Lip 14

Co się dzieje na Węgrzech

Szanowni Państwo!

Po załamaniu gospodarczym w 2008 i 2009 r. świat zachodni, w tym Unia Europejska próbowały w dalszym ciągu rozwiązywać nowe problemy starymi środkami.

Zapomniano o sentencji rzymskiego historyka sprzed dwóch tysięcy lat, Tytusa Liwiusza, że w sytuacji z pozoru beznadziejnej spiętrzone przed nami przeszkody możemy przezwyciężyć tylko za pomocą projektów śmiałych i w nowym stylu. Z tego też względu, jak wskazuje również tytuł prezentowanej dziś książki, niewielu było na Zachodzie, którzy rozumieli, co na Węgrzech się dzieje.

Faktycznie, co też dzieje się na Węgrzech? – można zadać pytanie. W oparciu o przegląd relacji z krajowej i międzynarodowej prasy pisanej i elektronicznej nie można dać na to jednoznacznej odpowiedzi.

Dwie możliwości

Przejmując stery i tak osłabionego państwa w 2010 r. w warunkach kryzysu międzynarodowego, mieliśmy dwie możliwości do wyboru. Pierwsza z nich, to czekanie na rozwiązanie naszych problemów przez innych – przez Unię Europejską lub Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Alternatywą zaś było podjęcie próby znalezienia przez nas samych możliwych sposobów działania. Wybraliśmy tę drugą – drogę polegającą na podejmowaniu działań i niezależności. Podjęliśmy i podejmujemy starania, by przezwyciężyć kryzys z własnej siły i na swój własny sposób.

Odrzuciliśmy przyjęcie recept podręcznikowych, napisanych z góry, których działanie lecznicze jest wątpliwe, a działania uboczne tym bardziej obciążające. Z tego względu odrzuciliśmy rekomendacje IMF, bowiem kraje, które – realizując receptę neoliberalnej polityki gospodarczej – przerzuciły ciężar kryzysu na barki obywateli, obniżyły wynagrodzenia za pracę i emerytury, nie osiągnęły lepszych od nas efektów.

Solidarna polityka gospodarcza

My, Węgrzy, doszliśmy wówczas do wniosku, że lepsze dla nas efekty może zapewnić polityka gospodarcza polegająca na tym, że nie tylko zwykli ludzie, lecz wszyscy – również politycy, banki, korporacje ponadnarodowe i dostawcy usług komunalnych – włożą swój wkład w walkę z kryzysem. I cały czas działamy w imię tej idei.

Wiedzieliśmy, że opodatkowanie banków, korporacji ponadnarodowych i dostawców usług komunalnych poważnie narusza interesy zagraniczne, i faktycznie doszło do ataków. Poddano nas niezasłużonym, podłym, w większości przypadków pozbawionym realiów atakom.

„Ludzie kapitału” nie chcą przyjąć do wiadomości, że my pragniemy budować taki kraj, gdzie ludzie pracują nie na profity dla cudzoziemców. Kraj, gdzie nie bankowcy i biurokraci z Brukseli dyktują, jak mamy żyć, jaką mamy mieć konstytucję, kiedy możemy podnosić wynagrodzenia lub emerytury. Kraj, gdzie nikt nie może wymusić, by interes innych był realizowany przez Węgrów.

Filary XX wieku

Jesteśmy, rzecz jasna, świadomi tego, że nasza przynależność do Unii Europejskiej wiąże się z obowiązkami. Szanujemy wartości demokratyczne i obywatelskie, które przyczyniły się do rozwoju Europy, które do tej pory determinują wizerunek naszego kontynentu. Ale mamy takie uczucie, że te wartości nie mogą być pozbawione chrześcijaństwa lub też, jak ujął to jeden z założycieli Unii Europejskiej – Robert Schuman: „Europa będzie chrześcijańska albo Europy nie będzie wcale”.

Dlatego też z zaskoczeniem przyjęliśmy ataki z powodu odwołań w ustawie zasadniczej do chrześcijaństwa i do korzeni chrześcijańskich, zapisów dotyczących rodziny i małżeństwa. Jesteśmy przekonani, że rodzina i małżeństwo mężczyzny i kobiety jest filarem również XXI wieku, który będzie podporą dla przyszłych Węgier i Europy.

Wsparcie prokreacji i pracy

W naszym kraju niestety coraz bardziej ubywa ludzi, dzietność, podejmowanie decyzji o urodzeniu dziecka jest dla naszej przyszłości niezbędne. Dlatego też wprowadziliśmy do ustawy zasadniczej zapis o ochronie życia poczętego od chwili poczęcia.

Prowadzona przez nas polityka – w warunkach ochrony rodzin i prawdziwie wsp&´lnego ponoszenia kosztów obciążeń publicznych – budowana jest na pracy, nie na spekulacji. Namacalnym tego efektem jest fakt, że teraz pracuje już o blisko sto tysięcy osób wiecej, niż w momencie zmiany rządu, w 2010 roku.

Nasze dokonania

Jesteśmy świadomi tego, że wielu stawia pod znakiem zapytania nasze przekonania, drogę, którą Węgry wybrały w 2010 roku i którą od tego czasu podążają. Są tacy, którzy uważają, że widzimy zdarzenia ze złej perspektywy lub że widzimy je prawidłowo, ale źle odpowiadamy na wyzwania.

Nie chcę wdawać się teraz w spory ideologiczne, raczej wymienię efekty, które w naszej ocenie są najważniejsze:

  • obniżenie opłat za usługi komunalne,
  • zachowanie siły nabywczej emerytur,
  • podniesienie płacy minimalnej,
  • zmniejszenie liczby polityków o połowę,
  • wspieranie kobiet powracających do pracy po urodzeniu dziecka,
  • program ochrony miejsc pracy,
  • trzy tysiące pięćset nowych policjantów,
  • ponownie trzyletni urlop wychowawczy
  • redukcja długu państwowego,
  • deficyt budżetowy poniżej 10%,
  • wspólne opodatkowanie rodzin,
  • ulgi podatkowe dla małych i średnich przedsiębiorstw,
  • nowe karetki dla pogotowia,
  • specjalne opodatkowanie nieuzasadnionych odpraw,
  • wcześniejsza emerytura dla kobiet,
  • program „Elżbieta” dla osób ubogich,
  • wsparcie dla producentów rolnych,
  • przejęcie długów samorządów,
  • ustawa „trzech uderzeń” – zaostrzenie kodeksu karnego dla recydywistów,
  • pomoc osobom z kredytami dewizowymi,
  • wyeliminowanie przemocy wobec nauczycieli,
  • wsparcie dla dzieci potrzebujących,
  • ochrona ziemi węgierskiej,
  • przyznanie dodatku rodzinnego tylko tym rodzicom, których dzieci uczęszczają do szkoły,
  • osiągnięcie w wyniku trudnych negocjacji ustaleń, że w latach 2014-2020 z wydatków budżetowych Unii Europejskiej przypadnie na głowę Węgra wsparcie większe o 51.000 forintów.

Jesteśmy optymistami

To właśnie się działo na Węgrzech!Wiem, że mogło być więcej, lepiej, mogło kosztować mniej wyrzeczeń, ale dziedzictwo ośmiu lat liberalnych rządów socjalistów pozwoliło na tyle.

I co będzie się działo na Węgrzech, czego się oczekuje w tym i następnym roku?

Oczekujemy wzrostu gospodarczego, tak jak OECD, która przewiduje w tym roku wzrost w skali 0,5% zamiast dotychczas oczekiwanej recesji – zmniejszenia PKB o 0,1%. Co się tyczy przyszłego roku – OECD podniosła swoją prognozę wzrostu gospodarczego dla Węgier z 1,2% do 1,3%.

Liczba ta nie jest zbyt wysoka, ale jeżeli porównamy z krajami, które wybrały neoliberalną drogę przezwyciężenia kryzysu albo porównamy z całością Unii Europejeskiej, to rzuca się jednak w oczy, bowiem OECD przewiduje w tym roku recesję w skali 0,6% w krajach strefy euro. Jej prognozy na następny rok dla strefy euro też są niższe niż dla naszego kraju.

Mamy nadzieję, że nie tylko kilka wielkich przedsiębiorstw będzie miało pożytek z tego wzrostu, lecz całe Węgry i przez to wszyscy Węgrzy odczują korzyści. Mamy również nadzieję, że rok 2013 będzie tym rokiem, który przełamie ciągnącą się od dawna recesję i nasz kraj znów znajdzie się na ścieżce rozwoju. I że zakończą się niegodziwe ataki wobec naszego kraju.

Mam też nadzieję, że lektura tej książki pozwoli naszym polskim przyjaciołom lepiej poznać nasze cele i plany i że czerpiąc z nich będziemy mogli wspólnie walczyć, tak jak czyniliśmy to nie raz w historii, o rozwój i awans cywilizacyjny naszych narodów oraz o zachowanie wartości chrześcijańskich.

16_Co się dzieje na Węgrzech_2013-07-12_Nr-40_s14

Cze 24

W UE nie zatracajmy tożsamości

Musimy starać się pozostać sobą – Polakami i Węgrami. Należeć do Europy, ale nie zatracić swojej tożsamości – mówi dr János Latorcai, który przyjechał do Polski m.in. w celu promocji książki opowiadającej o węgierskich reformach pt. „Węgry. Co tam się dzieje” wydanej przez Frondę.

Ostatnio Węgry nie mają dobrej prasy. Bruksela szczególnie wytyka władzom w Budapeszcie nieprzestrzeganie zasad demokracji. Skąd ta intensywna krytyka, zwłaszcza w zachodnich mediach?

Wiedzieliśmy, że ona nastąpi, odkąd w 2010 r. zaczęliśmy prowadzić niezależną od różnych grup interesu politykę ekonomiczną. Opodatkowaliśmy banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i międzynarodowe firmy handlowe. Kiedy odrzuciliśmy rozwiązania proponowane nam przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, wiedzieliśmy, że nastąpi reakcja ze strony wielkich koncernów i banków, które za pośrednictwem zachodnich mediów wywierały naciski na rząd węgierski, sporządzając nieprawdziwe analizy naszej sytuacji. Mimo twierdzeń zachodnich mediów, że Węgry odstraszają inwestorów, swoje fabryki otworzyły u nas Mercedes i Audi. Powstało kilkadziesiąt tysięcy nowych miejsc pracy. Oczywiście były obawy, że wielkie sieci supermarketów wyprowadzą się z Węgier. Rzeczywiście niektóre to zrobiły, ale ich miejsce szybko zajęły inne firmy.
Według OECD w przyszłym roku PKB Węgier wzrośnie o 1,5–2 proc. Świadczy to o tym, że węgierska droga jest skuteczna i słuszna. Jest wiele państw, które chcą podążać wytyczoną przez nas drogą. Dziś 12 państw chce – tak jak my – opodatkować banki, firmy ubezpieczeniowe oraz obniżyć ceny gazu, elektryczności i wody.

Wielu Polaków niepokoi coraz większa zażyłość między Węgrami a Rosją. Dlaczego Budapeszt obrał sobie za strategicznego partnera akurat Moskwę?

Jest to wynik złośliwej interpretacji. Jesteśmy członkami Unii Europejskiej i 1000-letnim bastionem chrześcijaństwa. Nieraz udowadnialiśmy, że jesteśmy narodem europejskim. Na wyzwania, jakie niesie ze sobą globalizacja, Węgry muszą odpowiedzieć otwarciem na Wschód. Nie oznacza to wcale otwarcia tylko na Rosję. Otwieramy się bowiem także na Japonię, Chiny, Koreę Płd. itd. To otwarcie nie jest jednak otwarciem politycznym, ale gospodarczym.

Jak Węgry widzą przyszłość Europy Środkowej?

Rola Europy Środkowej w Unii Europejskiej musi wzrosnąć. Ten region to wspólny nam sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości. Jest on wynikiem naszej tysiącletniej przeszłości, na którą złożyła się ciągła walka o przetrwanie. Narody żyjące w tym obszarze musiały się starać bardziej od innych narodów. Dzięki temu są bardziej od nich kreatywne. W socjalizmie Węgrzy i Polacy nauczyli się czytać między wierszami. Dziś musimy starać się pozostać sobą – Polakami i Węgrami &‐ należeć do Europy, ale nie zatracić swojej tożsamości. To wielkie wyzwanie, przed którym stoimy. Decydującą rolę do spełnienia mają tu Węgry i Polska, która jest w tym regionie decydującym graczem.

Czy UE jest dziś odpowiednim miejscem dla suwerennych państw?

Joschka Fischer w 2000 r. powiedział, że powinien powstać jeden ponadnarodowy rząd, który będzie prowadził jednolitą politykę kulturalną, jednoczącą wszystkie narody. Dzisiejsza Unia zmierza właśnie w tym kierunku. Węgry przystępowały do innej Unii Europejskiej niż ta kreślona przez Joshkę Fischera. Uważamy, że w zjednoczonej Europie właśnie narody będące niepowtarzalnym dziełem Boga są prawdziwą wartością.

W Polsce mówi się ostatnio coraz więcej o Klubie Bilderberg. Czy spotkania tego typu grup zagrażają suwerenności państwowej?

Jeśli mówimy już o Klubie Bilderberg, to warto przytoczyć wypowiedź wiceszefowej Komisji Europejskiej Viviane Reding, która uczestniczyła w ostatnim spotkaniu tej grupy w Wielkiej Brytanii. Złożyła oświadczenie, które nami wstrząsnęło i potwierdziło nasze obawy. Według komunikatów prasowych pani Reding oświadczyła, że uczyni wszystko, aby podważyć legalność wyników przyszłorocznych wyborów na Węgrzech. Jeśli wiceprzewodnicząca KE w tak rażący sposób wtrąca się do wewnętrznych spraw suwerennego państwa, to uwidocznia wyraźnie drogę, jaką obrała UE. Wczoraj, prawie dwa tygodnie po konferencji Klubu Bilderberg, pani Reding złożyła oświadczenie, w którym odżegnała się od tych słów. Jeżeli polityk będący na tak wysokim stanowisku w UE dopiero po dwóch tygodniach dementuje taką wypowiedź, oznacza to, że w UE dzieją się niepokojące rzeczy.

Autor: Gabriel Kayzer

Żródło: Gazeta Polska Codziennie