Lis 10

Przemówienie na Budapesztańskim Forum Demograficznym

Nasz kontynent chlubi się tym, że tu narodziła się wolność myśli, słowa i prasy, ale rodzina i demografia to dziś słowa, których nie wypada używać, ponieważ nie podobają się obrońcom politycznej poprawności. Nawet na posiedzeniach naszej rodziny politycznej – Europejskiej Partii Ludowej – mamy problemy z używaniem wyrazów takich, jak rodzina. Niektórzy boją się, że jeśli użyje się takiego słowa, to trzeba od razu tłumaczyć się o co chodzi, zastrzegać się, że nie można tego pojęcia zawężać lub że trzeba traktować je bardzo otwarcie, aby nikogo nie dyskryminować. Słowa rodzina można używać tylko w liczbie mnogiej, ale nie wolno w dzisiejszej Europie mówić o tradycyjnej rodzinie – do tego doszło,

Panie i Panowie!

Liczby pokazują, że Europa starzeje się. W 2013 roku w połowie 28 krajów UE więcej było zgonów niż urodzeń. Przeraża bezrobocie wśród młodych w wielu państwach. Demograficzne znaczenie Europy w świecie ciągle spada: w 1960 roku ludność Europy stanowiła 13,4 proc. ludności świata, a w 2013 roku już tylko 7,1 proc., biorąc za podstawę 28 krajów członkowskich Unii. Wszystko pokazuje, że Europa jako kontynent i cywilizacja cierpi na największą zapaść demograficzną. Jesteśmy kontynentem, który najszybciej się starzeje.

Skoro sytuacja jest tak dramatyczna, to dlaczego ten temat jest tak bardzo nieobecny w dzisiejszych dyskusjach politycznych i społecznych? Kto będzie w przyszłości zamieszkiwał Europę? To pytanie kluczowe. Warto o tym mówić na poważnie. Ale zamiast tego bardziej przyjemne okazują się takie tematy, jak gender czy związki homoseksualne lub inne. Dominują dyskusje oderwane od życia. One nie pomogą Europie wyjść z zapaści gospodarczej i społecznej, do której wpadła. Jak widać, dziś nie cieszą się popularnością ci, którzy mają odwagę mówić, że będzie wielki problem, jeśli polityka pozostawi samą sobie tak podstawową jednostkę europejskiej kultury, jaką jest rodzina.

Cztery lata temu na konferencji ministrów odpowiedzialnych za politykę demograficzną i prorodzinną powiedziałem, że w Europie coraz częściej formułowane jest następujące oskarżenie polityczne: jeśli jakiś rząd wspiera rodzinę, to tym samym poniża inne formy życia, ponieważ ich nie wspiera, a więc ten, kto mówi o polityce prorodzinnej, wyklucza innych. Jasne, że to głupota, ale i tak trudno bronić się przed takimi oskarżeniami.

Obecny rząd Węgier wiele energii wkłada w to, by wyraźnie pokazać, że jednoczesne popieranie rodziny oraz wolności nie jest sprzecznością. Ich przeciwstawianie sobie polega na pewnym przebiegłym triku, który należy zdemaskować, by szczerze i z czystym sumieniem stawać w obronie rodziny i naszych własnych wartości.

Na Węgrzech, na szczęście, większość uważa – nawet dziś, w tej nowoczesnej epoce – że dziecko to błogosławieństwo oraz nagroda w życiu rodziny i w życiu społeczeństwa. Dzieci zwiększają energię rodziców, rodzin. Nowe pokolenia dzieci powiększają naród, powiększają siłę kraju i całej cywilizacji.

Dzieci to bodziec zwiększający nasze możliwości, to siła rozwoju społecznego nieporównywalna z niczym. Na starość to one zadbają o nas, one gwarantują odnowę naszych wspólnot, one poniosą dalej nasze dziedzictwo, one nadają sens naszemu życiu. Bez dziecka nie ma kontynuacji, a dla starszych nie ma bezpieczeństwa.

Choć to nie temat tej konferencji, to trzeba zauważyć, że jeśli brakuje dzieci, to nieuchronnie pojawia się kwestia napływu imigrantów – przynajmniej dopóki masowe klonowanie nie stanie się modą, od czego niech nas dobry Bóg uchowa. Z punktu widzenia pokojowego istnienia naszych społeczności ważne jest, by nasze wspólnoty były zdolne do prokreacji samych siebie, by miały wewnętrzną siłę zdolności przeżycia. Jestem głęboko przekonany, że Europa nie może budować swojej przyszłości na przybyszach, zamiast na rodzinie, a chcę Państwa tu ostrzec, że już powstają dokumenty Unii Europejskiej, które w tym właśnie szukają rozwiązania problemu demograficznego.

Kto oczekuje pomocy od innych, prędzej czy później musi za to zapłacić. To żelazna zasada, nie ma dla niej alternatywy, nawet jeśli w Brukseli są tacy, którzy mówią, że zalew imigrantów to błogosławieństwo dla Europy, bo pomoże nam za jednym razem rozwiązać problemy gospodarcze i demograficzne. Wiemy – a jest nas wielu – że to nieprawda. Wiemy, że takie myślenie jest niebezpieczne, gdyż wywróci całą równowagę naszego kontynentu.

Oni chcą sprowadzić do nas kulturę, która ma całkowicie odmienny od naszego sposób pojmowania świata, mentalność, filozofię życia i zwyczaje. Ta kultura ma całkowicie odmienne podejście do pracy, do relacji międzyludzkich, do systemu społecznego i jego fundamentu czyli rodziny.

Ufam, że my, którzy się tutaj zebraliśmy, pragniemy Europy budowanej na rodzinie a nie na imigracji. Chcemy, by Unia uwolniła się od pętającego ją sposobu myślenia i powróciła do tych wartości, które doprowadziły ją do wyjątkowych sukcesów. Chcemy, by europejska polityka w swoim centrum na nowo umieściła rodzinę.

Są okresy, gdy głos demografów musi być słyszany. Teraz są takie czasy. Stawką jest przetrwanie naszej cywilizacji oraz kultury. W historii świata żadna kultura nie przetrwała – jak podają już starożytne źródła – jeśli nie była w stanie sama zaludnić terenu swojego zamieszkania. Życzę Państwu, by nasza praca przyniosła owoce, dzięki którym będziemy w stanie udowodnić każdemu, iż rodzina i przyjmowanie dzieci są w rzeczywistości błogosławieństwem – nie tylko dla rodziny, ale i dla społeczeństwa, dla narodu i dla całej europejskiej cywilizacji.

za: http://wpolityce.pl/

Lis 01

Z kart historii nieodległej…

Warszawa, 25 stycznia 2012 r.

Wielce Szanowny Panie Premierze,

W tak dramatycznym czasie dla Węgrów, w okresie tak haniebnej zagranicznej nagonki na Pana rządy i Pana kraj, chcemy wyrazić uczucie ogromnej solidarności z Pana reformami, solidarności, jaka przepełnia serca wszystkich patriotycznych Polaków. Podziwiamy odwagę, z jaką Pana rząd stara się zrzucić jarzmo uzależnień od zagranicznego kapitału i dominacji wielkich państw Unii Europejskiej, broniąc rodzimej, węgierskiej przedsiębiorczości i szerszych węgierskich interesów narodowych. Zazdrościmy Węgrom nowej, wspaniałej konstytucji, przepojonej ogromnym patriotyzmem i uznaniem wielkiej roli religii. Podziwiamy rolę, jaką Pan odegrał osobiście w odbudowie węgierskiego patriotyzmu i przywróceniu Węgrom godności, podziwiamy stanowczość, z jaką Pan broni praw Węgier na forum międzynarodowym. Po rozlicznych polskich zaniechaniach ostatnich dwudziesięcioleci tym bardziej podziwiamy impet, z jakim Pana rząd zabrał się za potępienie zbrodniczej roli komunistów i demaskowanie antynarodowej roli ich dzisiejszych popleczników. Wasz program i Wasze działania stanowią prawdziwie wzorcowy przykład drogi, jaka jest potrzebna w Polsce dla wydostania się z bagna, w które wtrąciły go różne rządy postkomunistycznej SLD i liberalnych partii: UD, UW i PO.

Brak tu miejsca na wyliczenie wszystkich, tak wielostronnych dokonań Pańskiego rządu w niszczeniu pozostałości postkomunizmu i lewicowego liberalizmu, schlebiającego obcym interesom. Nasi najlepsi publicyści – obserwatorzy węgierskich przemian podziwiają Pana rząd za to, że w zaledwie półtora roku dokonał tak wiele w tak wielu dziedzinach, od obrony narodowych interesów gospodarczych, umacniania Kościoła i patriotyzmu, pozycji rodziny po rozliczanie pozostałości komunizmu. Stąd to niebywałe uznanie, z jakim polscy patrioci darzą działania Pańskiego rządu i Pana osobiście jako lidera przemian reformatorskich w całej Europie Środkowej i wielkiego męża stanu, który trafia się raz na wiele dziesięcioleci. W polskim hymnie narodowym, powstałym parę stuleci temu, głosi się m.in. słowa: „Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy”. Dziś w Polsce daje się im nowe brzmienie: „Dał nam przykład Viktor Orbán, jak zwyciężać mamy”. Sukcesy węgierskich przemian są dla nas źródłem nadziei i wielką inspiracją.

Panie Premierze, widzimy w Panu osobę, która łączy w sobie najlepsze tradycje węgierskiej historii: ryzykancki heroizm powstańców Franciszka II Rakoczego i węgierskich żołnierzy doby Wiosny Ludów z realizmem i wielkim programem pracy pozytywnej „największego z Węgrów” – hr. Istvána Széchenyiego. Pamiętamy o Pana Premiera konsekwentnym, tak bliskim stosunku do Polski, począwszy od Pana młodzieńczych prac o polskiej „Solidarności”. Dlatego tym chętniej odwołujemy się w naszym poparciu dla tak niezwykle odważnych i trudnych reform Pana rządu do tylu spraw ze wspólnej historii, łączących Polaków i Węgrów. Odwołujemy się do pamięci o wyjątkowo silnych tradycjach wolnościowego współdziałania obu naszych narodów przeciwko zagranicznym agresorom. Do pamięci o polskiej pomocy dla powstańców Franciszka II Rakoczego i tak licznym udziale polskich bojowników wolności w Waszej wielkiej wojnie niepodległościowej (szabadságharc) 1848-49, roli gen. Józefa Bema i jego przyjaźni z Waszym największym poetą Sándorem Petöfim. Do pamięci o zablokowanej przez władze czeskie węgierskiej gotowości przysłania Polsce wojsk do obrony przed najazdem bolszewickim w 1920 r. i o znaczeniu wielkich transportów amunicji węgierskiej dla Polaków w bitwie pod Warszawą dla ostatecznego polskiego zwycięstwa. Pamiętamy o nieugiętym oporze premiera Pála Telekiego wobec nacisków nazistowskich na rzecz przepuszczenia wojsk niemieckich przez Węgry przeciw Polsce we wrześniu 1939 r. i niezwykle gościnne schronienie udzielone wówczas przez Węgry 140 tysiącom polskich uchodźców. W Polsce dobrze pamiętamy o roli, jaką odegrało poczucie solidarności z Polską w czasie manifestacji 23 października 1956 r., która rozpoczęła tak heroiczne węgierskie powstanie antysowieckie. Pamiętamy o 300 tysiącach Węgrów skandujących wówczas w marszu pod budapeszteński pomnik polskiego generała Józefa Bema: „Lengyelország utat mutat, kövessünk a Lengyel utat” – Polska pokazuje drogę, idźmy za Polakami. Dziś w Polsce jakże wiele osób nadaje tamtemu słynnemu hasłu nowy kształt: „Węgry pokazują drogę, idźmy za Węgrami”. Dlatego tym mocniej pragniemy, by wśród głosów solidarności z wielkimi reformami Pana rządu szczególnie silnie zabrzmiał głos jak największej liczby patriotycznych środowisk z Polski.

Wielki węgierski przywódca niepodległościowy Lajos Kossuth stwierdził 23 czerwca 1831 r. w przemówieniu w komitacie Zemplén: „Sprawa Polski jest sprawą Europy”. Parafrazując te słowa słynnego Węgra, mówimy dziś: „Sprawa Węgier jest sprawą Europy”. Dzisiejsi Węgrzy występują najodważniej i najdonośniej w obronie suwerenności małych i średnich narodów Europy przeciw dyktatowi wielkich państw, ponadnarodowych koncernów i banków. Tym mocniej zasługują na zrozumienie i solidarność wszystkich wolnościowych nonkonformistycznych środowisk Europy. Podziwiając ogromne zasługi Pana rządu dla wydźwignięcia swego kraju i wyrwania Węgier spod obcych zależności, z tym większym oburzeniem obserwujemy haniebną nagonkę na Węgry, lansowaną przez zagraniczną finansjerę, środowiska lewicowe i liberalne, w stylu kręgów Daniela Cohn-Bendita i Adama Michnika. Wierzymy, że Pana rząd przetrwa wszystkie burze dzięki oddaniu i zaufaniu przeważającej części swego Narodu. Symbolicznym wręcz tego przejawem była ogromna, ponadpółmilionowa manifestacja przed węgierskim Parlamentem w dniu 21 stycznia 2012 r. Solidaryzując się z wysiłkami Pana rządu i całego Pańskiego Narodu, życzymy, aby Pan Premier wytrwał zwycięsko do końca w walce z tym, co podłe i gnuśne.

Podpisali:
Dr hab. Jerzy Robert Nowak – historyk, profesor WSKSiM, Warszawa;
prof. dr hab. Andrzej Nowak – historyk, Kraków;
prof. dr hab. Witold Kieżun – profesor teorii zarządzania, Warszawa;
Alojzy Szablewski – przewodniczący „Solidarności” w Stoczni Gdańskiej w latach 1981-91, Gdańsk;
Barbara Niemiec – b. wiceprzewodnicząca Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Kraków;
prof. dr hab. Bogusław Wolniewicz – filozof, Warszawa;
prof. dr hab. Dominik Sankowski – informatyk, Łódź;
prof. dr hab. Tadeusz Marczak – historyk, Wrocław;
prof. dr hab. Janusz Rulka – historyk, Bydgoszcz;
dr hab. Grzegorz Musiał – fizyk, profesor WSKSiM, Poznań;
Lech Stefan – matematyk, prezes klubu „Spotkanie i dialog”, Wrocław;
dr hab. Adam Jóźwik – informatyk, Warszawa;
ks. prał. Stanisław Pawlaczek – prezes „Pro Cultura Catholica”, Wrocław;
prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz – fizyk, Poznań;
ks. inf. dr Ireneusz Skubiś – redaktor naczelny „Niedzieli”;
ks. prał. Józef Roman Maj – Warszawa;
prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – polonista, Poznań;
prof. dr hab. Maria Lizis – polonistka, Kraków;
o. prof. dr hab. Zachariasz Jabłoński, ks. Roman Murawski, ks. Apoloniusz Domański, ks. Stefan Ceberek, mgr inż. Wojciech Michalecki, Szwecja;
dr Bogdan Więckiewicz – socjolog, Sandomierz;
dr hab. Henryka Kramarz – emerytowany profesor Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie;
prof. dr hab. Zygmunt Zagórski – filologia polska, Poznań;
Bogusław Morka – śpiewak operowy, solista opery w Bilbao, Warszawa;
red. Lidia Dudkiewicz – „Niedziela”, Częstochowa;
red. Marian Miszalski – publicysta, Łódź;
Marek Muszyński – fizyk, przewodniczący RKS (regionalnych podziemnych struktur „Solidarności” na Dolnym Śląsku), Wrocław;
prof. dr hab. Jerzy Marcinek – Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań;
Jan Koziar – geolog, Wrocław;
doc. dr praw Olgierd Baehr – Poznań;
Krzysztof Wojciechowski – reżyser, Warszawa;
prof. dr hab. Henryk Szydłowski – fizyk, Poznań;
prof. dr hab. Rafał Broda – fizyk jądrowy, Kraków;
red. Wojciech Reszczyński – publicysta, Warszawa;
prof. dr hab. Jan Szyszko – ekologia, Warszawa;
prof. dr hab. Jan Wawrzyńczyk – językoznawstwo, Warszawa;
dr Dariusz Kucharski – historyk, Poznań;
red. Zbigniew Lipiński – publicysta, Warszawa;
dr Łucja Łukaszewicz – socjolog, Poznań;
Maria Nowak – wydawca, Warszawa;
dr n. med. Tadeusz Ładniak – Toruń;
prof. dr hab. Kazimierz Stępniak – biolog, Poznań;
dr Krzysztof Kawęcki – historyk, Warszawa;
prof. n. med. Zdzisław Jan Ryn, Kraków;
płk Stanisław Niewiński – prezes Patriotycznego Ruchu Kresowego, Warszawa;
Krystyna Wróblewska – nauczyciel historii, Rzeszów;
Andrzej Lgocki – wydawca, prezes Klubu „Gazety Polskiej”, Warszawa;
Violetta Machniewska – Olsztyn;
Hanna Kucharska – muzykolog, Poznań;
dr n. med. Zenon Rudzki – Częstochowa;
Przemysław Przybylski – metodyk, Toruń;
prof. dr hab. Wojciech Rypniewski – chemik, PAN, Poznań;
dr Arkadiusz Bednarczuk – filozof, Poznań;
prof. dr hab. Kazimierz Tobolski – geograf, UAM, WSKSiM, Wągrowiec;
dr Mirosław Szulczyński – pracownik naukowy, Poznań;
Krzysztof Wyszkowski – dziennikarz, Sopot;
mgr Izabela Komar-Szulczyńska – wykładowca akademicki, Poznań;
mgr Adela Komar – historyk sztuki, Poznań;
prof. dr hab. inż. Krystyna Mędrzycka – chemik, Politechnika Gdańska;
dr Urszula Szybiak-Stróżycka – biolog, Poznań;
Stanisław Srokowski – pisarz, Wrocław;
Iwona Horodecka – członek AKO, starszy kustosz, Poznań;
Marek Majorkowski – starszy kustosz, Poznań;
Donata Majorkowska – ekonomista, Poznań;
dr Bronisława Zielonka – UG (na emeryturze), anglistka i skandynawistka, Sopot;
dr inż. Krzysztof Borowiak – AKO, Poznań;
prof. dr hab. Tadeusz Żuchowski – historyk, UAM, Poznań;
Bożena Cząstka-Szymon – językoznawca, więźniarka polityczna, Katowice;
ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz – teolog, UAM, Poznań;
Bernadeta Sturzbecher – filolog, UAM, Poznań;
dr hab. Dobrochna Jankowska – archeolog, profesor UAM, Poznań;
Teresa Jasińska-Brodzka – dr filozofii, Katowice;
Robert Szymanowicz – Łódź;
mgr Jan Dasiewicz – historyk, Poznań;
mgr Stanisław Grzesiek – plastyk, Poznań;
Maria Przybylska – biolog, Poznań;
mgr Maria Habasińska, etnograf, Poznań;
dr Zdzisław Habasiński – informatyk, Poznań;
Teresa Baranowska – obecnie rolnik, Strzebowiska, Wetlina;
dr hab. Lucyna Rempulska – prof. nadzw. Politechniki Poznańskiej;
prof. dr hab. Leon Drobnik – Uniwersytet Medyczny, Poznań;
dr Józef Wieczorek – prezes Niezależnego Forum Akademickiego, Kraków;
Stanisław Markowski – artysta fotografik, twórca muzyki do Hymnu „Solidarności”, Kraków;
dr hab. Stanisław Paszkowski – ekonomia, Uniwersytet Przyrodniczy, Poznań;
Piotr Cieszyński – informatyk, Poznań;
dr Henryk Krzyżanowski – anglista, Poznań;
dr Maria Dąbrowska-Bąk – socjolog, Poznań;
Krzysztof Bąk – mgr inż. budownictwa, Poznań;
Krzysztof Bzdyl – ekonomista, Kraków;
prof. dr hab. Marian Smoczkiewicz – Uniwersytet Medyczny, Poznań;
prof. dr hab. Anna Stankowska – chemik, UAM, Poznań;
prof. dr hab. Wojciech Stankowski – geolog, UAM, Poznań;
Ewa Ciosek – mgr ekonomii, Poznań;
Janina Cicha-Rożek – dr chemii, nauczyciel, Gierałtowice pow. Gliwice;
Urszula Kaczmarczyk – mgr historii, nauczyciel, Gierałtowice, pow. Gliwice;
Kazimierz Kaczmarczyk – ekonomista, Gierałtowice, pow. Gliwice;
mgr Maria Zawadzka – nauczyciel, Poznań;
prof. dr hab. Stefan Zawadzki – historyk, UAM, Poznań;
mgr Danuta Moroz-Namysłowska – nauczyciel, Poznań;
prof. dr hab. dr h. c. Jacek Błażewicz – informatyk, Politechnika Poznańska;
Józef Rożek – Zabrze;
dr inż. Jolanta Cybulka, informatyk, Poznań;
dr hab. Bartłomiej Andrzejewski – fizyk, Instytut Fizyki Molek. PAN, Poznań;
Jan Martini – artysta muzyk, Poznań;
Celina Monikowska – artysta muzyk, Poznań;
dr hab. n. med. Mirosław Markiewicz – lekarz, Sosnowiec;
mgr Iwona Klimaszewska – fizyk, Poznań;
Bogusz Magiera – mgr inż. chemii, Poznań;
dr Andrzej J. Skrzypczak – Politechnika Poznańska;
dr Józef Kapusta – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków, Warszawa;
dr Maria Wejchan-Judek – chemik, Poznań;
mgr inż. Andrzej Judek – były wiceprzewodniczący ZR NSZZ „S”, Poznań;
dr inż. Beata Jankowska – informatyk, Politechnika Poznańska;
Jadwiga Becelewska-Solińska – mgr inż. technologii drewna, Poznań;
dr Przemysław Lehmann, Poznań;
Attila Leszek Jamrozik – artysta plastyk, Kraków;
Ewa Barańska-Jamrozik – artysta plastyk, Kraków;
dr hab. Jarosław Jarzewicz – historyk sztuki, profesor UAM Poznań;
Aleksander Szumański, Kraków;
Dariusz Butyrowski – Niemcy;
prof. dr hab. Jan Sadowski – Wydział Biologii UAM, Poznań;
Grażyna Przybylska – bibliotekarz, Poznań;
Grzegorz Barciszewski – pisarz, Poznań;
dr Tadeusz Dziuba – poseł na Sejm RP;
Wojciech Kusy – Klub „Gazety Polskiej”, Essen, Niemcy;
Bożena Wisłocka – Klub „Gazety Polskiej”, Essen, Niemcy;
Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” Obszar Południowy Kraków;
prof. dr hab. inż. Michał Szweycer – członek AKO Poznań;
dr Hanna Szweycer – członek AKO Poznań;
Irena Witulska – technik budowlany, Bożenkowo;
dr med. Małgorzata Kulesza-Kiczka, Poznań;
Zbigniew Kopczyński – przedsiębiorca i publicysta, prezes Stowarzyszenia NZS 1980 w Katowicach, Chorzów;
prof. dr hab. Piotr Ostalczyk – automatyk, Łódź;
prof. dr hab. Jan Węglarz – matematyk i informatyk, członek rzeczywisty PAN, Poznań;
Mariusz Materyński – sportlehrer, Warszawa;
Lidia Jantos – technik technolog, Radzionków;
Henryk Jantos – technik technolog, Radzionków;
Joachim Widera – Franciszkański Zakon Świeckich, Radzionków;
Agnieszka Jany – ekonomistka, Radzionków;
Tadeusz Baczkowicz – technolog żywności, Radzionków;
Grzegorz Braun – reżyser, Wrocław;
mgr inż. budownictwa Tadeusz Wita – Zabrze;
Wanda Makowska – Australia;
Leszek Makowski – Australia;
Roman Walczak – Mississauga;
członkowie Klubu „Gazety Polskiej” w Winnipeg, Kanada;
prof. dr hab. Józef Krasinkiewicz – matematyk, Warszawa;
Ryszard Strzałkowski – prezes Warszawskiego Forum Uwłaszczeniowego;
prof. dr hab. Artur Śliwiński – ekonomista, Warszawa;
prof. dr hab. Krystyna Skarżyńska-Bocheńska – neofilologia, Warszawa

za: http://www.niedziela.pl/artykul/97045/nd/Sprawa-Wegier-jest-sprawa-Europy

Paź 05

List do pani Konsul Generalnej

Wrocław, 29 września 2015 r.

Jej Ekscelencja
dr hab. Adrienne Körmendy
Konsul Generalny Węgier
ul. Lubicz 17 h
31-503 Kraków

W tych trudnych chwilach naszej wspólnej europejskiej cywilizacji przekazuję wyrazy solidarności z Narodem węgierskim. Przekazuję je w imieniu członków Klubu Króla Macieja Korwina we Wrocławiu.

Jako inicjatywa obywatelska pragnęlibyśmy, aby nasi współrodacy mogli poznać prawdziwą sytuację na południowym pograniczu Węgier.

Pragnęlibyśmy również, aby realizowana była wizja pana premiera Viktora Orbána zmierzająca do budowy solidarności środkowoeuropejskiej.

Wiemy, że bez Polski – ze względu na jej potencjał ludnościowy i położenie geograficzne – ten projekt nie może być zrealizowany.

Wiemy, że szczegóły tego projektu są prezentowane w publicznych wystąpieniach członków rządu Węgier i premiera Viktora Orbána.

Niestety, większość naszych współobywateli ma możność zapoznania się z nimi jedynie w formie skróto­wej, bądź, co gorsza – jedynie w postaci omówień bazujących na tłumaczeniach z języków: angielskiego bądź niemieckiego.

Z całą stanowczością muszę zaznaczyć: na tak kruchych fundamentach, nie da się budować zrozu­mienia, a później porozumienia.

Dlatego też apeluję do Waszej Ekscelencji, aby doprowadzić do sytuacji, w której ważne z punktu wi­dzenia przyszłości Środkowej Europy dokumenty oraz wystąpienia najwyższych dostojników Węgier, a także wszystkie przemówienia premiera Viktora Orbána były udostępniane na stronie internetowej rządu Węgier również w języku polskim. Fakt ich publikowania na stronie oficjalnej rządu w widoczny sposób potwierdziłby zarówno jego intencje, jak i ważność adresata.

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to wielkie wyzwanie logistyczne.

Dlatego też w imieniu Klubu deklaruję gotowość współpracy w tym zakresie w granicach naszych możliwości.

Na zakończenie pragnę przekazać na Pani ręce wyrazy podziękowania dla Premiera Viktora Orbána za jego odważną, zdecydowaną, ale i rozważną postawę w ostatnim czasie.

Éljen Magyarország! Éljen Orbán Viktor!

Z poważaniem

Prezes Marek Natusiewicz

Mar 11

Docelowa likwidacja podatku dochodowego

DO KOŃCA TEJ KADENCJI POSTARAMY SIĘ ZEJŚĆ DO POZIOMU 9 %

Viktor Orbán jest zwolennikiem likwidacji podatku dochodowego. Według węgierskiego Ministra Gospodarki pomysł likwidacji PIT jest jak na razie zbyt ambitny, ale należy dążyć do zmniejszenia stawki podatku liniowego z 16% do 9%.

Pomysł premiera na likwidację podatku dochodowego jest ambitnym celem, ale jego wprowadzenie jest mało prawdopodobne w najbliższych latach, powiedział minister gospodarki Mihály Varga.

W odpowiedzi na komentarz Orbána, że „w idealnym przypadku powinna być zerowa”, Varga powiedział, że podatek dochodowy od osób generuje około 1500 mld forintów (4,9 mld EUR) dla budżetu i te dochody są potrzebne. To jest realne, ale nie w ciągu jednej kadencji.

Naszym realnym celem będzie w najbliższym czasie osiągnięcie poziomu 9% nawet jeśli tym przypadku budżet będzie mniejszy o 480-500 mld forintów po stronie przychodów.

Wcześniej Viktor Orbán zapowiedział stopniowe obniżanie podatku bankowego, który został wprowadzony na Węgrzech we wrześniu 2010 roku. Od tego czasu węgierski budżet zarobił na tym łącznie 843 mln forintów (11,5 mld zł).

Według Orbána, w tym roku podatek zostanie obniżony, a obniżki będą kontynuowane do roku 2018. Premier węgierskiego rządu złożył taką deklarację przy okazji podpisywania porozumienia z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju.

„ Nadszedł czas, aby otworzyć nową erę naszej współpracy z bankami. Naszym celem jest zbliżenie opodatkowania banków na Węgrzech do średniego poziomu w Unii Europejskiej”
– powiedział Orbán.

Podatek, który nie zostanie zniesiony całkowicie, to jedna ze specjalnych danin, które rząd Orbána nałożył na sektory węgierskiej gospodarki zdominowane przez zagraniczne firmy. Oprócz bankowego, chodzi o sektory energii, handlu detalicznego i telekomunikacji.

Źródło: politics.hu, biztok.pl

Sty 16

Węgry mogą wygrać na decyzji Szwajcarii

Foto: Reuters

Do tej pory kontrowersyjne węgierskie pomysły gospodarcze były krytykowane przez znaczną część opinii publicznej w Polsce. Po dzisiejszej decyzji SNB i panice, jaką spowodowała, koncepcje Viktora Orbána budzą jeszcze większe zaciekawienie.

Możliwe, że pomysł mógł być błędny

Budapeszt, spotkanie w siedzibie Napi Gazdasag. To instytut ekonomiczy wspierający rząd centroprawicowego Fideszu. Dziennikarze z Polski są pod wrażeniem zdrowego optymizmu, który bije tu z każdego zakamarka. Na ich pytania odpowiada Barcza Gyorgy, redaktor naczelny wydawanego przez instytut dziennika. To, co mówi, jest zgoła inne od tego, co przeczytać możemy w europejskich mediach.

– Ludzie rozejdą się, jak tylko zrobi się zimno – kwituje pytanie o antyrządowe protesty. Rząd w ciągu czterech lat może wprowadzić nawet 40 nowych rodzajów podatków. Największe kontrowersje wzbudził ten bijący w internautów – od pobieranych danych.

– Możliwe, że pomysł opodatkowania internetu mógł być błędny – ostrożnie przyznaje Gyorgy. Ale kolejnych broni. – Branża finansowa, reklamowa, energetyka, handel, producenci papierosów, telekomy – te branże najbardziej obciążamy podatkami i skutecznie je egzekwujemy. A rodzinom z kolei obniżamy koszty życia – w ciągu dwóch lat średnio o 20 proc. spadły ceny wody, gazu, energii i wywozu śmieci.

Nowe święto narodowe?

Same superlatywy słyszymy również z ust Agostona Samuela Mraza, szefa innego prorządowego think tanku. Jego zdaniem, rząd Orbána ma prawidłowo ustawione priorytety. Skupia się na wzmacnianiu roli państwa. Walczy ze skutkami błędów popełnionych w latach 90., głównie chodzi o prywatyzację strategicznych przedsiębiorstw. Panuje też nad trudną sytuacją kredytobiorców. Zdaniem Mraza, 7 listopada będzie nowym węgierskim świętem narodowym. Dlaczego? Tego dnia roku 2014 rząd zawarł historyczne porozumienie z węgierskim stowarzyszeniem skupiającym banki. Dzięki niemu w lutym tego roku wszystkie kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich zostaną przewalutowane na forinty (chyba że ktoś napisze specjalne oświadczenie, które pozwoli mu zostać przy franku). Banki wypłacą klientom rekompensaty wynikające ze spreadu walutowego i podwyżek oprocentowania kredytów, które do tej pory stosowali. Szkopuł w tym, że nie wiadomo dokładnie, jak oprocentowane będą kredyty po ich zmianie na forinty.

W świetle czwartkowej decyzji banku centralnego Szwajcarii, premier Orbán rzeczywiście może wyjść na bohatera. Frank drożeje, tymczasem Węgrzy śpią spokojnie, bo spłacają kredyt przeliczony po korzystnym, listopadowym, kursie. Pod warunkiem jednak, że banki komercyjne zdążyły do tej pory kupić od banku centralnego franki po starym kursie

za: http://biznes.onet.pl

Gru 23

Orbán przywraca normalność

Viktor OrbanMający wejść w życie w 2015 roku obowiązek pracy dla węgierskich osadzonych, to kolejna istotn reforma premiera Viktora Orbána. To, co do tej pory było przywilejem, już wkrótce stanie się narzuconą normą i trzeba będzie znaleźć zajęcie dla przebywających w 28 więzieniach na Węgrzech około 12 000 skazanych (liczba zdolnych, by podjąć pracę). Oznacza to dla kraju olbrzymie zyski, gdyż więźniowie sami zapracują na swoje utrzymanie.

Przeciwnicy rządów Orbána wytykają mu kolejną ekstrawagancję i kontrowersyjną ustawę. To prawda, że reforma ta wydaje się dziwna, ale tylko dlatego, że właściwie powinna być normą. Nienaturalnym jest dla mnie dyskutowanie o czymś, co jest krokiem w stronę normalności i elementarnej sprawiedliwości. Bo niby dlaczego wszyscy uczciwi obywatele danego kraju mają składać się na pobyt tych nieuczciwych w zamkniętym zakładzie? Nasze podatki powinny być wykorzystywane w sposób bardziej roztropny i służący korzyściom ogółu. Oczywiście, trzeba zgodzić się z tym, że taką korzyścią jest na pewno izolowanie jednostek niebezpiecznych, czy zdegenerowanych. Ale skoro jednostki te, są w stanie same na siebie zapracować, to z całą stanowczością należy im taką możliwość zapewnić, odciążając z takiego obowiązku resztę obywateli. Już wkrótce z takiego odciążenia będą cieszyć się mieszkańcy Węgier.

Kwestia finansowa, to jedna strona medalu. Druga związana jest ze sprawiedliwością. Tajemnicą poliszynela jest, że w wielu przypadkach samo osadzenie w więzieniu jest dla skazanych zbyt łagodnym wymiarem kary. To taki niskiej klasy hotel, gdzie więzień ma prawo właściwie do wszystkiego tego, czego mógłby doświadczyć na wolności, z tą różnicą, że ma to najzupełniej za darmo. Jedynym mankamentem jest fakt niemożności swobodnego poruszania się po świecie widzianym zza więziennej kraty. Ale czy jest to aż tak wielki mankament? Dla wielu z pewnością nie. Dodając do tego możliwość pozostawania w stanie „bezrobocia” i jednoczesnego braku zmartwień o wikt i opierunek, przebywanie w zakładzie karnym zdaje się być całkiem nie najgorszą alternatywą dla życia na wolności. Tymczasem kara winna być jednak karą.

Zagadnienia związane z prawami i obowiązkami osadzonych regulują oczywiście odpowiednie przepisy. Żaden z nich nie wiąże pojęcia pozbawienia wolności z pozbawieniem praw do wygód. A szkoda. Prawa człowieka powinny dotyczyć tych ludzi, którzy ich przestrzegają. O mało którym skazanym można to powiedzieć. Głosy sprzeciwu płynące ze strony działaczy na rzecz owych praw są tu zupełnie nie na miejscu. Zatem dlaczego nie zabrać się za zmiany przywracające kwestiom więziennictwa pewien logiczny porządek? Dlaczego nie iść śladami Orbána, który stopniowo, metodycznie dąży ku przemianie Węgier i odnosi w tej dziedzinie widoczne już teraz sukcesy?

Reforma zaproponowana przez rządzącą na Węgrzech partię Fidesz, to kolejny ważny dla tego kraju krok. Po spadku bezrobocia, zmniejszeniu inflacji i długu publicznego, po przyczynieniu się do rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, po wejściu w życie wielu istotnych ustaw, Viktor Orbán raz jeszcze pokazuje, że można skutecznie zarządzać państwem i dokonywać w nim przeobrażeń na lepsze. Raz jeszcze jednak idąc w stronę normalności, zyskuje nowych wrogów, którym z jakichś powodów nie jest po drodze z rosnącymi w siłę Węgrami, które mogłyby i powinny, stać się nie wrogiem i odszczepieńcem, ale wzorem do naśladowania, również dla rządzących Polską.

Mateusz Nować

Gru 03

Viktor Orbán na defiladzie wojsk litewskich w Wilnie

W ostatnią niedzielę (23 listopada) podczas defilady z okazji Dnia Odrodzenia Wojska Litewskiego w Wilnie na trybunie honorowej pojawił się premier Węgier Viktor Orbán. Uczestniczył w obchodach święta obchodzonego w rocznicę utworzenia w 1918 roku armii litewskiej. W defiladzie wojskowej na placu katedralnym w Wilnie wzięli udział także żołnierze węgierscy.

Obecnie na Litwie przebywają węgierscy żołnierze, którzy uczestniczyli w tym kraju w NATO-wskich manewrach pod nazwą „Iron Sword 2014”. We wtorek 18 listopada ministerstwo obrony Węgier zadecydowało, że nie wrócą oni do Budapesztu, lecz pozostaną na Litwie, by wziąć udział w kolejnych ćwiczeniach wojskowych NATO pod nazwą „Baltic Training 2014”.

Defilada wojskowa planowana w stolicy Litwy pomiędzy dwoma NATO-wskimi manewrami odbywającymi się w tym kraju potraktowana została przez komentatorów w Wilnie jako demonstracja gotowości obrony państw bałtyckich przed ewentualną agresją ze wschodu.

Obecność na niej Viktora Orbána przyjęta została przez litewskie elity z zaskoczeniem, ponieważ do tej pory wyłamywał się on z solidarnego stanowiska krajów Europy Środkowej wobec Rosji. Władze Litwy wydały nawet oświadczenie, że nie zapraszały premiera Węgier na uroczystości, a jego wizyta miała charakter prywatny. Z tego powodu nie przewidziano żadnych oficjalnych spotkań Orbána z litewskimi przywódcami.

Zdaniem litewskiego politologa Laurinasa Kaszcziunasa, nieoczekiwana wizyta Viktora Orbána w Wilnie była najprawdopodobniej chęcią publicznego zaprezentowania, że węgierska elita polityczna nie jest wcale prorosyjska i proputinowska. Mimo to premier Węgier spotkał się z chłodnym przyjęciem litewskich środowisk opiniotwórczych, nawet tych, które do niedawna były mu przychylne.

Według komentatorów w Budapeszcie, Orbán, który postanowił prowadzić swoją własną grę między Rosją a Zachodem, nie zdawał sobie sprawy, jak głęboki rów wykopie ta polityka między Węgrami a innymi krajami Europy Środkowej. Liczył, że Budapeszt wypełniając swoje sojusznicze zobowiązania wobec NATO będzie mógł prowadzić własną politykę wschodnią, nie tracąc zarazem zaufania krajów naszego regionu. Tak się jednak nie stało. O ile do tej pory miał głównie przeciwników w Europie Zachodniej, o tyle teraz dołączyli do nich także zdecydowani krytycy w naszej części kontynentu.

To spowodowało, że Orbán, choć nikt go nie zapraszał, pojawił się w Wilnie. Chciał, aby obecność jego oraz żołnierzy węgierskich na defiladzie odebrana została jako wyraz solidarności z krajami znajdującymi się w stanie zagrożenia ze strony Rosji.

Węgierscy publicyści zwracają uwagę na pewne znaczące korekty, jakie Orbán postanowił wprowadzić do swej polityki zagranicznej. Świadczy o tym choćby kilka wydarzeń z ubiegłego tygodnia.

W poniedziałek 17 listopada odbyła się rozmowa telefoniczna prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki z premierem Węgier Viktorem Orbánem. Obaj przywódcy porozumieli się w sprawie stworzenia nowej trójstronnej grupy, złożonej z Ukrainy, Węgier i Słowacji, w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego regionu. Ustalono, że do końca roku uruchomiony zostanie interkonektor, dzięki któremu można będzie przesyłać rewersem gaz ziemny na Ukrainę. Podczas rozmowy Orbán oświadczył, że Węgry pozostają sojusznikiem Ukrainy i wspierają jej niezależność oraz integralność terytorialną.

We wtorek 18 listopada ministrowie obrony Węgier, Wielkiej Brytanii, Litwy i Łotwy podpisali czterostronne porozumienie, w ramach którego Londyn i Budapeszt zobowiązały się do udzielenia pomocy materialnej oraz szkoleniowej armiom krajów bałtyckich w celu podniesienia ich zdolności bojowej.

W związku z tym na stronie ministerstwa obrony Węgier zamieszczona została wypowiedź ministra obrony Litwy Juozasa Olekasa:

W przeszłości Litwę i Węgry łączyło wiele historycznych więzów, dlatego cieszę się, że Węgry jako pierwsze spośród krajów NATO zareagowały na zmiany geopolitycznej sytuacji oraz na decyzje podjęte podczas szczytu NATO w Walii. Cieszy mnie również to, że Węgry podjęły decyzję o swym udziale we wzmacnianiu sił lądowych NATO.

W środę 19 listopada Viktor Orbán wziął udział w IV Forum Węgierskiej Diaspory, gdzie przez 70 minut odpowiadał na pytania rodaków z całego świata. Jedno z nich dotyczyło polityki zagranicznej Budapesztu w kontekście konfliktu na Ukrainie i sankcji wobec Rosji. Premier zadeklarował, że Węgry pozostaną wierne sojusznikom z NATO i Unii Europejskiej, nawet gdyby to miało szkodzić ich interesom ekonomicznym. Na pytanie o przyjazną politykę wobec Moskwy, Orbán odpowiedział:

Mówienie, że Węgry są przyjacielem Rosji to ośla głupota. Węgry są przyjacielem Węgrów!

autor: Grzegorz Górny