Portal prowadzony jest przez przyjaciół Węgier, którym bliskie są poglądy premiera Viktora Orbána i kierowanej przez Niego partii Fidesz – Węgierska Unia Obywatelska
Cze 10

Węgrzy potrzebują naszej pomocy.

Przez Węgry przechodzi gigantyczna fala powodziowa, większa nawet od tej z czasów powodzi w 2006 r., która powoduje, że zagrożony jest nie tylko Budapeszt, ale także wiele innych regionów tego kraju. Problemem jest nie tylko Dunaj, choć do obrony jest, jak mi podano, blisko 700 kilometrów wałów, ale także jego odnogi. Na prowincji są całe wioski, położone w widłach rzek, które praktycznie są odcięte od świata. W tej chwili zalanych jest 15 tys. hektarów powierzchni kraju. Jak wieczorem w niedzielę powiedział István Tarlós nadburmistrz Budapesztu: woda w centrum stolicy Węgier osiągnęła już poziom 890 cm, co powoduje, że napór na wały jest ogromny i nie wiadomo, czy wytrzymają. „Módlmy się, by nie było wielkich deszczów” – powiedział Tarlós. Niestety deszcze będzie padał, choć raczej w innych regionach.

Węgrzy jednak nie załamują rąk, ale dzielnie walczą. W trzech komitatach (odpowiednikach polskich województw) ogłoszono stan klęski żywiołowej. Na wałach pracują tysiące ludzi w tym wielka liczba wolontariuszy, m.in. z Siedmiogrodu, skąd niedawno przyjechała liczna grupa, aby pomóc rodakom w potrzebie. Pomaga także żona premiera Orbána, Lévai Anikó, która pracuje w Węgierskiej Ekumenicznej Służbie Pomocy. Ona i najstarsza ich córka pracują w tej chwili z innymi ochotnikami przy umocnieniu wałów nad Dunajem. Przed trzema laty Węgierska Służba Pomocy wspierała powodzian na wschodzie Węgier, m.in. w komitacie Borsod, odbudowała całą cygańską wioskę. Cyganie o tym nie zapomnieli, wczoraj przyjechali do Budapesztu, aby pomagać stolicy.

Jakby kłopotów z powodzią było za mało, rejon Budapesztu nawiedziło niedawno trzęsienie ziemi, ponad 100 domów jest zburzonych. Wszystko to stało się po hucznie obchodzonym niedawno dniu Jedności Narodowej i po dobrych wiadomościach ekonomicznych, wskazujących że Węgrzy wreszcie wychodzą z głębokiej recesji, co jest zasługą konsekwentnej polityki premiera Orbána. On sam w tych dniach wyjechał w teren i cały czas jest na najbardziej zagrożonych odcinkach, osobiście nadzorując przebieg akcji przeciwpowodziowej. Trzeba dodać, że także politycy węgierskiej opozycji, zwykle atakujący rząd przy każdej okazji ogłosili, że w czasie powodzi zawieszają spory polityczne.

W trudnych dla Węgier chwilach ważny będzie każdy gest z naszej strony. Pomoc najlepiej można przekazać poprzez Czerwony Krzyż, wpłacając środki na następujący adres: OTP Bank (IBAN): HU17 1178 4009 2020 2936 0000 0000 z dopiskiem: „KATASZTRÓFA”. Wpłata może być w złotówkach. Można także wpłacić online: www.segelyszervezet.hu/index.php?option=com_sotp&view=sotp&Itemid=72.

Węgrzy sami sobie poradzą, ale nasz gest solidarności także będzie ważny.

A. Grajewski

za: http://gosc.pl

Cze 09

Od kiedy Orbán wygrał wybory, lewicowe elity Unii Europejskiej są w nieustannym dygocie – twierdzi Igor Janke

Viktor Orbán, a wraz z nim całe Węgry są na celowniku europejskich elit. Połajankom, a także otwartym groźbom wobec naszych bratanków nie ma końca. Nieustannie zarzuca się Orbánowi chęć wprowadzenia jakiegoś totalitarnego ustroju.

O tym jak jest w rzeczywistości i o przyczynach nagonki na Orbána rozmawiamy z publicystą Igorem Janke, twórcą platformy blogowej salon24.pl, autorem książki „Napastnik. Opowieść o Viktorze Orbánie” oraz szefem niezależnego think tanku Instytut Wolności, który zorganizował spotkanie z premierem Węgier na Uniwersytecie Warszawskim.

wPolityce.pl: W kontekście sformułowania – które na stałe weszło już do polskiej polityki – o „Budapeszcie w Warszawie”, czy z perspektywy ludzi mediów niezależnych ważny jest ten kierunek wskazany przez Orbána, czyli budowa mediów omijających mainstream?

Igor Janke: W Polsce przechył mediów w jedną stronę jest silny. Ale warto uświadomić sobie, że na całym świecie znacznie więcej jest dziennikarzy o poglądach liberalnych niż konserwatywnych. Jednak w państwach o dojrzałej demokracji dziennikarze nie afiszują się z reguły ze swoimi poglądami tak jak u nas. Żeby było jasne: teraz robią tak dziennikarze jednej, jak i drugiej strony.

Faktycznie jest tak jak mówił Orbán, że ugrupowaniu konserwatywnemu, po to, aby mogło wygrać wybory, trudno jest sobie poradzić, gdy istnieje tak silny przechył w jedną stronę mediów mainstreamowych.

Na szczęście media społecznościowe rozwijają się bardzo prężnie, co powoduje, że sytuacja w Polsce trochę się balansuje. A jeśli spojrzymy np. na rynek tygodników, to w zasadzie jest równowaga, albo nawet przewaga prawej strony. Mamy bardzo silne „W sieci”, „Do rzeczy”, „Gościa Niedzielnego”, jest „Gazeta Polska” i mniejsze pisma katolickie, a po drugiej stronie „Newsweek”, „Polityka”, słabszy „Przegląd”. Nie wiem, w jakim kierunku podąży „Wprost”. Nie zgadzam się z tymi kolegami, którzy narzekają, że nie mają dostępu do szerokiej publiczności. Jeżeli nie da się puścić filmu, np. „Mgła” w telewizji publicznej, to tyle samo ludzi obejrzy go w kanale niezależnym, w internecie. A więc „siła rażenia” obrazu też będzie duża.

Oczywiście warto budować pluralizm, to bez dwóch zdań, warto budować własne media, warto walczyć o telewizje publiczną.

Natomiast nie jestem wielkim entuzjastą tego, co w tej sprawie dzieje się na Węgrzech. Bo owszem, Orbánowi udało się zbudować swoje media, które jemu – jako politykowi – pomogły. Natomiast te media zbudowane przez Fidesz czy ludzi związanych z Fideszem (macierzysta partia Viktora Orbána – przyp. red.), są mediami Fideszu. Są mocno związane z tą partią i nie ukrywają tego. Na Węgrzech Fidesz przejął też w pełni media publiczne, które kontroluje. To nie jest sytuacja idealna.

Oczywiście z punktu widzenia polityków to jest bardzo dobrze, jednak ja bym wolał, aby istniały niezależne media konserwatywne, liberalne, lewicowe itd. Na Węgrzech tak nie jest i z tego trzeba zdać sobie sprawę. Tam jest pluralizm, ale media są tam silnie związane z politycznymi patronami.

A jak ocenić inną rzecz, która dla zwolenników Orbána w Polsce jest nie do powtórzenia? Chodzi o zbliżenie Węgier do Rosji, obecnie na polu gospodarczym. O co chodzi premierowi Węgier? Czy chce pokazać Unii Europejskiej, że ma polityczne pole manewru, czy rzeczywiście chodzi o ważne interesy ekonomiczne naszych bratanków?

Orbán jest bardzo pragmatyczny. Jeśli uważa, że w pewnych sprawach opłaca mu się z kimś współpracować, to robi to. I tak na przykład mówi o potrzebie silnych dwustronnych kontaktów z Niemcami. Jeśli Jarosław Kaczyński przeczytałby to, co na temat współpracy z Niemcami mówi Viktor Orbán, to chyba nie byłby zachwycony.

Orbán jest w bardzo specyficznej sytuacji. Jest ostro krytykowany przez Unię Europejską, niemal w każdej sprawie, i nieustanne atakowany. W takiej rzeczywistości szuka pola manewru gdzie indziej. Gra na różnych frontach. Nie wierzy w Nabucco, z ich punktu widzenia uznał ten projekt za nieopłacalny, więc zrezygnował z niego. Uznał, że lepiej, by South Stream, gazociąg Gazpromu, jeśli już ma powstać, by szedł przez terytorium Węgier. Ja z polskiego punktu widzenia nie jestem tym zachwycony, ale on uznał, że z punktu widzenia interesu Węgier tak jest lepiej.

Mówi Pan o krytyce Węgier przez UE. Czy te zmiany w prawie węgierskim są faktycznie tak radykalne i groźne, czy reakcja UE jest przesadna, nadwrażliwa?

Bzdura. Od kiedy Orbán, konserwatywny polityk wygrał tak znacząco wybory, lewicowe elity unijne są w nieustannym dygocie. W konstytucji węgierskiej nie ma nic niebezpiecznego.

Zmiany, które przeprowadza Orbán są radykalne w tym sensie, że np. konstytucja została całkowicie przebudowana. Ale co w tym groźnego? Fidesz ma pełną legitymację do wprowadzania tych zmian, do tego upoważnili ich obywatele w wyborach. W sprawie konstytucji przeprowadzono bardzo szerokie konsultacje. Była wielka akcja wysyłania listów do obywateli z pytaniami o to, co powinno znaleźć się w konstytucji. Odzew był masowy.

Główny problem polega na tym, że polityka we współczesnym świecie traci swoją moc sprawczą, traci narzędzia do wprowadzania zmian, współczesne państwo jest nieskonsolidowane. Państwami coraz częściej rządzą nie demokratycznie wybrani politycy, ale rozmaite pozapolityczne, trudne do kontroli mechanizmy. To jest niebezpieczne. Orbán próbuje przywrócić politykom możliwość realnego pełnienia swojej funkcji. Politycy muszą mieć narzędzia do zmieniania rzeczywistości. Obudowaliśmy się tyloma zabezpieczeniami, że straciliśmy możliwość wprowadzania realnych zmian, zarządzania sytuacją w naszych państwach.

A Orbán wprowadza realne zmiany! Chce odbudować gospodarkę swojego kraju. Sprawić, by była konkurencyjna. Wyjść z gigantycznego zadłużenia. Wzmocnić klasę średnią. Odbudować węgierską przedsiębiorczość. Odwrócić złe trendy demograficzne. Nie robi niczego, co wprowadzałoby jakiekolwiek zagrożenia. Nie ze wszystkim się zgadzam, uważam że popełnił parę poważnych błędów i głupot, jak np. w sprawie ustawy medialnej, która zawiera bardzo niemądre zapisy. Ale czy jest to jakiś gigantyczny problem dla Europy? Bez przesady.

To skąd taka alergiczna reakcja elit europejskich?

Takie reakcje wzięły się kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że Orbán jest politykiem konserwatywnym i to w tej odmianie konserwatyzmu, który w Europie już prawie nie istnieje. To wywołuje przerażenie, że polityk tak integralnie konserwatywny zdobywa tak dużą władzę.

Ale zdobył ją przecież w demokratycznych wyborach, więc…

Ale to ich tak przeraziło. Moim zdaniem Orbán jest politykiem umiarkowanym. Fidesz nie jest partią skrajną, to umiarkowana prawica. On po prostu idzie wbrew temu, co dziś dominuje wśród europejskich elit.

Po drugie, on naruszył interesy zachodnich koncernów i tu alergiczna reakcja jest w pełni zrozumiała z punktu widzenia tych koncernów.

Plus trzecia rzecz, bardzo ważna: Orbán popełnił bardzo wiele błędów w komunikacji ze światem zachodnim. Przez długi czas prowadził bardzo złą politykę medialną i nadal ją zresztą prowadzi. Otacza się ludźmi, którzy w dużej mierze nie radzą sobie z tym. Jeśli słyszę, że Edward Lucas – korespondent najpoważniejszego tygodnika w świecie The Economist – przez rok nie może się spotkać z Orbánem, żeby zrobić z nim wywiad, to taka sytuacja jest kuriozalna i w ten sposób Orbán i jego ludzie sami sobie szkodzą. Robią sobie tym wrogów zupełnie niepotrzebnie. Sam pamiętam jakie miałem trudności, aby spotkać się z Viktorem Orbánem, gdy pisałem o nim książkę.

Za takie błędy Orbán i jego rząd, i całe Węgry płacą wysoką cenę – wyliczalną w realnych pieniądzach. Trzeba umieć rozmawiać także z krytykami. Zła opinia utrudnia negocjacje, budzi nieufność rynków i przynosi realne straty.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

Cze 06

Napastnik po wegiersku…

Do księgarń nad Dunajem właśnie dociera węgierskie wydanie mojej opowieści o Viktorze Orbánie. Zanim wydawnictwo ogłosiło publicznie, że książka już jest gotowa, zorganizowano zamknięte spotkanie dla grupy osób, które pomagały mi przy pracy, i które wspomogły wydawnictwo Rezbong Kiádo. Wyglądało to jak normalne spotkanie z czytelnikami. Wiedziałem, że wydawca szykuje dla mnie jakąś niespodziankę, ale jak to z niespodzianką – nie widziałem co nią będzie. 

Opowiadałem więc moim węgierskim gospodarzom i gościom, co myślę o Orbánie i jego polityce. Pod koniec oficjalnej części, żeby trochę sprowokować publiczność, która była – jak łatwo się domyślić – bardzo proorbánowska, zacząłem krytykować bohatera mojej książki. Mówiłem o tym, jak wielką władzę gromadzi, jak coraz mniej słucha ludzi wokół niego, jak promuje firmy własnych kolegów itp. Poczułem, iż atmosfera robi się dziwna, więc dodałem szybko, by się tak nie martwili, bo książka i tak jest bardzo pozytywna dla szefa Fideszu ale teraz napisałbym jeszcze jeden rozdział: opowieść o tym, jak przez wiele miesięcy polski dziennikarz piszący książkę o premierze Węgier nie mógł się doprosić spotkania z nim. Bo rzeczywiście przez wiele miesięcy ktoś z jego najbliższego otoczenia blokował mi dostęp do szefa rządu. W końcu się udało, ale przyznam, że łatwiej było mi się dobić Obamy niż do Orbána.

Kiedy to mówiłem, drzwi się otworzyły, i do sali po cichu wszedł … Viktor Orbán. Był sam i usiadł w ostatnim rzędzie. To była ta niespodzianka. Mogłem tylko powiedzieć ze śmiechem: „Mam nadzieję, że nie słyszałeś tego, co mówiłem”. I zaczęła się fantastyczna półgodzinna publiczna rozmowa między nami o sensie polityki, o tym, co jest w niej ważne, o roli dobrej krytyki ale też duchowości i religii. Wszyscy byli zaskoczeni biegiem wypadków a najbardziej ja. Żałowałem tylko, że nikt tego nie nagrywał. Co prawda potem przy winie, Viktor potem mnie zapewniał, że i tak wszystko jest na podsłuchu, więc mu służby doniosą;) Było więc wesoło. Warto było zobaczyć naturalnego, bardzo bezpośredniego, sympatycznego faceta, który wywołuje tak wielką zgrozę w połowie Europy.

Dla przerażonych Orbánem mam złą informację: gospodarka węgierska się odbija, notuje lekki wzrost – niewielki bo 0,7 proc kwartał do kwartału, ale wyższy niż w Polsce (0,4 proc). Najnowsza prognoza OECD przewiduje 0,5-procentowy wzrost gospodarczy na Węgrzech w 2013 roku i 1,3 proc. na 2014 r. Lekko spadło bezrobocie (z 11,7 proc do 11 proc) , zmniejszyła się inflacja do 1,7 proc. Komisja Europejska uwolniła Węgry od procedury nadmiernego deficytu budżetowego (a Polskę nie) i wszystko wskazuje na to, że Fidesz ma dużą szansę na wygranie kolejnych wyborów w przyszłym roku. Naród węgierski, który tak bardzo ma cierpieć w czasie rządów centroprawicy, nadal popiera Fidesz i Orbána a socjalistów znacznie, znacznie mniej. Co za ludzie?! Oświecona Europa tłumaczy im, że jest im strasznie a oni chcą jeszcze… Wygląda na to, że Europa będzie musiała się przeprosić z Orbánem. Wypiłem więc z węgierskimi przyjaciółmi znakomite czerwone wino z mojego ulubionego regionu Villany za sukcesy ich gospodarki i za zmianę trendów w Europie.

O Europie mówiłem następnego dnia podczas konferencji poświęconej Węgrom, Unii i interesom narodowym, którą otworzyli były premier Hiszpanii Jose Maria Aznar i Viktor Orbán. Napiszę o tym osobno. W czwartek na targach książki w Székesféhervár – oficjalna premiera książki na Węgrzech.

Cze 01

Wyciągnęliśmy kraj ku promieniom słońca z przepaści, do której wepchnęły go rządy socjalistów

Oceniając trzy lata pracy rządu koalicji Fidesz-KDNP premier Viktor Orbán nazwał węgierską gospodarkę jedną z najbardziej obiecujących w Europie i oświadczył, że nie wyklucza rozważenia wprowadzenia jednocyfrowego klucza (9 proc.) podatku PIT.

Premier Węgier 30 maja (w dzień swoich 50 urodzin) wygłosił w Budapeszcie wykład na konferencji pt. Interes narodowy w centrum uwagi – węgierski model w zmieniającej się Europie. Wśród gości był m.in. były premier Hiszpanii, José María Aznar. Dzień wcześniej Komisja Europejska podała, że rekomenduje odstąpienie wobec Węgier od procedury nadmiernego deficytu – pierwszy raz, odkąd Węgry przystąpiły do Unii.

Na wstępie swego wystąpienia Orbán podziękował José Marii Aznarowi, którego obecność nazwał „czymś więcej niż zwykłymi odwiedzinami”, a jego samego „wielkim patriotą i premierem dużego, europejskiego narodu” oraz „bardzo walecznym, odważnym politykiem”. Zdaniem premiera Węgier, przykład Aznara pokazuje, że jeśli człowiek i cały kraj znajduje się w trudnej sytuacji, nawet wtedy musi zachować swoją godność.

„Musimy wiedzieć kim jesteśmy, jaka jest nasza historia i do czego nas zobowiązuje, byśmy z godnością reprezentowali Węgry. To wielka dla nas lekcja”

– oświadczył. Przyznał też, że w połowie lat 90. Fidesz uczył się z przykładu Aznara potrzeby jednoczenia prawicy, zaś ówczesny premier Hiszpanii był wśród nielicznych rządzących, którzy zabiegali, by chrześcijaństwo znalazło swe miejsce w europejskiej konstytucji, podczas gdy wielu „w tym temacie lawirowało”.

Orbán wyznał z humorem, że rozumie gości z zagranicy, którzy mają problemy ze zrozumieniem Węgrów, gdyż on sam też ma z tym problemy. Powodem tego jest „specyficzny sposób myślenia Węgrów, któremu – niezależnie od liczebności narodu czy wielkości kraju – zawdzięczamy też wynalazki, jak długopis, ekspres do kawy czy komputer. To wiele mówi o sposobie podejścia do życia”. W tym kontekście zadał pytanie: czy istnieje coś takiego jak interes narodowy? Jako część swojej odpowiedzi na to pytanie, przytoczył liczby, w których raport Instytutu Nézőpont wyraził realizację przez węgierski rząd programu wyborczego z 2010 roku.

„Nie wiem jak politolodzy Instytutu doszli do tych liczb, ale ponieważ stawiają nas one w pozytywnym świetle, przytoczę je. Ogólny wynik po trzech latach rządów wynosi 69 proc. realizacji programu. W kwestii porządku publicznego program zrealizowaliśmy w 86 proc., na polu norm demokratycznych w 76 proc., w służbie zdrowia i bezpieczeństwie socjalnym odpowiednio w 67 i 68 proc., w gospodarce w 66 proc. Liczby te jednak niewiele mówią o rzeczywistości. Interesujące jest to, czy wszystkie poczynania rządu tworzą pewną całość”.

Zdaniem Orbána, aby zrozumieć filozofię działań jego rządu i ich ostateczny polityczny sens (czy jest to tzw. węgierski model, ocenią specjaliści) trzeba cofnąć się do przeszłości.

„Zarówno demontaż wspólnoty, jak i jej budowa są działaniami politycznymi. Komunizm opierał się na złych skłonnościach natury człowieka, dlatego stworzył kulturę zazdrości i politykę narodowej małości, zaszczepiając mentalność «i tak się nam nie uda». Ten sposób myślenia przetrwał zmianę ustroju, a nawet lata 90. i dalej by funkcjonował, gdyby nie stracił swego finansowego pokrycia, zabezpieczenia.

Okazało się, że tak tworzone społeczeństwo nie jest w stanie ani finansowo, ani gospodarczo utrzymać samo siebie. Tak padały systemy geopolityczne. W ten sposób upadł system Kádára. Tak też upadł rząd socjalistów w 2010, wzięli kredyty i padli. (…) Komuniści rozmontowywali, my zaś budujemy wspólnotę. Na Węgrzech wciąż ścierają się dwie polityczne moralności: rozkładania i budowania wspólnoty”

– podkreślił premier Węgier.

„Nie stawiaj czoła wyzwaniom, dostosuj się – mówią nasi przeciwnicy. My zaś mówimy: powstań, bądź przedsiębiorczy, bierz przyszłość we własne ręce! Tak rodzi się węgierski model. Po trzech latach mozolnej pracy wyciągnęliśmy kraj z dołka. Musieliśmy zmierzyć się z wieloma wyzwaniami. Nasz rząd często osiągał sukcesy, jednak czasem popełniał też błędy. Miał wiele wspaniałych, nadzwyczaj dobrych pomysłów, ale miał też takie, które z czasem okazywały się nie tak dobre, jak się wydawało na pierwszy rzut oka. Nie ulega jednak dyskusji, że rząd ten rozruszył kraj i wyciągnął ku promieniom słońca z przepaści, do której wepchnęły go rządy socjalistów. Jeden z naszych oponentów twierdzi, że wprawdzie mamy osiągnięcia, ale tylko przejściowe. Czy przejściowe, to okaże się w 2014 roku. Wyprowadziliśmy kraj na prostą, na której ukazują się dobre perspektywy. To przyznają już nawet nasi przeciwnicy”

– powiedział Orbán.

Dotychczasowa realizacja programu wyborczego, który rząd w całości umieścił w swoim programie pod nazwą Program Współpracy Narodowej, doprowadziła do prawdziwej politycznej odnowy. Weszliśmy w okres rzeczywistości przejrzystej, w której nie ma już rzeczy niewidzialnych, nie ma niewidzialnej konstytucji, niewidzialnej ręki rynku, niewidzialnych przepisów.

Odnosząc się do postawienia na nogi gospodarki, pierwszej z pięciu kwestii interesu narodowego, określonego w programie rządu, Orbán stwierdził, że jego gabinet uczynił wszystko, by Węgry nie z cudzych pieniędzy żyły, ale z własnych, gdyż – jak się wyraził – „bycie na cudzym to wstyd”. Elementem tego było zakończenie współpracy w Międzynarodowym Funduszem Walutowym, uporządkowanie budżetu, rekordowe zmniejszenie deficytu, osiągnięcie finansowania państwa z przychodów z rynku. Dlatego węgierską gospodarkę nazwał „jedną z najbardziej obiecujących w Europie”.

Co do drugiej kwestii rządowego programu interesu narodowego, czyli stworzenia socjalnego bezpieczeństwa, premier przypomniał, że utrzymana, a nawet podwyższona została realna wartość emerytur i płacy minimalnej. Stwierdził też, że nie wyklucza możliwości wprowadzenia jednocyfrowego klucza podatku PIT. W jego filozofii gospodarczej mieści się pogląd, że osobisty podatek dochodowy jest zbędny, a przynajmniej powinien być na niskim poziomie, przy relatywnie wyższym podatku obrotowym. Jednocześnie potwierdził starania rządu o dalsze obniżanie kosztów utrzymania ludności (ceny energii itp.).

Oceniając realizację naprawy służby zdrowia, trzeciego punktu programu interesu narodowego, Orbán przyznał, że pomimo sukcesów, np. zmiany systemu finansowania szpitali z samorządowego na budżetowy, w całości system ten nie jest jeszcze doskonały. Wśród zadań do wykonania wymienił poprawę sytuacji lekarzy rodzinnych.

Mówiąc o punkcie czwartym rządowego Programu Współpracy Narodowejprzywrócenie porządku publicznego, premier stwierdził, że „dziś już nikt nie może stać ponad prawem”. Wspomniał wprowadzenie zakazu działalności organizacji paramilitarnych, wzrost liczby policjantów, spadek przestępczości, zdecydowane przestrzeganie zasady „zero tolerancji dla łamania prawa”.

Przy piątym punkcie programuprzywrócenie demokratycznych norm w państwie, wspominając np. wyznania socjalistycznego premiera Gyurcsányego o ciągłym oszukiwaniu społeczeństwa i unijnych instytucji, Orbán stwierdził:

W porównaniu do tego, jaka sytuacja panowała przed rokiem 2010, dziś państwo działa według przejrzystego porządku konstytucyjnego, który jest jasny, choć przez niektórych poddawany dyskusji.

Wśród elementów modelowych poczynań rządu Orbán – wyrażając nadzieję, że tak właśnie oceni je historia – wyliczył budowę społeczeństwa opartego na pracy, w miejsce socjalnych zapomóg, wprowadzenie sprawiedliwego i moralnie uczciwego rozłożenia obciążeń (opodatkowanie firm, koncernów, banków, transakcji), zasadę kariery według osiągnięć oraz europejską politykę Węgier. W tej ostatniej kwestii stwierdził:

„Chcemy Europy narodów – tak, jak mówił o tym premier Aznar – gdyż w federacji, w której narody mają się rozpłynąć, dla Węgier nie ma miejsca. Nie chcemy jednak opuszczać Unii, lecz brać udział w dyskusji na temat jej przyszłości, którą widzimy w Europie narodów. Jeśli znikną narody, znikną poszanowanie i szacunek, będziemy żyli w Europie imperialnej, której prowincje często będą się zderzały z niesprawiedliwością, podwójnymi standardami i nadużywaniem władzy przez centrum. Nie chcemy takiej Europy. Chcemy Europy budowanej na poszanowaniu narodów”.

Kończąc podsumowanie ostatnich trzech spośród łącznie siedmiu lat swoich rządów („jak w sportowych zawodach przerwanych przymusową pauzą i zejściem do szatni”), Viktor Orbán podzielił się osobistym doświadczeniem:

„Nasze pokolenie jest już w tym wieku, że na podstawie własnych przeżyć może formułować prawidła. W ciągu tych siedmiu lat kierowania rządem, ale też od kiedy jestem w polityce dwóch rzeczy się nauczyłem. Wybory wygrywaliśmy i przegrywaliśmy. Sam też wygrywałem i przegrywałem. Widziałem wiele biedy i wiele fantastycznych sukcesów. I myślę, że centroprawica, w której są elementy narodowe, chrześcijańskie i obywatelskie, nie powinna się bać tego teologicznego punktu wyjścia, tej prawdy, którą można streścić w następujących słowach: Bóg stworzył świat jako dobry i dał wszystko, co potrzebne do naszego szczęścia i tylko od nas, ludzi zależy, czy zdołamy wykorzystać tę możliwość. To jest pierwsze, najważniejsze doświadczenie. Druga prawda, którą odważę się sformułować to to, że istnieją prawa i przykazania. W zależności od gustu, wychowania, poglądów filozoficznych prawa te i przykazania, reguły wyprowadzane są z różnych źródeł, ale bez sensu byłoby twierdzenie, że nie istnieją takie prawa, których bezwarunkowo musimy przestrzegać. Mamy wolną wolę, jesteśmy wolni, ale jeśli tych kilku praw nie zachowamy, zapłacimy za to naszym życiem, naszymi rodzinami i naszą ojczyzną. Takie jest doświadczenie moich ostatnich lat”.

Konferencję „Interes narodowy w centrum uwagi – węgierski model w zmieniającej się Europie” zorganizowali: fundacja Századvég Alapítvány, fundacja Széll Kálmán Alapítvány oraz wydawnictwo Heti Válasz (tygodnik).

Źródło: mti, orbanviktor.hu, tłumaczył Pawel Cebula, wpolityce.pl

Maj 27

„Węgry prowadzą walkę także za nas. To hańba, że nie walczymy obok nich” – pisze brytyjski publicysta Gerald Warner

Viktor Orbán zajął miejsce Margaret Thatcher jako szef obozu eurosceptyków na naszym kontynencie, pisze brytyjski publicysta konserwatywny Gerald Warner na łamach „Scotland on Sunday”. W tym samym dniu, w którym zmarła Żelazna Dama, premier Węgier udzielił radiowego wywiadu, charakteryzując debatę na temat swego kraju w Parlamencie Europejskim. Orbán powiedział, że Węgrzy przygotowali się do tej dyskusji, opierając się na konkretnych faktach, rzeczowym opisie rzeczywistości i logicznym myśleniu, okazało się jednak, że Europarlament nie jest dobrym miejscem do takiej debaty, ponieważ fakty są tam drugorzędne.

Zdaniem Warnera, Orbán stoi dziś w pierwszym szeregu walki o wolność przed zakusami brukselskiej kleptokracji, która ma dyktatorskie zapędy i chce narzucić całej Europie swój jakobiński projekt ustrojowy. W związku z tym premier Węgier naraża się na zemstę eurobiurokracji. To nie przypadek, że już drugi raz w ciągu ostatnich dwóch lat w Parlamencie Europejskim odbyło się posiedzenie dotyczące stanu demokracji na Węgrzech. Na próżno jednak – pisze Warner – czekalibyśmy na debatę o stanie demokracji w samej Brukseli.

Brytyjski publicysta uważa, że atak instytucji unijnych nie jest wymierzony tylko w rząd Fideszu, lecz także w naród węgierski i jego wartości. Stawką tego starcia jest wolność Węgrów do kształtowania własnej przyszłości w zgodzie z wyznawanym przez siebie systemem wartości. Głównym celem ataku jest obecnie nowa Konstytucja Węgier. Zdaniem Warnera, jest to dokument wyjątkowy w swej integralności kulturowej i moralnej, podkreślający więź łączącą Węgrów w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, krytyczny wobec osiągnięć rewolucji francuskiej, doceniający rolę chrześcijaństwa, uznający rodzinę i naród za główne ramy współistnienia, upominający się o ochronę ludzkiego życia od poczęcia, a także określający małżeństwo jako związek między mężczyzną a kobietą. Nic więc dziwnego, że nowa Konstytucja wywołuje w Brukseli furię takich osób, jak Guy Verhofstadt, Viviane Reding czy Daniel Cohn-Bendit. Omawiając ich argumenty, Warner żałuje, że szkoda, iż nie żyje już János Kádár, ponieważ i on podzieliłby się chętnie swoim mądrym spojrzeniem na węgierską demokrację.

Walka o kształt węgierskiej Konstytucji, jak pisze komentator z Wysp Brytyjskich, jest w gruncie rzeczy także walką o wolność innych narodów Unii Europejskiej. Ta ostatnia struktura, według niego, opanowana została bowiem przez ludzi o jakobińskiej mentalności w stylu Robespierre’a.

Chrześcijaństwo, rodzina, naród – to trójca, do zniszczenia której dąży Unia Europejska. Węgry prowadzą walkę także za nas. To hańba, że nie walczymy obok nich

– kończy swój tekst Warner.

Grzegorz Górny

Maj 15

Solidaryzujemy się z premierem Viktorem Orbánem !

Konfederacja Polski Niepodległej – Obóz Patriotyczny ze zdziwieniem przyjmuje zorganizowanie przez węgierską partię Jobbik demonstracji, która stanowi pretekst na arenie międzynarodowej do dyskredytacji Budapesztu i premiera Viktora Orbána. Zauważamy, że wśród liderów Jobbiku bryluje europoseł Béla Kovács, który ukończył w czasach sowieckiego totalitaryzmu Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych i nadal prowadzi rozliczne interesy w Rosji.

Reformy konstytucyjne na Węgrzech zmierzające do umocnienia wpływu Węgrów na własne państwo spotkały się z ostrą krytyką międzynarodową. W tej sytuacji niedawny skandal związany ze współpracą służb specjalnych i mafii w celu skompromitowania rządzącej partii Fidesz oraz manifestacja Jobbiku osłabia rząd węgierski. Historycznie w Polsce i na Węgrzech w czasach komunistycznych działały w „bratnich” partiach komunistycznych odłamy antysemickie. Po upadku Bloku Wschodniego narodowi-komuniści wspierani przez służby specjalne tworzyli namiastki ruchu narodowego. Jedną z kardynalnych zasad komunizmu był internacjonalizm. Dla działaczy komunistycznych kwestia narodowości była drugorzędna. Dla przykładu zbrodniarz Stalin (Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili) był Gruzinem, ale nikt rozsądny nie oskarża Gruzji o szerzenie tej zbrodniczej ideologii. Trudno w związku z tym łączyć pochodzenie narodowe z decyzjami, które były wykonywane na polecenie Kremla przez komunistów w Polsce i na Węgrzech. Prowokacja wykonana w dniu wczorajszym w Budapeszcie, budzi nasz jasny sprzeciw. Naszym zdaniem nieprzypadkowym jest termin akcji Jobbiku – dzień przed plenarnym zgromadzeniem Światowego Kongresu Żydów. Doceniając zmiany wprowadzone przez lidera Fideszu, premiera Viktora Orbána przestrzegamy przed sztucznie wykreowanymi ugrupowaniami agenturalnymi, których celem jest osłabienie państwowości i podsycanie waśni oraz konfliktów między narodami.

Przewodniczący

Konfederacji Polski Niepodległej –

Obóz Patriotyczny 

(-) Adam Słomka

za: http://www.kpn-op.pl/8-aktualnosci/34-solidaryzujemy-sie-z-premierem-viktorem-orbanem

Maj 14

Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów przeprosił Viktora Orbána, ale media na świecie nie były tym zainteresowane – twierdzi Grzegorz Górny

Na Węgrzech nie milkną echa zakończonego niedawno 14. Plenarnego Zgromadzenia Światowego Kongresu Żydów, który odbył się w Budapeszcie. Najbardziej komentowanym wydarzeniem podczas tego posiedzenia jest przemówienie, jakie skierował do żydowskich delegatów premier Węgier Viktor Orbán.

Powiedział on między innymi, że antysemityzm „jest nie do zaakceptowania i nie może być tolerowany”. Mimo to następnego dnia Kongres wydał komunikat wyrażający rozczarowanie, iż premier Węgier w swym wystąpieniu „nie dał wystarczającej gwarancji odgrodzenia się jego rządu od współpracy ze skrajną prawicą” (chodzi o nacjonalistyczną partię Jobbik).

W ostatnim dniu obrad w Budapeszcie przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder przeprosił jednak Orbána za tę krytykę jako nieusprawiedliwioną. Dodał, iż dopiero później „zdobył wiedzę”, że dwa dni przed otwarciem posiedzenia w Budapeszcie premier Węgier udzielił wywiadu izraelskiemu dziennikowi „Yedioth Ahronot”, w którym ogłosił zero tolerancji dla antysemityzmu, nazwał działania Jobbiku zagrożeniem dla demokracji i kategorycznie odrzucił możliwość współpracy z tą partią po następnych wyborach. Orbán uznał też za skandaliczną decyzję sądu w Budapeszcie, która zezwoliła działaczom Jobbiku na zorganizowanie antysyjonistycznej demonstracji w przeddzień obrad Światowego Kongresu Żydów.

Węgierski instytut Nézőpont Intézet postanowił zbadać, jak o tych wydarzeniach pisała międzynarodowa prasa. W tym celu przejrzano teksty, jakie od 5 do 8 maja br. ukazały się w 64 renomowanych gazetach i agencjach prasowych w 13 krajach. Okazało się, że o skrytykowaniu Viktora Orbána przez żydowskich delegatów donosiły aż 42 artykuły, natomiast o przeprosinach za tą krytykę jako niesprawiedliwą poinformowano już w zaledwie 7 tekstach. W przedstawianiu Węgrów jako antysemitów celowały zwłaszcza media niemieckie: o skrytykowaniu Orbána można było przeczytać aż w 18 tekstach, natomiast wzmianka o przeprosinach premiera przez przewodniczącego Światowego Kongresu Żydów znalazła się tylko w jednym tekście zamieszczonym w Internecie.

Niemieckie media chętnie cytowały też wypowiedź wiceprzewodniczącej Kongresu Charlotte Knobloch z Niemiec, według której z przemówienia Orbána można było wyczuć, że nie traktuje on walki z antysemityzmem jako sprawy, której oddany byłby całym sercem. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisał zaś, że wystąpienie przed Żydami w Budapeszcie niemieckiego ministra spraw zagranicznych Guida Westerwellego było przemówieniem prawdziwie godnym męża stanu, w przeciwieństwie do bladego wystąpienia premiera Węgier.

Co ciekawe, najmocniej Orbána wzięli w obronę Żydzi węgierscy. Z komunikatem Kongresu krytykującym premiera Węgier nie zgodzili się m.in. Péter Feldmájer, były przewodniczący Stowarzyszenia Żydowskich Gmin Wyznaniowych na Węgrzech (MaZsiHiSz) oraz dyrektor wykonawczy tej organizacji Gusztáv Zoltai. Feldmájer powiedział o przemówieniu Orbána:

Usłyszeliśmy wystąpienie bardzo jasne, o moralnym podłożu, które z racji swej formy nie zawierało konkretnych kroków, ale wyraźnie pokazywało drogę, którą węgierskie społeczeństwo powinno kroczyć.

Z kolei Slomó Köves, młody rabin Zjednoczonej Gminy Wyznaniowej Izraelitów na Węgrzech (EMIH), pochwalił Fidesz za uchwalenie nowelizacji do Konstytucji oraz wprowadzenie nowego Kodeksu Prawa Cywilnego. Dzięki tym aktom wzmocnione zostało prawo do ochrony godności poszczególnych wspólnot, które zyskały środki prawne do występowania w obronie swojego dobrego imienia. Rabin Köves skrytykował natomiast Ronalda S. Laudera:

Wielką przewrotnością jest, gdy przewodniczący Światowego Kongresu Żydowskiego oświadcza, iż o warunkach panujących na Węgrzech dowiaduje się z prasy.

O tym wszystkim jednak czytelnicy gazet na naszym kontynencie już się raczej nie dowiedzą.

za: http://wpolityce.pl/artykuly/53519-gorny-przewodniczacy-swiatowego-kongresu-zydow-przeprosil-viktora-orbana-ale-media-na-swiecie-nie-byly-tym-zainteresowane

Maj 13

Przemówienie w Aleksanteri Institute na Universytecie w Helsinkach

Ladies and Gentlemen, Your Excellencies, dear Friends.

Good morning everybody. I think it is a rare occasion as just it was said. The reason is – at least, this is my experience in the last several years – which politicians tend to speak more to the experts and the media, and less to the people. And I think it is a good occasion to all of us to back to the habits we have had earlier: to the direct relationship and consultation we had between the decision makers, elected persons – let’s say – leaders and the people. That is the reason I was very happy to have been invited here. I will have a rather limited presentation and will provide some room for consultation, questions and answer section.

First of all, let me please say thank you to the Aleksanteri Institute of the University of Helsinki for invite me here today. It is my honour to speak in front of such distinguished audience. I was especially grateful for this possibility because speaking to Finnish friends as a Hungarian is always a pleasure. Nevertheless we feel sympathy with Finland, since your government shows special commitment to financial disciplines in these hard times just like we do. This is also proved by the fact that both of our countries finished among the best ones in Europe regarding budget deficit – which is a great competition in Europe – in 2012 exactly at the same level: 1.9 %. Since I do not want to take advantage of your patience and I would like to leave enough time for consultation with you, I will summarize my observations concerning the major challenges Europe is currently facing in six theses.

Thesis number one. I would like to share a couple figures with you; they are going to be shocking: The total state debt of EU member states has reached the amount of 11 trillion euros. Just to be very clear it is 11 thousand billion euros. The yearly debt service of the 27 countries amounts to 2 trillion euros. The EU27 generates a debt of 1.2 billion euros every day. This means that we produce 400 billion euros of new debt each year. And if this was not enough, while European Union produces the approximately 20 percent of the World’s GDP, we spend 50 percent of the World’s total welfare spending. This list of figures clearly shows that this European financial structure is proved to be unsustainable. And if you add to this, that we are suffering of demographic challenges according to which our continent does not seem to be able to maintain itself even biologically, you can easily admit that we are facing really hard times.

Thesis number two. Despite significant efforts we as European leaders have not been able to change this structure during the last five years. The main reason of this is that political leaders should take a huge risk to fulfil the renewal of these deeply embedded post-war structures, which could easily lead to social instability. We have to acknowledge, even if it is difficult, that the concept of welfare state is over. Instead of that, we have to build up workfare states and replace entitlements with a merit-based society. In Hungary we have made a true European attempt: we have renewed the country by restructuring the major systems. We deleted the former tax system which has penalised work and was too complicated to be competitive. Our new tax system is a flat tax system, which honours those who want to work more or to employ more people. We have introduced a 16 percent tax rate on income and a 10 percent rate for companies. We have introduced Europe’s probably most flexible Labour Code; we have restructured the higher education system and the vocational system in order to meet the demands of the businesses. We have been constantly fighting bureaucracy and changed the total social system which does not keep away one from work anymore. During this attempt, which is anyway a rather difficult one, we have succeeded to meet the triple challenge faced by most of the European countries: we have been decreasing the state indebtedness, we have been improving our competitiveness, and we have been able to maintain at the same time social and political stability.

My third thesis is about institutional leadership versus personal leadership. As you know well, the European Union is a complicated system based on institutions that is why the relation between institutional leadership and personal leadership is a crucial question in Europe. These two types of leaderships should be in balanced situation. If things are going well, especially in business and economy, it is appropriate to have the focus on institutional leadership, but in case of the crisis – we live in now – we need strong, personal leadership. Institutions by themselves are not enough to help us out of the crisis. Problems caused by the imbalance between institutional and personal leadership can end up as especially serious ones during this crisis. Just look around in Europe.

My fourth thesis says that the changing of the European values is in relation with the crisis. Nowadays Europe shares a mainstream way of thinking which says that strengthening identities increases the hazards of conflicts. This mainstream says that while one with strong identity causes troubles – I am thinking about the national and religious identity –, one with weak identity is declared to be a fair and correct partner in cooperation. One of the main conclusions we can draw from the economic crisis is that this mainstream way of thinking is a serious misunderstanding of the situation. The truth is that strong Europe can only be built on strong nations with strong moral identity. Let’s recall the famous sentences of funding father Schuman: either Europe will be Christian or there will be no Europe.

My fifth thesis highlights a complicated situation which has occurred because European Union consists of two parts: the Eurozone and the non-Eurozone countries. To overcome the crisis an enhanced cooperation between Eurozone countries is of utmost importance not only on fiscal but economic and budgetary fields as well. Non-Eurozone countries are obliged to support this, but in the meantime non-Eurozone countries should be let create and implement their own economic policy mixes. We always have to take care of our common basic values and there is no way back from our common achievements, the ‘acquis’. However, allow me to recall again: Europe can only be strong if it respects the nations it consist of. We have to be aware that Europe is under strong pressure, it has to fight emerging forces to disintegration to continue to serve its political and economic role on the continent. We have to recognize and handle those forces. The financial sector which reached already a high degree of integration has recently been showing strong signs of fragmentation. It is manifested in deleveraging of assets form the periphery to the centre, and in differences of interest rates for available credits for investments within and inside the Eurozone. Furthermore, restrictions from capital movements had to be applied to handle the situation in Cyprus. We can experience growing fears that free movement of persons could lead to pressure on the systems of social allowances in some member countries. But the most alarming development is the decreasing public support behind European integration in most member states.

Finally my last thesis would refer to the post-crisis world.

Ladies and Gentlemen,

We have to understand, that after the crisis nothing will be like it used to be before. Despite our all efforts it is likely that recovery will be a long-lasting procedure. Europe which was sky-scraping before is down to earth now, in all senses. It is obvious that it was a historical mistake, that the former communist countries have not been let join the European Union immediately after the collapse of the dictatorships. All experts agree that the growth engine of the continent could be in the future Central Europe. If these countries had been able to become members of the European Union at – let’s say – the beginning of the 90’s, the Union would have gained an additional potential for growth and would have faced the challenges of the crisis in a much stronger position.

Enlargement – it seems to me – has recently been deleted from the agenda of the European Union which means that our community has – unfortunately – not learned from its old mistake. Maybe I will make now the least possible popular statement of a European politician: enlargement of the European Union towards the Balkans must be continued. We should not commit the same mistake after 23 years again.

Thank you very much.

Helsinki, 13th May 2013.

Text: Prime Minister’s Office

Maj 06

Przesłanie Orbána do Światowego Kongresu Żydów

„Żydzi i nie-Żydzi, my wszyscy najlepiej żyjemy, gdy chcemy być dobrymi patriotami i dziećmi Boga.”

Chrześcijańsko-demokratyczny rząd uważał za swój moralny obowiązek ogłosić: zero tolerancji dla antysemityzmu! – oświadczył premier Węgier Viktor Orbán na otwarciu plenarnego zgromadzenia Światowego Kongresu Żydów (WJC), który odbywa się w Budapeszcie (5-7 maja).

Węgry są krajem wolnym – stwierdził Orbán – dlatego do praw gości należy i to, by powiedzieli, co ich boli, co uważają za niewłaściwe.

„Państwa liderzy tym motywowali chęć zorganizowania obrad w Budapeszcie, że w ten sposób pragną zwrócić uwagę świata na rosnący na Węgrzech antysemityzm. Jeśli tak Państwo odczuwacie, dobrze uczyniliście, że przyjechaliście do nas, gdyż każdy potrzebuje pomocy i solidarności w czynnym przeciwstawianiu się rozszerzaniu nienawiści”.

Podkreślił, że delegaci przybyli z takich miejsc świata, gdzie ofiarami antysemityzmu były dzieci w wieku szkolnym, gdzie nie ma porozumienia co do tego, czy można minutą ciszy uczcić pamięć ofiar, gdzie dochodzi do tragicznych w skutkach zamachów bombowych na synagogi.

„Dotąd na Węgrzech nic takiego się nie zdarzyło i nie chcemy, by Węgry stały się takim krajem” – oznajmił Orbán.

Premier przypomniał, że Węgry na własnej skórze doświadczyły nieludzkiego zniszczenia, jakie antysemityzm spowodował w całej Europie.

„Ze skruszonym sercem chylimy czoło przed pamięcią ofiar, jednocześnie składamy Bogu dzięki, że pomimo nazistowskiej i nilaszowskiej zagłady przetrwała autentyczna żydowska wspólnota, która ubogaca Europę”. Dlatego każdy powinien odczuć swoją osobistą odpowiedzialność, gdyż antysemityzm nie jest katastrofą naturalną, lecz dziełem ludzi.

Orbán stwierdził, że antysemityzm wzmacnia się w całej Europie, w tym i na Węgrzech. Dodał, że kryzys gospodarczy głęboko wstrząsnął Europą, zaś nieskuteczne starania zaradzenia mu, podejmowane przez europejskich przywódców, powodują frustracje, wypalają nadzieję, wzrasta rozczarowanie, gniew, nienawiść. W tej sytuacji tym bardziej jasno trzeba pokazać, że „antysemityzm jest nie do zaakceptowania i nie można go tolerować”.

„Antysemityzm to stan, gdy w człowieku Zły przejmuje władzę a „to niebezpieczeństwo grozi i nam, chrześcijanom. Mamy świadomość, że w historii byli źli chrześcijanie i źli Węgrzy, którzy popełnili ciężkie grzechy”.

Zdaniem Orbána dzisiejsza trudna sytuacja wymaga dania odpowiedzi na pytanie, co zostało zrobione źle w Europie w ostatnich dwudziestu latach. Zniszczyliśmy komunizm, zakończyliśmy zimną wojnę, Europa otrzymała szansę, by stać się kontynentem tolerancji. Dziś zaś szukamy lekarstwa na antysemityzm – wskazał.

Od powstania nowej konstytucji przed dwoma laty, na Węgrzech mocna tożsamość daje gruntowne podstawy do wzajemnej akceptacji i do wzajemnego szacunku.

„Żydzi i nie-Żydzi, my wszyscy najlepiej żyjemy wtedy, gdy chcemy być dobrymi patriotami i dobrymi dziećmi Boga.

Naszą odpowiedzią na wzmacniający się antysemityzm nie jest odrzucenie religijnych i moralnych korzeni, lecz wcielanie i wzmacnianie przykładu i tradycji dobrych chrześcijan. Dlatego nasza Konstytucja gwarantuje ochronę i bezpieczeństwo żyjącym wśród nas Żydom oraz szacunek dla nich. Te zasady odnoszą się również do innych mniejszości. (…)

Nasz chrześcijańsko-demokratyczny rząd uważał za swój moralny obowiązek wprowadzenie w szkołach Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Holokaustu, stworzenie Centrum Pamięci Holokaustu, wysłuchanie na stojąco, z pochylona głową kadiszu w sali parlamentu, gdzie kiedyś przyjęto ustawy antyżydowskie, uczczenie Roku Pamięci Raoula Wallenberga, zakazanie działalności paramilitarnych grup, zakazanie symboli dyktatur, utworzenie Komisji Pamięci Holokaust 2014. Nasz chrześcijańsko-demokratyczny rząd za swój moralny obowiązek uważał ogłosić: zero tolerancji wobec antysemityzmu!

W naszych uszach dźwięczy a w naszych sercach spotyka się nauczanie naszego pierwszego chrześcijańskiego króla z mądrością znaną z Talmudu. Talmud uczy, że «Zazdrość, poddawanie się złu i nienawiść usuwają człowieka ze świata». Św. nasz król Stefan pisze: «Miej zawsze świadomość, że każdy człowiek rodzi się równego stanu i nic go nie wynosi, tylko pokora, i nic go nie powala, tylko pycha i nienawiść».

Nasze pokolenie jest pokoleniem wolności, pokoleniem bojowników o wolność. W młodości po to obaliliśmy komunizm, po to odzyskaliśmy niezawisłość naszej ojczyzny, by również tu każdy mógł żyć wolnym. My wiemy, że nie ma wolności bez godności człowieka. Dlatego nasze pokolenie nie będzie tolerować tego, by w naszej ojczyźnie ktokolwiek został zraniony w jego ludzkiej godności ze względu na swoje pochodzenie lub wyznanie i by przez to podeptana została wolność, o którą razem walczyliśmy” – podkreślił z naciskiem premier Węgier.

„Na zakończenie dziękuję Żydom z Węgier i ze świata za to, że w minionych latach nie raz występowali w obronie Węgier oraz po stronie narodowych celów Węgrów. Pragnę przywołać pamięć Toma Lapida, który zabrał głos przeciw atakom na Węgrów w Wojwodinie. Pragnę tu przypomnieć te żydowskie gminy wyznaniowe, które stanęły w obronie praw węgierskich mniejszości za granicą i po stronie prawa do drugiego obywatelstwa. Pragnę przypomnieć głośne i otwarte wsparcie, jakiego udzielił główny rabin Izraela, Jona Metzger w czasie międzynarodowych sporów o naszą Konstytucję. Ich wystąpienia są żywym znakiem otuchy i zachęty, że nasza praca ma sens. Istnieje nadzieja, że nasze dzieci dożyją czasu, gdy antysemityzm będzie tak samo niewyobrażalny, jak czasy, gdy ludzi dziesiątkowało morowe powietrze. To nie tylko marzenie, to możliwość i wierzę, że tylko od nas ta możliwość zależy. Wiemy, że do zwycięstwa szatana nie potrzeba nic więcej, tylko tego, by dobrzy nic nie robili. My, Węgrzy nie jesteśmy i nie będziemy bezczynni. Proszę każdego z Państwa, byście zanieśli to przesłanie do wszystkich Żydów na świecie!

Bóg przyprowadził Państwa na Węgry!”

za: http://wpolityce.pl, uzupełnienia ks. Paweł Cebula

Maj 04

Wielka afera na Węgrzech. Służby specjalne wspólnie z mafią zbierały haki na Fidesz

Węgierska parlamentarna komisja ds. bezpieczeństwa narodowego powołała specjalną podkomisję, która ma wyjaśnić skandal związany ze współpracą służb specjalnych i mafii w celu skompromitowania Fideszu. Podkomisja, która składa się z 8 posłów (4 z rządowej koalicji i 4 z opozycji), rozpocznie w pracę w przyszłym tygodniu, a raport ze swych prac ma opublikować we wrześniu br.

Skandal wybuchł, gdy odtajnione zostały podsłuchy z rozmów, jakie toczyli między sobą Sandor Laborc szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego z ramienia Węgierskiej Partii Socjalistycznej, oraz Tamas Portik jeden z szefów węgierskiej mafii, zamieszany m. in. w aferę paliwową, na której skarb państwa stracił setki milionów euro. Portik zgłosił się do Laborca w czerwcu 2008 roku. U władzy znajdowali się wówczas socjaliści, ale nastąpiło gwałtowne załamanie się ich notowań w sondażach i wszystko wskazywało na to, że najbliższe wybory wygra Fidesz. Portik był poważnie zaniepokojony tą perspektywą. W jego sprawie toczyło się wiele dochodzeń, ale za rządów lewicy nie mogły one znaleźć sądowego finału. Tymczasem Fidesz zapowiadał, że będzie walczył zdecydowanie ze zorganizowaną przestępczością, więc Portik poczuł się zagrożony.

Król węgierskiego półświatka zjawił się u szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego z propozycją wsparcia. Jego pomoc miała dotyczyć zamieszczania materiałów promujących partię socjalistyczną na kontrolowanych przez niego stronach internetowych. Laborc zaproponował jednak swemu gościowi inny pomysł: zbieranie haków na polityków Fideszu przy użyciu dostępnych Portikowi środków. Po paru dniach, podczas następnego spotkania obu panów, Laborc poinformował gangstera, że dostał od swojego szefa, ministra ds. służb specjalnych, wolną rękę na tego typu działania. Portik zgodził się bez wahania i dodał, że zastosuje wobec niektórych polityków prawicy prowokacje, polegające na złożeniu im propozycji korupcyjnej i nagraniu tej oferty.

Ujawnienie zapisów rozmów, podczas których wysoki funkcjonariusz państwowy oraz szef mafii w najlepszej komitywie uzgadniają plan wykończenia opozycji, wywołało na Węgrzech polityczną burzę. Wszystkie partie, od lewa do prawa, domagają się wyjaśnienia tej sprawy.

Znamienna jest postawa przedstawicieli obozu lewicowego, który rządził na Węgrzech w latach 2002-2010. Dziś środowisko to jest podzielone między trzy ugrupowania: Węgierską Partię Socjalistyczną Attili Mesterhazyego, Razem 2014 Gordona Bajnaia oraz Koalicję Demokratyczną Ferenca Gyurcsanyego. Żadna z tych trzech formacji nie przyznaje się do odpowiedzialności za działania Laborca.

Przewodniczącym parlamentarnej komisji ds. bezpieczeństwa narodowego, która powołała specjalną podkomisję do zbadania tej sprawy, jest poseł Węgierskiej Partii Socjalistycznej Zsolt Molnar. Mówi on, że jego partia nie ma nic do ukrycia, dlatego głosowała za dochodzeniem parlamentarnym. Podobnie uważają przedstawiciele Razem 2014, którzy podkreślają, że ich lider Gordon Bajnai został premierem w kwietniu 2009 roku, więc nie mógł mieć ze sprawą nic wspólnego, zaś w trakcie rozmów Portik-Laborc na czele rządu stał Ferenc Gyurcsany. Mate Kocsis z Fideszu oświadczył z kolei, że oczekuje od liderów Koalicji Demokratycznej wyjaśnienia, co znaczy ostrzeżenie, jakie padło z ich szeregów pod adresem Razem 2014, że niech się Gordon Bajnai od niczego nie odcina, bo dokładnie tyle samo ma z tą sprawą wspólnego, co Ferenc Gyurcsany

Do sprawy odniósł się także premier Viktor Orbán w wywiadzie dla Radia Kossuth. Powiedział, że jedną z ofiar prowokacji tandemu Portik-Laborc miał zostać Lajos Kosa, dzisiejszy wiceprzewodniczący Fideszu i prezydent Debreczyna. Sam Kosa nie kryje swego wzburzenia i mówi, że:

wśród socjalistów są polityczni przestępcy i dopóki ich partia nie wyjaśni tej sprawy, nie można jej uważać za demokratyczną i normalną.

Viktor Orbán powiedział, że oczekuje od podkomisji parlamentarnej wyjaśnienia, kto ze zwierzchników Sandora Laborca dał mu upoważnienia, by wchodzić w konszachty z przestępcami. Zażądał też ujawnienia, którzy oficerowie służb specjalnych brali udział w akcjach przeciwko opozycji.

Tego koniecznie musimy się dowiedzieć, w przeciwnym wypadku demokracja zostanie nadwątlona

– powiedział premier Węgier.

Orbán powiedział też, że nie można odpowiedzialnością za aferę obarczać wyborców lewicy:

Nie można poddawać w wątpliwość dobrych intencji i uczciwości tych, którzy głosują na lewicę, tylko dlatego, że ci, na których oddali głosy, dopuścili się takich rzeczy. ( Pewien jestem, że lewicowi wyborcy nie dlatego głosowali na lewicę, by ta wykorzystując ich zaufanie sprzymierzała się z mordercami, z głównymi postaciami przestępczego świata mafijnego.

Warto dodać, że obawy Tamasa Portika i Sandora Laborca przed zwycięstwem Fideszu nie były bezpodstawne. Portik został aresztowany za zlecenie morderstwa, natomiast Laborc, absolwent Akademii Wojskowo-Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Moskwie, oskarżony jest o szpiegostwo na rzecz Rosji. Viktor Orban po dojściu do władzy rozwiązał stare służby specjalne i powołał nową strukturę: Urząd Ochrony Konstytucji.

Grzegorz Górny, za: http://wpolityce.pl