Co się dzieje na Węgrzech

Szanowni Państwo!

Po załamaniu gospodarczym w 2008 i 2009 r. świat zachodni, w tym Unia Europejska próbowały w dalszym ciągu rozwiązywać nowe problemy starymi środkami.

Zapomniano o sentencji rzymskiego historyka sprzed dwóch tysięcy lat, Tytusa Liwiusza, że w sytuacji z pozoru beznadziejnej spiętrzone przed nami przeszkody możemy przezwyciężyć tylko za pomocą projektów śmiałych i w nowym stylu. Z tego też względu, jak wskazuje również tytuł prezentowanej dziś książki, niewielu było na Zachodzie, którzy rozumieli, co na Węgrzech się dzieje.

Faktycznie, co też dzieje się na Węgrzech? – można zadać pytanie. W oparciu o przegląd relacji z krajowej i międzynarodowej prasy pisanej i elektronicznej nie można dać na to jednoznacznej odpowiedzi.

Dwie możliwości

Przejmując stery i tak osłabionego państwa w 2010 r. w warunkach kryzysu międzynarodowego, mieliśmy dwie możliwości do wyboru. Pierwsza z nich, to czekanie na rozwiązanie naszych problemów przez innych – przez Unię Europejską lub Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Alternatywą zaś było podjęcie próby znalezienia przez nas samych możliwych sposobów działania. Wybraliśmy tę drugą – drogę polegającą na podejmowaniu działań i niezależności. Podjęliśmy i podejmujemy starania, by przezwyciężyć kryzys z własnej siły i na swój własny sposób.

Odrzuciliśmy przyjęcie recept podręcznikowych, napisanych z góry, których działanie lecznicze jest wątpliwe, a działania uboczne tym bardziej obciążające. Z tego względu odrzuciliśmy rekomendacje IMF, bowiem kraje, które – realizując receptę neoliberalnej polityki gospodarczej – przerzuciły ciężar kryzysu na barki obywateli, obniżyły wynagrodzenia za pracę i emerytury, nie osiągnęły lepszych od nas efektów.

Solidarna polityka gospodarcza

My, Węgrzy, doszliśmy wówczas do wniosku, że lepsze dla nas efekty może zapewnić polityka gospodarcza polegająca na tym, że nie tylko zwykli ludzie, lecz wszyscy – również politycy, banki, korporacje ponadnarodowe i dostawcy usług komunalnych – włożą swój wkład w walkę z kryzysem. I cały czas działamy w imię tej idei.

Wiedzieliśmy, że opodatkowanie banków, korporacji ponadnarodowych i dostawców usług komunalnych poważnie narusza interesy zagraniczne, i faktycznie doszło do ataków. Poddano nas niezasłużonym, podłym, w większości przypadków pozbawionym realiów atakom.

„Ludzie kapitału” nie chcą przyjąć do wiadomości, że my pragniemy budować taki kraj, gdzie ludzie pracują nie na profity dla cudzoziemców. Kraj, gdzie nie bankowcy i biurokraci z Brukseli dyktują, jak mamy żyć, jaką mamy mieć konstytucję, kiedy możemy podnosić wynagrodzenia lub emerytury. Kraj, gdzie nikt nie może wymusić, by interes innych był realizowany przez Węgrów.

Filary XX wieku

Jesteśmy, rzecz jasna, świadomi tego, że nasza przynależność do Unii Europejskiej wiąże się z obowiązkami. Szanujemy wartości demokratyczne i obywatelskie, które przyczyniły się do rozwoju Europy, które do tej pory determinują wizerunek naszego kontynentu. Ale mamy takie uczucie, że te wartości nie mogą być pozbawione chrześcijaństwa lub też, jak ujął to jeden z założycieli Unii Europejskiej – Robert Schuman: „Europa będzie chrześcijańska albo Europy nie będzie wcale”.

Dlatego też z zaskoczeniem przyjęliśmy ataki z powodu odwołań w ustawie zasadniczej do chrześcijaństwa i do korzeni chrześcijańskich, zapisów dotyczących rodziny i małżeństwa. Jesteśmy przekonani, że rodzina i małżeństwo mężczyzny i kobiety jest filarem również XXI wieku, który będzie podporą dla przyszłych Węgier i Europy.

Wsparcie prokreacji i pracy

W naszym kraju niestety coraz bardziej ubywa ludzi, dzietność, podejmowanie decyzji o urodzeniu dziecka jest dla naszej przyszłości niezbędne. Dlatego też wprowadziliśmy do ustawy zasadniczej zapis o ochronie życia poczętego od chwili poczęcia.

Prowadzona przez nas polityka – w warunkach ochrony rodzin i prawdziwie wsp&´lnego ponoszenia kosztów obciążeń publicznych – budowana jest na pracy, nie na spekulacji. Namacalnym tego efektem jest fakt, że teraz pracuje już o blisko sto tysięcy osób wiecej, niż w momencie zmiany rządu, w 2010 roku.

Nasze dokonania

Jesteśmy świadomi tego, że wielu stawia pod znakiem zapytania nasze przekonania, drogę, którą Węgry wybrały w 2010 roku i którą od tego czasu podążają. Są tacy, którzy uważają, że widzimy zdarzenia ze złej perspektywy lub że widzimy je prawidłowo, ale źle odpowiadamy na wyzwania.

Nie chcę wdawać się teraz w spory ideologiczne, raczej wymienię efekty, które w naszej ocenie są najważniejsze:

  • obniżenie opłat za usługi komunalne,
  • zachowanie siły nabywczej emerytur,
  • podniesienie płacy minimalnej,
  • zmniejszenie liczby polityków o połowę,
  • wspieranie kobiet powracających do pracy po urodzeniu dziecka,
  • program ochrony miejsc pracy,
  • trzy tysiące pięćset nowych policjantów,
  • ponownie trzyletni urlop wychowawczy
  • redukcja długu państwowego,
  • deficyt budżetowy poniżej 10%,
  • wspólne opodatkowanie rodzin,
  • ulgi podatkowe dla małych i średnich przedsiębiorstw,
  • nowe karetki dla pogotowia,
  • specjalne opodatkowanie nieuzasadnionych odpraw,
  • wcześniejsza emerytura dla kobiet,
  • program „Elżbieta” dla osób ubogich,
  • wsparcie dla producentów rolnych,
  • przejęcie długów samorządów,
  • ustawa „trzech uderzeń” – zaostrzenie kodeksu karnego dla recydywistów,
  • pomoc osobom z kredytami dewizowymi,
  • wyeliminowanie przemocy wobec nauczycieli,
  • wsparcie dla dzieci potrzebujących,
  • ochrona ziemi węgierskiej,
  • przyznanie dodatku rodzinnego tylko tym rodzicom, których dzieci uczęszczają do szkoły,
  • osiągnięcie w wyniku trudnych negocjacji ustaleń, że w latach 2014-2020 z wydatków budżetowych Unii Europejskiej przypadnie na głowę Węgra wsparcie większe o 51.000 forintów.

Jesteśmy optymistami

To właśnie się działo na Węgrzech!Wiem, że mogło być więcej, lepiej, mogło kosztować mniej wyrzeczeń, ale dziedzictwo ośmiu lat liberalnych rządów socjalistów pozwoliło na tyle.

I co będzie się działo na Węgrzech, czego się oczekuje w tym i następnym roku?

Oczekujemy wzrostu gospodarczego, tak jak OECD, która przewiduje w tym roku wzrost w skali 0,5% zamiast dotychczas oczekiwanej recesji – zmniejszenia PKB o 0,1%. Co się tyczy przyszłego roku – OECD podniosła swoją prognozę wzrostu gospodarczego dla Węgier z 1,2% do 1,3%.

Liczba ta nie jest zbyt wysoka, ale jeżeli porównamy z krajami, które wybrały neoliberalną drogę przezwyciężenia kryzysu albo porównamy z całością Unii Europejeskiej, to rzuca się jednak w oczy, bowiem OECD przewiduje w tym roku recesję w skali 0,6% w krajach strefy euro. Jej prognozy na następny rok dla strefy euro też są niższe niż dla naszego kraju.

Mamy nadzieję, że nie tylko kilka wielkich przedsiębiorstw będzie miało pożytek z tego wzrostu, lecz całe Węgry i przez to wszyscy Węgrzy odczują korzyści. Mamy również nadzieję, że rok 2013 będzie tym rokiem, który przełamie ciągnącą się od dawna recesję i nasz kraj znów znajdzie się na ścieżce rozwoju. I że zakończą się niegodziwe ataki wobec naszego kraju.

Mam też nadzieję, że lektura tej książki pozwoli naszym polskim przyjaciołom lepiej poznać nasze cele i plany i że czerpiąc z nich będziemy mogli wspólnie walczyć, tak jak czyniliśmy to nie raz w historii, o rozwój i awans cywilizacyjny naszych narodów oraz o zachowanie wartości chrześcijańskich.

16_Co się dzieje na Węgrzech_2013-07-12_Nr-40_s14

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *