O Ukrainie i Polsce z perspektywy węgierskiej

Featured

Zsolt Németh / autor: Estonian Foreign Ministry/flickr.com/CC/Wikimedia Commons

Odmienne rozłożenie akcentów w ocenie wojny na Ukrainie wystawia na próbę przyjaźń polsko-węgierską. Potrzebujemy rozważenia wszystkich racji, nie zapominając jednak o tym, że integracja europejska narodu ukraińskiego leży w interesie nas wszystkich, tyle że w jej ramach należy zagwarantować prawa mniejszości węgierskiej, zamieszkującej Ukrainę. (Przypis tłumacza: Część swojego terenu otrzymanego po rozbiorze historycznych Węgier na mocy traktatu pokojowego w Trianon, Czechosłowacja przekazała w 1945 roku Związkowi Radzieckiemu, wraz z ludnością węgierską tego regionu. W następstwie tego aktu obecnie na terytorium Ukrainy, w pobliżu granicy z Węgrami, mieszka mniejszość węgierska, licząca ok. 150 000 osób.)

kw. 11

Komuś bardzo zależy na tym, by nazwisko Orbána wciąż zestawiać z nazwiskiem Putina

Od kilku dni na Węgrzech mam możliwość przyglądania się z bliska tutejszej polityce, a jednocześnie obserwuję, jak jest ona komentowana w Polsce. Słyszę więc w Budapeszcie, że Viktor Orbán poparł sankcje przeciwko Rosji za agresję na Krym, ale z polskich mediów dowiaduję się, że Orbán sprzeciwił się sankcjom przeciwko Rosji. Sięgam więc po tekst oryginalnego wystąpienia premiera. I cóż się okazuje? Otóż Orbán  powiedział, że Węgry poprą sankcje przeciwko Rosji, choć wolałyby tego uniknąć, bo będzie ich to drogo kosztowało. A więc Orbán poparł sankcje, mimo że krok taki pociągnie za sobą straty dla węgierskiej gospodarki. Tymczasem z komentarzy w Polsce wynika, że Orbán nie poparł sankcji, a więc jest sojusznikiem Putina.