Portal prowadzony jest przez przyjaciół Węgier, którym bliskie są poglądy premiera Viktora Orbána i kierowanej przez Niego partii Fidesz – Węgierska Unia Obywatelska
Cze 25

Węgrzy na pielgrzymce w Polsce

o Polski dotarła Pielgrzymka Kolejowa Czarnej Madonny z zaprzyjaźnionych Węgier. Bratankowie odwiedzą najsłynniejsze polskie sanktuaria, m.in. w Częstochowie i Łagiewnikach. W Krakowie, do którego również przybędą, trwa pełna mobilizacja tamtejszych klubów „Gazety Polskiej”.

– Węgrzy przyjechali z pielgrzymką do Polski już po raz trzeci. Pierwsza pielgrzymka miała miejsce w 2011 roku, gdy w związku z przekazaniem prezydencji w UE Polsce grupa ok 700 Węgrów postanowiła zorganizować pielgrzymkę do Częstochowy i Krakowa i modlić się w intencji obu narodów. Wówczas zapadłą decyzja, aby od tej pory organizować co roku narodową pielgrzymkę do Polski. Teraz rozpoczyna się już trzecia pielgrzymka, w której uczestniczy ok. 750 osób, w tym kilkudziesięciu duchownych i biskupów – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl Aranka Małkiewicz, opiekunka grupy węgierskiej.

W pielgrzymce Węgrów na Jasną Górę wezmą udział hierarchowie kościelni, wśród nich biskupi Miklós Beer, István Katon i József Tamás, a także politycy z przewodniczącym parlamentu węgierskiego László Kövérem na czele. W organizację pielgrzymki włączyli się ambasadorowie obu krajów – Roman Kowalski i Ivan Gyurcsik.

Węgierscy pielgrzymi odwiedzą Jasną Górę, Wawel i Łagiewniki. W kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej już jutro o godz. 11 zostanie odprawiona uroczysta msza św. pod przewodnictwem biskupa Józsefa Tamása, podczas której Węgrzy przekażą ojcom paulinom kopię cudownej figury Matki Bożej z Csiksomlyó.

W czwartek czas na Kraków, gdzie planowane jest uroczyste powitanie pociągu z bratankami. Przyjedzie na dworzec o 6:50 (nie jak wcześniej podawano o 7:05.

O godz. 9 w Bazylice Bożego Miłosierdzia odbędzie się msza św. z udziałem kard. Stanisława Dziwisza i bp. Jana Zająca. Na Wawelu pielgrzymi złożą również wotum dziękczynne dla św. Jadwigi i kwiaty przy grobach króla Stefana Batorego oraz pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich.

Węgrzy mają ze sobą obrazki z wizerunkiem św. Władysława – króla, który był prekursorem kontaktów polsko-węgierskich. Obrazki zostały przygotowane w związku z udaną rekonstrukcją twarzy świętego na podstawie jego czaszki. Na obrazkach, które będą rozdawać Węgrzy znajduje się wizerunek patrona Węgier i informacja o nim.

Cze 25

Cejrowski o działaniach grupy Bilderberg wobec Węgier

W poranku Radia Wnet Wojciech Cejrowski komentował obecną sytuację na Węgrzech, gdzie mówi się aktualnie o tym, że grupa Bilderberg ma za celu destabilizację rządu Orbána. Informowaliśmy o tym na portalu wPolityce.pl.

To nie są informacje tajne. Ta grupa być może kiedyś się inaczej nazywała i być może nosili jakieś fartuszki, a teraz spotykają się zupełnie jawnie, gdyż celem tych wszystkich organizacji, które kiedyś określaliśmy jako wolnomularskie, jest rząd światowy. To jest cel, który się dosyć oficjalnie podaje w różnych miejscach. Ta koncepcja pływa w przestrzeni publicznej, jako jedna z dostępnych opcji: rząd światowy, a może to nie byłoby głupie – zaczęliśmy od ONZ-u – było to coś w rodzaju zarządu światowego, a teraz już nie zarząd tylko rząd powinien być; testujemy to w Unii Europejskiej – chcemy z różnych, kompletnie odległych od siebie kulturowo i emocjonalnie państw, stworzyć jeden organizm. Nie ma tu już żadnej tajemnicy, to jest oficjalne dążenie osób, głęboko przekonanych o tym, że to będzie dla świata lepsze

– mówił Cejrowski.

Dodał, że nie popiera tak prowadzonej polityki:

Uważam, że tego rodzaju dyktatura jest niedobra, wolę różnorodność. Jeśli chodzi o mój fach, serce, upodobania i gusta to wolę różnorodność. Chciałbym jeździć do Meksyku, gdzie jest inna władza niż w USA i jeść tam inną kuchnię niż podają w Stanach Zjednoczonych

– oceniał.

Zdaniem Wojciecha Cejrowskiego nie można akceptować takich działań:

Trzeba się buntować, przez całe życie człowiek powinien się buntować. Jest to wyraz wolnego ducha oraz tego, że intelekt jeszcze w człowieku działa. Człowiek czyta, analizuje, coś mu się podoba i w związku z tym buntuje się, że tego nie ma wszędzie, albo nie ma u nas. Coś mu się nie podoba i człowiek się przeciwko temu buntuje – zatem zawsze się buntuje

zakończył podróżnik.

Cze 24

W UE nie zatracajmy tożsamości

Musimy starać się pozostać sobą – Polakami i Węgrami. Należeć do Europy, ale nie zatracić swojej tożsamości – mówi dr János Latorcai, który przyjechał do Polski m.in. w celu promocji książki opowiadającej o węgierskich reformach pt. „Węgry. Co tam się dzieje” wydanej przez Frondę.

Ostatnio Węgry nie mają dobrej prasy. Bruksela szczególnie wytyka władzom w Budapeszcie nieprzestrzeganie zasad demokracji. Skąd ta intensywna krytyka, zwłaszcza w zachodnich mediach?

Wiedzieliśmy, że ona nastąpi, odkąd w 2010 r. zaczęliśmy prowadzić niezależną od różnych grup interesu politykę ekonomiczną. Opodatkowaliśmy banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i międzynarodowe firmy handlowe. Kiedy odrzuciliśmy rozwiązania proponowane nam przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, wiedzieliśmy, że nastąpi reakcja ze strony wielkich koncernów i banków, które za pośrednictwem zachodnich mediów wywierały naciski na rząd węgierski, sporządzając nieprawdziwe analizy naszej sytuacji. Mimo twierdzeń zachodnich mediów, że Węgry odstraszają inwestorów, swoje fabryki otworzyły u nas Mercedes i Audi. Powstało kilkadziesiąt tysięcy nowych miejsc pracy. Oczywiście były obawy, że wielkie sieci supermarketów wyprowadzą się z Węgier. Rzeczywiście niektóre to zrobiły, ale ich miejsce szybko zajęły inne firmy.
Według OECD w przyszłym roku PKB Węgier wzrośnie o 1,5–2 proc. Świadczy to o tym, że węgierska droga jest skuteczna i słuszna. Jest wiele państw, które chcą podążać wytyczoną przez nas drogą. Dziś 12 państw chce – tak jak my – opodatkować banki, firmy ubezpieczeniowe oraz obniżyć ceny gazu, elektryczności i wody.

Wielu Polaków niepokoi coraz większa zażyłość między Węgrami a Rosją. Dlaczego Budapeszt obrał sobie za strategicznego partnera akurat Moskwę?

Jest to wynik złośliwej interpretacji. Jesteśmy członkami Unii Europejskiej i 1000-letnim bastionem chrześcijaństwa. Nieraz udowadnialiśmy, że jesteśmy narodem europejskim. Na wyzwania, jakie niesie ze sobą globalizacja, Węgry muszą odpowiedzieć otwarciem na Wschód. Nie oznacza to wcale otwarcia tylko na Rosję. Otwieramy się bowiem także na Japonię, Chiny, Koreę Płd. itd. To otwarcie nie jest jednak otwarciem politycznym, ale gospodarczym.

Jak Węgry widzą przyszłość Europy Środkowej?

Rola Europy Środkowej w Unii Europejskiej musi wzrosnąć. Ten region to wspólny nam sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości. Jest on wynikiem naszej tysiącletniej przeszłości, na którą złożyła się ciągła walka o przetrwanie. Narody żyjące w tym obszarze musiały się starać bardziej od innych narodów. Dzięki temu są bardziej od nich kreatywne. W socjalizmie Węgrzy i Polacy nauczyli się czytać między wierszami. Dziś musimy starać się pozostać sobą – Polakami i Węgrami &‐ należeć do Europy, ale nie zatracić swojej tożsamości. To wielkie wyzwanie, przed którym stoimy. Decydującą rolę do spełnienia mają tu Węgry i Polska, która jest w tym regionie decydującym graczem.

Czy UE jest dziś odpowiednim miejscem dla suwerennych państw?

Joschka Fischer w 2000 r. powiedział, że powinien powstać jeden ponadnarodowy rząd, który będzie prowadził jednolitą politykę kulturalną, jednoczącą wszystkie narody. Dzisiejsza Unia zmierza właśnie w tym kierunku. Węgry przystępowały do innej Unii Europejskiej niż ta kreślona przez Joshkę Fischera. Uważamy, że w zjednoczonej Europie właśnie narody będące niepowtarzalnym dziełem Boga są prawdziwą wartością.

W Polsce mówi się ostatnio coraz więcej o Klubie Bilderberg. Czy spotkania tego typu grup zagrażają suwerenności państwowej?

Jeśli mówimy już o Klubie Bilderberg, to warto przytoczyć wypowiedź wiceszefowej Komisji Europejskiej Viviane Reding, która uczestniczyła w ostatnim spotkaniu tej grupy w Wielkiej Brytanii. Złożyła oświadczenie, które nami wstrząsnęło i potwierdziło nasze obawy. Według komunikatów prasowych pani Reding oświadczyła, że uczyni wszystko, aby podważyć legalność wyników przyszłorocznych wyborów na Węgrzech. Jeśli wiceprzewodnicząca KE w tak rażący sposób wtrąca się do wewnętrznych spraw suwerennego państwa, to uwidocznia wyraźnie drogę, jaką obrała UE. Wczoraj, prawie dwa tygodnie po konferencji Klubu Bilderberg, pani Reding złożyła oświadczenie, w którym odżegnała się od tych słów. Jeżeli polityk będący na tak wysokim stanowisku w UE dopiero po dwóch tygodniach dementuje taką wypowiedź, oznacza to, że w UE dzieją się niepokojące rzeczy.

Autor: Gabriel Kayzer

Żródło: Gazeta Polska Codziennie

Cze 22

Węgry – co tam się dzieje

W kwietniu 2010 roku Węgierska Unia Obywatelska Fidesz Viktora Orbána zdobyła aż 68 proc. głosów, uzyskując samodzielnie większość konstytucyjną. To osiągnięcie niespotykane dotąd w innych demokratycznych krajach Europy. Od początku istnienia nowe władze w Budapeszcie rozpoczęły szeroko zakrojone reformy.

Specjalnie do tej książki o istocie przemian zachodzących na Węgrzech napisali sami autorzy węgierskiej transformacji:

» O podłożach globalnego sporu o sprawę węgierską – dr László Bogár
» O reformie banków centralnych – István Varga, Węgierski Bank Narodowy
» O reformach wyborczych – dr Miklós Sári, Krajowe Biuro Wyborcze
» O nowych regulacjach medialnych – dr Izabella Bencze, Fundacja Świadczeń Publicznych
» O reformach systemu sądownictwa – dr Róbert Répássy, Ministerstwo Administracji i Sprawiedliwości
» O nowych ustawach dotyczących organizacji pożytku publicznego, religii, mniejszości narodowych – dr Csaba Latorcai – Ministerstwo Administracji i Sprawiedliwości
» O polityce narodowej – dr Zsolt Semjén, wicepremier
» O polityce prorodzinnej – dr Endre Szabó, Porozumienie Organizacji Prorodzinnych
» I inni

W książce znajdziesz też niepublikowany wywiad z Viktorem Orbánem, raport o stanie państwa wygłoszony przez premiera po dwóch latach rządów partii Fidesz oraz konstytucję węgierską.

Projekt zrealizowany we współpracy z Ambasadą Węgier w Polsce.

Cze 22

Węgrzy uniezależniają się od zachodniej finansjery. (…)

Węgry są od wielu lat pod obstrzałem Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Propaganda mediów głównego nurtu skwapliwie podchwyciła tezy postawione przez polityczno-finansową klasę panującą i krytykuje Viktora Orbána za „totalitarny styl rządów” i brak poszanowania dla demokracji.

Viktor Orbán zrobił rzeczy naprawdę nieakceptowalne i z ideologicznego punktu widzenia jego rząd zasługuje na potępienie – ośmielił się wprowadzić u siebie rozwiązania chroniące własne społeczeństwo przed destrukcją moralną, demoralizacją i wyzyskiem. W swojej polityce używa najbardziej obrzydliwych dla eurokratów pojęć: naród, państwo i wartości rodzinne. W ocenie eurokratów te słowa już dawno powinny zniknąć ze świadomości społecznej. Orbán ośmielił się zdefiniować w węgierskiej konstytucji małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny oraz przeznaczyć znaczącą część PKB Węgier na wspieranie rodziny.

Jednak nie to było najgorsze – Orbán chce, aby społeczeństwo miało udział w zyskach korporacji i banków działających na Węgrzech. Uderza w ten sposób w istniejącą strukturę władzy pieniądza, korporacji i mediów, a za to należą już mu się „naloty dronów”. Orbán silnie sprzeciwia się globalistycznym zamiarom unicestwienia wpływu państwa narodowego na gospodarkę. Zamiast obciążyć własne społeczeństwo wysokimi podatkami nakłada podatek kryzysowy na globalne korporacje zarabiające kokosy w sektorze telekomunikacyjnym i sieciach handlowych. Zamiast na wzór Mario Montiego nałożyć na Węgrów podatek katastralny w kwocie 0,79% wartości nieruchomości, Orbán nacjonalizuje węgierskie OFE i nakłada na banki podatek o wartości 0,7% obrotów i 0,1% od każdej transakcji giełdowej. Mało tego – Orbán wspomina, że zamierza przejąć kontrolę nad 50% sektora bankowego. Rząd RP dystansuje się od tak ohydnej praktyki opodatkowania biednego sektora finansowego (marne 16 mld zł zysku netto za 2012 r.), choć jest on wprowadzany praktycznie w całej UE.

Uważny obserwator zada tu pytanie: dlaczego podatek od transakcji finansowych nie będzie wprowadzony w Polsce, skoro jesteśmy najlepszym uczniem UE i wzorujemy się na „najlepszych podatkowych rozwiązaniach unijnych” (np. podatek VAT na ubrania dziecięce)?

Jednak prawdziwym faux pas Orbána była odmowa zadłużenia się w Międzynarodowym Funduszu Walutowym i „atak na niezależność Węgierskiego Banku Centralnego”. Victor Orbán jest pierwszym europejskim premierem, który ośmielił się zakwestionować zasadę niezależności banku centralnego. Zgodnie z obowiązującą doktryną niezależności banku centralnego – poziom bezrobocia nie ma znaczenia – liczy się tylko stabilność pieniądza. W efekcie „zamachu Orbána” do węgierskiej RPP wprowadzono „członków zewnętrznych”, którzy doprowadzili do „poluzowania polityki pieniężnej”, stawiając tym samym interesy osób utrzymujących się z pracy najemnej przed interesami międzynarodowego kapitału.Węgry już przed Polską we wzroście gospodarczym.

1. Węgry szczególnie po objęciu w tym kraju rządów przez Viktora Orbána, nie mają w Polsce dobrej „prasy”. Pisze się i mówi o tym kraju i pomysłach jego premiera przeważnie źle, nagłaśniając także niezadowolenie instytucji europejskich z prawa przyjmowanego w tamtejszym Parlamencie. Natomiast Orbán tak jak obiecał Węgrom w kampanii wyborczej w 2009/2010 roku, konsekwentnie realizuje narodowe interesy i to mimo tego, że po 8 latach rządów lewicowych, przejął kraj z ujemnym wzrostem PKB, ogromnym deficytem sektora finansów publicznych , długiem publicznym i programem drastycznego ograniczania wydatków, które zaordynował jeszcze w 2008 roku, Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Pod koniec 2010 roku zdecydował się nawet na konfrontację z MFW i KE odrzucając warunki na których obydwie te instytucje chciały kontynuować program pomocowy dla jego kraju i doprowadził do jego przerwania.

2. Jednocześnie wprowadził dodatkowe kryzysowe opodatkowanie banków na okres 3 lat od 2010 do 2012 roku w wysokości od 0,15 do 0,5% ich sumy bilansowej. Podobnie na 3 lata podatkiem kryzysowym od przychodów (czyli swoistym podatkiem obrotowym), zostały opodatkowane: handel wielkopowierzchniowy od 0,1 do 2,5%, telekomunikacja od 2,5 do 6,5% i energetyka 1,05%. Od 2013 roku na Węgrzech stawka podatku dochodowego od firm wynosi tylko 10% (najniższa w UE, podobną ma tylko Cypr), a w podatku dochodowym od osób fizycznych, którego stawka wynosi 16% została wprowadzona ulga prorodzinna, która pozwala rodzinie z trojgiem dzieci, odliczyć od podatku około 17 tys. zł rocznie (dla porównania ulga na troje dzieci w Polsce wynosi około 3400 zł), co oznacza, że otrzymujący średnie wynagrodzenia rodzice w tym kraju Węgrzech, nie płacą wcale podatku dochodowego od osób fizycznych. Oczywiście były i decyzje mniej popularne, wydłużenie wieku emerytalnego z 62 do 65 lat czy ograniczenia niektórych wydatków na politykę społeczną, nie uległa również obniżeniu podstawowa stawka podatku VAT, którą do 25% podniósł wcześniej rząd lewicowy. Zaproponował także Węgrom wybór w zakresie ubezpieczeń społecznych albo zostają w II filarze (nasze OFE) i jednocześnie rezygnują z emerytury państwowej albo przenoszą zgromadzone tam kapitały i przenoszą je do specjalnego państwowego funduszu, który będzie nimi zarządzał. Blisko 95% Węgrów, płacących składki ubezpieczenia społecznego, wybrała to pierwsze rozwiązanie i w związku z tym wyraźnie zmalały wydatki budżetowe na dofinansowanie systemu emerytalnego.

3.Oczywiście to tylko niektóre posunięcia, które spowodowały ograniczenie deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3% PKB ale także dały pozytywne impulsy gospodarce, która do niedawna się ciągle zwijała (spadek PKB). Ostatnio bank BNP Paribas opublikował ciekawą analizę porównawczą Polski i Węgier, w której znalazło się stwierdzenie, że Polska i Węgry zamieniły się miejscami jeżeli chodzi o poziom wzrostu gospodarczego i perspektywy rozwoju w najbliższej przyszłości. Węgry w I kwartale tego roku odnotowały wzrost gospodarczy wynoszący 0,7% PKB ale niezwykle obiecująco wyglądają najbliższe perspektywy w tym zakresie, podczas gdy w Polsce wzrost ten wyniósł tylko 0,4 %, a w relacji do poprzedniego kwartału zaledwie 0,1%. Węgierskie inwestycje publiczne wzrosną z 3%PKB w roku 2012 do blisko 5%PKB w latach 2013-2015, podczas gdy w Polsce będą malały z 4,6% PKB w 2012 roku do 3,3% w roku 2015. Wreszcie polski deficyt sektora finansów publicznych i deficyt rachunku obrotów bieżących ciągle sięgają blisko 4% PKB, podczas gdy na Węgrzech ten pierwszy jest już zdecydowanie niższy od 3% PKB, a ten drugi nawet dodatni.

4. Węgierskie zdecydowane reformy Orbána, dają już jak widać z powyższego pozytywne rezultaty. W naszym kraju niestety odwrotnie, nic nie robienie rządu Tuska przez ostatnie 5 lat doprowadziło do tego, że tzw. zacieśnienie fiskalne, które prowadzi minister Rostowski, przychodzi w najgorszym dla gospodarki momencie i najprawdopodobniej doprowadzi ją do recesji.

Autor: Zbigniew Kużmiuk

Cze 20

Węgierska Socjalistyczna Partia Robotnicza i jej poprzednicy prawni oraz inne organizacje polityczne ustanowione by im służyć w duchu ideologii komunistycznej były organizacjami przestępczymi

Konstytucja_okladkaFundamenty – Artykuł U

Forma rządów ustanowionych na podstawie przepisów prawa, z woli narodu, za pomocą pierwszych wolnych wyborach w 1990 roku i poprzedniej dyktatury komunistycznej są sprzeczne. Węgierska Socjalistyczna Partia Robotnicza i jej poprzednicy prawni oraz inne organizacje polityczne ustanowione by im służyć w duchu ideologii komunistycznej były organizacjami przestępczymi, których przywódcy ponoszą odpowiedzialność bez ograniczeń obowiązujących za:

utrzymanie i kierowanie reżimem, naruszenie prawa i zdradę narodu;

wyeliminowanie przy radzieckiej pomocy wojskowej demokratycznej próby opartej na systemie wielopartyjnym, w latach po II wojnie światowej;

– ustanowienie porządku prawnego na podstawie wyłącznego sprawowania władzy i sprzecznego z prawem;

– wyeliminowanie gospodarki opartej na wolności własności i wpędzanie kraju w długi;

podporządkowanie gospodarki, obrony narodowej, dyplomacji i zasobów ludzkich Węgier obcym interesom;

– systematycznie niszczenie tradycyjnych wartości cywilizacji europejskiej;

– pozbawienie obywateli i niektórych grup obywateli, lub poważnie ograniczenie ich podstawowych praw człowieka, w szczególności mordowania ludzi, ekstradycji ich do obcego mocarstwa, bezprawne uwięzienia ich, przenoszenia ich do obozów pracy przymusowej, tortur i poddawanie ich nieludzkiemu traktowaniu; arbitralne pozbawianie obywateli ich majątku, ograniczenie ich prawa do własności; całkowite pozbawianie obywateli ich wolności, przymuszanie do składania lub wyrażenia opinii politycznych; dyskryminowanie ludzi na podstawie pochodzenia, światopoglądu lub przekonań politycznych, utrudniając ich postęp i sukces opierający się na wiedzy, pracowitości i talentach, stworzenie i funkcjonowanie tajnej policji nielegalnie podglądającej i mającej wpływ na prywatne życie ludzi;

nie powstrzymanie rozlewu krwi, we współpracy z sowieckich okupantów, podczas rewolucji i wojny o niepodległość, która wybuchła w dniu 23 października 1956 r. wynikający terror i odwet, przymusową ucieczkę dwustu tysięcy Węgrów z ich rodzinnych stron;

wszystkie motywowane politycznie przestępstwa pospolite, które nie były ścigane przez wymiar sprawiedliwości z powodów politycznych.

Organizacje polityczne uznane prawnie podczas transformacji demokratycznej jako następcy prawni Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej nadal ponoszą odpowiedzialność za swoich poprzedników jako beneficjenci ich nielegalnie zgromadzonych aktywów.

(…) za: http://gazetaobywatelska.info/

Cze 16

Tak Viktor Orbán walczył z powodzią na Węgrzech

Gdy zalanie jednej trasy w Warszawie powoduje pogłębienie się politycznego kryzysu w polskiej stolicy, ikona prawicy- premier Viktor Orbán od kilkunastu dni w udany sposób zarządza największymi powodziami, jakie w ostatnich latach nawiedziły Węgry. (…)

Jak podaje węgierski rząd, do dziś zostało ewakuowanych 1200 osób z 28 miejscowości na terenie 6 tamtejszych „powiatów”. Zamknięto 44 drogi. Przywódcy konserwatywnego FIDES-u nie tylko nie przydarzyły się wypowiedzi, że „woda się gromadzi i spływa do morza” ani „musimy się przyzwyczaić do nawałnic”, ale od kilkunastu dni zdaje rodakom codzienne raporty z zarządzania akcjami ratunkowymi i w sposób nienachalny, ale efektywny przedstawia komunikaty ze swojej aktywności na Facebooku. Oto przykłady:












Rząd węgierski uruchomił specjalną stronę na Facebooku- Árvíz 2013 Összefogás (Powódź 2013 – narodowa solidarność), gdzie zamieszczane są informacje o akcjach ratunkowych i spodziewanych zagrożeniach.

Jak informuje lewicowy dziennik Népszabadság uruchomiono też specjalną rozgłośnię powodziową – ÁRvíz FM (Powódź FM).

Na dzisiejszej konferencji prasowej, Orbán w towarzystwie burmistrza Budapesztu mówił o koordynacji operacji ochrony przeciwpowodziowej stolicy Węgier. Link do anglojęzycznej relacji na stronach węgierskiego rządu.

fot. FB Viktora Orbana, strona rządu Węgier, za: http://300polityka.pl

Cze 11

„Jesteśmy tacy, jacy chcielibyśmy być zawsze” – mówi Imre Molnár

wPolityce.pl: Obserwowaliśmy walkę Węgrów z wielką wodą. Docierały do nas wiadomość o heroizmie mieszkańców Budapesztu, o zagrożeniu dla miasta, o wspólnych wysiłkach Węgrów. Co działo się w czasie tych dramatycznych dni?

Imre Molnár: Czuć było ogromne napięcie mieszkańców miasta. Na szczęście jednak okazali się bardzo zdyscyplinowani i karni. Słuchali wszelkich odezw rządu i premiera, a także zespołu, który zajmował się zarządzaniem kryzysowym i koordynacją działań antypowodziowych. Gdy władze ogłosiły apel, by nie korzystać z samochodów, by nie jeździć po mieście, ponieważ to dodatkowo obciąża ulice i wały, to widać było, że rzeczywiście na ulicach niemal nie było samochodów. Widać było, że ludzie słuchają zaleceń i próśb władzy. Z drugiej strony mieliśmy ogromną liczbę wolontariuszy, którzy chcieli pomagać i włączali się w prace zabezpieczające. Skala zaangażowania społecznego była olbrzymia. Już po pierwszych wiadomościach, że potrzebna jest pomoc, zgłosiło się do pracy tak wiele osób, że dla kolejnych nie było już miejsca. Ta dyscyplina Węgrów, solidarność w walce z wielką wodą to był bardzo pozytywny sygnał i znak.

Czym dla Węgrów była praca nad ochroną miasta?

Sam niestety nie zdążyłem włączyć się w te prace, ponieważ wolontariusze nie byli już przyjmowani. Jednak jeden z kolegów, którzy pracował, mówił: „jesteśmy tacy, jacy chcielibyśmy być zawsze”. Chcieliśmy zawsze tak pracować razem, trzymać się razem. Jak widać solidarność międzyludzka, pozytywne cechy wychodzą z nas w sytuacjach trudnych i kryzysowych. Mam jednak nadzieję, że to będzie miało swoje skutki dla naszego narodu. Liczę, że ta jedność i doświadczenie walki z powodzią będzie działało na nas dłużej.

Macie Państwo poczucie, że się udało, że jest wspólny sukces?

Należy zaznaczyć, że powódź na Węgrzech się jeszcze nie skończyła. Jednak rzeczywiście można mówić, że do tej pory dzięki solidarności i współdziałaniu udało się uchronić Węgry przed ofiarami wielkiej wody. W Niemczech czy w Czechach powódź spowodowała ofiary, u nas nie. Na razie daliśmy świetny przykład, że można wspólnie działać, by uniknąć ofiar i minimalizować szkody.

Jak Pan ocenia działania władzy w sytuacji kryzysu?

Kilka lat temu obserwowałem walkę Węgrów z powodzią. Wtedy można było zauważyć chaos. Ludzie nie byli zorientowani, co się dzieje, co robić itd. Obecnie widać było niesamowitą koordynację działań. W walkę z powodzią włączone zostały organizacje humanitarne, kościelne, społeczne. Wszyscy pracowali wspólnie, prace były koordynowane. Przyszło wielu wolontariuszy z Siedmiogrodu, Węgrzy z Podkarpacia, przybyli Węgrzy z innych krajów, w walkę z wodą włączyli się Romowie, Cyganie. Nie było ludzi, którzy nie chcieliby włączyć się w prace. To wzbudza wielkie emocje i wzruszenie, że bez względu na sympatie polityczne, bez względu na wyznanie religijne, bez względu na przynależność etniczną wszyscy zjednoczyli się wokół walki z wielką wodą. Wszyscy zdaliśmy egzamin. Również rząd działał bardzo dobrze, potrafił pokierować pracami, wykazał się.

Co dzieje się obecnie na Węgrzech? Czy już jesteście Państwo bezpieczni?

W Budapeszcie woda już zaczęła opadać. Co godzinę poziom wody spada o kilka centymetrów. W środę woda ma dojść do stanu, który umożliwi cofnięcie decyzji o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. Choć fala powodziowa przesuwa się powoli, to stolica jest już po krytycznym momencie. Jednak sama fala powodziowa jeszcze się utrzymuje. Podobno do czwartku. Obecnie walka trwa pod Budapesztem. Policja, wojsko, straż wciąż prowadzą akcję zabezpieczania wałów tak, by nie doszło do zalania terenów. Stan gotowości został przedłużony przez rząd do 19 czerwca, ale już dziś wiadomo, że węgierscy policjanci i strażacy pojadą do Serbii, by tam pomagać w walce z powodzią. Chcemy dzielić się doświadczeniem.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

POLACY MOGĄ WŁĄCZYĆ SIĘ W POMOC DLA WĘGRÓW. PONIŻEJ LISTA ORGANIZACJI ZBIERAJĄCYCH DAROWIZNY NA WALKĘ ZE SKUTKAMI POWODZI NA WĘGRZECH:

– Czerwony Krzyż:

OTP Bank (IBAN): HU17 1178 4009 2020 2936 0000 0000
z dopiskiem: „KATASZTRÓFA”

– Katolikus Karitász – Caritas Hungarica:

Raiffeisen Bank IBAN HU09 1201 1148 0012 4534 0080 0007

S.W.I.F.T UBRTHUHB
z dopiskiem: „ÁRVÍZ”

– Hungarian Interchurch Aid

Foreign Currency Accounts: Magyar Külkereskedelmi Bank Zrt.

Account name: Hungarian Interchurch Aid

EURO Account: HU 42-1030-0002-5010-0126-2100-4882

USD Account: HU 41-1030-0002-5010-0126-2101-4018

SWIFT code: MKKB HU HB

– Fundusz węgierskiej Solidarności Narodu (rządowy)

The National Solidarity Donation Account

From foreign accounts, or when donating from foreign currency accounts:

IBAN number: HU45 1171 1711 2222 2222 0000 0000

Account holder: Nemzeti Összefogás Vonala SWIFT code (BIC): OTPVHUHB Name of the bank: OTP Bank Nyrt.

Cze 11

Kto ma kłopot z demokracją: Komisja Europejska, czy rząd Orbána? – pyta Igor Janke

Rząd Orbána ma dużo większą legitymizację niż Komisja Europejska, która zarzuca premierowi Węgier niedemokratyczne działania – tak uważam. Poniżej tekst, który wygłosiłem na konferencji „Interes narodowy w centrum uwagi – węgierski model w zmieniającej się Europie”, która odbyła się w Budapeszcie z udziałem m.in. Viktora Orbána i byłego premiera Hiszpanii José Marii Aznara.

Dla mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza za czasów komunistycznego reżimu, zachodnie struktury europejskie były marzeniem. Marzeniem o wolności, swobodzie, wolnej gospodarce, prawie do tego, by w swoim kraju, mieście, w swojej organizacji robić to, co my, Polacy, Węgrzy, Czesi, uważamy za słuszne, a nie to, co uważają władcy w moskiewskiej centrali czy domu partii.

Marzyliśmy o wolnym świecie, ceniącym różnorodność, szanującym różne tradycje.
To marzenie o wolności się ziściło. Obaliliśmy komunizm, żyjemy w wolnych krajach, a po latach starań wstąpiliśmy do wymarzonego klubu wolnych, demokratycznych, zamożnych państw. Zostaliśmy członkami prawdopodobnie jednego z najlepszych projektów politycznych w historii świata – Unii Europejskiej.

W imieniu Węgrów

Projekt jest świetny, ale – co wiedzą wszyscy – przechodzi kryzys. Gospodarczy, polityczny i duchowy. Im dłużej mój kraj należy do Unii, tym bardziej się cieszę, że do niej trafiliśmy, ale bardzo się też martwię, jak bardzo dziś ten projekt niedomaga. Jak bardzo odrywa się od swoich korzeni.

Przez ostanie dwa lata uważnie przyglądałem się temu, co się dzieje na Węgrzech, jakich zmian próbuje dokonać rząd w Budapeszcie i jak na to reaguje Europa. Nie dziwi mnie, że wielu polityków z innych państw ma inny pogląd na różne sprawy niż premier Viktor Orbán i jego partia. Nie dziwi mnie, że lewicowe elity niechętnie reagują na to, co się dzieje w Budapeszcie. Ale nie mogę pojąć, dlaczego Europa próbuje wszelkimi siłami zablokować zmiany, które przeprowadza we własnym kraju demokratycznie wybrany rząd.

Greckie słowo „demokratia” pochodzi od słowa „demos” – lud i „kratos” – władza. Demokracja polega na sprawowaniu władzy w imieniu większości ludzi, którzy zdecydowali, by tej czy innej osobie lub ugrupowaniu powierzyć władzę. Węgrzy zdecydowali w 2010 roku, by tę władzę powierzyć partii Viktora Orbána, tak samo jak cztery lata wcześniej demokratycznie zdecydowali, by oddać ją partii Ferenca Gyurcsánya.
Jasno powiedzieli, jakich chcą rządów, jakiej konstytucji, jakich podatków itp. I Orbán robi to, czego chcą od niego obywatele.

Dyktat mniejszości

W Polsce mamy przysłowia: „Syty głodnego nie zrozumie”, ale też: „Nie wszystko da się kupić za pieniądze”. Myślę, że dobrze oddają one to, co myśli dziś wielu Węgrów i Polaków. Pierwsze z tych przysłów odzwierciedla różnicę spojrzeń i aspiracji między bogatą i sytą starą Unią a narodami nowej Unii wciąż aspirującymi, marzącymi i zmagającymi się z wieloma wyzwaniami.

Jesteśmy głodni sukcesów, pragniemy wolności zbudowanej na silnym gospodarczym i demokratycznym fundamencie. Dla tego marzenia jesteśmy gotowi ciężko pracować, uczyć się i wyrzekać wielu przyjemności, bez których wielu ludzi na Zachodzie już nie wyobraża sobie życia.

Ale nie zapominamy, jak upokarzające było narzucanie nam przez komunistów ideologicznego przymusu. Ten przymus był antytezą wolności. Czuliśmy, że mniejszość, która ma karabiny, narzuca nam swoją wolę. Dziś mamy poczucie, że choć bez karabinów – mniejszość znowu chce nam czasem narzucić swoją wolę.

Wolność niesie ze sobą odpowiedzialność. Węgrzy wiedzą, kto wziął osobistą odpowiedzialność za los ich kraju. Trudno jednak powiedzieć to o instytucjach europejskich. Instytucje europejskie mają słabą legitymizację. Tymczasem te powstałe w wyniku zawiłych porozumień ponadnarodowe twory chcą dziś dyktować wybranemu demokratycznie premierowi Węgier, jak ma prowadzić politykę, jak wspomagać rodzinę i jak walczyć z kryzysem.

Unia Europejska, nad czym ubolewam, forsuje antydemokratyczne działania. Próbuje zablokować zmiany, które wprowadza we własnym kraju demokratycznie wybrany rząd. Instytucje europejskie działają więc wbrew swojemu powołaniu – nie na rzecz demokracji, ale wbrew niej.

Gdyby jeszcze inne kraje fantastycznie sobie radziły, kwitły i rozwijały się, a krwawy reżim w Budapeszcie pogrążał kraj w chaosie, pewnie byłoby o czy m dyskutować. Ale dziś w chaosie jest pół Europy, a Węgry ciągle nie chcą zatonąć. Ostatnio nawet dają sygnały, że wynurzają się nad powierzchnię wody.

Podcinanie korzeni

Elity europejskie coraz bardziej odrywają się od rzeczywistości. Projekt integracyjny zawodzi, widać coraz więcej symptomów choroby tego procesu, tymczasem próbuje się go leczyć, podając jeszcze większą ilość lekarstwa, które doprowadziło go do choroby.
Kiedy strefa euro się sypie, inne kraje są przekonywane, że koniecznie muszą stać się jej członkami. Kiedy ludzie mają coraz więcej wątpliwości co do dalszej integracji, przekonuje się ich do projektu federalnego, a nawet do stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Tych, którzy proponują inne rozwiązania, potępia się. Ich argumenty nie są traktowane poważnie, a dyskusja zagłuszana śmiechem i kpinami.

Kiedy jeden z krajów podkreśla, jak ważne są jego chrześcijańskie korzenie, oświecone elity w Brukseli mówią: „Jacyż oni nieeuropejscy!”. Choć to Robert Schuman, jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej, mówił: „Demokracja albo będzie chrześcijańska, albo jej nie będzie. Demokracja antychrześcijańska jest karykaturą, która skończy się albo tyranią, albo anarchią”.

Europa odrywa się od swojej tradycji, od pielęgnowania zasad wolności i wolnej gospodarki. Obrasta biurokracją, regulacjami, usypia w dobrobycie, leniwa i znudzona podąża za coraz bardziej chorymi modami i trendami, które ją osłabiają.
Mimo to dzisiejsze elity nadające ton europejskim salonom próbują nas pouczać. Mówią nam: zostawcie swoje tradycje i przekonania, zostawcie swój model życia, a staniecie się zamożni i bezpieczni jak my.

W Europie Środkowej mamy już dość siły, by powiedzieć, że być może nasz model budowania wspólnoty jest równie dobry, a może i lepszy. Tylko musimy zacząć wspólnie mówić o nowym kształcie Unii. Musimy wnieść do Europy więcej środkowoeuropejskiego ducha, musimy mieć więcej odwagi, by przedstawiać własne wizje i walczyć o ich realizację. Mówmy o nich głośno, dyskutujmy i spróbujmy przekonać do naszych poglądów, które być może już niedługo staną się dominującymi w Europie. Bo nastrój w Europie zaczyna się zmieniać. Według Pew Institute średnie poparcie dla Unii w ciągu roku spadło z 60 do 45 procent. To znak irytacji kryzysem, ale też braku akceptacji kierunku, w jakim zmierza Unia. Kiedy widzę milion ludzi na ulicach Paryża demonstrujących w obronie rodziny, kiedy obserwuję w Polsce niezwykłe zainteresowanie polityką Viktora Orbána, to myślę, że w Europie narasta oczekiwanie na zmianę.

Tak samo dobrzy

Do tej zmiany powinniśmy mocno przyczynić się my – obywatele państw Europy Środkowej. Dobrze bowiem wiemy, co znaczy wolność. Wiemy też, co znaczy solidarność. Unia Europejska powinna zaś być projektem nie tylko na dobre czasy. Musi ona też umieć przetrwać trudny okres. Ale do tego potrzeba odwagi myślenia i działania, potrzeba także solidarności.

Dla Węgier, jak i dla Polski, a także dla innych krajów Europy Środkowej, tylko wspólne działania dadzą szanse na odegranie większej roli w Unii Europejskiej. Działając jako silny blok, możemy wpłynąć na bieg wydarzeń w Unii i zadbać o własne interesy. Ta współpraca istnieje, ale w moim przekonaniu jest ciągle zbyt słaba. Warto pracować nad tym, by stała się lepsza. Wymaga to jednak odwagi i ciężkiej pracy. Także – a może przede wszystkim – w moim kraju, Polsce.

Tekst opublikowała wcześniej „Rzeczpospolita