Wrz 19

Europa musi powrócić do chrześcijaństwa, zanim możliwe będzie jej odrodzenie gospodarcze

 Michael 01   My, Węgrzy, rozumiemy ból, jaki odczuwają dziś Hiszpanie i rozumiemy też ciężką walkę hiszpańskiego rządu, którą musi toczyć z tą odziedziczoną, trudną sytuacją ekonomiczną. Rozumiemy rozczarowanie, gniew i niecierpliwość Hiszpanów. My, Węgrzy, doświadczyliśmy tego i wciąż doświadczamy mocno. I z tego względu współczujemy wam i jesteśmy solidarni z Hiszpanią.

Podobnie jak Węgrzy, Hiszpanie są ludźmi, którzy cenią wolność i patrzą z dumą na swoją historię, i którzy nie pozwolą, by praca, jaką włożyli ich przodkowie w odbudowę ojczyzny po wojnie domowej, była jeszcze raz narażona na niebezpieczeństwo przez biurokratów i finansowych spekulantów. Seria demonstracji i strajków w całej Europie wskazuje, że ludzie wszędzie szukają odpowiedzi na pytanie: jak mogło zostać zburzone marzenie, jakie oznaczała dla nas wszystkich wspólna Europa? Jak Europa mogła utracić swoją konkurencyjność? Jak mogła ona zostać tak zadłużona po uszy? Dlaczego teraz mamy takie problemy, niszczące poziom i styl życia milionów rodzin?

Ludzie, którzy są wierni tradycji chrześcijańskiej, świeccy, duchowni, zarówno katolicy jak i protestanci, połączeni są wspólnym odczuciem: odpowiedzialnością sumiennego strażnika. W księdze Ezechiela możemy przeczytać, że jeśli wartownik na posterunku ujrzy zbliżającego się uzbrojonego wroga, ale nie zadmie w trąbkę, żeby ostrzec swoich ludzi, wtedy Bóg zażąda od niego rozliczenia się za utracone przez nich życie.

Według mnie Bóg ustanowił kościelnych i świeckich przywódców, by byli takimi sumiennymi strażnikami, włącznie z politykami. A zatem w pełni świadomi naszej odpowiedzialności musimy oznajmić, że kryzys finansowy i ekonomiczny, który wystąpił w Europie nie jest jakimś przypadkowym wydarzeniem, które kilku zdolnych technokratów będzie mogło naprawić. Kryzys w Europie jest rezultatem procesu zepsucia, który od dłuższego czasu trawi nasz kontynent.

Uważam, że musimy mówić otwarcie i stwierdzić, że w dzisiejszej Europie takie formy i kształty ludzkiej wspólnoty, jak naród i rodzina zostały otwarcie zakwestionowane. Podobnie, prawdziwe i pierwotne znaczenie pracy i kredytu stało się niepewne w życiu gospodarczym. Jest tak, ponieważ te ważne kategorie – praca, kredyt, rodzina, naród – zostały oderwane od moralnych fundamentów, jakie zapewniło nam chrześcijaństwo i dlatego w ostatnich dekadach straciły swoją wagę i znaczenie …

Schuman, jeden z ojców-założycieli idei zjednoczonej Europy, powiedział kiedyś, że Europa albo będzie chrześcijańska, albo przestanie istnieć. I właśnie teraz osiągnęliśmy etap, w którym większość europejskich polityków robi wszystko, co w ich mocy, żeby odesłać chrześcijaństwo do prywatnego życia ludzi, do kościołów i podręczników historii.

Gdyby kraj islamski zaczął wstydzić się siebie z powodu nauczania Koranu, słusznie wywołałby gniew innych krajów islamskich… Natomiast w Europie widzę każdego dnia coś przeciwnego. Ci, którzy chcą myśleć i zachowywać się zgodnie z wartościami chrześcijańskimi w życiu społecznym i politycznym, są tymi, którzy spotykają się z niezrozumieniem…

Na koniec muszę powiedzieć, że starzejąca się Europa, która wypiera się swoich chrześcijańskich korzeni, a wśród tego i Węgry, jest jak człowiek z dobrze znanej paraboli, który zbudował swój dom na piasku. Przyszła fala, uderzyła w dom i znalazł się on na skraju upadku…

Za tą europejską słabością kryją się dokładnie następujące sprawy: kryzys rodzin, społeczności i narodu. To one we wczesnych stadiach kapitalizmu przyniosły nam sukces. Uczyniły Europę silną i dominującą na poziomie globalnym, ponieważ w tamtym czasie mieściły się w chrześcijańskim systemie zasad: zarówno w handlu, gospodarce, rodzinie, jak i narodzie.

Chciałbym podkreślić jedno tylko zagadnienie, żeby pokazać, co mam na myśli. Chodzi o kredyt. W Starym Testamencie słowa lichwa, lichwiarz, znaczyły ukąsić innego człowieka, jak wąż. Zrozumiałe jest, że Kościół katolicki wydał zakaz pobierania odsetek od pożyczki. Chciał on oczywiście chronić ludzi przed udrękami i barbarzyństwem lichwiarzy. W czasie reformacji stanowisko wobec ściągania odsetek uległo zmianie…

Jeśli spojrzymy na listę zadłużonych krajów europejskich, widzimy, że pożyczki, z powodu których cierpią nasze kraje, nie mają żadnego związku z żadnymi zasadami moralnymi. Warunki pomyślnego otrzymania kredytu są dzisiaj takie, że zagrażają one suwerenności narodu, o który chodzi, a pożyczkodawcy zmuszają rządy do zabierania pieniędzy samym obywatelom, którym te pieniądze powinny być oddane.

Zdecydowanie uważam, że Europa, która reprezentuje wartości chrześcijańskie być może nie mogłaby pozwolić społeczeństwu na zaprzepaszczenie przyszłości swoich rodzin przez zaciąganie nieodpowiedzialnych pożyczek. To właśnie przydarzyło się milionowi rodzin na Węgrzech… Wspólna Europa, która reprezentuje wartości chrześcijańskie być może nigdy nie pozwoliłaby pewnym krajom wpaść w niewolę długu. Jest to ważna dla Hiszpanii kwestia. Nie jest to moja sprawa, ja ponoszę odpowiedzialność za Węgry, ale chciałbym ostrzec was, że Hiszpania jest bardzo blisko nadejścia chwili, kiedy wpadnie ona w niewolę długu. Kraj może zostać podbity na dwa sposoby: mieczem albo długiem, i o tym nie możemy nigdy zapomnieć. I wreszcie, Europa, która reprezentuje wartości chrześcijańskie, mogłaby być może, zamiast dzisiejszych polityków, wesprzeć tego, kto rozłożyłby sprawiedliwie ciężary obecnego kryzysu ekonomicznego.

Jeśli dziś w Europie rząd jest zmuszony do zaciągnięcia pożyczki w font europejskiej czy międzynarodowej organizacji, będzie musiał on wprowadzić takie środki, które spowodują utratę jego wiarygodności we własnym elektoracie…

Jak mówi Pismo Święte: „Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami” (1 Tm, 6,10). Kryzys moralny można także rozpoznać w przypadku tych liderów, którzy wyznając filozofię „jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy” lub przynajmniej „jutro nie będziemy rządzili”, byli zdolni wpędzić całe narody w długi. To przynosi także kwestie poważnej odpowiedzialności osobistej.

Jest wielu w Europie, i chociaż możemy być mniejszością, ale jest nas wielu, których wspólnym celem jest budowanie jeszcze raz Europy na skalistym fundamencie chrześcijaństwa… Węgry idą tą drogą od 2010 r. Jak słyszeliście, przyjęliśmy nową Ustawę Zasadniczą, której pierwszy rozdział nazwaliśmy „Narodowym wyznaniem wiary”. Jest to istota konstytucji, jej duchowa konstrukcja, jej kręgosłup. Pierwsze słowa węgierskiej konstytucji brzmią: „Boże, błogosław Węgrów!”. Jest to także pierwsza linijka naszej narodowej modlitwy. Pierwszym słowem węgierskiej konstytucji jest Bóg.

Węgry są krajem, którego pierwszy król, Święty Stefan, około tysiąc lat temu, po tym, jak zmarło jego pierwsze dziecko i nie miał on już więcej potomstwa, przekazał Koronę Węgierską Matce Bożej. Postrzegamy Węgry jako kraj ofiarowany Matce Bożej przez jego pierwszego króla. Jest to ważny fakt. Nie ofiarował on Węgier pod opiekę jakiejś obcej władzy i nie ofiarował on ich instytucji finansowej, ale ofiarował Maryi. Jest to odzwierciedlone w konstytucji.

Jednym z powodów, dla których opracowaliśmy konstytucję tego rodzaju, było to, że czuliśmy, iż musimy stawić czoło tym europejskim politycznym i intelektualnym trendom i siłom, których celem jest odsunięcie i podważanie chrześcijańskiej kultury, cywilizacji i wartości. Wiedzieliśmy, że wywoła to konflikt. Europejskie siły, które chcą podważać moc chrześcijaństwa są zdecydowane i dobrze zorganizowane. Są one znaczącym czynnikiem w Europie. Nie łudźmy się, lepiej spojrzeć prawdzie w oczy. Ale jestem przekonany, że jeśli nie wejdziemy w konflikt z nimi, wtedy oni zmiotą nas z drogi zarówno europejskiego jak i narodowego życia publicznego. Z tego względu Węgry postanowiły raczej wejść w ten konflikt. Uznajemy chroniącą naród siłę chrześcijaństwa. To właśnie spowodowało największy konflikt: my uznajemy chroniącą naród siłę chrześcijaństwa.

Europa podąża w kierunku państwa, w którym wierzący stanie się niewierzącym, gdzie naród wejdzie na drogę do formacji, które są ponadnarodowe i gdzie rodziny zostaną zastąpione przez jednostki. Oni nazywają to postępem. Jest to dziś dominująca intelektualna tendencja w polityce europejskiej.

Nasz „grzech”, który oczywiście przyjmujemy z dumą, polega na tym, że w XXI wieku odważyliśmy się włączyć do naszej konstytucji fakt, iż wiara, Kościół, naród i rodzina należą nie do naszej przeszłości, ale do naszej przyszłości. To jest powód dla wywołanego przez nienawiść olbrzymiego ataku przeciw węgierskiej konstytucji i jej twórcom, którego doświadczamy w Europie.

Przemówienie premiera Węgier Viktora Orbána na konferencji, która odbyła się 17 listopada 2012 r. na uniwersytecie św. Pawła w Madrycie. Konferencja została zorganizowana w trakcie XIV kongresu Katolicy i Życie Publiczne na temat „Nadzieja i chrześcijańska odpowiedź na kryzys”. Gratulujemy premierowi Orbánowi, który nie wstydził się stanąć w obronie sprawiedliwości i zasad chrześcijańskich.

tłumacznie Janusz Andrzej Lewicki

 Michael Edycja Polska, Nr 71 (marzec-kwiecień 2013)

Michael 22Michael 23

Pawła

Lip 09

Węgry – nasza sprawa

foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta PolskaAtak Parlamentu Europejskiego na Węgry jest uderzeniem w takie wartości, jak suwerenność państw członkowskich UE czy prawa rodziny. Odpowiedzią na to może być tylko budowanie silnej opinii chrześcijańskiej w Europie, niezbędnej do prowadzenia polityki opartej na chrześcijańskich wartościach. Polityki takiej, jakiej uczył nas bł. Jan Paweł II.

Atak na Węgry w Parlamencie Europejskim nie ma precedensu. Jednemu z państw Unii grozi się uruchomieniem procedury art. 7 traktatu o UE, czyli odebraniem prawa głosu w decyzjach unijnych (przy utrzymaniu wszystkich jego dotychczasowych obowiązków, również finansowych, wobec struktur unijnych). Powodem ma być naruszanie „wartości, na których opiera się Unia” poprzez nowe węgierskie przepisy konstytucyjne, umożliwiające m.in. ograniczoną dekomunizację sądownictwa, ale również podniesienie praw rodziny do rangi konstytucyjnej. Propozycja raportu Parlamentu Europejskiego spotkała się na szczęście ze sprzeciwem polskich posłów, wywodzących się zarówno z większości rządowej, jak i z opozycji. To dobry mały krok, ale aby reakcja była naprawdę adekwatna, należy zdziałać znacznie więcej. Ostrze ataku, dziś skierowane na Węgry, jutro może uderzyć w każde inne państwo.

Co robić?

Najbardziej bezpośrednim wymiarem działań Parlamentu Europejskiego jest uruchomienie przez władze Unii formalnego nacisku na jedno z państw członkowskich. Nacisku, by władze węgierskie odstąpiły od polityki, którą prowadzą w imię dobra swojego narodu. W tej sytuacji Polska powinna bardzo jednoznacznie zadeklarować swoją solidarność z Węgrami. Polski rząd powinien z góry zapowiedzieć, że nie wyrazi zgody na żadne działania wymierzone przeciw Węgrom. Więcej – polska dyplomacja powinna aktywnie zachęcać inne państwa w Europie do zajęcia podobnego stanowiska, odwołując się do wszystkich wartości zakwestionowanych przez autorów antywęgierskiego raportu: suwerenności państw członkowskich Unii, wolności podatkowych, praw rodziny.

Konieczne jest jasne sformułowanie kryteriów dopuszczalnych działań Unii Europejskiej wobec jej państw członkowskich, których przekroczenie będzie wymagało stanowczej i bezpośredniej reakcji rządu polskiego. Działania połowiczne będą zawsze pozorne. Odkładanie jednoznacznego zajęcia stanowiska w tej sprawie będzie zgodą na kontynuację brutalnej polityki prowadzonej przez reprezentantów struktur unijnych wobec państw członkowskich. Jeśli Polska ma kształtować opinię europejską – powinna to robić zdecydowanie i teraz, bezpośrednio po przegłosowaniu skandalicznego raportu. Właśnie dlatego w swoim oświadczeniu Prawica Rzeczypospolitej napisała, że „w sytuacji tak poważnego zagrożenia wolności w Unii Europejskiej nie ma miejsca na balansowanie między tymi, którzy bronią praw narodów, i tymi, którzy je podważają”.

Chrześcijańska polityka praw człowieka

Istnieje też drugi, długofalowy wymiar obecnych działań Unii wymierzonych w Węgry. Jest to kształtowanie opinii europejskiej. Niezależnie bowiem od funkcji unijnego raportu, czyli planowanego odebrania Budapesztowi praw na forum wspólnoty, jest to swoista presja. Europejska opinia publiczna dostaje jasny sygnał – próby opierania polityki na chrześcijańskich wartościach, jak uczynił to Viktor Orbàn na Węgrzech, są w UE nieakceptowalne.

Odpowiedzią na to może być tylko budowanie silnej opinii chrześcijańskiej w Europie, niezbędnej jako oparcie dla chrześcijańskiej polityki praw człowieka. Polityki takiej, jakiej uczył nas bł. Jan Paweł II, odnoszącej się do rzeczywistych praw ludzkich, prawa do życia, suwerenności narodowej, wolności religii, praw rodziny.

Przywrócić równowagę w debacie

Pora więc, byśmy tak, jak oceniono Węgry czy Polskę (za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości), oceniali państwa członkowskie Unii, które realnie ograniczają prawa człowieka. Takimi państwami są Francja, gdzie policja stosuje przemoc wobec manifestantów broniących natury małżeństwa (w tej sprawie 150 posłów zażądało śledztwa parlamentarnego), Wielka Brytania – gdzie chrześcijańska rodzina nie może adoptować dziecka (bo chrześcijaństwo identyfikowane jest z homofobią), Szwecja – gdzie za krytykę postulatów lobby homoseksualnego pastor może trafić do więzienia. Nawet jeśli na forum Parlamentu Europejskiego dziś nie zbuduje się większości – można przywrócić równowagę w debacie i wyhamować presję na narody chcące zachować suwerenność i cywilizację chrześcijańską. I tym bardziej można zająć konkretne stanowisko w polskim parlamencie i w innych parlamentach narodowych (nasz Sejm powinien przede wszystkim podjąć uchwałę wyrażającą solidarność z Węgrami).

To jedyna droga do tego, by budować Europę szanującą prawa i interesy niepodległej Polski. Tutaj może działać i opozycja, i cała opinia publiczna.

za: http://niezalezna.pl/43349-wegry-nasza-sprawa

Lip 04

Parlament Europejski żąda od Węgier…

Parlament Europejski przyjął stosunkiem głosów 370 do 249 rezolucję, w której uznano, że władze na Węgrzech muszą niezwłocznie dokonać zmian w decyzjach naruszających podstawowe wartości UE. W przypadku niedopełnienia tego postulatu PE rozważy poproszenie Rady o ustalenie, czy ze strony węgierskiej doszło do poważnego naruszenia zasad UE, zgodnie z artykułem 7.1 Traktatu o Unii Europejskiej. Posłowie domagają się również powstania specjalnej grupy monitorującej przestrzeganie "podstawowych wartości UE" we wszystkich krajach członkowskich.


Podczas debaty sprawozdawca projektu Rui Tavares (Greens/EFA, PT) powiedział; – Zmiany w węgierskiej konstytucji były dokonywane stopniowo i stopniowo przestawały być zgodne z wartościami UE zapisanymi artykule 2 Traktatu o Unii Europejskiej (…) Demokracja to rządy większości, nie dyktat większości".

 

Jak napisano w komunikacie, PE z żalem przyjmuje fakt, że zarówno proces powstawania jak i wprowadzenie węgierskiej konstutucjii "nie opierało się na zasadach przejrzystości, otwartości, integracyjności i porozumienia, czego należałoby oczekiwać od współczesnego demokratycznego procesu ustawodawczego, co w konsekwencji osłabia mechanizmy równowagi i kontroli" w samej ustawie zasadniczej.


Dlatego rezolucja wzywa rząd Viktora Orbána i parlament Węgier do usunięcia z ustawy zasadniczej zapisów uznanych przez Trybunał Konstytucyjny "za niekonstytucyjne", przestrzegania praw podstawowych, wdrożenia zaleceń Komisji Weneckiej, zapewnienia szerokiego spektrum politycznego w procesie tworzenia konstytucji oraz do zagwarantowania niezawisłości wymiaru sprawiedliwości.

Krytykę wzbudziło też prawo medialne na Węgrzech. Europosłowie wzywają do ustanowienia wiążących prawnie procedur wyboru i mianowania osób na stanowiska kierownicze w mediach publicznych i organach regulacyjnych.


PE zaleca również "ostateczne zrealizowanie zobowiązania wobec osób bezdomnych", poszerzenie definicji i pojęcia "rodziny" oraz podjęcie działań w kierunku integracji społeczności romskiej.


Ciekawostką jest fakt, że jednocześnie europosłowie wezwali do stworzenia "mechanizmu kopenhaskiego”, który zapewniałby zgodność prawa w państwach UE z podstawowymi wartościami Unii

Oprac. Mad, europarl.europa.eu