Mar 14

W pracy…

Post użytkownika Orbán Viktor.

Post użytkownika Orbán Viktor.

Post użytkownika Orbán Viktor.
Lut 20

Człowieka Roku „Gazety Polskiej”

Szanowny Panie Redaktorze! Szanowni Czytelnicy! Drodzy nasi polscy Przyjaciele!

Tego rodzaju uznania człowiek nie otrzymuje jako nagrodę za swoje zasługi, ale w darze za pełnioną posługę. Jestem przekonany, że nagroda odnosi się nie tylko bezpośrednio do mnie, lecz do całych Węgier, które w ostatnich latach na nowo szukają przyjaźni tych, z którymi ramię w ramię, razem w minionych 1100 latach walczyli o wolność.

Gdy doświadczamy sytuacji, w której samemu trzeba się zmierzyć z jakimś problemem, wtedy nieocenioną wartość stanowi taki przyjaciel, który radzi, dodaje odwagi, wspiera. Nie tylko dla pojedynczych ludzi, również dla narodów ważnym jest posiadanie przyjaciół. Posiadanie tych, którzy pomagają, gdy jest się w zagrożeniu i umacniają, gdy idzie się słuszną drogą.

Istnieją kraje, gdzie słowo solidarność zdegradowane zostało do roli pustego hasła. W innych krajach jest ono uważane za abstrakcyjne pojęcie z żargonu polityki, o którym wielu mówi, ale którego ucieleśnienia jeszcze nikt nie zaobserwował. Dopóki jednak na Ziemi żyją Polacy i Węgrzy solidarność będzie istnieć, ponieważ my jeszcze znamy jej chrześcijańskie korzenie a na przestrzeni wieków po wielekroć udowadnialiśmy sobie nawzajem, co znaczy radować się z tymi, którzy się weselą i płakać z tymi, którzy płaczą.

Niezmiernie jestem wdzięczny za wielorakie więzy, jakie łączą nasze narody, za wszelkie wsparcie ze strony Polaków. Dziękuję za zaszczyt, jakim zostałem obdarzony przez fakt wyboru na Człowieka Roku.

Niech Bóg błogosławi Polskę!

za: http://niezalezna.pl/

Lut 14

po Moskwie czas na Pekin

"(…) Dla szefa węgierskiego rządu to prestiżowa wyprawa, wpisująca się w promowaną od kilku lat doktrynę „wschodniego otwarcia". Kontakty z państwami Azji i obszaru posowieckiego politycy Fideszu przeciwstawiają wręcz „dyktatowi" Unii Europejskiej i zachodnich instytucji finansowych. Komentatorów dziwi jedynie dyskrecja otaczająca pekińską wyprawę delegacji węgierskiej. Termin wyjazdu premiera ogłoszono bardzo późno, do końca nie przedstawiono też żadnych konkretów. (…)"

za: http://www.rp.pl/artykul/1086828-Viktor-Orban–po-Moskwie-czas-na-Pekin.html

Lut 09

Odwaga polityka

 

Ostatnie lata na arenie europejskiej cechuje walka z kryzysem gospodarczym toczona w dwóch krajach unijnych: w należącej do strefy euro Grecji i pozostającymi poza tym klubem Węgrami. Na Węgrzech, po objęciu władzy, rząd Viktora Orbána stanął przed trudnym zadaniem wyrwania kraju z gospodarczej zapaści, w jaką wtrąciły go rządy postkomunistów.

W końcu 2010 roku minister gospodarki Georgy Matolcsy przedstawił projekt budżetu na następny rok, w którym znalazły się już zarysy szerszego programu działań ekipy Orbána. Podkreślano, że ożywienie gospodarcze będzie realizowane bez pomocy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jak bowiem wiadomo, wkład MFW w zwalczanie kryzysu w różnych krajach świata oceniany jest, mówiąc oględnie, jako kontrowersyjny.

Istotą węgierskiego programu naprawczego było, generalnie rzecz ujmując, zmniejszenie obciążeń podatkowych obywateli i zahamowanie drenażu kapitału z Węgier. Ten pierwszy zamysł zrealizowano poprzez wprowadzenie jednolitego 16-procentowego podatku liniowego, drugi zaś poprzez wprowadzenie specjalnego podatku antykryzysowego, którym zostały obłożone wielkie firmy, przeważnie zachodnie, działające w sektorach telekomunikacyjnym, energetycznym i w handlu (chodzi o wielkie sieci handlowe). Podatek ten obliczony na trzy lata miał przynieść fiskusowi ok. 600 mln euro rocznie. Rząd węgierski opodatkował także sektor bankowy.

Stop dla drenażu

Sens działań ekipy Orbána polega na pobudzaniu gospodarki poprzez rozwój klasy średniej i poprzez ochronę kapitału węgierskiego przed wywózką za granicę. 27 lipca, przemawiając do mniejszości węgierskiej w Rumunii, powiedział on, że pomimo odzyskania po 1990 roku wolności politycznej „w sensie gospodarczym Węgry pozostały państwem wykorzystywanym i podporządkowanym”. Działające na ich terenie filie zagranicznych banków czy koncerny porównał do „pomp wysysających pieniądze”. A są to kwoty gigantyczne. Rocznie, według szacunków podanych przez premiera Orbána, wypływa z Węgier ok. 2 bilionów forintów, co stanowi całość węgierskich nakładów na oświatę, czy też 2/3 wypłacanych w tym kraju emerytur.

Chce on także umocnić własność węgierską w newralgicznych gospodarczo i strategicznie sektorach w myśl hasła: ziemia, woda i energia w węgierskich rękach. To powoduje konieczność wykupu z obcych rąk firm, które poprzednie rządy lekkomyślnie sprzedały. Odkupione już zostało 21 proc. akcji węgierskiego koncernu naftowego MOL, które wcześniej za pośrednictwem Austriaków przejęli Rosjanie, czy zakłady, w posiadanie których wszedł niemiecki gigant gazowy E.ON. Proces ten jest stymulowany poprzez obniżkę o 10 proc. cen energii, elektryczności i ogrzewania dla ludności. Orbán zapowiedział także, że udział kapitału zagranicznego w węgierskim sektorze bankowym nie powinien przekroczyć 50 procent. Nie jest to dużo, zważywszy, że w innych krajach, takich jak np. Niemcy, udział kapitału obcego w bankach to zaledwie 4,3 proc., w Austrii – 3,8 proc., a we Francji – 9,8 proc., ale mimo to na głowę Orbána posypały się z zagranicy gromy. Zarzucano mu, że dokonuje renacjonalizacji gospodarki, niszczy wolny rynek itp.

Gwałtowną krytykę budzi także program odnowy moralnej Węgrów lansowany przez Orbána. Opiera się on o trzy filary: religia chrześcijańska, naród, rodzina. Każdy, kto zna historię naszego kontynentu, wie, że są one esencją cywilizacyjną tego fenomenu dziejowego i duchowego, któremu na imię Europa. Ale i w tym wypadku polityka Orbána spotyka się z krytyką tych, którzy zawłaszczyli i wypaczyli pojęcie europejskości. Odnosi się to do grup lewackich, które w swej krytyce węgierskiego premiera nagminnie i bezrefleksyjnie sięgają po straszak „faszyzmu”. Swoją drogą, jak rzadko komu, Orbánowi udało się zjednoczyć przeciwko sobie zarówno wielką finansjerę, jak i środowiska lewackie.

Bez polityki uśmiechów

Ataki na węgierskiego premiera pojawiają się także na forum wielkiej polityki. Jego program naprawczy sytuacji gospodarczej i politycznej jest solą w oku zarówno brukselskim eurokratom, jak i niepotrafiącym utrzymać na wodzy hegemonistycznych zapędów politykom niemieckim. W maju doszło do ostrej wymiany zdań. Socjaldemokratyczny kontrkandydat Angeli Merkel na urząd kanclerza Peer Steinbrueck oświadczył, że chciałby zobaczyć Węgry wykluczone z Unii Europejskiej. Licytację z nim podjęła Merkel, zapowiadając, że Berlin podejmie odpowiednie kroki, aby zawrócić Węgry na „właściwą drogę – ale bez wysyłania przeciwko nim kawalerii”. Na tę zawoalowaną groźbę ostro zareagował premier Orbán. W wywiadzie radiowym przyrównał on politykę Merkel wobec Węgier do polityki Adolfa Hitlera, który w 1944 roku zbrojnie okupował jego ojczyznę. „Niemcy – przypomniał premier – już raz wysłali kawalerię przeciwko Węgrom; przybyła ona w postaci czołgów. Naszym żądaniem jest, żeby nie przysyłali żadnej. Bo to i tak nie odniesie skutku”.

Wypowiedź węgierskiego polityka, niejako z urzędu, skomentował minister spraw zagranicznych RFN Guido Westerwelle, odrzucając użyte przez Orbána porównanie jako godne ubolewania. Ale niemiecki przewodniczący Parlamentu Europejskiego, socjaldemokrata Martin Schulz, nie starał się nawet zachować pozorów obiektywizmu, do czego zobowiązuje go pełniona funkcja. Do porządku dziennego przeszedł on nad wypowiedzią Merkel, a cały swój atak skierował przeciwko Orbánowi, zarzucając mu brak poczucia humoru, a jeszcze bardziej przewrażliwienie. „Jestem bowiem przekonany – mówił Schulz – że bardzo dobrze zrozumiał on, że kanclerz wysłała jedynie ironiczne ostrzeżenie pod adresem Węgier”.

Po upływie dwóch miesięcy, w połowie lipca tego roku, premier Orbán powtórnie naraził się niemieckiej elicie politycznej swoim stanowiskiem odnośnie do niebezpieczeństwa osi Berlin – Moskwa. Na dorocznym spotkaniu ambasadorów węgierskich został bowiem zapytany przez jednego z dyplomatów o stosunki między Unią Europejską a Rosją. Odpowiedział wtedy: „Jeśli ktoś czyta o zbliżeniu między Rosją a UE kierowaną przez Niemcy, to równocześnie wygląda przez okno, żeby sprawdzić, czy jego dzieci są jeszcze bezpieczne na podwórku”.

Grecka terapia

Konsekwentna polityka Orbána przynosi jednak rezultaty. Wprawdzie zadłużenie Węgier jest nadal wysokie – wynosi bowiem 79,2 proc. PKB; dla porównania zadłużenie Polski to 55,6 proc., Rumunii 37,8 proc., a w przypadku Niemiec jest nawet wyższe – 81,9 proc. – ale bezrobocie jest niższe niż w Polsce; wynosi 10,5 proc. – wobec 13 proc. w Polsce. Węgrzy płacą niski podatek liniowy (16 proc.), a podatek dochodowy dla firm został ustalony na poziomie 10 proc. – w Polsce jest to 19 procent. Nic zatem dziwnego, że analitycy z banku BNP Paribas prognozują, iż w najbliższym czasie Węgry wyprzedzą Polskę w tempie wzrostu gospodarczego.

Sukces Węgier będzie jeszcze wyraźniejszy, jeżeli zestawimy go z sytuacją w Grecji. Kiedy Orbán obejmował władzę na Węgrzech, Grecja wchodziła właśnie w ostrą fazę kryzysu. Nie miejsce tu na analizę jego źródeł i dociekanie, czy np. rację miał Renato Brunetta, były włoski minister administracji w rządzie Berlusconiego, który mówił o sprowokowaniu kryzysu w Grecji i innych peryferyjnych, południowych krajach strefy euro w celu ochrony niemieckiego systemu bankowego. Stwierdźmy, że Grecja poddała się terapii, jaką wymyślono dla niej, pod naciskiem Berlina, w Brukseli. W efekcie tego otrzymała w maju 2010 roku w pierwszym pakiecie pomocowym 110 mld euro, zaś w drugim pakiecie (luty 2012) – 130 mld euro.

Hans-Werner Sinn, doradca ekonomiczny kanclerz Merkel, w wywiadzie dla „Le Monde” (1 sierpnia 2012) stwierdził nawet, że Grecja „poprzez różne mechanizmy” otrzymała w istocie 460 mld euro, czyli 214 proc. swojego PKB i jakoby 10 razy więcej, niż otrzymały Niemcy w ramach planu Marshalla. Dodajmy jeszcze, że w sierpniu niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble podniósł kwestię trzeciego pakietu pomocowego dla Aten, który ma wynieść 215 mld euro.
W pętli pomocy

Jakie są efekty tej pomocy? Zadłużenie Grecji wzrosło. Wynosi ono prawie 160 proc. jej PKB. Dramatycznie podniosła się stopa bezrobocia. Wynosi już 27 proc., ale wśród młodzieży jest to aż 64 procent. Na 11 mln Greków tylko 3,6 mln ma pracę. W ostatnich latach 120 tys. młodych, wykształconych fachowców opuściło ojczyznę, prawdopodobnie na stałe. Grekom grozi także wyprzedaż za bezcen ich majątku narodowego i poddanie ich działalności gospodarczej silnemu nadzorowi z zewnątrz. Ostatnia wizyta kanclerz Merkel w Atenach miała na celu przyspieszenie tego procesu.

W przeciwieństwie do Węgier w Grecji podwyższa się podatki. Podniesiono pierwszy próg podatkowy z 20 do 26 proc. i wprowadzono dodatkową stawkę w wysokości 42 proc. dla zarabiających powyżej 42 tys. euro rocznie.

Co zaś tyczy się ogromnych sum przekazanych jakoby Grecji w geście pomocy, to warto zacytować w tym miejscu opinię wydawanego w Monachium kwartalnika „Die Gazette”. Do Greków trafia zaledwie 19 proc. tej kwoty: „Europejscy podatnicy miliardami euro nie ratują Greków, ratują banki” – stwierdza gazeta. Największe profity czerpią z tego banki obce (głównie niemieckie i francuskie), bo prawie 40 procent. Europejski Bank Centralny zgarnia 18 proc. sumy, banki działające w Grecji, choć niekoniecznie greckie – 23 procent. Podobną opinię głosi Eric Toussaint z uniwersytetu w Liege: „Otacza się opieką wierzycielskie banki, a poświęca się grecki naród”.

Powyższe dane uzmysławiają nam, jak potężne siły zainteresowane są kontynuowaniem procederu, który eufemistycznie określany jest jako „pomoc dla ogarniętej kryzysem Grecji” – bo, jak to kiedyś śpiewali Skaldowie: „nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go”.

prof. Tadeusz Marczak

Sty 30

Spotkanie Grupy Wyszehradzkiej w Budapeszcie

W przyszłości region Europy Środkowej może być motorem odnowy gospodarczej i kulturowej kontynentu. (…) To nasze wspólne posłannictwo (misja) jeszcze bardziej może nas do siebie zbliżyć i dla obu naszyj krajów niesie ono w sobie możliwość (potencję) nowej, wspaniałej epoki” – powiedział Viktor Orbán w przemówieniu na wstępie uroczystego koncertu w Akademii Muzycznej im. Ferenca Liszta w środę, 29 stycznia br., w ramach spotkania premierów Grupy Wyszehradzkiej (koncert zawierał utwory Chopina, Liszta, Kilara i Pendereckiego).

Mówiąc o Polakach, stwierdził: „Dla naszego pokolenia uczestnicy polskiej Solidarności i antykomunistycznego oporu są naszymi osobistymi bohaterami. Od nich uczyliśmy się jakimi sposobami walki można obalić komunizm”.

Przypomniał kilka symbolicznych faktów z historii: „Narody węgierski i polski łączą odwieczne więzy. Np. w Bitwie pod Mohácsem [1526] poległo 1600 polskich rycerzy, a wcześniej w XV. w. krakowski Uniwersytet był dla węgierskich studentów intelektualnym centrum, gdzie nauki pobierało 1200 studentów z Węgier.

Powszechnie wiadomo, że polscy żołnierze walczyli na Węgrzech w l. 1848-49 obok węgierskich powstańców. W 1863 natomiast Węgrzy wsparli polskich powstańców. W 1920, w bardzo ważnym dla Polski momencie, który Polacy pamiętają jako cud nad Wisłą, również my, Węgrzy zdobyliśmy zasługi.

Również rok 1956 przeżywaliśmy razem, Polacy masowo wspierali nas swą krwią i darami.

Polacy, przywódcy i polski naród w ostatnich latach w każdym trudnym dla nas momencie stali przy nas, więcej, stawali w naszej obronie, za co należy się naszym polskim przyjaciołom wielka wdzięczność.”

Donald Tusk zacytował słowa, które Orbán wypowiedział w październiku 2013 r.: „Wolność to nie los, ale kwestia wyboru, woli, intencji”.

Wcześniej, w czasie konferencji prasowej po południowym spotkaniu premierów Polski i Węgier Viktor Orbán powiedział, że jego zdaniem kluczowym problemem przyszłej polityki energetycznej Europy jest to, czy kraje Unii będą w stanie obsłużyć gospodarkę, którą należy uprzemysławiać, energią dostarczaną po konkurencyjnych cenach.

Premier Węgier oznajmił, że zgadza się z polskim kolegą, iż należy obniżać ceny energii, której potrzebuje przemysł. To wymaga, by Europa znalazła środki, które to umożliwia. Jeśli to się nie powiedzie, wtedy Europa nie będzie w stanie wytrzymać konkurencji ani z Rosją, ani z Ameryką, ani z Chinami, gdyż tam ceny energii są znacznie niższe niż w Unii.

Orbán przypomniał, że w ostatnich dniach Unia wydała raport o swej polityce energetycznej i w najbliższych miesiącach to będzie gorących tematem, jak gorące kartofle. Dla Węgrów obniżka cen energii jest jedną z najważniejszych spraw, wbrew temu, co w związku z tym głośno krytycznie mówi się w Brukseli. Obronimy obniżkę cen energii nawet wbrew Brukseli [chodzi np. o starania komisarza ds. energii Günthera Oettingera].

Odpowiadając na pytanie dziennikarza Orbán oznajmił, że w rozmowie z Tuskiem potwierdzili, iż energię nuklearną uznają za energię czystą a każdy kraj ma prawo używać jej w swym systemie energetycznym w dowolnej mierze.

Orbán powiedział: „Nie uważam, by każdy kraj członkowski Unii był zdolny do tego, co Węgry, tzn. obniżenia cen energii państwową regulacją cen, najpierw dla gospodarstw domowych, później dla odbiorców przemysłowych. Nie pragniemy, by wszyscy przyjęli nasze stanowisko. Chcemy tylko, by nikt nie odbierał nam tych środków, którymi dziś możemy osiągać efekty”.

Premier Węgier potwierdził, że rząd w sposób jak najbardziej zdecydowany będzie bronił swego stanowiska i nie zrezygnuje z państwowych regulacji cen energii oraz z ich obniżek, gdyż „kiedyś może będzie w Europie jednolity rynek energetyczny, który być może spowoduje obniżenie cen. Lecz zanim to nastąpi, ja będę pobierał emeryturę”.

Komentując dane o zatrudnieniu na Węgrzech Orbán oznajmił, że w ostatnim roku przybyło ponad 100 tys. miejsc pracy a bezrobocie padło do ok. 9 proc.

Ogłosił, że – jak obiecał w 2010 – w marcu na nowo zostanie otworzony konsulat generalny w Krakowie, zamknięty przez rząd socjalistów w 2009 roku.

Jako niezbędny określił stworzenie systemu połączeń w kierunku północ-południe, zarówno gdy chodzi o transport, jak i przepływ energii. Przypomniał, że Węgry budują już połączenie gazowe ze Słowacją i jak najszybciej chciałyby połączenia z polskim systemem. Potrzeba szybkich dróg lądowych, by z różnych miejsc sprawnie dotrzeć z jednego kraju do drugiego.

Streszczając doświadczenia swoich ostatnich kilku lat Orbán powiedział:

Węgry tylko wtedy odniosą sukces, również w obrębie Unii, gdy zdobędziemy się na przecieranie nowych szlaków, na stosowanie nowych rozwiązań, na robienie czegoś innego od tego, co wprowadziło naszą Ojczyznę i całą Unię Europejską w gospodarczy kryzys”.

Tusk stwierdził, że gaz łupkowy też trzeba brać pod uwagę, gdyż energię trzeba wyzwalać od politycznego ryzyka, by nigdy nie mogła być środkiem politycznego nacisku.

Źródło: mno.hu, tłumaczenie (pc)

Sty 27

Komunikat w sprawie wyemitowanego przez Program 2 TVP filmu

Dokonując 25 lat temu zmiany ustroju społecznego obywatele Polski i Węgier wybrali opcję powstania wolnych, niezależnych i obiektywnych mediów.

W dniu 21 stycznia 2014 r. Program 2 publicznej Telewizji Polskiej wyemitował austriacki film nakręcony w 2012 roku, określony przez twórców jako film dokumentalny, który przedstawia Węgry jednostronnie i w sposób niezgodny z prawdą. Po wyemitowaniu film spotkał się również w Austrii z krytyką i dezaprobatą wielu środowisk.

Po wyemitowaniu tego filmu złożyliśmy protest do Zarządu TVP. Wizerunek Węgier, który Państwo widzieli w filmie jest nieprawdziwy. Film zawiera półprawdy, miesza węgierskie partie rządzące z opozycyjnym Jobbik. Przedstawiony obraz nie jest kompleksowy. Film przytacza opinie subiektywne, indywidualne punkty widzenia – przedstawiając je jakoby były one zgodne z opinią większości Węgrów. To nieprawda.

Po emisji filmu otrzymaliśmy wyrazy poparcia od bardzo wielu obywateli zarówno z Polski jak i Węgier, za które bardzo dziękujemy. Wdzięczni jesteśmy również za Państwa opinie, że przedstawiony obraz nie oddaje prawdziwej sytuacji na Węgrzech.

Obok Ambasady Węgier w Warszawie działają dwie instytucje węgierskie, które przedstawią Państwu kraj ciekawy, wielobarwny, przyjazny. Są to Węgierski Instytut Kultury w Warszawie i Warszawskie Przedstawicielstwo Magyar Turizmus RT.

Wydaje nam się, że dzięki tym instytucjom można poznać prawdziwy obraz Węgier. Jeżeli Państwo jeszcze nie byli na Węgrzech, to serdecznie zapraszamy do odwiedzenia i poznania ludzi, naszej kultury, naszych pięknych krajobrazów i spróbowania naszych win.

Zapraszamy również tych, którzy byli już na Węgrzech, by mogli osobiście uzyskać wiedzę o zmianach i aktualnej sytuacji w kraju.

Ambasada Węgier w Warszawie

Wydaje nam się, że dzięki tym instytucjom można poznać prawdziwy obraz Węgier. Jeżeli Państwo jeszcze nie byli na Węgrzech, to serdecznie zapraszamy do odwiedzenia i poznania ludzi, naszej kultury, naszych pięknych krajobraz

Sty 22

Propagandowy paszkwil o Orbánie na antenie TVP

Na antenie TVP wyemitowany został film „Świat bez fikcji – Nacjonalistyczna wizja. Węgry żegnają się z Europą”. Wyprodukowany przez austriacką telewizję publiczną w 2012 r. I utrzymany w charakterze dokumentu obraz jest skrajnie nieobiektywny. – Jego twórcy zapewne chcieliby, aby film był dokumentem, ale to produkcyjniak jak podobne z czasów PRL filmy propagandowe. Widać więc, że standardy takie są nadal stosowane, jeśli chodzi o przeciwników politycznych – mówi portalowi niezalezna.pl Wojciech Mucha, publicysta „Gazety Polskiej Codziennie”.

– Film jest całkowicie jednostronny i kłamliwy. Bazuje na wypowiedziach lewicowych polityków, w tym Ferenca Gyurcsány'ego, który okłamał naród węgierski. Ujawnieniu "taśm prawdy" spowodowało uliczne zamieszki w 2006 r. Gyurcsány przyznał tam, że wielokrotnie kłamał i jest odpowiedzialny za sytuację na Węgrzech. W filmie są też wypowiedzi unijnych polityków – wszystkie w tonie nieprzychylnym Orbánowi. Jest straszenie faszyzmem, wypowiedzi Żydów węgierskich, którzy mówią, że czują się zagrożeni. Są wypowiedzi Romów, którzy mówią, że muszą pracować, bo inaczej stracą zasiłek – jakby praca była czymś złym. Są i wypowiedzi emerytów, którzy żalą się, że mają tylko 250 euro emerytury (równowartość ok. 1 tys. zł), a znając ceny węgierskie nie jest to kwota najmniejsza. Jest to straszenie nadciągającym faszyzmem – tłumaczy Wojciech Mucha.

W filmie jest porównywanie Viktora Orbána do Jánosa Kádára – węgierskiego komunisty, sprawującego dyktatorską władzę na Węgrzech w latach 1956-1988 – z sugestią, że za Kádára było lepiej. Są też niedomówienia, z których wynika jakoby Orbán chciał zamknąć się na Europę.

„W 2010 r. w wyborach na Węgrzech prawicowy Fidesz zdobył niemal 2/3 głosów. Na czele rządu stanął Viktor Orbán. Nowy premier był zdeterminowany, by stworzyć fundament, na którym Węgrzy mogliby budować przyszłość. Jego zwolennicy są przekonani, że uda mu się odbudować gospodarkę i prestiż kraju, jeśli wyzwoli się z narzucanych przez Unię Europejską liberalnych rozwiązań ekonomicznych. Przeciwnicy Orbána uważają, że demontuje on demokrację. Dowodem na to mają być nowe prawo prasowe i zmiana konstytucji– czytamy w opisie filmu.

Dlaczego TVP wyemitowała utrzymany w tonie propagandowego paszkwilu film akurat teraz, nie wiadomo. Według publicysty "GPC" może to być element długofalowej gry politycznej.

– Ostatnio na Węgrzech nie działo się nic takiego, co uzasadniałoby potrzebę nagłej emisji filmu, tym bardziej że TVP emitowała go już po raz drugi. Może wynika to z tego, że zbliżając się do eurowyborów, będziemy straszeni, że Prawo i Sprawiedliwość, które chce korzystać z polityki wewnętrznej, jaką prowadzi węgierska partia Fidesz, będzie dążyło do wprowadzenia dyktatury na styl orbanowski, tak jak to pokazała telewizja austriacka – dodaje Mucha. 

za: http://niezalezna.pl/50956-propagandowy-paszkwil-o-orbanie-na-antenie-tvp-dlaczego-media-strasza-premierem-wegier

Sty 16

Rosja pomoże w rozbudowie elektrowni atomowej na Węgrzech

Przedstawiciele rządów Węgier i Rosji podpisali we wtorek umowę, na mocy której Federacja Rosyjska udzieli Węgrom kredytu w wysokości do 10 mld euro na budowę nowych bloków w elektrowni w Paks.

Umowę podpisano w obecności premierów obydwu państw. Szef rosyjskiej spółki Rosatom Siergiej Kiriyenko, poinformował że dokładna kwota pożyczki zostanie wyceniona na podstawie aktualnych cen i parametrów technicznych elektrowni. Dodał, iż wstępne porozumienie dotyczące inwestycji w Paks, dotyczy nie tylko budowy dwóch nowych bloków, ale również dostawy paliwa i obsługi reaktorów. Szef kancelarii węgierskiego premiera János Lázár powiedział, że pożyczka zostanie udzielona na okres 30 lat, a pierwszy nowy blok zostanie oddany do użytku w 2023 roku. Rosja pokryje 80 proc. kosztów inwestycji w formie pożyczki, a pozostałą część zapłacą Węgry.

Słów krytyki nie szczędzi opozycja – socjaldemokracji uważają, że Orbán nadużył swoich praw, ponieważ nie zapytał o zgodę parlamentu.

za: http://narodowcy.net/

Sty 14

Z wizytą w Moskwie…

Porozumienie dotyczące współpracy w dziedzinie energetyki nuklearnej podpisali w Moskwie prezydenci obu krajów – Władimir Putin i Viktor Orbán. Rosja pożyczy Budapesztowi równowartość nawet 10 miliardów euro. Środki te mają być przeznaczone na budowę dwóch nowych bloków energetycznych w elektrowni jądrowej w Paks. Elektrownia jądrowa w Paks, leżącym 100 km na południe od Budapesztu, została zbudowana przez ZSRR w latach 1980. Jej cztery pracujące reaktory zapewniają 40 proc. energii elektryczności kraju. Szef Rosatomu powiedział, że wstępne porozumienie o budowie zakłada trzy kierunki: budowa jako taka, dostawy i przeróbka paliwa jądrowego oraz obsługa serwisowa.

Tymczasem w Budapeszcie szef kancelarii premiera Janos Lazar powiedział, że rosyjska pożyczka jest rozłożona na 30 lat. Kirijenko oświadczył, że dokładna wartość projektu zostanie określona po przeprowadzeniu prac przez ekspertów ds. technicznych, którzy właśnie przystąpili do działania.

Gazieta.ru podkreśla, że wybór Rosji (na dostawcę nowych reaktorów) jest podyktowany względami ciągłości technologicznej i politycznej. Orbán i Putin „nie są antagonistami w polityce, mimo że Węgry są członkiem Unii Europejskiej” – podkreśla gazieta.ru. „Orbán to taki węgierski Putin” – uważa ekspert cytowany przez gazieta.ru, która tytułuje swój materiał „Atomowy eurosojusznik Putina”.

Putin powiedział we wtorek, że rosyjsko-węgierskie stosunki rozwijają się we wszystkich dziedzinach. Z kolei Orbán podkreślił, że Rosja jest ważnym partnerem Węgier, a współdziałanie gospodarcze ma charakter strategiczny. Dodał, że poza Unią Europejską Rosja jest najważniejszym partnerem gospodarczym Węgier.

Agencje przypominają, że Węgry zaspokajają dzięki Rosji 80 proc. zapotrzebowania na ropę naftową i 75 proc. – na gaz.

Na podst. PAP, Interia