój. Takim krajem, który nie pozwala na ciągłe okradanie siebie, na zabieranie przez siebie wypracowanych dóbr. Krajem, który każdemu da miejsce pracy i możliwości osiągania szczęścia. Krajem, w kt&´rym życie, jeśli nawet pełne jest pracy i wysiłku, ale cieszy się godnością, jest sprawiedliwe, rozumne i czyni szczęśliwym.

Możliwości takiego życia nie dostaliśmy za darmo. Wiele i ciężko na to pracowaliśmy. Dlatego walczyliśmy, dlatego pracowaliśmy od roku 2010 każdy Boży dzień. I nie było to daremne. Zrobiliśmy wszystko, co było trzeba i co można było zrobić. Czasem miałem nawet odczucie, że może i więcej. W ciągu ostatnich lat udowodniliśmy światu, że jesteśmy narodem ludzi mocnych i odważnych. Każdy mógł zobaczyć: jeśli jesteśmy zjednoczeni, wtedy miano bycia Węgrem na nowo staje się piękne, godne starej, wielkiej sławy. Stanęliśmy w obronie samych siebie i stoczyliśmy nasze walki.

Walki z takimi przeciwnikami, którzy wydawali się więksi od nas i silniejsi – finansjera, stolice mocarstw, klęski żywiołowe. Czasem wydawało się to niemożliwym, lecz kto nie zmierzy się z niemożliwym, ten nigdy też nie osiągnie tego, co możliwe. Pokazaliśmy, że obronimy węgierskie rodziny przed lichwą, monopolami, kartelami i imperialnymi biurokratami, którzy chcą się wywyższać ponad narody. Pokazaliśmy, że można obronić miejsca pracy i stworzyć sto tysięcy nowych.

Pokazaliśmy, jak można wyważyć zapadkę pułapki kredytowej. Pokazaliśmy, że można oddłużyć nasze wsie i miasta, a tysiące rodzin uchronić przed pozostaniem bez dachu nad głową i domowego ogniska. Jedna po drugiej zrywaliśmy kłódki, które dotąd uznawane były za nie do ruszenia, łańcuchy, dotąd uważane za nie do zerwania, zmuszaliśmy do szacunku tych, którzy wcześniej mieli nas za nic. Jednoczymy rozsiany po świecie nasz naród. Po dwudziestu latach ciągnących się cierpień, w końcu mamy swoją własną narodową Konstytucję. Nasza narodowa Konstytucja kończy się tak, jak zaczyna się 12. Punkt marcowych postulatów [roku 1848]: „Niech będzie pokój, wolność i zgoda”.

Panie i Panowie! Szanowni Uczestnicy Uroczystości!

Oto dziś staje przed nami nowa możliwość. Świat zmienia się szybko. To, co dziś jest jeszcze możliwością, jutro będzie tylko mrzonką. Nie jest wstydem uczyć się od samych siebie. W ostatnich czterech latach dlatego mogliśmy więcej osiągnąć, gdyż byliśmy zjednoczeni. Dziś w Europie to my jesteśmy najbardziej skonsolidowanym krajem. Zrozumieliśmy, że historia nie przebacza dwóch rzeczy: słabości i lękliwości. Żyjemy w czasach, gdy słabym i zalęknionym nie rozdaje się kart. Słabe i zalęknione narody nie mają przyszłości. Ludzie, każdy z osobna, rozdrobnieni, rozbici łatwo stają się słabymi i znika ich odwaga, lecz jedność wspólnoty nawet wahającym się dodaje odwagi a słabym siły. Silni jednoczą się, słabi zaś rozdrabniają. Każdy naród dba o swój interes, żyje swoim własnym życiem, buduje swoją własną przyszłość.

Musimy mieć tego świadomość: poza nami, Węgrami nikt nie chce, byśmy byli silnym i odnoszącym sukcesy krajem. Wiemy też i to, że do kontynuacji potrzeba siły. A do siły jedności. Dziś zaś jedność nosi imię 6 kwietnia.

Niech żyje wolność Węgrów! Niech żyje Ojczyzna!

(Tłum. PH)

Mar 14

W pracy…

Post użytkownika Orbán Viktor.

Post użytkownika Orbán Viktor.

Post użytkownika Orbán Viktor.
Lut 09

Odwaga polityka

 

Ostatnie lata na arenie europejskiej cechuje walka z kryzysem gospodarczym toczona w dwóch krajach unijnych: w należącej do strefy euro Grecji i pozostającymi poza tym klubem Węgrami. Na Węgrzech, po objęciu władzy, rząd Viktora Orbána stanął przed trudnym zadaniem wyrwania kraju z gospodarczej zapaści, w jaką wtrąciły go rządy postkomunistów.

W końcu 2010 roku minister gospodarki Georgy Matolcsy przedstawił projekt budżetu na następny rok, w którym znalazły się już zarysy szerszego programu działań ekipy Orbána. Podkreślano, że ożywienie gospodarcze będzie realizowane bez pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jak bowiem wiadomo, wkład MFW w zwalczanie kryzysu w różnych krajach świata oceniany jest, mówiąc oględnie, jako kontrowersyjny.

Istotą węgierskiego programu naprawczego było, generalnie rzecz ujmując, zmniejszenie obciążeń podatkowych obywateli i zahamowanie drenażu kapitału z Węgier. Ten pierwszy zamysł zrealizowano poprzez wprowadzenie jednolitego 16-procentowego podatku liniowego, drugi zaś poprzez wprowadzenie specjalnego podatku antykryzysowego, którym zostały obłożone wielkie firmy, przeważnie zachodnie, działające w sektorach telekomunikacyjnym, energetycznym i w handlu (chodzi o wielkie sieci handlowe). Podatek ten obliczony na trzy lata miał przynieść fiskusowi ok. 600 mln euro rocznie. Rząd węgierski opodatkował także sektor bankowy.

Stop dla drenażu

Sens działań ekipy Orbána polega na pobudzaniu gospodarki poprzez rozwój klasy średniej i poprzez ochronę kapitału węgierskiego przed wywózką za granicę. 27 lipca, przemawiając do mniejszości węgierskiej w Rumunii, powiedział on, że pomimo odzyskania po 1990 roku wolności politycznej „w sensie gospodarczym Węgry pozostały państwem wykorzystywanym i podporządkowanym”. Działające na ich terenie filie zagranicznych banków czy koncerny porównał do „pomp wysysających pieniądze”. A są to kwoty gigantyczne. Rocznie, według szacunków podanych przez premiera Orbána, wypływa z Węgier ok. 2 bilionów forintów, co stanowi całość węgierskich nakładów na oświatę, czy też 2/3 wypłacanych w tym kraju emerytur.

Chce on także umocnić własność węgierską w newralgicznych gospodarczo i strategicznie sektorach w myśl hasła: ziemia, woda i energia w węgierskich rękach. To powoduje konieczność wykupu z obcych rąk firm, które poprzednie rządy lekkomyślnie sprzedały. Odkupione już zostało 21 proc. akcji węgierskiego koncernu naftowego MOL, które wcześniej za pośrednictwem Austriaków przejęli Rosjanie, czy zakłady, w posiadanie których wszedł niemiecki gigant gazowy E.ON. Proces ten jest stymulowany poprzez obniżkę o 10 proc. cen energii, elektryczności i ogrzewania dla ludności. Orbán zapowiedział także, że udział kapitału zagranicznego w węgierskim sektorze bankowym nie powinien przekroczyć 50 procent. Nie jest to dużo, zważywszy, że w innych krajach, takich jak np. Niemcy, udział kapitału obcego w bankach to zaledwie 4,3 proc., w Austrii – 3,8 proc., a we Francji – 9,8 proc., ale mimo to na głowę Orbána posypały się z zagranicy gromy. Zarzucano mu, że dokonuje renacjonalizacji gospodarki, niszczy wolny rynek itp.

Gwałtowną krytykę budzi także program odnowy moralnej Węgrów lansowany przez Orbána. Opiera się on o trzy filary: religia chrześcijańska, naród, rodzina. Każdy, kto zna historię naszego kontynentu, wie, że są one esencją cywilizacyjną tego fenomenu dziejowego i duchowego, któremu na imię Europa. Ale i w tym wypadku polityka Orbána spotyka się z krytyką tych, którzy zawłaszczyli i wypaczyli pojęcie europejskości. Odnosi się to do grup lewackich, które w swej krytyce węgierskiego premiera nagminnie i bezrefleksyjnie sięgają po straszak „faszyzmu”. Swoją drogą, jak rzadko komu, Orbánowi udało się zjednoczyć przeciwko sobie zarówno wielką finansjerę, jak i środowiska lewackie.

Bez polityki uśmiechów

Ataki na węgierskiego premiera pojawiają się także na forum wielkiej polityki. Jego program naprawczy sytuacji gospodarczej i politycznej jest solą w oku zarówno brukselskim eurokratom, jak i niepotrafiącym utrzymać na wodzy hegemonistycznych zapędów politykom niemieckim. W maju doszło do ostrej wymiany zdań. Socjaldemokratyczny kontrkandydat Angeli Merkel na urząd kanclerza Peer Steinbrueck oświadczył, że chciałby zobaczyć Węgry wykluczone z Unii Europejskiej. Licytację z nim podjęła Merkel, zapowiadając, że Berlin podejmie odpowiednie kroki, aby zawrócić Węgry na „właściwą drogę – ale bez wysyłania przeciwko nim kawalerii”. Na tę zawoalowaną groźbę ostro zareagował premier Orbán. W wywiadzie radiowym przyrównał on politykę Merkel wobec Węgier do polityki Adolfa Hitlera, który w 1944 roku zbrojnie okupował jego ojczyznę. „Niemcy – przypomniał premier – już raz wysłali kawalerię przeciwko Węgrom; przybyła ona w postaci czołgów. Naszym żądaniem jest, żeby nie przysyłali żadnej. Bo to i tak nie odniesie skutku”.

Wypowiedź węgierskiego polityka, niejako z urzędu, skomentował minister spraw zagranicznych RFN Guido Westerwelle, odrzucając użyte przez Orbána porównanie jako godne ubolewania. Ale niemiecki przewodniczący Parlamentu Europejskiego, socjaldemokrata Martin Schulz, nie starał się nawet zachować pozorów obiektywizmu, do czego zobowiązuje go pełniona funkcja. Do porządku dziennego przeszedł on nad wypowiedzią Merkel, a cały swój atak skierował przeciwko Orbánowi, zarzucając mu brak poczucia humoru, a jeszcze bardziej przewrażliwienie. „Jestem bowiem przekonany – mówił Schulz – że bardzo dobrze zrozumiał on, że kanclerz wysłała jedynie ironiczne ostrzeżenie pod adresem Węgier”.

Po upływie dwóch miesięcy, w połowie lipca tego roku, premier Orbán powtórnie naraził się niemieckiej elicie politycznej swoim stanowiskiem odnośnie do niebezpieczeństwa osi Berlin – Moskwa. Na dorocznym spotkaniu ambasadorów węgierskich został bowiem zapytany przez jednego z dyplomatów o stosunki między Unią Europejską a Rosją. Odpowiedział wtedy: „Jeśli ktoś czyta o zbliżeniu między Rosją a UE kierowaną przez Niemcy, to równocześnie wygląda przez okno, żeby sprawdzić, czy jego dzieci są jeszcze bezpieczne na podwórku”.

Grecka terapia

Konsekwentna polityka Orbána przynosi jednak rezultaty. Wprawdzie zadłużenie Węgier jest nadal wysokie – wynosi bowiem 79,2 proc. PKB; dla porównania zadłużenie Polski to 55,6 proc., Rumunii 37,8 proc., a w przypadku Niemiec jest nawet wyższe – 81,9 proc. – ale bezrobocie jest niższe niż w Polsce; wynosi 10,5 proc. – wobec 13 proc. w Polsce. Węgrzy płacą niski podatek liniowy (16 proc.), a podatek dochodowy dla firm został ustalony na poziomie 10 proc. – w Polsce jest to 19 procent. Nic zatem dziwnego, że analitycy z banku BNP Paribas prognozują, iż w najbliższym czasie Węgry wyprzedzą Polskę w tempie wzrostu gospodarczego.

Sukces Węgier będzie jeszcze wyraźniejszy, jeżeli zestawimy go z sytuacją w Grecji. Kiedy Orbán obejmował władzę na Węgrzech, Grecja wchodziła właśnie w ostrą fazę kryzysu. Nie miejsce tu na analizę jego źródeł i dociekanie, czy np. rację miał Renato Brunetta, były włoski minister administracji w rządzie Berlusconiego, który mówił o sprowokowaniu kryzysu w Grecji i innych peryferyjnych, południowych krajach strefy euro w celu ochrony niemieckiego systemu bankowego. Stwierdźmy, że Grecja poddała się terapii, jaką wymyślono dla niej, pod naciskiem Berlina, w Brukseli. W efekcie tego otrzymała w maju 2010 roku w pierwszym pakiecie pomocowym 110 mld euro, zaś w drugim pakiecie (luty 2012) – 130 mld euro.

Hans-Werner Sinn, doradca ekonomiczny kanclerz Merkel, w wywiadzie dla „Le Monde” (1 sierpnia 2012) stwierdził nawet, że Grecja „poprzez różne mechanizmy” otrzymała w istocie 460 mld euro, czyli 214 proc. swojego PKB i jakoby 10 razy więcej, niż otrzymały Niemcy w ramach planu Marshalla. Dodajmy jeszcze, że w sierpniu niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble podniósł kwestię trzeciego pakietu pomocowego dla Aten, który ma wynieść 215 mld euro.
W pętli pomocy

Jakie są efekty tej pomocy? Zadłużenie Grecji wzrosło. Wynosi ono prawie 160 proc. jej PKB. Dramatycznie podniosła się stopa bezrobocia. Wynosi już 27 proc., ale wśród młodzieży jest to aż 64 procent. Na 11 mln Greków tylko 3,6 mln ma pracę. W ostatnich latach 120 tys. młodych, wykształconych fachowców opuściło ojczyznę, prawdopodobnie na stałe. Grekom grozi także wyprzedaż za bezcen ich majątku narodowego i poddanie ich działalności gospodarczej silnemu nadzorowi z zewnątrz. Ostatnia wizyta kanclerz Merkel w Atenach miała na celu przyspieszenie tego procesu.

W przeciwieństwie do Węgier w Grecji podwyższa się podatki. Podniesiono pierwszy próg podatkowy z 20 do 26 proc. i wprowadzono dodatkową stawkę w wysokości 42 proc. dla zarabiających powyżej 42 tys. euro rocznie.

Co zaś tyczy się ogromnych sum przekazanych jakoby Grecji w geście pomocy, to warto zacytować w tym miejscu opinię wydawanego w Monachium kwartalnika „Die Gazette”. Do Greków trafia zaledwie 19 proc. tej kwoty: „Europejscy podatnicy miliardami euro nie ratują Greków, ratują banki” – stwierdza gazeta. Największe profity czerpią z tego banki obce (głównie niemieckie i francuskie), bo prawie 40 procent. Europejski Bank Centralny zgarnia 18 proc. sumy, banki działające w Grecji, choć niekoniecznie greckie – 23 procent. Podobną opinię głosi Eric Toussaint z uniwersytetu w Liege: „Otacza się opieką wierzycielskie banki, a poświęca się grecki naród”.

Powyższe dane uzmysławiają nam, jak potężne siły zainteresowane są kontynuowaniem procederu, który eufemistycznie określany jest jako „pomoc dla ogarniętej kryzysem Grecji” – bo, jak to kiedyś śpiewali Skaldowie: „nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go”.

prof. Tadeusz Marczak

Sty 27

Komunikat w sprawie wyemitowanego przez Program 2 TVP filmu

Dokonując 25 lat temu zmiany ustroju społecznego obywatele Polski i Węgier wybrali opcję powstania wolnych, niezależnych i obiektywnych mediów.

W dniu 21 stycznia 2014 r. Program 2 publicznej Telewizji Polskiej wyemitował austriacki film nakręcony w 2012 roku, określony przez twórców jako film dokumentalny, który przedstawia Węgry jednostronnie i w sposób niezgodny z prawdą. Po wyemitowaniu film spotkał się również w Austrii z krytyką i dezaprobatą wielu środowisk.

Po wyemitowaniu tego filmu złożyliśmy protest do Zarządu TVP. Wizerunek Węgier, który Państwo widzieli w filmie jest nieprawdziwy. Film zawiera półprawdy, miesza węgierskie partie rządzące z opozycyjnym Jobbik. Przedstawiony obraz nie jest kompleksowy. Film przytacza opinie subiektywne, indywidualne punkty widzenia – przedstawiając je jakoby były one zgodne z opinią większości Węgrów. To nieprawda.

Po emisji filmu otrzymaliśmy wyrazy poparcia od bardzo wielu obywateli zarówno z Polski jak i Węgier, za które bardzo dziękujemy. Wdzięczni jesteśmy również za Państwa opinie, że przedstawiony obraz nie oddaje prawdziwej sytuacji na Węgrzech.

Obok Ambasady Węgier w Warszawie działają dwie instytucje węgierskie, które przedstawią Państwu kraj ciekawy, wielobarwny, przyjazny. Są to Węgierski Instytut Kultury w Warszawie i Warszawskie Przedstawicielstwo Magyar Turizmus RT.

Wydaje nam się, że dzięki tym instytucjom można poznać prawdziwy obraz Węgier. Jeżeli Państwo jeszcze nie byli na Węgrzech, to serdecznie zapraszamy do odwiedzenia i poznania ludzi, naszej kultury, naszych pięknych krajobrazów i spróbowania naszych win.

Zapraszamy również tych, którzy byli już na Węgrzech, by mogli osobiście uzyskać wiedzę o zmianach i aktualnej sytuacji w kraju.

Ambasada Węgier w Warszawie

Wydaje nam się, że dzięki tym instytucjom można poznać prawdziwy obraz Węgier. Jeżeli Państwo jeszcze nie byli na Węgrzech, to serdecznie zapraszamy do odwiedzenia i poznania ludzi, naszej kultury, naszych pięknych krajobraz

Sty 19

Komentarz na temat planów utrzymania obecnego potencjału elektrowni Paks

W ramach umowa o współpracy zawartej między Węgrami a Rosją w zakresie pokojowego wykorzystania energii jądrowej, Rosja będzie zaangażowana w utrzymanie bieżącej zdolności elektrowni jądrowej Paks udzielając kredytu na budowę dwóch nowych bloków by zastąpić przestarzałe.

Jeżeli chodzi o umowę, Minister Gospodarki Narodowej Mihály Varga powiedział, że strona rosyjska zapewni pożyczkę 10 mld euro na budowę, a po zakończeniu inwestycji, Węgry będą spłacać pożyczkę ponad 21 lat. Taka konstrukcja finansowa zazwyczaj nie istnieje na rynku, minister powiedział, że spłata trwa zwykle od 10 do 15 lat. Rosja pokryje 80 procent kosztów budowy, natomiast Węgry finansują resztę.

Minister Varga podkreślił, że firmy węgierskie wykorzystają 40% całości wartości inwestycji, tj. ok. 3-4 mld euro i co najmniej jeden miliard euro popłynie do budżetu w postaci podatków i innych składek i dodał, że dwa nowe bloki zagwarantują bezpieczną i tanią energię elektryczną.

W odniesieniu do umowy finansowej, negocjacje nie zostały jeszcze sfinalizowane, minister powiedział, dodając, że rząd dąży do osiągnięcia możliwie najbardziej korzystnej oferty.

Według obecnych prognoz, do węgierskiego PKB w wyniku realizacji projektu można dodać kilkadziesiąt procent, gdyż wzrośnie zatrudnienie a także będzie można zaoferować bardziej konkurencyjne ceny na energię elektryczną.

Minister spraw zagranicznych János Martonyi spotkał się w Londynie ze swoim brytyjskim odpowiednikiem William Hague . Podczas rozmowy korzystanie z energii jądrowej był jednym z tematów dyskusji. Strony zgodziły się , że oba kraje mają potrzebę skorzystania z energii jądrowej jako trwałego i niezawodnego źródła energii. Uznają również cel jakim jest poprawa konkurencyjności.

Jeśli chodzi o opinie zainteresowane analityków, to Gergely Suppan z Takarékbank z zadowoleniem przyjął ofertę i oczekuje, że budowa o wartości szacunkowej 4000-5000 mld HUF znacznie zwiększy inwestycje, a tym samym spowoduje wzrost PKB Węgier. Oczywiście pod warunkiem uzyskania kredytu udzielonego przez Rosję, zapewniającego stabilne zaplecze finansowe dla projektu. Zasugerował też, że jeśli kredyt jest oferowana na okres 30 lat z oprocentowaniem poniżej stawek rynkowych to zapewni to dobry zwrot z inwestycji.

Uważa on także, że przy zachowaniu zdolności wytwórczych elektrowni , uzależnienie kraju od energii spadnie, dzięki czemu spadnie również zapotrzebowanie na importowany gaz i ta zaleta nie może być ignorowana w świetle obecnej wysokiej ceny gazu ziemnego.

na podstawie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Sty 19

Węgiersko-rosyjskie stosunki w sferze rolnictwa

Węgierski minister rolnictwa Sándor Fazekas był członkiem delegacji, która towarzyszyła węgierskiemu premierowi Viktorowi Orbánowi podczas jego oficjalnej wizyty w Moskwie.

Podczas pobytu w Moskwie pan Fazekas odbył krótkie spotkanie z jego rosyjskim odpowiednikiem, ministrem ds. rolnictwa Nikołajem Fiodorowem , z którym zgodzili się, że węgiersko-rosyjskie stosunki w dziedzinie rolnictwa rozwinęła się znacząco w ostatnich latach. Wskazywać może o tym fakt, że węgierski eksport do Rosji wzrósł o 28 procent w ciągu pierwszych 9 miesięcy 2013 r., w porównaniu do tego samego okresu w poprzednim roku.

Minister Rozwoju Wsi podkreślił, że jego zdaniem węgierski eksport rolny do Rosji może wzrosnąć jeszcze bardziej, przywołując jako przykłady możliwości eksportu bydła.

Węgierski minister spodziewa się również wizyty ministra Mikołaja Fiodorowa na Węgrzech w najbliższej przyszłości. Zgodnie z oświadczeniem, w czasie jego wizyty na Węgrzech, oczekuje się, że tematami dyskusji będzie agroturystyka i kwestie dotyczące rozwoju obszarów wiejskich. Wskazane zostaną również ramy współpracy rosyjskich republik z okręgami Węgier.

na podstawie: Biura Prasowego Ministerstwa Rozwoju Obszarów Wiejskich

Sty 19

Początek nowej ery ochrony konsumentów

W ciągu ostatnich czterech lat, ochrona konsumentów poddana została głębokim przemianom. Jednym z dowodów potwierdzających ten fakt, jest włączenie ochrony praw konsumentów do konstytucji Węgier – powiedział na konferencji prasowej w Budapeszcie Minister Stanu ds. Zarządzania Gospodarczego Kristóf Szatmary.

Wiceminister powiedział, że jesienią ubiegłego roku Zgromadzenie zaadoptowało znaczne zmiany do ustawy o ochronie konsumentów, których przepisy wejdą w życie od stycznia tego roku. Dodał, że jednym z kluczowych elementów zmian jest poprawa sytuacji szczególnie wrażliwych grup konsumentów (ludzi starszych i upośledzonych). Zwrócił uwagę, że od 13 stycznia ośrodki telefonicznej pomocy technicznej, przedsiębiorstw świadczących usługi dla ludnści, muszą odbierać połączenia w ciągu pięciu minut. Dostawcy usług którzy nie dostosują się do tego przepisu mogą spodziewać się grzywien wysokości kilku milionów forintów.
Powiedział: „Oszczędzimy irytacji dziesiątkom lub setkom tysięcy obywateli węgierskich”.

Wiceminister podkreślił, że ustanowienie systemu instytucjonalnej ochrony konsumentów prowadzonej przez państwo, stanowi najbardziej znaczącą część zmian.
Rząd zdecydował się dokonać obniżek opłat taryfowych, a także zabronił dostawcom usług publicznych (prąd, internet, gaz, ogrzewanie), pobierania pieniędzy za dokonywanie opłat na poczcie lub przesyłanie faktur papierowych. Od 13 stycznia, w biurach powiatowych instytucji ochrony konsumentów będą otwierane punkty obsługi, gdzie klienci mogą uzyskać więcej informacji. Na podstawie nowego rozporządzenia, agencja ochrony konsumentów, już w pierwszej instancji, może nałożyć karę za naruszenie prawa, gdy – na przykład – prawa konsumenta osób starszych lub niepełnosprawnych są naruszone. Kristóf Szatmary podkreślił również, że od stycznia obowiązuje również przepis zakazujący zakładania nowych grup konsumentów, a te utworzone przed dniem 1 stycznia 2012 r będą zarejestrowane w agencji ochrony konsumentów.

Odpowiadając na pytanie, powiedział , że ilości takich grup można tylko się domyślać, a rzeczywista ich liczba będzie dostępna dopiero w lutym. Zmiana ma służyć uzyskaniu pełnego obraz sytuacji w tej dziedzinie. Podkreślił też, że od stycznia nowe przepisy stosuje się do prezentacji produktów, i tak na przykład będą one musiały być zarejestrowane u notariusza.
Poprawka wymagająca zatrudnienia specjalisty w dziedzinie ochrony konsumentów przez duże przedsiębiorstwa handlu detalicznego będzie, według obliczeń ministerstwa, mieć zastosowanie do mniej niż 100 firm, które nie są przedmiotem ustawy o małych przedsiębiorstwach. Firmy te generują większość skarg konsumentów, w związku z tym jest dla nich ważne, aby zatrudniać specjalistę mającego bezpośredni kontakt z władzami, powiedział.

Poprzez wdrożenie przepisów, rząd ma na celu zwiększenie świadomości konsumentów węgierskich, którzy w ten sposób będą mniej bezradni wobec dużych przedsiębiorstw. Dobrym wskaźnikiem sukcesu polityki ochrony konsumentów i poprawy świadomości konsumentów jest to, że na Węgrzech coraz więcej osób zwraca się do rad arbitrażowych celem rozstrzygania sporów, stwierdził Kristóf Szatmary.

(Ministerstwo Gospodarki Narodowej)

(J.K. Stratford,ON – Kanada)

Sty 15

Z wizytą u Władimira Putina w Moskwie

14 stycznia 2014 roku Premier Viktor Orbán złożył wizytę roboczą w Moskwy, gdzie odbył rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Obie strony wyraziły uznanie dla rozwoju stosunków dwustronnych w dziedzinach gospodarki i współpracy między-parlamentarnej, dodając, że liczba dokumentów przygotowanych do podpisu , przyczyni się do dalszego rozwoju stosunków węgiersko-rosyjskich.

Viktor Orbán potwierdził, że Rosja jest najważniejszym partnerem Węgier spoza Unii Europejskiej i zauważył, że w wyniku wcześniejszych porozumień, handel węgiersko-rosyjski rozwinął się niespotykanym dotąd tempie. Dzisiaj została zawarta umowa o współpracy między obu krajami w zakresie pokojowego wykorzystania energii jądrowej.

Fot. Zsolt Burger

Dokument został podpisany przez Ministra Rozwoju Narodowego Zsuzse Németh i Siergieja Kirijenko, prezesa rosyjskiego państwa Nuclear Energy Corporation Rosatom . Zgodnie z umową , Rosja będzie zaangażowany w utrzymanie bieżącej zdolności elektrowni jądrowej Paks udzielając Węgrom pożyczki na budowę dwóch nowych bloków w celu zastąpienia istniejących, już przestarzałych.

Umowa, jak stwierdził wcześniej rzecznik rządu András Giro-Szász , trafi teraz do Zgromadzenia Narodowego. Tymczasem w Budapeszcie, János Lázár minister stanu z Kancelarii Premiera powiedział, że rosyjski kredyt w wysokości 10-12 mld EUR będzie spłacany przez okres 30 lat, a pierwszy nowy blok zostanie oddany do eksploatacji w 2023 roku. Podkreślił również, że elektrownia pozostanie nadal własnością węgierską.

(Kancelarii Prezesa Rady Ministrów)