Lip 14

Co się dzieje na Węgrzech

Szanowni Państwo!

Po załamaniu gospodarczym w 2008 i 2009 r. świat zachodni, w tym Unia Europejska próbowały w dalszym ciągu rozwiązywać nowe problemy starymi środkami.

Zapomniano o sentencji rzymskiego historyka sprzed dwóch tysięcy lat, Tytusa Liwiusza, że w sytuacji z pozoru beznadziejnej spiętrzone przed nami przeszkody możemy przezwyciężyć tylko za pomocą projektów śmiałych i w nowym stylu. Z tego też względu, jak wskazuje również tytuł prezentowanej dziś książki, niewielu było na Zachodzie, którzy rozumieli, co na Węgrzech się dzieje.

Faktycznie, co też dzieje się na Węgrzech? – można zadać pytanie. W oparciu o przegląd relacji z krajowej i międzynarodowej prasy pisanej i elektronicznej nie można dać na to jednoznacznej odpowiedzi.

Dwie możliwości

Przejmując stery i tak osłabionego państwa w 2010 r. w warunkach kryzysu międzynarodowego, mieliśmy dwie możliwości do wyboru. Pierwsza z nich, to czekanie na rozwiązanie naszych problemów przez innych – przez Unię Europejską lub Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Alternatywą zaś było podjęcie próby znalezienia przez nas samych możliwych sposobów działania. Wybraliśmy tę drugą – drogę polegającą na podejmowaniu działań i niezależności. Podjęliśmy i podejmujemy starania, by przezwyciężyć kryzys z własnej siły i na swój własny sposób.

Odrzuciliśmy przyjęcie recept podręcznikowych, napisanych z góry, których działanie lecznicze jest wątpliwe, a działania uboczne tym bardziej obciążające. Z tego względu odrzuciliśmy rekomendacje IMF, bowiem kraje, które – realizując receptę neoliberalnej polityki gospodarczej – przerzuciły ciężar kryzysu na barki obywateli, obniżyły wynagrodzenia za pracę i emerytury, nie osiągnęły lepszych od nas efektów.

Solidarna polityka gospodarcza

My, Węgrzy, doszliśmy wówczas do wniosku, że lepsze dla nas efekty może zapewnić polityka gospodarcza polegająca na tym, że nie tylko zwykli ludzie, lecz wszyscy – również politycy, banki, korporacje ponadnarodowe i dostawcy usług komunalnych – włożą swój wkład w walkę z kryzysem. I cały czas działamy w imię tej idei.

Wiedzieliśmy, że opodatkowanie banków, korporacji ponadnarodowych i dostawców usług komunalnych poważnie narusza interesy zagraniczne, i faktycznie doszło do ataków. Poddano nas niezasłużonym, podłym, w większości przypadków pozbawionym realiów atakom.

„Ludzie kapitału” nie chcą przyjąć do wiadomości, że my pragniemy budować taki kraj, gdzie ludzie pracują nie na profity dla cudzoziemców. Kraj, gdzie nie bankowcy i biurokraci z Brukseli dyktują, jak mamy żyć, jaką mamy mieć konstytucję, kiedy możemy podnosić wynagrodzenia lub emerytury. Kraj, gdzie nikt nie może wymusić, by interes innych był realizowany przez Węgrów.

Filary XX wieku

Jesteśmy, rzecz jasna, świadomi tego, że nasza przynależność do Unii Europejskiej wiąże się z obowiązkami. Szanujemy wartości demokratyczne i obywatelskie, które przyczyniły się do rozwoju Europy, które do tej pory determinują wizerunek naszego kontynentu. Ale mamy takie uczucie, że te wartości nie mogą być pozbawione chrześcijaństwa lub też, jak ujął to jeden z założycieli Unii Europejskiej – Robert Schuman: „Europa będzie chrześcijańska albo Europy nie będzie wcale”.

Dlatego też z zaskoczeniem przyjęliśmy ataki z powodu odwołań w ustawie zasadniczej do chrześcijaństwa i do korzeni chrześcijańskich, zapisów dotyczących rodziny i małżeństwa. Jesteśmy przekonani, że rodzina i małżeństwo mężczyzny i kobiety jest filarem również XXI wieku, który będzie podporą dla przyszłych Węgier i Europy.

Wsparcie prokreacji i pracy

W naszym kraju niestety coraz bardziej ubywa ludzi, dzietność, podejmowanie decyzji o urodzeniu dziecka jest dla naszej przyszłości niezbędne. Dlatego też wprowadziliśmy do ustawy zasadniczej zapis o ochronie życia poczętego od chwili poczęcia.

Prowadzona przez nas polityka – w warunkach ochrony rodzin i prawdziwie wsp&´lnego ponoszenia kosztów obciążeń publicznych – budowana jest na pracy, nie na spekulacji. Namacalnym tego efektem jest fakt, że teraz pracuje już o blisko sto tysięcy osób wiecej, niż w momencie zmiany rządu, w 2010 roku.

Nasze dokonania

Jesteśmy świadomi tego, że wielu stawia pod znakiem zapytania nasze przekonania, drogę, którą Węgry wybrały w 2010 roku i którą od tego czasu podążają. Są tacy, którzy uważają, że widzimy zdarzenia ze złej perspektywy lub że widzimy je prawidłowo, ale źle odpowiadamy na wyzwania.

Nie chcę wdawać się teraz w spory ideologiczne, raczej wymienię efekty, które w naszej ocenie są najważniejsze:

  • obniżenie opłat za usługi komunalne,
  • zachowanie siły nabywczej emerytur,
  • podniesienie płacy minimalnej,
  • zmniejszenie liczby polityków o połowę,
  • wspieranie kobiet powracających do pracy po urodzeniu dziecka,
  • program ochrony miejsc pracy,
  • trzy tysiące pięćset nowych policjantów,
  • ponownie trzyletni urlop wychowawczy
  • redukcja długu państwowego,
  • deficyt budżetowy poniżej 10%,
  • wspólne opodatkowanie rodzin,
  • ulgi podatkowe dla małych i średnich przedsiębiorstw,
  • nowe karetki dla pogotowia,
  • specjalne opodatkowanie nieuzasadnionych odpraw,
  • wcześniejsza emerytura dla kobiet,
  • program „Elżbieta” dla osób ubogich,
  • wsparcie dla producentów rolnych,
  • przejęcie długów samorządów,
  • ustawa „trzech uderzeń” – zaostrzenie kodeksu karnego dla recydywistów,
  • pomoc osobom z kredytami dewizowymi,
  • wyeliminowanie przemocy wobec nauczycieli,
  • wsparcie dla dzieci potrzebujących,
  • ochrona ziemi węgierskiej,
  • przyznanie dodatku rodzinnego tylko tym rodzicom, których dzieci uczęszczają do szkoły,
  • osiągnięcie w wyniku trudnych negocjacji ustaleń, że w latach 2014-2020 z wydatków budżetowych Unii Europejskiej przypadnie na głowę Węgra wsparcie większe o 51.000 forintów.

Jesteśmy optymistami

To właśnie się działo na Węgrzech!Wiem, że mogło być więcej, lepiej, mogło kosztować mniej wyrzeczeń, ale dziedzictwo ośmiu lat liberalnych rządów socjalistów pozwoliło na tyle.

I co będzie się działo na Węgrzech, czego się oczekuje w tym i następnym roku?

Oczekujemy wzrostu gospodarczego, tak jak OECD, która przewiduje w tym roku wzrost w skali 0,5% zamiast dotychczas oczekiwanej recesji – zmniejszenia PKB o 0,1%. Co się tyczy przyszłego roku – OECD podniosła swoją prognozę wzrostu gospodarczego dla Węgier z 1,2% do 1,3%.

Liczba ta nie jest zbyt wysoka, ale jeżeli porównamy z krajami, które wybrały neoliberalną drogę przezwyciężenia kryzysu albo porównamy z całością Unii Europejeskiej, to rzuca się jednak w oczy, bowiem OECD przewiduje w tym roku recesję w skali 0,6% w krajach strefy euro. Jej prognozy na następny rok dla strefy euro też są niższe niż dla naszego kraju.

Mamy nadzieję, że nie tylko kilka wielkich przedsiębiorstw będzie miało pożytek z tego wzrostu, lecz całe Węgry i przez to wszyscy Węgrzy odczują korzyści. Mamy również nadzieję, że rok 2013 będzie tym rokiem, który przełamie ciągnącą się od dawna recesję i nasz kraj znów znajdzie się na ścieżce rozwoju. I że zakończą się niegodziwe ataki wobec naszego kraju.

Mam też nadzieję, że lektura tej książki pozwoli naszym polskim przyjaciołom lepiej poznać nasze cele i plany i że czerpiąc z nich będziemy mogli wspólnie walczyć, tak jak czyniliśmy to nie raz w historii, o rozwój i awans cywilizacyjny naszych narodów oraz o zachowanie wartości chrześcijańskich.

16_Co się dzieje na Węgrzech_2013-07-12_Nr-40_s14

Lip 05

Ostra gra o Budapeszt

Konflikt pomiędzy rządem Victora Orbána i Unią Europejską po raz pierwszy wszedł w fazę realnie niebezpieczną tak dla Europy, jak i dla Węgier. Środowa rezolucja Parlamentu Europejskiego zadziałała jak gwałtowne przeciągnięcie struny w toczącej się od dawna rozgrywce.

Uchwalona wbrew przywódcom europejskiej prawicy, żąda głębokich zmian w węgierskiej konstytucji, po raz pierwszy opatrując owo żądanie zapowiedzią wszczęcia procedury sankcji mających prowadzić do pozbawienia Węgier prawa głosu w Radzie Unii. Dla suwerennego kraju tak sformułowane żądanie nie jest możliwe do przyjęcia. Trudno wyobrazić sobie, aby parlament w Budapeszcie pod taką presją zabrał się za zmienianie konstytucji. I nie sposób założyć, że Węgry po prostu pogodzą się z sytuacją, po ewentualnym pozbawieniu ich prawa głosu. Uderzałoby to w ich elementarne poczucie narodowej godności. A pełne pryncypialności reakcje tak parlamentu, jak i premiera nie pozostawiają w tej sprawie wątpliwości.

Oczywiście nie o taki scenariusz chodzi europejskiej lewicy, która jest promotorem zaostrzenia relacji z Budapesztem. W przyszłym roku Węgry czekają wybory powszechne, a stawką obecnej ostrej akcji jest przede wszystkim kompromitacja rządu Orbána w oczach własnego narodu. Świadczy o tym także niedawny przeciek z poufnego zebrania tzw. Grupy Bilderberg, w trakcie którego wiceszefowa Komisji Europejskiej Viviane Reding miała referować plan międzynarodowej kampanii czarnego PR-u wobec władz węgierskich i jego finansowanie. Rzecznik Reding, dopytywany o wiarogodność owego przecieku, nie starał się go nawet dementować. Przypadek ten zresztą unaocznia fakt, że o pozbyciu się Orbána a wolą samych węgierskich wyborców marzy nie tylko międzynarodówka socjalistów.

Reding należy do grona liderów prawicowej EPP i traktowana jest nawet w mediach jako realna kandydatka na następczynię Barroso. Plan polityczny europejskich przeciwników Orbána jest dość klarowny. Napiąć stosunki tak, aby wyraźny dyskomfort z tego powodu odczuli przeciętni Węgrzy i następnie mocno poluzować, jeśli w wyniku wyborów, lewicy uda się powrócić do władzy w Budapeszcie. Zapewne sam fakt takiej zmiany władzy stałby się przełomem, a Unia nie podnosiłaby już dalej swoich dzisiejszych żądań. Póki co Węgry czeka okres bardzo brutalnej kampanii politycznej, która zmobilizuje wielkie międzynarodowe pieniądze i dopuści brudne chwyty dla osiągnięcia celu, jakim jest odsunięcie Orbana od władzy.

Tyle tylko, że taki scenariusz może się okazać iluzją. Orbán ma wszelkie szanse, aby po raz kolejny wygrać najbliższe wybory. Co gorsza, słabszy zapewne niż obecnie może zostać zmuszony do koalicji z faktycznie nieprzyjemnymi nacjonalistami z partii Jobbik, którzy krytykują jego politykę jako proeuropejską, miękką i liberalną. Dopiero co właśnie polem sporu stał się wprowadzony 1 lipca nowy kodeks karny, któremu politycy Jobbiku zarzucają nadmierną łagodność wobec przestępców.

Celowo napięte relacje i wszczęte europejskie procedury sankcyjne nie znajdą wówczas żadnego pretekstu do poluzowania. I jak często w polityce bywa, Europa może ujrzeć polityczne skutki, których zupełnie nie planowała. Tym łatwiej o to, że unijne procedury maja inercyjną naturę owych młynów, które raz puszczone w ruch nabierają rozpędu, mielą wszystko i ciężko doprawdy potem je zatrzymać. A co gorsza, nawet jeszcze przed wyborami, Orbán – ratując twarz przed Węgrami – może zostać zmuszony do dokonania ostrego antyunijnego skrętu. W warunkach, w których Anglicy przygotowują się do referendum nad wystąpieniem z Unii, podobny rozwój zdarzeń na Węgrzech może okazać się jawnym zaproszeniem do rozpadu Europy. Nic dziwnego zatem, że w reakcji na brukselską rezolucję premier Węgier mówi o "zagrożeniu dla projektu europejskiego”.

Nie sposób w końcu nie zwrócić uwagi na fakt, że w ciężkiej sytuacji Orbán zwraca się manifestacyjnie w stronę Polski. O Tusku mówi z wyraźną nadzieją: "To silny człowiek i zawsze popiera Węgry”. Do tej pory sam Tusk, jak i polska dyplomacja próbowali wspierać Węgry, nie przyłączając się do ataków na Orbána i łagodząc napięcie pomiędzy Budapesztem a Berlinem i Brukselą. Szło o to, by europejskie restrykcje nie były ani nadmiernie stanowcze, ani nazbyt dotkliwe. Orbán mógł także liczyć na zgodne poparcie polskich europosłów tak z PiS, jak i z PO. Polityka zakulisowego łagodzenia konfliktu była dotąd rozsądna z perspektywy polskiego i węgierskiego interesu. Ale przy obecnej eskalacji może się okazać już nieefektywna. Brukselskie legiony przekroczyły właśnie Rubikon. Tylko stanowcza i publiczna akcja Polski w obronie suwerenności Węgier może mieć jeszcze jakieś szanse powodzenia.

Jan Maria Rokita

Lip 05

Będziemy bronić suwerenności naszego kraju wbrew interesom i naciskom unijnych grup biznesowych…

Węgierscy parlamentarzyści przyjęli w piątek rezolucję oskarżającą Parlament Europejski (PE) o naruszanie podstawowych zasad demokracji i ograniczanie suwerenności Węgier. To reakcja na raport PE krytykujący reformy konstytucyjne na Węgrzech.

Rezolucja przyjęta 269 głosami deputowanych rządzącego Fideszu i skrajnie prawicowego, opozycyjnego Jobbiku, głosi, że krytyka reform konstytucyjnych na Węgrzech jest sprzeczna z europejskimi wartościami a PE wykracza poza swoje kompetencje i nadużywa władzy.

Węgry mają prawo do równego traktowania, podobnie jak inne kraje Wspólnoty. Nie chcemy Europy, w której ograniczana jest wolność i suwerenność narodowa

– głosi rezolucja.

Parlamentarzyści wyrazili zaskoczenie tonem krytyki ze strony PE. Ostrzegli, że europarlament wkracza za niebezpieczną drogę nie respektując ducha traktatów unijnych.

Zaakcentowano, że Węgrzy "nie chcą Europy, w której obowiązują podwójne standardy", a duże kraje nadużywają swojej władzy ograniczając niezawisłość innych członków. Rezolucja wzywa także węgierski rząd, by nie rezygnował z dotychczasowej polityki.

Zdaniem węgierskich parlamentarzystów, ostry ton raportu PE wynika z chęci obrony międzynarodowych korporacji gospodarczych. Podczas parlamentarnej debaty premier Viktor Orbán podkreślił natomiast, że jego rząd w pełni podpisuje się pod "petycją dwóch milionów Węgrów, którzy żądali obniżenia kosztów utrzymania".

Od czasu upadku imperium sowieckiego nie spotkaliśmy się z tak wyraźnymi, otwartymi zapowiedziami restrykcji wobec Węgier. Będziemy bronić suwerenności naszego kraju wbrew interesom i naciskom unijnych grup biznesowych

zapowiedział Orbán.

Podczas dwudniowych obrad deputowani opozycyjnej Węgierskiej Partii Socjalistycznej (MSZP) przypominali jednak, że PE skrytykował nie Węgrów, lecz ich rząd za łamanie demokracji a raport europarlamentu nie komentuje posunięć gospodarczych prawicowego gabinetu lecz ograniczania podstawowych praw demokratycznych na Węgrzech.

Podczas piątkowego głosowania deputowani lewicy opuścili demonstracyjne salę obrad.

Eurodeputowani skrytykowali w środę w Strasburgu reformy konstytucyjne na Węgrzech i zaapelowali do władz w Budapeszcie o poszanowanie demokratycznych wartości. Raport w tej sprawie został przygotowany przez Portugalczyka Rui Tavaresa z frakcji Zielonych.

W dokumencie PE sformułowano około 40 zaleceń dla władz Węgier. Wezwano do usunięcia z konstytucji tych zapisów, które zostały zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny kraju, a także do ograniczenia reform konstytucji i do regulowania zwykłymi ustawami takich dziedzin, jak rodzina, sprawy socjalne, fiskalne i budżetowe.

W raporcie zagrożono, że jeśli władze w Budapeszcie zignorują zalecenia, PE rozważy wniosek o wszczęcie procedury na podstawie artykułu 7 traktatu UE, zgodnie z którym za poważne naruszenie zasad demokratycznych mogą grozić sankcje, łącznie z zawieszeniem prawa głosu kraju w Radzie UE.

Eurodeputowani zaapelowali do władz w Budapeszcie o zapewnienie możliwie najszerszego udziału partii politycznych w procesie konstytucyjnym, zagwarantowanie pełnej niezawisłości sądów, poszanowanie i zagwarantowanie wolności i pluralizmu mediów, jak również o powstrzymanie się od działań, które mogą zagrażać wolności mediów i niezależności dziennikarzy oraz wydawców.

Wprowadzane przez rząd  Orb&´na i Fidesz reformy konstytucyjne na Węgrzech od początku budzą kontrowersje w UE. W zeszłym roku Komisja Europejska wszczęła przeciwko Węgrom trzy postępowania o złamanie prawa unijnego. Dotyczyły one ograniczenia niezależności urzędu ds. ochrony danych osobowych i banku centralnego oraz obniżenia obowiązkowego wieku emerytalnego sędziów.

Z kolei uchwalona w marcu czwarta poprawka do konstytucji Węgier przewiduje m.in. prawo parlamentu do decydowania, które organizacje wyznaniowe zostaną uznane za Kościoły oraz ogranicza kompetencje Trybunału Konstytucyjnego.

 

´

Lip 03

O solidarność z Węgrami – apel do władz Rzeczypospolitej

Prawica Rzeczypospolitej wzywa rząd do jednoznacznego zadeklarowania solidarności z Węgrami, którym nieodpowiedzialni zagraniczni politycy grożą wykorzystaniem przepisów art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej do odebrania należnych praw na forum europejskim. W całości podzielamy opinię premiera Viktora Orbána, że ataki te godzą nie tylko w prawa Węgier, ale i w zasady współpracy europejskiej – więc również w suwerenność, prawa i interesy Polski.

Prawica Rzeczypospolitej wyraża uznanie wszystkim polskim posłom, którzy na forum Parlamentu Europejskiego przeciwstawili się atakom na Węgry. Jednocześnie apelujemy do rządu o zdecydowaną politykę solidarności. W sytuacji tak poważnego zagrożenia wolności w Unii Europejskiej nie ma miejsca na balansowanie między tymi, którzy bronią praw narodów i tymi, którzy je podważają.

Lip 02

Nie chcemy żyć w Europie, gdzie ograniczane są swobody obywatelskie, gdzie są podwójne standardy

Premier Viktor Orbán powiedział w Strasburgu, że raport krytykujący reformy konstytucyjne na Węgrzech jest „nieuczciwy wobec Węgrów” i stanowi „poważne zagrożenie dla Europy”.

Wspomniane słowa padły dziś podczas debaty nt. Praw podstawowych na Węgrzech, która odbyła się podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego. Przedmiotem dyskusji było sprawozdanie Rui Tavaresa, które miało na celu zbadanie faktycznych okoliczności związanych z przyjęciem nowej konstytucji na Węgrzech. Zmiany w konstytucji dotyczą kwestii takich jak budżet krajowy, sądownictwo, ordynacja wyborcza, ochrona danych i uznawanie instytucji religijnych. Zdaniem sprawozdawcy zarówno tempo jak i zakres zmian na Węgrzech jest „niepokojący”. W podobnym tonie wypowiedział się Jose Manuel Barroso, podkreślając, że „ochrona zasad i wolności UE to kwestia kluczowa”.

Zdaniem szef węgierskiego rządu, Unia Europejska stosuje podwójne standardy.

To bardzo niebezpieczna propozycja

– powiedział Orbán podczas debaty w Parlamencie Europejskim, nawiązując do raportu, nad którym europosłowie będą głosować w środę. Zdaniem premiera Węgier będzie to głosowanie nad przyszłością Europy.

Orbán skrytykował również propozycję utworzenia przez Komisję Europejską niezależnego mechanizmu, który kontrolowałby przestrzeganie przez kraje UE fundamentalnych praw i wolności.

Nie chcemy żyć w Europie, gdzie ograniczane są swobody obywatelskie, gdzie są podwójne standardy

– zaznaczył  Orbán.

Polityk podkreślił, że jego rząd będzie walczył przeciwko wszelkim nadużyciom władzy i przeciwko tym, którzy chcą traktować miliony Węgrów jak obywateli drugiej kategorii.

Wiemy, że za nami stoją miliony obywateli, którzy uważają, że powinniśmy mieć Europę wolności

– dodał  Orbán.

Premier Węgier tłumaczy, że autorzy raportu nie wspomnieli o reformach, jakie wprowadzono w ostatnich latach na Węgrzech. Polityk nie rozumie dlaczego – mimo spadku bezrobocia i wzrostu wynagrodzeń – jego kraj jest karany, zamiast być wynagrodzonym.

W debacie zabrał głos przewodniczący delegacji PiS do Parlamentu Europejskiego, prof. Ryszard Legutko, który podkreślił, że sprawozdanie nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji na Węgrzech, które są traktowane znacznie bardziej krytycznie niż Niemcy czy Szwecja.

Kiedy socjaliści niszczyli Węgry, Parlament Europejski nie protestował, a gdy dziś wprowadzane są reformy zdroworozsądkowe, widzimy histerię. Atak na Węgry to w istocie atak na zasadę pomocniczości, która powinna nas chronić przed arogancką i niepotrzebną interwencją ze strony Unii Europejskiej. Czy nie są to podwójne standardy?

– pytał Ryszard Legutko.

Wszyscy znają to powiedzenie: Boże chroń mnie od przyjaciół, bo z wrogami sobie poradzę. Wszystkiego najlepszego panie premierze!

– podsumował europoseł PiS.

AM/PAP/Biuro Prasowe EKR

Lip 01

Euro Europy czy Europa euro? – Wnioski według István Vargi

Z matematyczną dokładnością można obliczyć, że nie da się zachować obrotu finansowego i kapitałowego w obecnej postaci. W związku z tym Unia Europejska powinna przejąć większą kontrolę nad traktowaną dziś jeszcze jako niezależna zmienna polityką monetarną i poprzez ten pryzmat powinna kształtować równowagę budżetową. To nie braki budżetowe produkują złe pieniądze, tylko złe pieniądze prowadzą do braków. Kiedy prezesi niezależnych banków centralnych i bankierzy zostają ministrami finansów czy też premierami, nie znaczy to, że trzeba ich odtąd trzymać z daleka od decyzji finansowych. Wręcz przeciwnie, należy dążyć do demonstrowania silnych więzów między polityką i systemem finansowym. Należy nadzorować niezależność centralnych banków emisyjnych.

Uporządkować trzeba użycie pojęć ekonomicznych i związków przyczynowo skutkowych między nimi. Trzeba unieważnić przekształcenie syntetycznych środków z banków cienia w dług państwowy, trzeba też przeprowadzić celowe odpisy w bilansach – bez względu na spekulacyjnych przegranych.

W Europie należy stworzyć trzypoziomowy system finansowy. Na najniższym poziomie płatności i obroty rachunkowe trzeba powierzyć instytucjom finansowymkontrolę nad bilansem rachunkowym sprawuje na tym poziomie właściciel rachunku. Prowadzenie takiego rachunku odbywałoby się tylko poprzez usługodawców krajowych, za pomocą karty używanej wewnątrz kraju, za to w jednolitym systemie europejskim. Obroty rachunkowe między krajami powinien obsługiwać wyspecjalizowany w tym zakresie usługodawca w zamian za niezbyt wygórowane opłaty (przykład telefonii komórkowej i roamingu). Bilansy dzienne lub liczone w jeszcze krótszych cyklach powinny docelowo kredytować skarb państwa – daje to dobrze określony zasób.

Na drugim poziomie znajdują się oszczędności i kredyty należące do kompetencji banków. Państwa poprzez płynne zasoby wypracowane na pierwszym poziomie mogą dawać bankom podstawy zabezpieczeń na kredytowanie celów preferowanych przez rządy. Stosunki kredytowe między bankami a klientami powinny być kontrolowane, powinny opierać się na stabilnych więzach lokalnych, nie powinno się ich zamieniać na papiery wartościowe ani handlować długiem. Kredytowanie zagraniczne również powinno opierać się na realnej treści i być związane z konkretną działalnością; kredyty międzybankowe powinny być związane z działalnością usługową banków, nie z pomnażaniem zysków. Należy utworzyć spółdzielcze banki celowe dla poszczególnych grup produktów, oparte na stosunkach wzajemnych, wyspecjalizowane w działalności w jakimś konkretnym regionie. Ponownie należy uznać za pożyteczne narzędzie wzajemne kredytowanie podmiotów gospodarczych, weksel i dyskonto weksla.

Na trzecim poziomie znajdują się będące odzwierciedleniem stosunków własnościowych: akcje, papiery wartościowe na zabezpieczenie oraz kapitał. Powinny być one pod ścisłym nadzorem. Zabezpieczenie nie może się uniezależnić i przekształcić w narzędzie spekulacyjne, należy znieść handel indeksami i derywatami. Poprzez stopniowe zwiększanie podatku od transakcji należy hamować międzynarodową spekulację wewnątrz Unii i w stosunku do podmiotów unijnych za granicą. Wolny przepływ kapitału należy rozumieć jako przepływ kapitału z realnym pokryciem. Realne pokrycie powinno być związane z wewnętrzną, planową, przewidywalną i publicznie zarządzaną polityką gospodarczą gospodarek narodowych.

Należy zmienić system finansowy na przejrzysty, kontrolowany przez wspólnoty narodowe publiczny system monetarny. Obrót pieniędzmi powinien sprzyjać lokalnej aktywności gospodarczej, z jak najmniejszym udziałem niepotrzebnego transportu towarów na duże odległości. Do wprowadzenia każdej reformy potrzebny jest dziesięcioletni okres przejściowy.

W podstawowy cel Unii i w centrum systemu zasad unijnych należy wpisać trzy naturalne wspólnoty ludzkie: rodzinę, naród i religię. Powinno się na nowo odkryć fundamenty moralne związane z tymi trzema wartościami. Należy wprowadzić metodę pomiaru wartości niepieniężnych, zachęcać do respektowania i uznawania wartości niematerialnych, by wzmacniać więzi z naturą oraz więzi międzyludzkie. Opierając się na dostępnej wiedzy naukowej i technicznej należy stworzyć taką konstrukcję gospodarczą, która zadowoli ludzi w ich naturalnym środowisku kulturowym, gdzie miejscowy produkt i usługa będzie rozliczona rachunkowo. Do osiągnięcia tego wszystkiego należy postawić za przykład systemowo działające modele wspólnot opartych na spółdzielczości, a polityka rządu powinna kłaść nacisk na dowartościowanie takich modeli. Europa udowodniła, że kapitał nie tworzy wartościowej pracy, ale praca może stworzyć wartościowy kapitał – taki, który jest o wiele lepszy od tego wyrażonego w pieniądzu. Obywatele już to wiedzą.

Sopron, maj 2012

Tłumaczyła Alexandra Dusza

* – István Varga: inżynier, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Magyarországért, wiceprezes Krajowego Stowarzyszenia Węgierskich Podatników, członek Rady Nadzorczej Węgierskiego Banku Narodowego

p.s. Zakończenie artykułu z najnowszej publikacji Wydawnictwa Fronda n/t Węgier 

Cze 30

Magyarország nem áll le a rezsicsökkentéssel

Októberben újabb tízszázalékos gáz- és villamosenergiaár-csökkentés lesz Magyarországon – mondta Orbán Viktor pénteken Brüsszelben az EU-csúcstalálkozó utáni sajtótájékoztatóján. Közölte, erről tájékoztatta is tárgyaló partnereit akkor, amikor megvitatták az unió úgynevezett országspecifikus ajánlásait.

A miniszterelnök úgy fogalmazott, ritkán adatik meg az ember számára, hogy egy olyan ország vezetőjeként vegyen részt az uniós csúcson, amely látványos sikereket ér el. „Azt hiszem, nincs másik ország most, amely elmondhatná, hogy csökken a munkanélküliség, nő a foglalkoztatás, emelkedik a nyugdíjak reálértéke, nő a reálbér, és közben csökken a rezsi. Magyarország egy ilyen ország” – szögezte le a kormányfő, aki szerint ez igazolja, hogy Magyarországnak érdemes volt az unióban megszokottól eltérő gazdaságpolitikát alkalmaznia.

Említést tett arról, hogy Magyarország ellen megszűnt a túlzottdeficit-eljárás és az Európa Tanács parlamenti közgyűlése is elvetette a monitoring eljárás megindítására irányuló kezdeményezést.

Megvédem az országot

A Tavares-jelentés keddre tervezett európai parlamenti (EP) vitájáról Orbán Viktor azt mondta, azért döntött úgy, hogy felszólal, mert az EP házbizottsága kimondta: csak a miniszterelnök kaphat szót Magyarország részéről. „Ott leszek, és megvédem Magyarországot” – szögezte le. A kormányfő arra is utalt, hogy a bizottság által a negyedik alkotmánymódosítással kapcsolatban kifogásolt három kérdés közül a harmadikban is körvonalazódni látszik a megállapodás, „a bizottság olyan javaslatot tett, ami nekünk is elfogadható”.

„Ezekben a döntésekben benne van az, hogy az ország jobban teljesít, hogy a saját lábán áll, biztos a pénzügyi háttere és ígéretesek a gazdasági kilátásai” – húzta alá Orbán Viktor.

A bizottság által a tagállamok számára megfogalmazott, úgynevezett országspecifikus ajánlásokkal kapcsolatban Orbán Viktor azt mondta: minden tanácsnak örül, még a rosszabbul teljesítőktől is, mert úgy látja, hogy ebben az esetben arról van szó, hogy „a sikertelen európai válságkezelés gazdái adnak tanácsokat Magyarország számára”. Kijelentette: továbbra is érvényes az a cél, hogy 2020-ig egymillió munkahely jöjjön létre Magyarországon.

Az adórendszer magánügy

A kormányfő kijelentette: a csúcstalálkozón vil&´gossá tették, hogy az adórendszert minden ország magánügyének tekinti, ebben az uniós intézményeknek nincs semmilyen hatáskörük. „Ezért olyan, az adórendszerre vonatkozó ajánlásokat, amelyek ellentétesek a mi gazdaságpolitikánkkal, és gazdaságfilozófiánkkal, nem tudunk elfogadni” – fogalmazott.

A közmunkaprogramot az ajánlás Orbán szerint „bírálja is meg nem is”, ő maga viszont „jó gyógymódnak” nevezte mind a fiatalok, mind az idősebbek munkanélküliségének esetében. A csúcs résztvevői által elfogadott úgynevezett végkövetkeztetések szerint a tagállamok „általános támogatásukat” adják az ajánlásokhoz, amelyeket jogi értelemben a szakminiszterek tanácsa fogad el. Orbán Viktor elmondta: nem csak Magyarország nem fogad el egyes ajánlásokat.

mno.hu, Patrióta Európa Mozgalom

Megv´

Cze 28

Dlaczego nie będzie Budapesztu w Warszawie?

(…) Po zwycięstwie Fideszu w 2010 roku, gdy Viktor Orbán po raz drugi obejmował tekę premiera, doskonale wiedział, że aby zreformować kraj, musi działać szybko i skutecznie. Był do tego świetnie przygotowany, pracując systemowo przez 8 długich lat bycia w opozycji. Sięgnął przede wszystkim po kapitał społeczny. Zachęcał obywateli do tworzenia kręgów obywatelskich – tysięcy kilku, kilkunastoosobowych nieformalnych grupek, działających dla dobra lokalnej społeczności. Z czasem kręgi te, otrzymując organizacyjne wsparcie, stały się podstawą do tworzenia platform programowych, które opracowywały program dla Państwa we wszelkich możliwych dziedzinach. Fidesz, przejmując pełnię władzy, mógł stworzyć rząd, który działa jak automat. Efekt był piorunujący: zmiana konstytucji, 16 procentowy podatek liniowy dla obywateli, ulgi podatkowe dla rodzin z dziećmi, wsparcie dla małych i średnich firm, mnóstwo ustaw, które odmieniły Węgry, a obywatelom przywróciły poczucie godności i dumę narodową.

Śledząc marsz PiS-u po władzę, po 8 latach grzania opozycyjnej ławy, obserwując Jarosława Kaczyńskiego, który zapewne po raz drugi zostanie premierem, mam wątpliwości, czy partia i jej lider wiedzą co chcą osiągnąć. Odsunięcie od władzy nieudaczników z PO i PSL będzie sukcesem porównywalnym z odebraniem podpalaczowi zapałek. Jest konieczne, ale nie wystarczy. Trzeba mieć plan, rozpisany na powyborcze tygodnie i miesiące, na to jak ugasić pożar i odbudować to, co poprzednicy obrócili w ruinę. Każda dziedzina wymaga zmian, trudnych reform. Kiedy, jeśli nie teraz, przedstawiać Polakom alternatywę, narzucać tematy debaty publicznej, przekonywać do własnych rozwiązań, budzić z letargu, dawać nadzieję na lepsze jutro?

Niestety, PiS jest reaktywny, wyciszony, cały czas gdzieś w narożniku. Zamiast narzucać tematy publicznej debaty i domagać się od rządu zajęcia stanowiska, daje się pozycjonować w roli krytyka rządowych pomysłów. Zamiast promować silnego i zdeterminowanego do przejęcia rządów lidera, chowa go, stosując prymitywną taktykę: im prezesa mniej w mediach – tym lepiej dla sondaży. Nie da się w ten sposób zbudować trwałego społecznego poparcia. Ograniczanie się do krytykowania rządu, zgromadzi wyłącznie niezadowolonych, a łaska frustratów na pstrym koniu jeździ.

Fidesz, idąc po władzę, przedstawiał bardzo jasną i precyzyjną wizję swych rządów. Dzięki temu, kontrast pomiędzy wypalonym i skompromitowanym rządem, a silną formacją, która ma konkretny plan wyprowadzenia kraju na prostą – był dla Węgrów doskonale widoczny. Koncepcja Fideszu zyskała gigantyczne poparcie społeczne. Był to atut nie do przecenienia nie tylko w kraju, ale również poza nim. Viktor Orbán, który poprzez swoje zdecydowane reformy, stał się w Europie wrogiem publicznym numer jeden, w starciach z europejskimi instytucjami i nieprzychylnymi mediami, mógł liczyć na zdecydowane wsparcie obywateli. To było jego siłą i argumentem w rozmowach z liberalnymi władcami Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. (…) Całość tutaj

Niestety, PiS jest reaktywny, wyciszony, cały czas gdzieś w narożniku. Zamiast narzucać tematy publicznej debaty i domagać się od rządu zajęcia stanowiska, daje się pozycjonować w roli krytyka rządowych pomysł

Cze 26

III Narodowa Pielgrzymka Węgrów przybyła na Jasną Górę

Na Jasną Górę przybyła III Narodowa Pielgrzymka Węgrów z całego Basenu Karpackiego. W tym roku odbywa się ona pod hasłem „Duchowa odnowa, z czystego źródła”. Specjalnym pociągiem z Budapesztu przyjechało ponad 700 pielgrzymów. Wśród nich znajduje się trzech biskupów: bp Miklós Beer – ordynariusz diecezji Vác, bp István Katona – sufragan archidiecezji Eger oraz bp József Tamás – sufragan archidiecezji Gyulafehérvár z Siedmiogrodu (rum. Alba Iulia). Patronat nad pielgrzymką, jak co roku, objął przewodniczący parlamentu węgierskiego László Kövér.

Pątnicy przybyli do Częstochowy wczoraj, jednak główne uroczystości zaplanowane są na dzisiaj. W czasie Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Węgrzy przekażą kopię figury Maryi z Dzieciątkiem z XVI w. z największego sanktuarium węgierskiego w Siedmiogrodzie – w Csíksomlyó, gdzie na odpust Zielonych Świąt przybywa nawet 600 tys. Węgrów z całego Basenu Karpackiego. Później złożą wieńce przed tablicą katyńską i smoleńską oraz przy studni bł. Euzebiusza – węgierskiego założyciela zakonu paulinów.

Uczestniczący w pielgrzymce bp Miklós Beer powiedział:

Byłem proboszczem na parafii w Márianosztra, skąd przybyli paulini na Jasną Górę, dlatego chciałem tutaj przybyć i poznać Jasną Górę. Druga intencja, którą mam w sercu, to ta, że w tym roku mija 10. rocznica, kiedy zostałem ordynariuszem diecezji Vác, na terenie której znajduje się właśnie parafia Márianosztra, i chcę się dołączyć do wotum dziękczynienia za te 10 lat – figury Matki Bożej z Csiksomlyó, która zostanie przekazana Jasnej Górze. W Roku Wiary przyświeca mi także intencja, aby naśladując naszych ojców w wierze, umacniać wiarę i wszystko to, co łączyło oba narody: polski i węgierski.


W czwartek, w dniu, w którym przypada święto św. Władysława – króla Węgier i patrona węgierskiej Polonii, pielgrzymi przyjadą do Krakowa. Wezmą udział we Mszy w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, zwiedzą Wawel, gdzie złożą wieńce na grobowcach św. Jadwigi, Stefana Batorego oraz Lecha i Marii Kaczyńskich.

Grzegorz Górny